Odkryłam dzisiaj, że chyba mam hipochondrię. Pasują do mnie wszystkie możliwe jednostki chorobowe . Kurczę chyba muszę odejść ze szpitala bo z roku na rok jest coraz gorzej .
Czy jest tu jakiś hipochondryk? Jak sobie radzicie z wyimaginowanymi chorobami?
Jaaa! <zgłasza się>
U mnie w szkole była epidemia zakaźnego zapalenia opon mózgowych. Od razu miałam wszystkie objawy - ból głowy, brzucha, sztywność karku, światłowstręt.
Mam czasem takie napady hipochondrii. Na szczęście czasem.
A jak sobie z tym radzę? Rodzice dają mi naganę Oo
pozdro.
_________________ Wieczność jest bardzo nudna. Zwłaszcza pod koniec.
Mnie zawsze rodzina tak nazywała, ty hipochondryku;) Nie wiem, czy u mnie był to problem, czy może jest nadal. Fakt faktem, że jak boli mnie głowa np. wczoraj to ja już wymyślałem co to może być. Niby ignorowałem to a jednak myśl w głowie dalej siedziała: czemu tak jest itp. Sam nie wiem, ja chyba potrafię mimo wszystko zbastować i podchodzić to tego z dystansem.
_________________ "Żyjesz więcej w ciągu pięciu minut przy całkowicie otwartej przepustnicy niż niektórzy w ciągu całego życia"
Hmmm... ja do hipochondryków raczej się nie zaliczam (z małymi odchłami), ale często oglądając operację, jakieś zdjęcia jak grzebią komuś np. w kolanie to mimowolnie zaczyna mnie ono boleć i czuję tak jakby ktoś w nim grzebał. To śmieszne bo nawet jak uczę się z książki z biologii jest to samo czytam o x i x zaczyna mnie boleć i czuję ten narząd... to dziwne muszę przyznać...
Traju, mam identycznie.
Uiwelbiam House'a, ale jak tylko kogoś operują to od razu zakrywam twarz rękami i pytam się kiedy skończą tą operację ;D Jak się uczę sama biologii to niekoniecznie coś mi jest, ale jak jest mówione na lekcji o jakimś narządzie zaaz mnie zaczyna boleć.
pozdr.
_________________ Wieczność jest bardzo nudna. Zwłaszcza pod koniec.
Wiek: 19 Dołączyła: 04 Mar 2009 Posty: 1188 Skąd: mazowieckie
Wysłany: Wto 16 Cze, 2009 15:59
Ja też tak mam, jak Konti i Traju
Co prawda jak oglądam jakieś operacje, to nie zamykam oczu, ale od razu czuję, jakbym to ja leżała na tym stole ^^'
Ale tak to nie wynajduję chorób, szczerze mówiąc, dostałam kiedyś za to ochrzan i od tamtej pory jakoś mi się uspokoiło ^^
_________________ Znajdziesz mnie na: Twitter | N-k | x
Dobrze znam te zaburzenie,bo w moim życiu chorowałam już chyba na wszystkie rodzaje raków i nawet na niektóre choroby genetyczne Najgorsze jest to,że podzieliłam się tymi obawami z moją lekarką rodzinną,która wyłapała,że wszystko sobie wymyślam i teraz za każdym razem kiedy wchodzę do jej gabinetu to ma drwiący uśmieszek na gębie i chyba tylko czyha,aby posłuchac sobie kolejnych moich nowinek chorobowych i tym samym rozewac się po całym dniu ciężkiej pracy
Patrząc na całokształt, wydaje mi się że hipochondryczką jednak nie jestem (może ze sporadycznymi wyjątkami).
Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się oglądając operację odczuwać danej części ciała (mimo wszystko zakrywam oczy rękami -aby nie zemdleć )
Zazdroszczę Wam (Traju,Konti) z tą nauką biologii - gdybym miała wówczas takie odczucia z pewnością nauka szybciej by mi szła, a może i byłaby efektywniejsza
_________________ Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe...
A jak się nazywa przeciwieństwo hipochondrii? Ja ignoruję wszelkie objawy jakie wysyła moje ciało. Często nawet jeśli powinnam pójść do lekarza bo ewidentnie coś jest nie tak to nie idę. Swojej lekarki rodzinnej na oczy nie widziałam, nawet nie wiem jak się nazywa. Tylko zapisałam się do przychodni dla dorosłych 3 lata temu i na tym mój kontakt z lekarzami się zakończył.
Wielki wydarzeniem było to, że poszłam do dermatologa rok temu. Miałam zabieg zamrażania kurzajki Dziad zaczyna pomału odrastać więc się chyba znowu zarejestruję, pewnie mi wyznaczą wizytę za 3 miesiące. Właśnie mam ostatnio takie postanowienie, aby zacząć dbać o swoje zdrowie, ale jeszcze nic w tym kierunku nie zrobiłam. U dentysty też 2 lata nie byłam... Ale chyba nic mi nie jest, od 5lat wszystkie zęby zdrowe. No zobaczę jeszcze...
Ja akurat nie jestem hipochondrykiem, nie wyobrażam sobie nieśmiałego hipochondryka, mi jest ciężko zadzwonić gdziekolwiek a co dopiero ruszyć się z domu i wykrztusić cokolwiek z siebie, więc lekarzy rzadko odwiedzam, przez całą drogę zastanawiałabym się co powiedzieć, jak się zachować, potem w drodze powrotnej co on sobie pomyślał o mnie, normalnie piekło. Nieśmiali mają przerąbane, bo większość rzeczy załatwia się twarzą w twarz a samym dzwonieniem nic się nie zdziała, o swoje zdrowie też się nie zadba jak się nie umie pójść do lekarza, pierwszy raz byłam sama u lekarza, bez matki, jak miałam 24 lata
_________________ Gustaw Herling-Grudziński — Inny świat
"Tylko w pochłaniającej wszystko pustce samotności, w ciemnościach zacierających kontury świata zewnętrznego można odczuć, że się jest sobą aż do granic zwątpienia [...]."
nie mam hipochondrii, właściwie to ignoruje wszystkie dolegliwości. jest na to jakaś nazwa? twardziel? człowiek z jajami ze stali? very bad motherfucker?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.