Wysłany: Czw 27 Sie, 2009 21:09 Wszędzie "dobrze",ale w domu najlepiej...
Od pewnego czasu mianowicie prawie pół roku cierpię na osobowość unikającą,boję się ludzi i boję się spotkań z nimi,dlatego spędzam jak najwiecej czasu w domu ..Mam tutaj taki swój świat w którym czuję się bezpiecznie i pewnie .Jezeli chodzi o jakieś wyjścia to owszem wychodzę na spacery,ale z reguły staram sieto robić za dnia im wcześniej tym lepiej,bo wtedy czujęsię najpewniej i wiem ,ze mało ludzi chodzi po ulicy wtedy w moim wieku.Ludzi boję się od czasu pewnego incydentu po którym zacząłem unikać ludzi,bo boję się iż mogą mnie podczas przechodzenia obok nich obgadywać i śmiać się ze mnie.Jak mam sobie z tym poradzić ,jak w końcu zwalczyć to uczucie wewnętrzne iż wszyscy sąp rzeciwko mnie.Napewno jest jakiś sposób by w końcu wyjść na dwór bez żadnej wewnętrznej obawy,że ludzie obok których przejdę będą coś mówić na mój temat...Proszę o pomoc i rady...
Ostatnio zmieniony przez Avatar Pią 28 Sie, 2009 19:33, w całości zmieniany 1 raz
Nieznana
Wiek: 21 Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 134
Wysłany: Pią 28 Sie, 2009 10:11
Mam identycznie tak samo,jakbym czytała to co chciałam napisać.Boje sie po prostu poznawać nowych ludzi,ciągle mam wrażenie,ze mnie ktoś obgaduje za plecami,że się wszyscy na mnie gapią i wytrzeszczają na mnie oczy.Rzadko wychodzę gdziekolwiek do jakiś knajp albo coś w tym stylu.Czuje się wtedy jakbym była w takiej klatce z której nie mogę się uwolnić i czuję się okropnie.Jestem wtedy przerażona,czuję lęk i strach,stres niezły.... Modle się tylko by jak najszybciej uwolnić się stamtąd.To samo tyczy się przebywania w dużym gronie towarzystwa.Najgorsze jest to,że nawet będąc na imieninach w rodzinie albo u siebie w domu też tak się czuje :(:(:(:(:(.I za chiny ludowe nie mogę tego pokonać.To mnie ciągle prześladuje.
_________________ Prawdziwe pocieszenie jest wtedy,
gdy ktoś daje ci do zrozumienia:
możesz być taki, jaki jesteś.
No właśnie i jak możemy sobie z tym poradzić ,czy ten lęk poprostu mimowolnie przełamywać,czy co,bo ja już jestem z tego wszystkiego w pustce i nie wiem jak mam to pokonać...Męczy mnie to dnie i noce ,a tylko w domu czuję ulgę i bezpieczeństwo...
Wiek: 26 Dołączył: 02 Sie 2009 Posty: 252 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pią 28 Sie, 2009 22:40
Ja prawie wogóle nie wychodzę po za obręb podwórka jedynie do sklepu , a tak to siedze prawie 15 godzin przed kompem , cóż poradzić tak jest lepiej dla mnie...
_________________ "krzyżyk na drogę kotwica bądź siekiera w plecy i do widzenia"
,ale czy boicie sie wychodzić z domu,czujecie taki wewnętrzny lęk?Szkoda mi nas wszystkich tutaj na forum,wszyscy mamy jakieś poważne problemy i nie możemy sobie z nimi poradzić i to jest najgorsze ...Co zrobić żeby przezwyciężyć ten lęk...
Ja się z domu nie boję wychodzić. Kiedy idę gdzieś na pole z psem, lub inne odludzie to nie mam najmniejszych problemów, albo kiedy tylko wychodzę, wsiadam do samochodu i jadę gdzieś w odludne miejsce, np. jeśli plaża to tylko jak najbardziej oddalona od skupisk ludzkich. Gorzej, kiedy trzeba iść "do ludzi", a najgorzej kiedy trzeba coś załatwić. Całe szczęście praca mnie zmusza do tego, więc widzę znaczny postęp.
Wysłany: Wto 01 Wrz, 2009 09:52 Re: Wszędzie "dobrze",ale w domu najlepiej...
Avatar napisał/a:
Od pewnego czasu mianowicie prawie pół roku cierpię na osobowość unikającą,boję się ludzi i boję się spotkań z nimi,dlatego spędzam jak najwiecej czasu w domu ..Mam tutaj taki swój świat w którym czuję się bezpiecznie i pewnie .Jezeli chodzi o jakieś wyjścia to owszem wychodzę na spacery,ale z reguły staram sieto robić za dnia im wcześniej tym lepiej,bo wtedy czujęsię najpewniej i wiem ,ze mało ludzi chodzi po ulicy wtedy w moim wieku.Ludzi boję się od czasu pewnego incydentu po którym zacząłem unikać ludzi,bo boję się iż mogą mnie podczas przechodzenia obok nich obgadywać i śmiać się ze mnie.Jak mam sobie z tym poradzić ,jak w końcu zwalczyć to uczucie wewnętrzne iż wszyscy sąp rzeciwko mnie.Napewno jest jakiś sposób by w końcu wyjść na dwór bez żadnej wewnętrznej obawy,że ludzie obok których przejdę będą coś mówić na mój temat...Proszę o pomoc i rady...
Jakbym siebie widział... Identyczny problem mam i niestety to samo..też miałem nieprzyjemny incydent..
No właśnie Robaldinho tylko jak sobei możemy pomóc jak możemy pozbyć się tego uczucia wewnętrzengo strachu jak to przezwyciężyć jak przestać nastawiać cały świat przeciwko sobie...
--------------------
A może Robaldinho mógłbyś powiedzieć jaki miałeś incydent po którym Cię to męczy i trapi...?Może to samo co mnie Cię spotkało?
/skleiłem Twoje dwa posty. Na przyszłość korzystaj z opcji "edytuj" zamiast pisać dwa posty pod sobą /traju
Ja też całymi dniami siedzę w domu. Nie boję się wychodzić, ale po prostu nie mam gdzie, z kim, i nie mam kasy na jakieś przyjemności. Wczoraj np. chciałam się przejść do miasta, ale doszłam tylko do sklepu, gdzie na prośbę mamy zrobiłam zakupy, i zaraz wróciłam do domu. Po prostu nie miałam ochoty krążyć bez celu, po raz enty tą samą trasą
Jak idę do sklepu czy biblioteki, no to idę, ale wyłazić bez celu to rzadko mi się chce.
A załatwiać różnych "urzędowych" spraw nie znoszę, i jak mogę tego unikam
_________________ "...Everything Happens For A Reason..."
Locke (Lost)
Dla mnie dom jest azylem.
Miejscem, gdzie mogę być sobą.
Zawsze, gdy gdzieś na dłużej wyjeżdżam, szybko tęsknię za swoimi czterema ścianami i ciągle myślę o powrocie. Nie wyobrażam sobie jak wyglądała by moja rzeczywistość, gdybym nie miała domu do którego mogę wracać.
To ja mam na odwrót, im dalej od domu tym normalniej się zachowuję ;p To pewnie jest spowodowane tym, że rodzina, znajomi są przyzwyczajeni do takiego cichego divinusa..
Także nie ma mowy, abym się zaczął zachowywać inaczej ^^
A jak się jest w obcym miejscu, gdzie ludzie cię nei znają, to od razu luźniej.. Ostatnio tylko u fryzjera mi ciśnienie podskoczyło, bo pełno ludzi i luster, wydaje mi się, że wszyscy się na mnei patrzą \;
_________________ Popiół może nadal rozpalać ogień, póki żar jest w sercach ludzi.
Wiek: 19 Dołączyła: 04 Mar 2009 Posty: 1188 Skąd: mazowieckie
Wysłany: Pią 11 Wrz, 2009 19:15
Ja też tak mam ;p Jak jestem w miejscu, gdzie kompletnie nikt mnie nie zna, ewentualnie gdzie ja nikogo nie znam, czuję się swobodnie, prawie idealnie. Jak jestem w miejscach mi znanych, czuję się podle.
Ale mimo wszystko, ciągle siedziałabym w domu.
_________________ Znajdziesz mnie na: Twitter | N-k | x
Ja jakbym mogła, to nie tylko nie wychodziłabym z domu, ale w ogóle z mojego pokoju. To jest jedyne miejsce na świecie, gdzie czuję się swobodnie, czuję się sobą. Oczywiście, tylko gdy jestem sama. Przeszkadza mi nawet, gdy ktoś odwiedza rodziców - mój spokój zostaje podburzony, nawet jeśli gość nie zagląda do mnie, a ja nie wychodzę z pokoju;/
rady niestety nie mam. wiem tylko, że czasem ten strach przed wychodzeniem przekształca się w przyzwyczajenie i to w pewnym stopniu przyjemne... to jest najgorsze, bo tak nie można. człowiek nie jest samotną wyspa...
_________________ "When you have nothing, you have nothing to lose..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.