Zresztą, chyba już się do tego przyzwyczaiłam i mi to po prostu pasuje...
Twojej fobii tak, ale sądzę, że Tobie nie do końca. U mnie występuje podobny problem, jednak jest głównie spowodowany przekonaniem, iż stale muszę się uczyć. Mam poczucie, że za mało się przykładam do nauki, mam braki, zaległości... O dziwo, przez 3 lata studiów nigdy nie miałem groźby poprawki... Różne mechanizmy nami kierują i przykrywają prawdziwe potrzeby. Jest tak wspaniale wyjść z domu, przejść się spokojnymi ulicami, wstąpić do lasu czy spotkać się z życzliwą osobą... Jutro czeka mnie to ostatnie. Ze swojej strony zachęcam każdego do choćby krótkiego spaceru po znajomej okolicy. Dzięki temu człowiek naprawdę odpoczywa, nabiera sił i patrzy na pewne sprawy trochę inaczej.
_________________ "I tak Achilles dogonił żółwia".
W domu najlepiej. Najfajniej byłoby wogóle nie wychodzić z domu całymi dniami. W tym tygodniu mam zamiar zachorować i wreszcie odpoczne od tego wszystkiego.
Dawniej to wychodziłem na spacery do pobliskiego lasu, lub nie tyle na spacer co przysiadywalem na ziemi pod jakims drzewem i myślałem o różnych sprawach. Nie wiem kiedy tego zaniechałem, ale od conajmniej 2-3 lat już tego nie robie. Siedze sobie zamiast tego w domu, telewizor, komputer, książka to mój sposób na spędzenie wolnego czasu. Jeszcze jak grałem w piłke w juniorach to weekendy spędzałem na świezym powietrzu. Teraz to w ogóle żadnej aktywności.
Siedze w swoim pokoju i "żyje"
Ja siedzę w domu już 3 lata po 23,5h na dobe
odizolowałem się od przyjaciół powoli od rodziny także, siedzę w domu jak jakiś pasoży
Zostały mi tylko gry i muzyka, zacząłem przerabiać terapie Richardsona od jakichś 2 tygodni,
czuje niewielkie zmiany na +, może będzie trochę lepiej ;]
u mnie działa to tak , ze im więcej mam problemów tym bardziej lubie spędzać czas w domu w zaciszu, chociaz nigdy nie miałam problemu w nawiązywaniu kontaktów i leków przed ludźmi.
Jednak gdy siedzę zbyt długo w domu zaczynam czuć zmęczenie, muszę wyjść odreagować. Czasami sie zastanawiam jak jest możliwe spędzenie w domu tyle czasu bez większych zmian - to wydaje się i fizycznie i psychicznie wykańczające
mieszkam z osobą która prawie 3 lata spędziła w zasadzie w domu ( nie licząc pojedynczych wyjść czy wyjazdów co jakiś czas) i sądzę że to w zasadniczym stopniu ma wpływ na pogłębienie złego samopoczucia, i w tym przypadku chyba nie można nazwac domu azylem
niebieska123
Dołączyła: 01 Mar 2012 Posty: 102 Skąd: małopolska
Wysłany: Nie 08 Kwi, 2012 18:32
a ja myślę ze im więcej czasu w domu spędzamy tym bardziej się boimy z niego wyjść dlatego właśnie ze tylko ten dom stwarza nam warunki gdzie wiemy ze nic nam nie zagraża nikt nas nie oceni nie będziemy musieli walczyć oczywiście mam tu na myśli sytuacje kiedyś dom ani relacje w nim nie są jakąś patologia.Ale ten właśnie dom powoli będzie stwal się twierdzą i ograniczeniem im więcej czasu będziemy w ni spędzać tym bardziej świat zewnętrzny będzie wydawał się zły i nie dla nas...
a ja myślę ze im więcej czasu w domu spędzamy tym bardziej się boimy z niego wyjść
True widzę to na własnym przykładzie.
Kiedy spędzałem mało czasu w domu, to jakoś mimo pewnych lęków, to życie jakoś się układało, po prostu nie było źle.
Teraz od czasu skończenia szkoły, a na dodatek bardzo ograniczenia kontaktu ze znajomymi jest o wiele gorzej.
Ciężko mi się zebrać w sobie i wyjść z domu, mimo że jak już to zrobię to zazwyczaj jest ok ;p
_________________ Od życia każdy ma tyle ile sam sobie weźmie !!
niebieska123
Dołączyła: 01 Mar 2012 Posty: 102 Skąd: małopolska
Wysłany: Nie 08 Kwi, 2012 19:30
no właśnie o to mi chodzi ..trzeba czasami na sile szukać sobie powodu do wyjścia spraw do załatwienia choćby urzędowych zawsze to jakiś trening ze trzeba z kimś obcym przebyć jakąś rozmowę. Dobrze jest wracać do domu ale nie dobrze kiedy dom staje sie całym naszym życiem.Prędzej czy później go znienawidzimy bo skisimy się nieładnie mówiąc w nim.Patrząc tylko z za okna na toczące się życie..
Dla każdego fobika dom jest chyba takim azylem, w którym jest mu najlepiej, no a po co z niego wychodzić skoro jest on już czymś tak fajnym hah ... takie nasze błędne myślenie ... Trzeba szukać chociaż najmniejszych spraw, żeby wyjść z domu ... czy to sklep, wyjściem z psem, sprawa urzędowa tak jak pisałaś, czy cokolwiek innego. Teraz jest wiosna, niedługo będzie ciepło i myślę, że mi osobiście będzie łatwiej, ponieważ taka pogoda mnie mobilizuje, ale bywa i tak że demotywuje, jak pewnie sporą ilość osób na tym forum. Trzeba ruszyć tyłek z domu ... przebywać z ludźmi ... starać się z nimi rozmawiać. Siedząc w domu naszych problemów niestety nie rozwiążemy. A najgorsze jest to, że każdy z nas to wszystko wie, a nic z tym nie robimy.
_________________ Od życia każdy ma tyle ile sam sobie weźmie !!
Ja bardziej marzę żeby wyrwać się z domu, ale w miejsca ciche i odludne. Często robię to pod pretekstem wyjścia do sklepu. Lubię w ten sposób zbierać własne myśli i marzenia, chociaż wkurza mnie perspektywa późniejszego powrotu do rzeczywistości i problemów z nią z związanych.
_________________ Ludzie w których oczach widzę szaleństwo, oni rozumieją mnie a ja rozumiem ich, zbyt długo w jednym miejscu nie możemy być, tak nie umiemy żyć
Wiek: 31 Dołączył: 26 Mar 2012 Posty: 62 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 10 Kwi, 2012 22:53
A ja chciałbym przenieść się do Fortu Knox.
_________________ Są dwa typy gniewnych ludzi, wybuchowi i skryci. Wybuchowi wrzeszczą na kasjera bo nie przyjął kuponu rabatowego. Skryty jest kasjer, który po latach milczenia posyła klientom serię z karabinu. Ty jesteś kasjerem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.