Wysłany: Wto 20 Wrz, 2011 10:32 wciąż ta okropna lękliwość
Chciałbym po krótce opowiedzieć moją historię (chociaż nawet w tym momencie jedyne o czym myślę to obawa że to co piszę zostanie przez was źle ocenione).
Niemniej jednak przełamując obawy.
Będac mniej więcej w drugiej klasie szkoły podstawowej zaczął mi doskwierać stres związany z jak się później okazało osobowością lękliwą. Nie owijając w bawełnę przyznam że w skrajnych przypadkach potrafiłem uciec ze szkoły (wobec której odczuwałem największy stres) w środku zimy na bosaka w samym t-shircie i krótkich spodenka. Ten czas to było apogeum tego mojego "problemu". Natomiast wraz z dorastaniem powoli choć sukcesywnie starałem się przełamywać te opory które moim zdaniem ograniczały i stresowały mnie najbardziej. Lata mijały a ja czułem się z roku na rok pewniejszy siebie i z dnia na dzień bardziej rozluźniony na dystansie całego dnia. I tu nastąpiło kolejne ekstremum, bardzo pozytywne ekstremum a mianowicie na dystansie liceum i do drugiego roku studiów moje życie to była czysta sielanka ponieważ stałem się duszą towarzystwa, więcej czasu spędzałem poza domem niż w nim, poznałem swoją przyszłą żonę i długo można by jeszcze wymieniać same pozytywy. Tak więc mając te 21-22 lata czułem że jestem w życiowej formie psychicznej że każdy wyzwanie jest dla mnie okazją do sprawdzenia się, gdy ktoś mnie oceniał (nawet bardzo krytycznie) to już nie zamartwiałem się tym tylko zwyczajnie żyłem dalej.
Przyszedł jednak dzień że ten idealny świat się rozpadł jak domek z kart. Z ust mojej dziewczyny padły słowa że już mnie nie kocha... wszystko ale to kompletnie wszystko w moim życiu wróciło do tego najgorszego stanu który pamiętałem z dzieciństwa. I chociaż dziś minęło już około 4 lat a ta dziewczyna jest obecnie (dzięki Bogu) moją żoną to wciąż nie potrafię się odbudować i z nostalgią wspominam mój "najlepszy" okres.
Oczywiście powoli się odbudowują. Z dużą pomocą żony która już wie że jeśli mamy gdzieś wyjść do znajomych to warto mi o tym powiedzieć możliwie jak najwcześniej (tydzień lub dwa przed) abym jakoś sobie z tym poradził w głowie za wczasu.
Tak po krótce przedstawia się ta moja osobowiść lękliwa, zdiagnozowana choć nigdy nie leczona i w związku z tym mam kilka pytań które ostatnio zaprzątają mi głowę.
Czy jakaś terapia pomogłaby mi szybciej niż ja to sam znowu zrobię?
Na czym w ogóle polega leczenie takich przypadłości ?
Z góry dziękują za ewentualne porady.
Skowronek
Wiek: 18 Dołączyła: 14 Maj 2010 Posty: 109
Wysłany: Wto 20 Wrz, 2011 14:02
Żadna terapia nie pomoże. Psycholodzy, psychoterapeuci potrafią tylko zdzierać kasę. Terapia polega na tym, że siedzisz na krześle i opowiadasz o sobie. Tak naprawdę jedyną osobą, która może Ci pomóc jesteś Ty sam.
Czasami gdy dopadają mnie lęki, przypominam sobie, że nikt mnie nie ściga, nie cierpię, nic mnie nie boli, jestem cała i zdrowa.
Radzę sobie o tym przypomnieć. Zawsze może być gorzej.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 20 Wrz, 2011 15:09
Cytat:
Żadna terapia nie pomoże. Psycholodzy, psychoterapeuci potrafią tylko zdzierać kasę
Myślę, ze wiele osób z forum by się z tobą nie zgodziło. Ja sam idę pojutrze dopiero pierwszy (na razie do psychiatry) raz więc własnego doświadczenia nie mam ale taki psychoterapeuta chyba pomaga się zdyscyplinować, znaleźć dokładne przyczyny naszego stanu i sposób na jego zmianę. Wiadomo, że nic się samo nie zrobi i trzeba włożyć też swój wysiłek w poprawę ale myślę, że takie wsparcie jest bardzo pomocne.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
dokładnie, psycholog terapeuta jest po to, by znalezc przyczyne i ukierunkowac nas samych na zmiany. wydaje rozne polecenia, cele, male kroczki itd. trzeba umiec wspolpracowac, ale tutaj rola wlasnie terapeuty sie uwidacznia jesli ktos jest totalnie zamkniety w sobie. to jest terapia indywidualna. na grupowej nie bylem jeszcze wiec nie wiem : ] a samemu sobie nie da sie pomoc jesli ktos ma zaawansowane problemy. mozna sie tylko do siebie samego przyzwyczaic i tak zyc. co nie jest wcale ciekawe.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 20 Wrz, 2011 19:23
Cytat:
mozna sie tylko do siebie samego przyzwyczaic i tak zyc
No. I to jest w sumie najgorsze bo im dłużej się siedzi bezczynnie tym trudniej potem zrobić cokolwiek.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Skowronek
Wiek: 18 Dołączyła: 14 Maj 2010 Posty: 109
Wysłany: Sro 21 Wrz, 2011 12:02
Chodzę już rok na terapię i jeszcze nic o sobie nie usłyszałam. Jak przychodzę to każe mi gadać. Pyta, co się działo w tym tygodniu, mija godzina i wracam do swoich spraw. Dzisiaj mam zamiar się wypisać z całej tej terapii, po już mi się odechciało chodzić.
To samo jest z tabletkami. Nie ma tabletek, które eliminują lęki. Wydaje mi się, że działają tylko na podstawie efektu placebo, ale, że ja nie jestem podatna na sugestię to w moim przypadku efektu nie było żadnego, no poza lekkimi zawrotami głowy, które mam do dzisiaj.
Lekki działają, ja mam jakieś, które eliminują fobie na jakiś czas, aż mi chciało się integrować ze społeczeństwem, ale po nich czuje się jak naćpany, czuje, że zachowuje się jeszcze gorzej niż bez i ogólnie strasznie ogłupiają, nie mogłem pracować umysłowo po tym, niby efekt uboczny znika po 2 tygodniach, ale nie ma mowy, że będę brać jakieś badziewie, które bardziej szkodzi niż pomaga.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.