Do niedawna bardzo często, praktycznie w każdej wolnej chwili marzyłam. Miałam kilka wersji swojego życia. Czasem byłam duszą towarzystwa, a czasem mieszkałam sama na kompletnym odludziu. Wciąż rozbudowywałam swój świat, dopracowałam go w wielu szczegółach, ale jakiś czas temu przestało mi to sprawiać przyjemność. Stwierdziłam że to co robię to kompletny idiotyzm, a wracając do prawdziwego życia czułam się źle, pusto. Zaprzestałam więc marzeń i wróciłam do codziennego, bezsensownego i niezwykle nudnego życia .
Ostatnio zmieniony przez Anita1055 Pią 22 Lip, 2011 11:24, w całości zmieniany 1 raz
Ja bardzo często myślę że moje marzenia to kompletny idiotyzm;/ Czasem boję się że dostanę od tego w głowę albo coś takiego...
Jednak nie potrafię chyba przestać, kiedyś przestałam na jakieś może 4 dni i nic się niby nie stało jednak ciężko potem było mi wrócić do tego świata marzeń (ale w końcu się udało )
Mój świat wyobraźni jest bardzo rozbudowany, jestem w nim codziennie, praktycznie dzieje się wszystko równolegle do realiów... Rano to rano, noc to noc, chodzę w nim do szkoły, jeżdżę autobusem jednak miasto jest inne i ludzie całkiem nowi i ja chyba też całkiem inna
-------------------------
Czasem nachodzi mnie taka myśl, że chciałabym pogadać z kimś o tym jak wygląda mój świat, opowiedzieć komuś o nim... dowiedzieć się jak wygląda on u kogoś innego. Może jest ktoś chętny??
Beasza to może jakoś przez GG pogadamy, co ty na to??
Ech a ja od wczoraj nie mogę jakoś wrócić do marzeń
A mam jeszcze takie pytanie, bo mi się zdarzają takie przypadki, że coś sobie wymyślę w tym swoim świecie, a potem coś podobnego zdarza się w rzeczywistości, ktoś może ma tak samo Ja wiem, że to jest co najmniej dziwne, no ale cóż.. . Nie zdarza mi się to często, ale się jednak zdarza...
_________________ "jedyne miejsce którego nie mogę opisać, daje mi wolność, jak ptak rozcinam powietrze lecę przed siebie skrzydła szeroko rozpięte marzę widzę horyzont"
eh, jak tak czytam niektóre posty to się zastanawiam czy każdy fobik czy osoba unikająca tak ma ... Ja nie żyje w świecie marzeń, nie stworzyłem sobie żadnego świata, jest w swoim, własnym, realny. Mój świat marzeń odnosi się tylko do jednego ... Czasem sobie za dużo wyobrażam, np. mam sie z kimś spotkać i sobie wyobrażam to i owo, czasem nawet planuje jakąś dalszą przyszłość, jak mogę być szczęśliwy z tą osobą ... A później przychodzi wiekie rozczarowanie ;p Mam skłonność do wyobrażania sobie różnych rzeczy, a one przechodzą w marzenia.
_________________ Od życia każdy ma tyle ile sam sobie weźmie !!
Ehh.. to żałuj taki własny świat to fajna sprawa, można w nim robić co się chce i przeżyć chwile o których tylko się marzy jedyną jego wadą jest, że zabiera dużo czasu
Czasami myślę, że gdybym miała ciekawsze życie to niepotrzebowałabym uciekać w marzenia... (już kiedyś tak była )
_________________ "jedyne miejsce którego nie mogę opisać, daje mi wolność, jak ptak rozcinam powietrze lecę przed siebie skrzydła szeroko rozpięte marzę widzę horyzont"
Ja praktycznie cały czas siedzę w ,,moim świecie''. A jak słucham muzyki na słuchawkach to już całkiem odlatuję...
_________________ Może wiem najlepiej dlaczego tylko człowiek potrafi się śmiać: tylko on cierpi tak bardzo, że musiał wynaleźć coś takiego jak śmiech.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 02 Sie, 2011 00:07
Ja unikam takiego życia marzeniami - wolę myśleć o tym jak mogę zmienić je w rzeczywistość (a nie mam marzeń całkowicie nieosiągalnych). Siedzenie w wymyślonym świecie pogarsza mi samopoczucie gdy wracam do prawdziwego i pobudza negatywne myślenie.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Żyłam w kilku równoległych światach, wszystko się zaczęło jak miałam jakieś 4 lata.
Najpierw był tylko wyimaginowany przyjaciel, który mi towarzyszył w tym zwyczajnym życiu.
Później wykreowałam wyobraźnią już całe zastępy ludzi, sytuacji, miejsc.
Do rzeczywistości powracałam tylko w konieczności. A żeby jak najbardziej ograniczyć ta konieczność, unikałam ludzi i miejsc publicznych.
Kiedy poszłam do szkoły, wraz z upływem lat ubywało mi tego wymarzonego świata.
Zaczęłam się porównywać z rówieśnikami i było mi wstyd, że oni potrafią żyć normalnie i wszystkie przygody przeżywają tak w realu, a ja tkwię w wymysłach i mrzonkach.
Aż nabrałam wstrętu do siebie.
Nastał diabelnie długi okres życia w szarej rzeczywistości. Nuda, pustka i stagnacja.
Próby wyjścia z tego przygniatającego stanu, aż dorobiłam się obłędu. To był dopiero czad. Zycie w rzeczywistości, ale umagicznionej. Te wymarzone światy mogły się schować przy tym szaleństwie.
A potem standardowo powrót na ziemię(depresja). Koniec z marzeniami, koniec z magią- w zamian nihilizm, zaczytywanie się w książkach psychologicznych i filozoficznych.
Taki swoisty masochizm.
I już nawet nie chce wracać do tych wymarzonych światów, bo zdaję sobie sprawę, że nie dam rady ciągnąć tyle etatów, nauka wymaga poświęceń. A nie chcę zawalić przyszłości.
Przyszłości, której notabene się boję jak diabli.
Ja zawsze dużo fantazjowałam,bo jak tego nie robić skoro ma się dość otaczającej rzeczywistości? Kiedyś bardzo lubiłam ten mój drugi świat bo spełniały się w nim największe marzenia,wszystko udawało.W końcu jednak przestraszyłam się, że całe moje życie minie tylko w mojej wyobraźni,a w rzeczywistości nic kompletnie nie osiągnę,nie przeżyję.Nie podoba mi się perspektywa samej siebie za 20 lat, będącej w tym samym punkcie co dzisiaj i do tego bujającej w obłokach. Takie marzenia przynoszą na bieżąco pewnego rodzaju przyjemność,ale w dalszej perspektywie mogą być nieco dołujące,ja zaczynam pomału to odczuwać. Pół biedy jeśli chodzi o te teoretycznie-np przy dużym nakładzie pracy- możliwe do spełnienia.Gorzej z tymi totalnie oderwanymi od rzeczywistości,wymagającymi prawdziwego cudu żeby mogły stać się prawdą...A takich oczywiście mam najwięcej.Myślę że mam za dużo czasu na takie myśli, siedzenie w zamkniętym pokoju,co oczywiście często robię sprzyja temu wszystkiemu..teraz idę na studia i na pewno będę mieć mniej czasu niż w lo, Jak mi go trochę zostanie chciałabym w końcu zacząć rozwijać moje zainteresowania (żeby tylko stres przed zapisaniem się i chodzeniem na zajęcia tego nie popsuły ) i może wtedy zacznę w końcu tworzyć może nie aż tak cudowny jak wyimaginowany ale bardziej satysfakcjonujący niż mój obecnie realny świat...Zobaczymy,narazie mam dosyć dobre chęci, może kolejny raz inni mnie nie sprowadzą brutalnie na ziemię
Wiek: 23 Dołączył: 31 Lip 2011 Posty: 70 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 14 Sie, 2011 16:35
Mili napisał/a:
(żeby tylko stres przed zapisaniem się i chodzeniem na zajęcia tego nie popsuły )
Wrodzona ciekawość każe zapytać co to za zajęcia?
Światu marzeń mówię zdecydowane nie. Staram się jak najczęściej i jak najskuteczniej wyłapywać i blokować tego typu myślenie. Im bardziej tworzyłem sobie piękne wizje tym bardziej rzeczywistość wydawała się kompletnie byle jaka więc coraz częściej lądowałem w tym innym świecie. Trochę to jest jak używki, im dalej tym więcej i częściej trzeba je stosować.
Na pewno angielski,ale żeby ktoś mnie w końcu porządnie przycisnął,mam dość samego chodzenia na zajęcia bez wyraźnych efektów. Jestem leniwa i samej ciężko mi się zmobilizować Dalej o ile czas pozwoli (i psychika ) gitara i nurkowanie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.