Wysłany: Pią 12 Sie, 2011 00:11 Jak wasi partnerzy reaguja na tę chorobę?
Gdy powiedziałam swojemu mężowi, że podejrzewam u siebie osobowość unikającą i dałam mu do przeczytania art. na ten temat, tylko parsknął śmiechem i powiedział że jak zwykle przesadzam i że nie dostrzega u mnie prawie żadnych z przytoczonych objawów.
czy to możliwe że on mnie tak mało zna, że tak dobrze się kamufluję?
Doszłam do wniosku, że chyba się wstydziłam pred nim moich lęków, tej mojej strachliwości. Bałam się ze pomyśli sobie o mnie jak o niezaradnej dziewczynie, którą we wszystkim trzeba wyręczać.
A wasi partnerzy jak reagują, co mówią, robią? czy w ogóle wiedzą o waszej przypadłości?
Znaczna większość osób na tym forum nie ma partnerów, właśnie z uwagi na fobię społeczną lub osobowość unikającą, czy depresję. Z mojego punktu widzenia to raczej partnerka by musiała to zrozumieć, z zatajeniem nie ma mowy, bo prędzej czy później coś by się posypało. Oczywiście to nie znaczy, że mam uprzedzać, ale dobrze by wiedziała jeszcze przed związkiem o co chodzi. Tak łatwiej, wygodniej, ale czy lepiej? Nie wiem..
Hmm... Twoje pytanie jest trochę dziwne... Ja mam kogoś i ta osoba poznając mnie wiedziała raczej na co się pisze, dlatego że na kilometr było widać, że coś jest nie tak. Mam problem ze znalezieniem znajomych, jestem zbyt wymagająca, a więkrzosci osób po prostu się panicznie boję. Boję się patrzeć ludziom w oczy, jak by mnie mieli zjeść : P Wiesz mój chłopak raczej pokochał to jaka jestem... Nic mu nie przeszkadza, nawet to że boję się czasem wychodzić z domu.
Najprawdopodobniej masz męża, który ma silny charakter i który z lękami i nadwrażliwością nigdy nie miał styczności. Myślę, że jak dasz mu czas, będziesz wracać do tego tematu i rozmawiać z nim o tym, to w końcu to zaakceptuje i może nawet sam się zainteresuje.
Łatwiej jest gdy w pary dobierają się osoby o podobnych charakterach np wrażliwiec z wrażliwcem, łatwiej wtedy siebie nawzajem zrozumieć. Mój R. o wszystkim wie, mimo że nie ma fobii, stara się wpierać. Nie rozumie, bo nie ma tak jak ja, ale jest bardzo wyrozumiały i kochany:)
Gdy ja poznawałam swojego męża miałam 16 lat i mimo że już bardzo sie izolowałam to jeszcze nie było tak źle. On natomiast był bardzo uparty i bardzo dążył do tego byśmy się spotykali. Dlatego ten związek w ogóle nam wyszedł. No i głupio się przyznać, ale to były wakacje i codziennie prawie były suto zakrapiane grille. Ja oczywiście żeby w ogóle wejść w to towarzystwo upijałam sie szybko i pewnie dlatego też w ogóle miałam odwagę z nim rozmawiać.
Właściwie to myślę ze gdyby nie to ze wtedy on się mną zainteresował to do do dziś nie miałabym nikogo.
Haha, nijak nie zareagował, po prostu nie wytrzymał tego i po kilku miesiącach mnie zostawił. Chyba nie mogę go winić, tylko po co w takim razie wszystkie te obietnice...?
_________________ ...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach
Też kogoś zostawiłam po kilku mcach. Było mi bardzo ciężko, ale musiałam, chociaż czułam się z tym okropnie. Zrozumiałam, że nic do niego nie czuję, że wszystko co teraz mu powiem, co mu obiecam, co z nim zaplanuję, będzie kłamstwem. Zaczynałam ten związek w dobrej wierze, podobał mi się i naprawdę chciałam z nim być. Ale z każdym mcem stawałam się coraz bardziej obojętna i nic na to nie mogłam poradzić.
Czasami lepiej się z kimś rozstać po krótszym okresie czasu, kiedy jeszcze nie ma tak wielu wspomnień i wspólnych planów jak np. po kilku latach, i dać tej drugiej osobie i sobie szansę, na zbudowanie czegoś opartego na prawdziwej miłości. Rozstania zawsze są bolesne, ale pomyśl sobie co byś czuła po np. 3-4 latach, gdy byś się dowiedziała że cię oszukiwał?
Partner? nie ma takowego.
Było niby emm... jakby to określić... kilku chętnych (tak mi się zdawało), ale ja robiłam wszystko żeby ich zniechęcić. Bałam się że jak się zaangażuję, a oni mnie poznają i zobaczą jaka jestem naprawdę, to odwrócą się na pięcie, a ja zostanę ze złamanym sercem albo co najmniej z poczuciem upokorzenia - jednym słowem boję się oceny -> porażki i odrzucenia, więc nie ryzykuję. Najgłupsze jest to, że zgrywam taką twardą i niedostępną (mój system obronny przed zranieniem) aż czasem z samej siebie chce mi się śmiać ;-P
A tak ogólnie to część z tych potencjalnych 'chętnych' dziwiła się że jestem taka zamknięta gdy spotykaliśmy się 'sam-na-sam', bo przeważnie poznawali mnie np. wśród dobrych znajomych, kiedy dobrze się czułam i nie byłam zestresowana; albo gdzieś na imprezie (jak jeszcze bywałam) pod lekkim wpływem % - wiadomo człowiek wesoły, bardziej rozmowny
_________________ Wiem czego chcę, tylko nie chce mi się chcieć
Ostatnio zmieniony przez meyka Nie 14 Sie, 2011 09:54, w całości zmieniany 1 raz
Partnerka? Ja + FS + niska samoocena + mała poradność? Czarno to widzę.
Nie raz mam mega chęć, żeby znaleść byle kogo, żeby tylko z kimś być, pogadać, ale tylko po to, żebym nie czuł się taki samotny.
Na dłuższą mete dopóki się ze sobą nie uporam nie widzę powodu, żeby się z kimś wiązać. W obecnym stanie tylko utrudniłbym sobie życie.
panjarek, znaczna większość facetów na tym forum pewnie tak ma, true. Od faceta wymaga się większej inicjatywy na początku, pokazanie zainteresowania kobietą, zrobienie pierwszego kroku... Jak go tu zrobić z FS na karku?
_________________ you're not how much money you've got in the bank. You're not your job. You're not your family, and you're not who you tell yourself. You're not your name. You're not your problems. You're not your age. You are not your hopes
Ostatnio zmieniony przez kirises Sro 05 Paź, 2011 16:08, w całości zmieniany 1 raz
@Migotka_89, bycie w związku = ograniczenie kontaktu z ludźmi? Zastanów się co piszesz.
Każdy dba o siebie i to jest dobre, a zwalanie winy na innych to głupia wymówka. Sam zwalam swój stan - czyli FS - na wychowanie rodzicielskie (lub jego brak), ale wiem, że to ja i tylko rządzę sobą i sam powinienem reagować.
Ostatnio zmieniony przez panjarek Pią 07 Paź, 2011 00:40, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 07 Paź, 2011 01:52
Cytat:
bycie w związku = ograniczenie kontaktu z ludźmi? Zastanów się co piszesz
Przecież to jest logiczne. Jak masz partnerkę/partnera, który wypełnia twoją potrzebę kontaktu z ludźmi to przestajesz się interesować innymi. A jeżeli inni się potem od nas odwracają to sami jesteśmy sobie winni zaniedbania ich.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.