Fobia spoleczna, socjofobia, chorobliwa niesmialosc, zaburzenia lękowe, fobie, lek towarzyski, fobia socjalna, lek spoleczny, nerwica spoleczna, depresja, samotnosc, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowosc unikajaca, zaburzenia osobowosci, fobia forum, forum dyskusyjne Fobia społeczna
Fobia społeczna, socjofobia, chorobliwa nieśmiałość, zaburzenia lękowe, fobie, lęk towarzyski, fobia socjalna, lęk społeczny, nerwica społeczna, depresja, samotność, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowość unikająca, zaburzenia osobowości, fobia forum, forum fobia, fobia społeczna forum dyskusyjne

DownloadDownload SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy  Chat
 blogBlog   Mapa GoogleMapa Google FAQ FAQ RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Jak wasi partnerzy reaguja na tę chorobę?
Autor Wiadomość
cokolino123

Dołączył: 11 Sie 2011
Posty: 6
Wysłany: Pią 12 Sie, 2011 00:11   Jak wasi partnerzy reaguja na tę chorobę?

Gdy powiedziałam swojemu mężowi, że podejrzewam u siebie osobowość unikającą i dałam mu do przeczytania art. na ten temat, tylko parsknął śmiechem i powiedział że jak zwykle przesadzam i że nie dostrzega u mnie prawie żadnych z przytoczonych objawów.
czy to możliwe że on mnie tak mało zna, że tak dobrze się kamufluję?

Doszłam do wniosku, że chyba się wstydziłam pred nim moich lęków, tej mojej strachliwości. Bałam się ze pomyśli sobie o mnie jak o niezaradnej dziewczynie, którą we wszystkim trzeba wyręczać.

A wasi partnerzy jak reagują, co mówią, robią? czy w ogóle wiedzą o waszej przypadłości?
 
     
hiawatha 


Wiek: 23
Dołączył: 28 Gru 2010
Posty: 6012
Skąd: Śląsk
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: Pią 12 Sie, 2011 02:29   

Znaczna większość osób na tym forum nie ma partnerów, właśnie z uwagi na fobię społeczną lub osobowość unikającą, czy depresję. Z mojego punktu widzenia to raczej partnerka by musiała to zrozumieć, z zatajeniem nie ma mowy, bo prędzej czy później coś by się posypało. Oczywiście to nie znaczy, że mam uprzedzać, ale dobrze by wiedziała jeszcze przed związkiem o co chodzi. Tak łatwiej, wygodniej, ale czy lepiej? Nie wiem..
 
 
     
M7 


Dołączyła: 12 Sie 2011
Posty: 129
Wysłany: Pią 12 Sie, 2011 11:42   

Hmm... Twoje pytanie jest trochę dziwne... Ja mam kogoś i ta osoba poznając mnie wiedziała raczej na co się pisze, dlatego że na kilometr było widać, że coś jest nie tak. Mam problem ze znalezieniem znajomych, jestem zbyt wymagająca, a więkrzosci osób po prostu się panicznie boję. Boję się patrzeć ludziom w oczy, jak by mnie mieli zjeść : P Wiesz mój chłopak raczej pokochał to jaka jestem... Nic mu nie przeszkadza, nawet to że boję się czasem wychodzić z domu.
 
     
Sad_Bumblebee 


Wiek: 27
Dołączyła: 08 Maj 2011
Posty: 165
Wysłany: Pią 12 Sie, 2011 12:49   

Najprawdopodobniej masz męża, który ma silny charakter i który z lękami i nadwrażliwością nigdy nie miał styczności. Myślę, że jak dasz mu czas, będziesz wracać do tego tematu i rozmawiać z nim o tym, to w końcu to zaakceptuje i może nawet sam się zainteresuje.
Łatwiej jest gdy w pary dobierają się osoby o podobnych charakterach np wrażliwiec z wrażliwcem, łatwiej wtedy siebie nawzajem zrozumieć. Mój R. o wszystkim wie, mimo że nie ma fobii, stara się wpierać. Nie rozumie, bo nie ma tak jak ja, ale jest bardzo wyrozumiały i kochany:)
 
     
cokolino123

Dołączył: 11 Sie 2011
Posty: 6
Wysłany: Pią 12 Sie, 2011 15:46   

Gdy ja poznawałam swojego męża miałam 16 lat i mimo że już bardzo sie izolowałam to jeszcze nie było tak źle. On natomiast był bardzo uparty i bardzo dążył do tego byśmy się spotykali. Dlatego ten związek w ogóle nam wyszedł. No i głupio się przyznać, ale to były wakacje i codziennie prawie były suto zakrapiane grille. Ja oczywiście żeby w ogóle wejść w to towarzystwo upijałam sie szybko i pewnie dlatego też w ogóle miałam odwagę z nim rozmawiać.
Właściwie to myślę ze gdyby nie to ze wtedy on się mną zainteresował to do do dziś nie miałabym nikogo.
 
     
ambientna 


Wiek: 101
Dołączyła: 17 Kwi 2011
Posty: 274
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 12 Sie, 2011 23:47   

Haha, nijak nie zareagował, po prostu nie wytrzymał tego i po kilku miesiącach mnie zostawił. Chyba nie mogę go winić, tylko po co w takim razie wszystkie te obietnice...?
_________________
...Mam w sobie żywioł
Wodę w ustach
Ogień w wątrobie
W bucie piach

jestem chora na wszystko, kochany
 
     
Sad_Bumblebee 


Wiek: 27
Dołączyła: 08 Maj 2011
Posty: 165
Wysłany: Sob 13 Sie, 2011 13:38   

Też kogoś zostawiłam po kilku mcach. Było mi bardzo ciężko, ale musiałam, chociaż czułam się z tym okropnie. Zrozumiałam, że nic do niego nie czuję, że wszystko co teraz mu powiem, co mu obiecam, co z nim zaplanuję, będzie kłamstwem. Zaczynałam ten związek w dobrej wierze, podobał mi się i naprawdę chciałam z nim być. Ale z każdym mcem stawałam się coraz bardziej obojętna i nic na to nie mogłam poradzić.
Czasami lepiej się z kimś rozstać po krótszym okresie czasu, kiedy jeszcze nie ma tak wielu wspomnień i wspólnych planów jak np. po kilku latach, i dać tej drugiej osobie i sobie szansę, na zbudowanie czegoś opartego na prawdziwej miłości. Rozstania zawsze są bolesne, ale pomyśl sobie co byś czuła po np. 3-4 latach, gdy byś się dowiedziała że cię oszukiwał?
 
     
meyka 


Wiek: 19
Dołączyła: 05 Lip 2011
Posty: 105
Skąd: Śląsk
Wysłany: Nie 14 Sie, 2011 09:53   

Partner? :roll: nie ma takowego.
Było niby emm... jakby to określić... kilku chętnych (tak mi się zdawało), ale ja robiłam wszystko żeby ich zniechęcić. Bałam się że jak się zaangażuję, a oni mnie poznają i zobaczą jaka jestem naprawdę, to odwrócą się na pięcie, a ja zostanę ze złamanym sercem albo co najmniej z poczuciem upokorzenia - jednym słowem boję się oceny -> porażki i odrzucenia, więc nie ryzykuję. Najgłupsze jest to, że zgrywam taką twardą i niedostępną (mój system obronny przed zranieniem) aż czasem z samej siebie chce mi się śmiać ;-P

A tak ogólnie to część z tych potencjalnych 'chętnych' dziwiła się że jestem taka zamknięta gdy spotykaliśmy się 'sam-na-sam', bo przeważnie poznawali mnie np. wśród dobrych znajomych, kiedy dobrze się czułam i nie byłam zestresowana; albo gdzieś na imprezie (jak jeszcze bywałam) pod lekkim wpływem % - wiadomo człowiek wesoły, bardziej rozmowny :-P
_________________
Wiem czego chcę, tylko nie chce mi się chcieć
Ostatnio zmieniony przez meyka Nie 14 Sie, 2011 09:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
PureBlack 


Wiek: 27
Dołączyła: 03 Paź 2011
Posty: 51
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 05 Paź, 2011 02:07   

Ja się niedługo rozwodzę, generalnie nie mam szczęścia do facetów, trafiam ciągle na takich, którzy chcą mnie wykorzystywać i nie dawać nic w zamian :(
_________________
Every man dies, not every man really lives...
 
     
panjarek 


Wiek: 22
Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 111
Skąd: Lesser Poland
Wysłany: Sro 05 Paź, 2011 07:04   

Partnerka? Ja + FS + niska samoocena + mała poradność? Czarno to widzę.
Nie raz mam mega chęć, żeby znaleść byle kogo, żeby tylko z kimś być, pogadać, ale tylko po to, żebym nie czuł się taki samotny.
Na dłuższą mete dopóki się ze sobą nie uporam nie widzę powodu, żeby się z kimś wiązać. W obecnym stanie tylko utrudniłbym sobie życie.
 
 
     
kirises 


Dołączył: 04 Paź 2011
Posty: 286
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 05 Paź, 2011 16:07   

panjarek, znaczna większość facetów na tym forum pewnie tak ma, true. Od faceta wymaga się większej inicjatywy na początku, pokazanie zainteresowania kobietą, zrobienie pierwszego kroku... Jak go tu zrobić z FS na karku? :-/
_________________
you're not how much money you've got in the bank. You're not your job. You're not your family, and you're not who you tell yourself. You're not your name. You're not your problems. You're not your age. You are not your hopes
Ostatnio zmieniony przez kirises Sro 05 Paź, 2011 16:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Migotka_89 

Wiek: 23
Dołączyła: 05 Paź 2011
Posty: 11
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 05 Paź, 2011 23:29   

.......
_________________
It's just a broken heart, son. This pain will pass away.
Ostatnio zmieniony przez Migotka_89 Pią 07 Paź, 2011 14:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
panjarek 


Wiek: 22
Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 111
Skąd: Lesser Poland
Wysłany: Pią 07 Paź, 2011 00:35   

@kirises, True, true.

@Migotka_89, bycie w związku = ograniczenie kontaktu z ludźmi? Zastanów się co piszesz.

Każdy dba o siebie i to jest dobre, a zwalanie winy na innych to głupia wymówka. Sam zwalam swój stan - czyli FS - na wychowanie rodzicielskie (lub jego brak), ale wiem, że to ja i tylko rządzę sobą i sam powinienem reagować.
Ostatnio zmieniony przez panjarek Pią 07 Paź, 2011 00:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Urthon 
Pobody's nerfect


Wiek: 21
Dołączył: 27 Maj 2011
Posty: 2341
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 07 Paź, 2011 01:52   

Cytat:
bycie w związku = ograniczenie kontaktu z ludźmi? Zastanów się co piszesz


Przecież to jest logiczne. Jak masz partnerkę/partnera, który wypełnia twoją potrzebę kontaktu z ludźmi to przestajesz się interesować innymi. A jeżeli inni się potem od nas odwracają to sami jesteśmy sobie winni zaniedbania ich.
_________________
“A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
 
 
     
Migotka_89 

Wiek: 23
Dołączyła: 05 Paź 2011
Posty: 11
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 07 Paź, 2011 10:56   

.......
_________________
It's just a broken heart, son. This pain will pass away.
Ostatnio zmieniony przez Migotka_89 Pią 07 Paź, 2011 14:01, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



fobiaspoleczna.info © 2008 - 2012 - All Rights Reserved
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Forum Mapa Forum XML RSS


Gry Download



Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.