Mam 14 lat, kończę drugą klasę gimnazjum. Kiedy szłam do pierwszej klasy, chciałam radykalnie zmienić swoje życie. Co by nie było za długo, nie będę się rozpisywać i powiem tylko, że mi się nie udało. Próbowałam jeszcze parę razy z takim samym skutkiem.
Od dawna jestem uzależniona od internetu (właściwie to kiedy jestem np. na koloniach, to nie czuję tęsknoty za komputerem, ale jeśli mam go w zasięgu ręki, to spędzam przy nim niemal każdą wolną chwilę). W grudniu 2010 poznałam pewną fantastyczną osobę, nazwijmy ją X. Pisałyśmy ze sobą po 6-7 godzin bez przerw. Byłam zafascynowana, zupełnie, jakbym się zakochała. X jest niemalże idealna, choć stanowi moje przeciwieństwo.
Postanowiłyśmy się spotkać. Umówiłyśmy się na sobotę w mieście, w kawiarni. Jeszcze w piątek nie mogłam się doczekać. A w sobotę rano obudziłam się, czując wszechogarniający mnie lęk i panikę. Ja, ktoś taki, miałabym spotkać tak idealną X? Zaczął okropnie boleć mnie brzuch, miałam problemy z żołądkiem. Weszłam na GG, napisałam, że nie dam rady przyjść. Zrozumiała. A wszystkie dolegliwości nagle ustąpiły.
Próbowałyśmy jeszcze raz, w kinie. Znów bardzo się cieszyłam, a w dzień spotkania czułam się strasznie. Na szczęście nic z tego nie wyszło, X nie mogła przyjść.
Nie pamiętam, kiedy to się zaczęło, ale apogeum miało w marcu. Nigdy nie byłam specjalnie towarzyska, bardzo rzadko wychodziłam z domu (w przeciwieństwie do moich rówieśniczek), ale mieściło się to w granicach normy. W marcu po lekcjach gnałam do domu jak szalona. Moim ulubionym momentem dnia było wejście do pokoju z talerzem załadowanym pysznościami i siedzenie przed laptopem aż do pójścia spać. Nigdzie nie wychodziłam, dzień spędzony inaczej, niż w pokoju, mój mózg dotąd uważa za stracony.
Izoluję się. Ludzie mnie stresują, mam wrażenie, że każdy mnie ocenia. Unikam więc stresu i wstydu. Siedzieć w pokoju jest łatwiej i nawet nie chce mi się już tego zmieniać. Ale wiem, że to złe i X też stara się mnie przekonać, bym coś zrobiła (teraz już wie o wszystkich tych problemach). Tylko co? Do psychologa nie pójdę, mam masakryczne kontakty z rodzicami (właściwie to traktuję ich na zasadzie "fajnie, że mi to kupiliście, a teraz dajcie mi spokój") i w ogóle z nimi nie rozmawiam. Wstydzę się. A samodzielna zmiana, jak już pisałam, nie wychodzi.
No tak, miałam się nie rozpisywać, ale musiałam się wyżalić. Nie chcę tak żyć, bo to złe, choć wygodne. Stracę najlepsze lata życia, a przecież problem tylko się powiększa.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 16 Cze, 2011 23:42
Nie wiem co ci doradzić.
Sam mam podobnie, też planuję coś itd. a potem w dzień wyjścia (na ogól to już dzień wcześniej) mam straszna nerwicę. Jakoś sie zmuszam do wyjścia bo myślę sobie, że jak nie wyjdę to stracę daną okazję i będę sie z tym czuł źle. W zasadzie cały czas jak gdzieś wychodzę to mam ciągłe uczucie niepokoju i nawet jeśli świadomie cieszę sie, że gdzieś jestem czy czuje przyjemność to podświadome uczucie niepokoju trwa i nie mam nad nim kontroli.
Ja osobiście myślę, ze najlepiej pomogły by mi jakieś leki uspokajające ale sam jeszcze nie próbowałem.
To, że nie jest półanalfabetką jak spora część jej równieśników nie jest chyba trafnym komplementem. Mama cię nie uczyła, że porównuje się do lepszych, a nie słabszych?
Jej. Dla mnie to jest niesamowite wręcz. Masz 14 lat, a piszesz jak osoba w bardzo dojrzała. Składam pokłony i wyrażam swój podziw.
Nie każdy gimnazjalista to gimbus.
Ja wpadam w kompleksy przez twój styl, Damian
Autorce posta polecam jak najszybsze podjęcie kroków, żeby nie wpaść do du** jak ja...
_________________
Just a loser
Ostatnio zmieniony przez Dziwaduo Pią 17 Cze, 2011 12:39, w całości zmieniany 1 raz
Wyleczylem sie z fobii; elementy osobowosci unikajacej we wzglednym 'uspieniu'. Sposob? Gruntowny remont myslenia..
Ostatnio zmieniony przez BlankAvatar Pią 17 Cze, 2011 14:29, w całości zmieniany 1 raz
Piegowata
Dołączyła: 16 Cze 2011 Posty: 2 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 17 Cze, 2011 16:44
Nie dawajcie wiary stereotypom, tak naprawdę niewiele jest naprawdę głupich gimnazjalistów, po prostu zwracają na siebie uwagę, i dlatego tyle się o nich mówi.
Urthon, dzięki. W sumie to mam podobnie, muszę się zmuszać do wyjścia w niektóre miejsca, inaczej nie chodziłabym do szkoły.
A jeśli już zdecydowałabym się na psychologa (choć będzie z tym ciężko)... Jak to mniej więcej wygląda? Przychodzę i sobie rozmawiamy? Przyznam, że zielona jestem w temacie.
To, że nie jest półanalfabetką jak spora część jej równieśników nie jest chyba trafnym komplementem. Mama cię nie uczyła, że porównuje się do lepszych, a nie słabszych?
Panie Elkman, wcale nie o poprawnej polszczyźnie pisałem. ;>
Piegowata równie dobrze mogłaby niesamowicie poprawnie pisać o tym jak to jej były chłopak związał się z jej przyjaciółką przez co się z nią pokłóciła i zaczęła kumplować z jej najgorszym wrogiem. ;> Jednak jak widać, koleżanka prezentuje nam zupełnie inną treść.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.