jak tak czytam na czym polega ta osobowosc to chyba nie jest jeszcze ze mną tak źle... bo w niskim stopniu mam niektóe obiawy a całą resztę nawet nie moge do niczego u siebie zaliczyć.
więc zostają mi fobie, kompleksy i jakieś drobizny powybierane z osobowości unikającej.
a mimo to jestem sama, przyjaciól też nie mam...
bo wiecznie uważam że jestem brzydka, a w towarzystwie nike mam nic specjalnego do powiedzenia.. więc po co cokolwiek robić skoro będe stała jak pajac ...
_________________ mój blog...
http://sekrety-karolajny.blog.pl/
***
"Najważniejsze jest, byś zapamiętał chwile
Te, w których było Ci dobrze, w których byłeś szczęśliwy"
U mnie to teraz tak losowo fruwa. Czasem się boję (fobia), czasem mi się totalnie nie chce (os. unikająca), czasem obie te rzeczy, a czasem żadna z nich Oczywiście dążę do maksymalizacji ostatniego z wymienionych stanów... ale jest jak jest
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Ostatnio zmieniony przez drevash Pią 01 Lip, 2011 01:37, w całości zmieniany 1 raz
Napisałeś, że czegoś nie robisz bo ci się nie chce i przypisałeś to osobowości unikającej. Ja zwykle jak czegoś nie robię to ze względu na strach i napięcie, a nie że mi się nie chce. No chyba, że sprzątanie...
Wydaje mi się, że bardziej niż fobię mam właśnie unikającą. Typowy strach odczuwam przed publicznymi wystąpieniami itp, a na codzien jest to raczej lekkie zdenerwowanie w niektórych sytuacjach.
Natomiast notorycznie unikam nowych stresujących sytuacji, spotykania znajomych inaczej niż przy okazji, kontaktu, rozmowy, mimo że chciałabym. Sama nie potrafię podejść nawet do znajomych, a jeśli ktoś podejdzie do mnie jest raczej ok. Czasem trudno mi uświadomić sobie dlaczego unikam danej sytuacji. Pewne zachowania są po prostu dla mnie nie wykonalne mimo, że wcale nie czuję typowego strachu, a raczej jakąś słabość nie do przezwyciężenia.
To ja chyba cierpię na osobowość unikającą bo mam dokładnie tak jak pisze delusion. Z kolegami znam się dobrze, ale tylko wtedy jak naturalnie przebywają wokół mnie, np na uczelni. Poza uczelnią już się nie da z różnych powodów, sam dokładnie nie wiem jakich. Być może nie chcę zawracać im głowy, albo coś. Natomiast jak dawni koledzy oferują spotkanie w klubie to mam nie lada problem, tak jakby coś do mnie nie pasowało i zaczynam kombinować jak by tu się wykręcić. To coś nowego, nieznanego mnie po prostu odstrasza, tym bardziej, że takie spotkanie jest bardzo towarzyskie a ja się czuję mało pewnie w tej materii. Ostatecznie mnie nie ma na spotkaniu a później się smucę, że ja nie potrafię i znowu zawaliłem.
Jeszcze dodam, że jak z koleżanką przechodziłem się po mieście to miałem jakieś dziwne uczucie całkowicie obcej sytuacji. Pomyślałem sobie, że jak spotkam jakiego kolegę a ten nie będzie jej znał to zapadnę się pod ziemię, a co najmniej nie będę wiedział co powiedzieć. Taki stres mi towarzyszył każdego razu, aż w końcu dla spokoju ducha przestałem się spotykać..
Ostatnio zmieniony przez hiawatha Nie 03 Lip, 2011 17:57, w całości zmieniany 2 razy
Wiek: 21 Dołączył: 21 Maj 2011 Posty: 241 Skąd: 20 km od BB
Wysłany: Nie 03 Lip, 2011 21:54
hiawatha napisał/a:
Z kolegami znam się dobrze, ale tylko wtedy jak naturalnie przebywają wokół mnie, np na uczelni. Poza uczelnią już się nie da z różnych powodów, sam dokładnie nie wiem jakich.
To ja miałem odwrotnie. Na uczelni się nie mogłem wyluzować, a poza nią się super czułem. Tylko to przez dysgrafię, na uczelni wychodziło na jaw jaki byłem 'niezręczny' Poza uczelnią byłem duszą towarzystwa (w szczególności po wypiciu). No, ale co było to było, teraz są inne problemy. Unikam ludzi, bo mnie dobijają. Na dzień dzisiejszy lepiej czuję się sam, biorę kiedy tylko mogę dodatkowe godziny w pracy, żeby mieć wymówki i nie spotykać się ze znajomymi. W domu wyłączam telefon. Odpisuję smsy: 'nie dam rady'. Czuję się 2 razy lepiej, jak się z nimi nie spotykam Ewidentnie unikam. Unikam kiedy tylko mogę: czekam aż przejdzie depresja.
_________________ I get knocked down, but I get up again. You,re never gonna keep me down! ;-P
Dziwaduo, może rozwinę o co mi chodzi. Po prostu przez wiele lat unikania niektórych sytuacji z lęku, pojawiła się u mnie automatyczna niechęć do nich. Żeby nie czuć do siebie aż tak wielkiej niechęci, wmówiłem sobie, że "nie chcę, to głupie, nudne, ...". W tej chwili bywa tak, że nawet gdy czegoś już nie bardzo się boję, przybywa stary nawyk i wmawia mi, że czegoś "nie chcę, że to głupie, nudne, ...". I w rezultacie całkiem często ten nawyk wygrywa
Ja właśnie takie coś rozumiem jako "osobowość unikająca".
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.