Wysłany: Czw 19 Maj, 2011 15:27 Celowe przegrywanie / rezygnacja z walki
zdarza(ło) wam się w szkole rezygnować z udziału w konkursach, unikać odpowiadania mimo że czuliście się w czymś dobrzy, mieliście talent itp? Albo rezygnować z kłócenia się z nauczycielem gdy uważaliście, że zaniżył ocenę? W podstawówce jakoś miałem więcej odwagi bo nie byłem sam w klasie, miałem paczkę, ale od liceum byłem zwinięty jak gąsienica. Myślę że taki stan powodował dodatkowe kłopoty bo stałem się ofiarą klasowych prześladowców
_________________
Just a loser
Ostatnio zmieniony przez Dziwaduo Czw 19 Maj, 2011 15:28, w całości zmieniany 1 raz
ja z lęku w ogóle nie chciałem chodzić na konkursy, choć byłem dobry z matmy chodziłem dopóki rodzice cisnęli (okupiłem to niemałym stresem ). Wreszcie po podstawówce odczepili się i wreszcie miałem święty spokój.
A już pod koniec liceum poprawiło mi się na tyle, że z własnej woli poszedłem na kilka
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Ja zapomniałem dodać, że na zawodach raz specjanie zająłem 4te miejsce, chociaż ciągłem długo na 3cim. Nie chciałem stać na podium, żeby się na mnie nie gapili. Nic by i tak to mi nie dało, ogólnie na zawody ( bieg na 1000m) poszedłem tylko po to, żeby być zwolnionym ze sprawdzianu z matmy
Wiek: 20 Dołączyła: 13 Maj 2011 Posty: 151 Skąd: Śląsk
Wysłany: Czw 19 Maj, 2011 22:34
Dziwaduo napisał/a:
zająłem 4te miejsce, chociaż ciągłem długo na 3cim. Nie chciałem stać na podium, żeby się na mnie nie gapili
przykład na to, że przez fobię możemy rezygnować z sukcesu smutne ale prawdziwe
ja też nie brałam udziału w takich konkursach, ale takich w których przejście do kolejnego etapu wiązało się z wyjazdem do innej szkoły..chociaż w gimnazjum musiałam przez to przejść, w podstawówce też, ale później już rezygnowałam dla zdrowia psychicznego
Ja czesto jak mnie wyczytywali do odpowiedzi to mowilem ze jestem nieprzygotowany i dostawalem 1 pomimo ze czesto duzo pamietalem z poprzednich lekcji. Wogole to szkolnictwo jest załosne, nauczyciele maja gdzies uczniow, nikogo to nie obchodzilo ze z prac pisemnych mialem dobre oceny a z odpowiedzi same 1.
Nie raz i nie dwa nie zgłosiłam się do odpowiedzi, chociaż znałam odpowiedź. Nauczyciele zapewne sądzili, że na sprawdzianach dobrze ściągam
_________________ Wszystko się zmienia. To nie znaczy, że na lepsze. Trzeba sprawić, by było lepiej. Nie można tylko gadać i mieć nadzieję, że samo się poprawi.
Żałosna śmierć jest gorsza od żałosnego życia.
- Gregory House, MD
Odpowiedź ustna była czymś koszmarnym. Jak nauczyciel wołał do siebie,to jeszcze pół biedy,ale na środku klasy...perspektywa mówienia przy tylu osobach była znacznie gorsza od strachu przed słabą oceną. Nienawidziłam matematyki w dużym stopniu za to,że w ciągu lekcji brała dużo osób do tablicy. Bardzo się cieszę,że zostały mi tylko studia, gim i lo należą do wspomnień.
Ja to nawet w necie rezygnuję z walki. Niedawno w jednej grze dostałem bana za coś, czego nie zrobiłem. Nie miałem jednak odwagi aby się odwołać u GM-a i próbować odzyskać konto.
_________________ A może by tak podatek od fobii wprowadzić? Najlepiej VAT 100%
Dla mnie odpowiedź ustna to była masakra w szkole. Dochodziło do takich sytuacji że domyslając się odpowiedzi nie wypowiadałem jej bojąc się ze jest błędna. To samo tyczyło się aktywnosci na zajeciach. Co do konkursów, brałem udział w wielu, z naprawde różnych przedmiotów, "rezygnowałem" z sukcesu już w momencie ogłoszenia nominacji do jakiś, nie uczyłem się i mialem miejsca w środku stawki.
Raz pojechalismy na turniej "wojskowy" (tor przeszkód, strzelanie, rzucanie granatami), nie biegłem na torze przeszkód choc wiedziałem że beze mnie nie dadzą rady zająć dobrego miejsca w tej konkurencji, bo się bałem że jak się pomyle wróce na siebie uwage.
Wobec tego paradoksalne wydaje się że prowadziłem akademie w szkole, i to nie raz czy dwa
Odpowiedź ustna w szkole to była masakra... No, ale jak już mnie brano, to cóż trzeba było stawić czoło. Wiadomo, że nigdy nie szło mi na środku sali tak dobrze jak na testach pisemnych, ale zawsze jak mnie wyczytali podchodziłem do tego w ten sposób: "nie jestem idiotą, coś tam umiem, spróbuję, może coś uda się sensownego powiedzieć i dostanę przynajmniej tą 3, przy sprzyjających wiatrach " A więc nie rezygnowałem z odpowiedzi ustnych jak już byłem na środku, to przeważnie jakoś się udawało. Poza tym iść do odpowiedzi i zająć czas jest sensowniejsze, niż od razu odpuścić. Zawsze nasza odpowiedź zajmie parę minut i albo nikt więcej nie będzie już pytany, albo mniej osób. Z odpowiedzi zrezygnowałem tylko raz, na polskim, ale tu akurat wszyscy rezygnowali i mówili, że chcą 1, bo przy tej nauczycielce, nawet mocno się produkując ciężko było dostać dopa, tak więc nikt nie widział, sensu próbować. W szkole zdarzało mi się też celowo gorzej napisać sprawdzian by... nie mieć wahającej się oceny na koniec semestru bądź roku, bo to wiązałoby się z pytaniem na środku klasy. Oczywiście przy językach, też zawsze na testach sprawdzających poziom, specjalnie pisałem tak, by nie było super, bo korzystniejsze było być w słabszej grupie. O oceny nigdy się z nauczycielami nie kłóciłem. Zawsze wychodziłem z założenia, że mam takie jakie mam i to co wychodzi na koniec to wychodzi, nie znosiłem jak ktoś szedł i wręcz błagał o podniesienie stopnia, albo mówił, że może odpowiadać, choć za cholerę nie wychodziła mu wyższa ocena.
W sporcie jestem okropnie zadziorny i nie ma szans by celowo przegrać. Często nie okazywałem żadnych emocji, zdarzało się, że spalałem się psychicznie (rozgrywki międzyszkolne), ale nigdy celowo nie przegrywałem, zawsze dawałem z siebie maksa.
Ostatnio zmieniony przez Matthias Sob 17 Gru, 2011 12:40, w całości zmieniany 1 raz
Ja w gimnazjum zglaszałam się do odpowiedzi nie byl to dla mnie dyskomfort. Problem zacząl się w ostatniej klasie gdy bylam kozlem ofiarnym. Wówczas starałam się nie zwracac na siebie uwagi. Wiedziałam, że takie tlumienie w sobie energii doprowadzi mnie do czegos złego i doprowadzilo autentycznie do poglębiania się lękow i w ostateczności do choroby wlącznie z unikaniem bliskich kontaktów z innymi z obawy przed wysmianiem, odrzuceniem. Chciałabym być dziennikarką albo lekarzem ale wiem, że narazie nici z tego...A cos przecież muszę robic więc pojdę do podrzędnej pracy raczej.
Nigdy nie potrafiłam bronić swojego zdania, poglądów. Nawet gdy wiedziałam, ze mówię prawdę a inni sie mylą odpuszczałam. Nigdy tez nie umiałąm sie niczym chwalić. Nie miałam w sobie tyle odwagi by zgłosic sie np do jakiegoś konkursu z tematu który mnie np interesowal. Nawet teraz na studiach jak juz muszę zaliczać cos czasem ustnie to chocbym nie wiem ile umiała i jak bardzo znała temat przy odpowiedzi jestem tak bardzo nie pewna siebie ze mnie oblewają. Bo "pani nie jest o tym przekonana" Gdy sie stersuje nie umiem zapanować nad glosem i mówię tak cicho i drżąco jak przestarszone dziecko.
ja pamietam etap w życiu szkolnym kiedy stawałam do przymusowych zawodów np. na W-F. bardzo się od tego bronilam. to wywyolywało we mnie największy lęk. nie potrafie rywalizować. przeraża mnie to. do odpowiedzi się malo kiedy sama zglaszałam - za duży strach przed porażką. bo kto wie czy się nie pomyle. z resztą nigdy nie chcialam wiedzieć więcej na jakiś temat chyba ze prywatnie w celach mojego hobby. a tak unikalam. pamietam pierwsze zawody w swoim życiu, poszlam i gralam w drużynie 10 osobowej przeciw 10 innym drużynom z calej szkoly. ludzie się przyglądali a my pokonywaliśmy konkurencje. Na koniec poczulam się bardzo upokorzona tym jak nas potraktowali przydzielajac nagrody. od tej chwili mialam jakiś uraz. widzialam ze moje wysiłki są na daremne. śmiali nam się w twarz nawet ci ktorzy to organizowali. dlatego rywalizacji mówię NIE!! wole coś co nie robi się na czas . wyścig szczurow mnie przeraża... dlatego ciężko jako tako jest się obracac w świecie gdzie trzeba się pchać na sile by coś mnieć.
_________________ mój blog...
http://sekrety-karolajny.blog.pl/
***
"Najważniejsze jest, byś zapamiętał chwile
Te, w których było Ci dobrze, w których byłeś szczęśliwy"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.