Wysłany: Sro 23 Mar, 2011 22:57 Brak chęci spotykania sie z ludźmi - nienormalność?
Witam was,
Jestem 17latkiem który nieublagabnie zbliża sie do osiemnastki. I własnie ona jest dla mnie problemem głownie dlatego, ze nie chce robić żadnych imprez, nikogo zapraszać, niczego nie świętować... Znaczy rodzina i tak sie zjedzie. Gdy matka sie zapytała jak zamierzam ja spędzić i jej o tym powiedziałem, zrobiła wielkie gały i popatrzcie na mnie jak na dziwolaga. I to mnie wkurza, czy może seryjnie cos ze mną nie tak?
Chodzi o to ze nie jestem jakimś "rasowym", ponurym, smutnym, aspolecznym pustelnikiem bez kolegów, którego nikt nie lubi. Po prostu w ogole nie odczuwam potrzeby np. spotykania sie z kimkkolwiek po szkole jak "normalny nastolatek". Żadnych problemów z kontaktami miedzyludzkimi nie mam, na ogół jestem lubiany, umiem być fajny, w klasie ze wszystkimi sie dogaduje. No prawie ze wszystkimi. A po szkole? Spędzam czas tylko i wyłącznie samemu. Gram na kompie, jeżdżę na rowerze, cwicze, oglądam jakieś filmy, spacer z psem... I tak od zawsze. Nie mam ochoty z nikim utrzymywać kontaktów. Może wyda sie to śmieszne ale nigdy nawet nie miałem dziewczyny. Nie mam żadnych przyjaciół, żadnych bliskich kolegów, nikt mnie nigdzie nie zaprasza, a na komórkę przychodzą mi tak naprawde same smsy z reklamami.
Opis przegranca życiowego? Własnie nie, ja po prostu nie potrzebuje ludzi. Mam ich gdzieś. Jedyne do czego bywają mi potrzebni to tylko po to by setny raz pożyczyć od nich kasę bez oddawania. Samotny jestem szczęśliwy i dobrze mi z tym. Dlatego nie chce robić żadnej impry na 18 jak to chyba nakazuje jakis głupi stereotyp szarego społeczeństwa. Nie robię czegoś tylko dlatego ze wszyscy tak robia, bo to według mnie idiotyczne. Wole spędzić urodziny najwyżej z rodziną. Posiedzieć i jak zwykle porozmyslac nad światem... Lubię tak siąść i rozmyslac w samotności...
Wiec czy cos jest ze mną nie tak? Czemu ludzie patrzą na mnie jak na dziwaka tylko dlatego ze utrzymywanie kontaktów nie daje mi radości? Mogę iść na piwo, nie ma problemu, ale po cholerę mam to robić jeśli cały czas tylko myśle "Boże wolałbym siedzieć sam"? Człowiek to niby zwierze stadne ale ja nie jestem stadny, wiec czy jestem człowiekiem?
Może komuś chciało sie czytać ta smutną opowieść, jeśli tak to proszę o jakieś opinie czy rady .
RadioSpadloMiNaLeb, hej Wiesz co.. ja właściwie całkiem niedawno uświadomiłem sobie, że też nie potrzebuje być z ludźmi, to mnie męczy i nie mam na to ochoty, zawsze szukam miejsca żeby pobyć sam. Dla 90% społeczeństwa z wypranym mózgiem, zdaje się to być dziwne. Dla mnie jednak, to nie jest takie dziwne, bo po co trzymać z ludźmi, często tylko krzywdzą. Jeszcze do niedawna uważałem, że jestem do niczego bo z ludźmi nie potrafię mówić, a teraz myślę że jestem typem samotnika i wcale nie potrzebuję ludzi do rozmowy. Będę trzymać się na uboczu, tylko tak żeby mieć jakiś dostęp do cywilizacji, żeby czasem dokupić prowiantu.
Też nie zrobiłem osiemnastki, tylko znajomi rodziców przyjechali, ale ja wcale nie prosiłem o to.
_________________ Wiesz, że miało być inaczej mimo to nic się nie zmienia
(To ta ziemia każe nam mieć marzenia)
Mieliśmy chłonąć to, o co walczyły pokolenia
Stojąc naprzeciwko świata miała nie łapać nas trema
ajgin, tylko po co ma sie nam odmienic?
Zbyt dlugo staralem sie przystosowac do spoleczenstwa, stalem sie przez to bardzo nie pewny siebie. Teraz wiem ze moja natura jest bycie samotnikiem.
_________________ Wiesz, że miało być inaczej mimo to nic się nie zmienia
(To ta ziemia każe nam mieć marzenia)
Mieliśmy chłonąć to, o co walczyły pokolenia
Stojąc naprzeciwko świata miała nie łapać nas trema
Też kiedyś (w liceum) myślałem tak jak wy - że jestem typem pustelnika, że nie chcę i nie potrzebuję kontaktu z ludźmi. Teraz jednak, im bardziej przezwyciężam lęki, tym częściej stwierdzam że towarzystwo ludzi jest fajne Także polecam nie skreślać z góry żadnej opcji Ja w każdym razie czuję się szczęśliwszy niż wtedy gdy zupełnie izolowałem się od społeczeństwa
Inna sprawa że jeśli naprawdę nie chcesz, nie rób tej osiemnastki. Sam nie robiłem i jakoś nikogo wokół *to akurat* nie dziwiło, bo wszyscy wiedzieli jaki jestem jeśli chodzi o zabawy i imprezy (wówczas absolutnie na NIE).
Cytat:
A po szkole? Spędzam czas tylko i wyłącznie samemu.
Skoro nie spotykasz się z ludźmi w celach towarzyskich, to dla wszystkich powinno być od początku oczywiste że nie zrobisz żadnej 18nastki. W takim układzie nie ma w tym nic dziwnego, nie masz się czym przejmować. Dziwi mnie tylko postawa Twojej matki - powinna chyba znać Cię na tyle, by wiedzieć że olewasz życie towarzyskie?
Cytat:
Czemu ludzie patrzą na mnie jak na dziwaka tylko dlatego ze utrzymywanie kontaktów nie daje mi radości?
Bo ludzie patrzą jak na dziwaka na każdego kto choć trochę odstaje od przeciętnej. Taka jest ludzka natura niestety. Jednak skoro i tak nie dbasz o ludzi i kontakt z nimi, nie powinieneś też przejmować się ich opiniami w tej kwestii
Sam nie wiem, może miałem fart jeśli chodzi o liceum, ale ludzie z klasy przestali próbować mnie gdzieś wyciągać po kilku odmowach. Chyba po prostu to zaakceptowali, przypuszczam że stwierdzili "OK, widocznie to jego styl, nic na siłę" (oczywiście nie wiedzieli że u mnie to nie kwestia wyboru, tylko strachu )
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Rowniez mam 17 lat,zycie towarzyskie pozostawia wiele do życzenia,ale nie odstaje od reszty.Aczkolwiek przeszkadza mi fakt,że jednak w grupie nie jestem dziwakiem.Ostatnio obserwuje,ze powinienem być bardziej obojętny na moich "kolegów",bo jedyne co potrafią to dowartosciowywac sie poprzez ponizanie innych i powtarzanie w kolko tych samych oklepanych schematów słownych,co mi w ogóle nie imponuje i sprawia,że czuje się za mądry,by przebywać z durniami.Mój problem to brak osoby,ktora jest podobna do mnie oraz to,ze nie wiem gdzie moge taką spotkać.
Dołączanie do grupy społecznej i wspinanie sie szczytowo,by zdobyc szacunek jej członków,tylko po to, zeby dowiedziec się, że to stado kretynów-syzyfowa praca.
ja jak byłam nastolatką to próbowałam na siłę przebywać z ludźmi, wychodzić gdzieś z nimi, i chociaż wielki strach zawsze mnie ogarniał to i tak szlam. nie chcialam zaakceptować siebie takiej jaką po prostu jestem - bo tak na prawdę wcale nie mialam ochoty ciągle gdzieś łazić. Dlatego uważam że trzeba być sobą, jeśli nie potrzebujesz teraz być z ludźmi, to nie rób tego na siłę. Może z czasem spotkasz bratnie dusze i to z nimi będziesz czuł się dobrze.
do GARRETT - takich co to poniżają innych żeby dowartościować siebie jest mnóstwo. Z daleka wydaje ci się że oni są super towarzyskimi osobami, tylko że przez takie poniżanie innych chyba leczą swoje kompleksy. Kto wie czy tacy ludzie gdy spojrzą w lustro sa tak naprawdę szczęśliwi. a osobę którą warto poznać sam wyczujesz.
Jak nie potrzebujesz ludzi, to nie musisz się z nimi spotykać, walić jakieś normy społeczne i inny szajs.
Ja kiedyś na siłę się spotykałem, jak koleżanka wyżej. Wychodziłem z kimś, kręciłem się w okół głupiego towarzystwa, marnowałem czas, źle się tam czułem. Później sobie uświadomiłem, żeby być asertywnym - zdarzało mi się gdzieś iść, ale nagle mówiłem, że mi nie pasuje i szedłem do domu. Później to poszło dalej, bo przestałem się spotykać z tymi ludźmi i wchodzić w jakieś niemiłe towarzystwo.
Zrozumiałem wtedy coś bardzo ważnego - żeby robić to, na co się ma ochotę. I walić zdanie innych, spojrzenia i takie pierdoły. Jak to mówią, nikt za Ciebie życia nie przeżyje.
Też nie odczuwam zbyt dużego parcia na jakieś spotkania; owszem, z chęcią bym się spotkał z kimś, raz na czas, ale z kimś kogo LUBIĘ i gdzie się bym dobrze czuł. Pozostałe spotkania mi nie pasują.
Tutaj chyba wychodzi mój problem, bo tych, których lubię, spotykają się z tymi których nie lubię, koło się zamyka i nie mam z kimś czego robić. Poznać też kogoś jest niezwykle trudno. Pozostaje mi nadzieja, że złapię kontakt z jakąś porządną dziewczyną
asior34, właśnie to jest bardzo ważne, robić to na co się ma ochotę i być sobą. Bo kiedyś zawsze myślałam że lepiej gdzieś pójść, nawet wbrew sobie, żeby mnie czasem coś nie ominęło. A jednak jak się tak robi to niepotrzebnie traci się swoją energię, no bo przecież na każde nasze poczynania jest potrzebna energia. Zamiast tracić ją niepotrzebnie można ją spożytkować na inny sposób, na przykład realizując cele które są dla nas ważne i sprawiają przyjemnosć. Ja np nie jestem zupełną samotniczką, nie stronie całkowicie od ludzi, owszem wymiguję się od wielu spotkań ale uważam że jak się jest sobą i działa się po swojemu to i znajdzie się wokół siebie ludzi, którzy nam odpowiadają.
A ja uważam, że czasem trzeba się do czegoś zmusić i że wmawiacie sobie, że jesteście samotnikami, mimo że byście chcieli mieć grono znajomych i z nimi przebywać ;p
Ja np tak mam, też sobie wkręcam, że po co będę się spotykał z dziewczynami jeśli to mnie stresuje ?! Jestem samotnikiem i już. Gówno prawda, to są lęki, a nie jakiś sposób na życie, lęki doprowadziły większość z nas do błędnego myślenia.
Można walczyć, albo przyjąć jakieś 'błędne myślenie' i w tym tkwić, tylko czy z tym będzie wam lepiej ?! Przez unikanie sytuacji stresowych może tak, ale na pewno nie na dłuższą mete.
_________________ Od życia każdy ma tyle ile sam sobie weźmie !!
Ten temat jest mi akurat bliski, ponieważ sam byłem/jestem w podobnej sytuacji. Dzisiaj już spotkania z ludźmi nie stanowią dla mnie, aż takiego dużego problemu, pomimo tego, że kiedyś były one prawie niemożliwością. Nie czułem się swobodnie, nie byłem sobą, gubiłem się wśród ludzi. Teraz takie spotkania często dają mi przyjemność, mimo, że nie zawsze czuję się pewnie, to jednak nie jest już to w takim stopniu dotkliwe. Ja również jestem typem samotnika, być może Wy mówicie o innych typach samotników, ale nawet takie osoby potrzebują jakiegoś towarzystwa. Ja rozumiem typ samotnika w ten sposób, iż co jakiś czas mam potrzebę spotkania się; lecz by odpocząć potrzebuję odciąć się od ludzi, posiedzieć sam w pokoju, wyjść czasami gdzieś samemu.
Zresztą jak spotkać bratnie dusze, kiedy ktoś stara się unikać ludzi? Inni też nie są na nasze zawołanie, czasami trzeba przejść się gdzieś z kimś tylko dla podtrzymania kontaktu, wzmocnienia więzi. Trzeba też zdecydować z którymi osobami warto tą więź podtrzymywać a z którymi nie. Wiem, że wizja twardego samotnika niepotrzebującego nikogo ( wypromowana przez filmy ) jest pociągająca szczególnie gdy jest się młodym, ale trzeba zaakceptować, że jest się tylko człowiekiem Można sobie pierdo!ić wszystkich dookoła, ale nagle przychodzi taki moment, że już nikt Cię nie próbuje nigdzie wyciągnąć, samemu nagle nabiera się ochoty gdzieś wyjść a tu okazuje się, że nie ma z kim. Paczka zgrała się bez Ciebie, a wkręcać się jest głupio, albo trudno. Nie wiem jak Wy, ale przynajmniej ja miałem takie sytuacje.
Tak jak pisze TysonX trzeba spytać samego siebie czy ten brak chęci nie jest spowodowany strachem. Sam szedłem dużo razy na siłę w niektóre miejsca, czasami było zaj%^!ście trudno, czasami wracałem zadowolony, czasami żałowałem że poszedłem, ale dało to w końcu jakieś rezultaty.
I nie mam chęci wypłakiwać się na forum, ale już nie dużo brakuje bym mógł powiedzieć, że wyszedłem z fobii społecznej. Ludzie mnie z niej wyciągnęli, ludzie mnie w nią wepchnęli, myślę, że dużo się przez to nauczyłem, ale nie chciał bym tego przeżywać jeszcze raz, i cieszę się, że to już powoli przestaje mnie dotyczyć. Więc może komuś przydadzą się moje przemyślenia.
Cytat:
Też nie odczuwam zbyt dużego parcia na jakieś spotkania; owszem, z chęcią bym się spotkał z kimś, raz na czas, ale z kimś kogo LUBIĘ i gdzie się bym dobrze czuł.
Taa, jeszcze kole i frytki do tego ;p
Wiesz jeśli masz takie osoby to spoko, ale niektóre osoby można polubić dopiero po "przyzwyczajeniu" się do nich, a to wymaga czasu. Zresztą nawet z osobami które się lubi, nie zawsze jest przyjemnie. Ja też nie mam jakiegoś super wyboru w towarzystwie, akceptuje te osoby które znam, inaczej mógłbym się zamknąć w domu i czekać na cud Chociaż jeśli towarzystwo jest wybitnie nie w Twoim typie, to może lepiej czasami odpuścić i poszukać innych znajomości, albo zostać outsiderem na maxa
Przy okazji też nie robiłem 18 Przeszłość, to przeszłość, nic się nie zmieni, ale może dzięki temu dzisiaj kilka osób byłoby moimi kolegami, a nie tylko dawnymi znajomymi (alkohol zbliża ludzi, szczególnie nieśmiałych ;P taka impreza to też w pewnym stopniu przejaw tego, że zależy Ci na innych, pokazuje, że nie chcesz się całkiem od nich odciąć). Ale nigdy nie wiadomo
A ja uważam, że czasem trzeba się do czegoś zmusić i że wmawiacie sobie, że jesteście samotnikami, mimo że byście chcieli mieć grono znajomych i z nimi przebywać ;p
Ja np tak mam, też sobie wkręcam, że po co będę się spotykał z dziewczynami jeśli to mnie stresuje ?! Jestem samotnikiem i już. Gówno prawda, to są lęki, a nie jakiś sposób na życie, lęki doprowadziły większość z nas do błędnego myślenia.
Można walczyć, albo przyjąć jakieś 'błędne myślenie' i w tym tkwić, tylko czy z tym będzie wam lepiej ?! Przez unikanie sytuacji stresowych może tak, ale na pewno nie na dłuższą mete.
Jest różnica w tym, że nie spotykasz się z dziewczynami, bo cię to stresuje, a tym, że ktoś nie chce się spotykać ze znajomymi, bo po prostu nie sprawia mu to przyjemności.
W pierwszym przypadku fakt powinieneś się przełamać, szczególnie jeśli faktycznie chciałbyś jakąś poznać.
Ale jeśli ktoś wychodzi ze znajomymi i źle się czuje w ich obecności, a spotyka się z nimi tylko dlatego, bo wypada wychodzić z ludźmi to niech lepiej da sobie z tym spokój i znajdzie kogoś z kim faktycznie chciałby spędzać ten wolny czas, albo po prostu zajmie się tym co lubi. No chyba, że ma też problemy ze znalezieniem innych przyjaciół wtedy ma faktycznie problem.
Na szczęście znam parę osób, które lubię i jakoś nie przeszkadza mi ich obecność, więc całą masę tych, którzy mi nie podchodzą mogę olać i zająć się w tym czasie czymś dla mnie ciekawszym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.