ja na przykład wsród swoich znajomych jestem postrzegany jako bardzo wyluzowany mający wszystko w dupie ale mam problem z obcymi osobami którzy pewnie nawet nie zwracają na mne uwagi a czuje jak by sie gapili i cały czas obgadywali i wysmiewali
Kiedyś zrażałam nieświadomie. Teraz próbuje tego nie robić, ale nie zawsze się udaje..
Cóż.. kiedyś ktoś wyciągał do mnie rękę, zagadywał, nigdy nie potrafiłam tego wykorzystać..
ehh. gdybym mogła cofnąć czas.. bo jaki sens ma zagadywać do kogoś, kto nie odpowiada..
Na dowód powiem, że kiedyś miałam kolegów, teraz myślę, że mnie serio lubili, a ja.. myślałam ciągle, ze ktoś mnie nie lubi.. zmarnowałam szanse.. dziś wszyscy się już nie znamy, choć się czasem mijamy na ulicy.. jakbyśmy się nigdy widzieli.
Wiek: 18 Dołączył: 04 Mar 2011 Posty: 153 Skąd: Łódź
Wysłany: Sro 18 Sty, 2012 16:43
Skejciara spokojnie, nie żałuj, nie rozpamiętuj przeszlosci niewiadomo jak boleśnie, nie mów sobie, że coś już zawaliłaś bezpowrotnie. To nie prawda. Wiesz, na pewno, gdybyś tak nagle pozbyla się fobii, i zagadala do kazdej z tych osob z pewnością w trymiga uzyskala bys na nowo przyjaciół. Nie myśl, że wkopalaś się teraz tak bardzo, że strasznie trudno z tego wyjść, bo to nie prawda. Fobia spoleczna - oto jest Twoj problem, gdy go pokonasz wszystkie te niby problematyczne sytacje i utracone szanse rozwieją się natychmiast
_________________ Miłego dnia! Chyba, że masz inne plany…
Wiek: 18 Dołączył: 04 Mar 2011 Posty: 153 Skąd: Łódź
Wysłany: Sro 18 Sty, 2012 18:05
Heh to jest niemożliwe żeby się nie dało ;P Poważnie. Jest wielu ludzi, którym udał się wyjść z fobii społecznej, a teraz żyją ciesząc się bardziej każdym dniem bez fobii niż osoby, które jej nigdy nie doświadczyły
_________________ Miłego dnia! Chyba, że masz inne plany…
Mi się wydaję, że niektórych rzeczy już nie da się odbudować.. Taak, trzeba w końcu zapomnieć i ruszyć do przodu. Wspominam podstawówkę, a już przecież skończyłam liceum...
Wiek: 18 Dołączył: 04 Mar 2011 Posty: 153 Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 19 Sty, 2012 15:24
E tam to zupełna głupota, dlaczego ludzie mieliby nie chciec spowrotem nawiązać z tobą kontaktu gdybyś dajmy na to zmieniła się o 180 stopni? Pewnie są rzeczy, których nie można odbudować, ale ta z pewnością do nich nie należy, ona jest poprostu trudna. Możesz skupić się na próbowaniu naprawieniu tego co może zepsulas i postarac sie nawiązac kontakt z tymi danymi osobami, lub nie, ja osobiście uważam, że zamiast tego twoim głównym celem musi być po pierwsze pokonanie fobii spolecznej. Ten problem rodzi inne, więc to jego trzeba wyeliminować
_________________ Miłego dnia! Chyba, że masz inne plany…
Hmm czy zrażam do siebie ludzi? I tak, i nie Wszystko zależy od mojego nastroju. Według mnie jest to tak jak gdzieś kiedyś przeczytałem, czyli jeśli wibrujesz pozytywnie (czytaj pozytywny nastrój), to przyciągasz ludzi i zdarzenia o takich samych wibracjach, jak jesteś negatywnie nastawiony, to przyciągasz to samo (czy jakoś tak to szło, ogólnie wiadomo o co biega ). W czwartek byłem baaaardzo pozytywnie nastawiony, miałem dobry humor i wydawało mi się, że sporo ludzi się do mnie uśmiecha, i czułem od nich jakąś sympatię, mimo, że nie zamieniliśmy słowa A może to tylko moje wyobrażenie? Nawet jeśli tak, to co z tego? Mógłbym sobie wyobrazić, że się ze mnie śmieją, tylko co to by dało? Nic. Wolę wersję pierwszą, i poprawiać sobie humor, niż się zadręczać i wpadać w depresję, a prawda jest taka, że i tak nie dowiem się co innym ludziom siedzi w głowie, tak więc jak mam wybierać, wybieram opcję bardziej optymistyczną
Zrażałam przez lwią część swojego życia. Raczej nieświadomie, w jakiś naturalny obronny sposób, bo w wieku np. 12 lat nie zastanawiałam, jak należy się zachowywać pośród rówieśników, co muszę sobą prezentować, z czym się hamować. Natomiast dzisiaj – cóż, staram się działać po prostu pragmatycznie, nie wiem inaczej, jak to określić. Są pewne rzeczy, zachowania, osoby, do których się nie przełamię (przynajmniej na chwilę obecną), ale wychodzę z założenia, że i tak już wystarczająco, jak na tyle lat, ile żyję, skomplikowałam sobie życie i kontakty z ludźmi, że jeszcze chwila i nie wytrzymam stanu psychicznego, w jaki mnie to wpędza. A ponieważ jestem już trochę bardziej świadoma siebie, pewnych mechanizmów społecznych i elementarnych zasad - bo wcześniej nawet tego mi brakowało - rządzących relacjami międzyludzkimi, staram się postępować tak, żeby działać na swoją korzyść, utrzymywać z ludźmi dobre stosunki, niekoniecznie w zgodzie z samą sobą.
skejciara napisał/a:
Mi się wydaję, że niektórych rzeczy już nie da się odbudować.. Taak, trzeba w końcu zapomnieć i ruszyć do przodu. Wspominam podstawówkę, a już przecież skończyłam liceum...
Hm, chodziłam do gimnazjum z dwoma chłopakami i trafiliśmy do tej samej klasy w liceum. Przez całe gimnazjum i pierwsze dwa lata LO praktycznie z nimi nie rozmawiałam, nie mówiłam nawet 'hej', jeden był do mnie bardzo zrażony przez mój konstant bitch face i burknięcia. Teraz, w 3 klasie z obydwojgiem rozmawiam normalnie w szkole. Z tym drugim, który się mnie obawiał, naprawdę zaskakująco dobrze się dogaduję - a rozwijanie obydwu tych znajomości jest dopiero na początkowym etapie i myślę, że z czasem będzie lepiej. Ale rzeczywiście, gdyby to była sytuacja pod tytułem 'mijamy się na ulicy i patrzymy przed siebie' (a mam kilka takich 'znajomości'), to pewnie nie zdecydowałabym się na wyjście do nich. Im dalej w las, tym więcej drzew dlatego ja stwierdziłam, że muszę się za siebie wziąć jak najszybciej, bo większości decyzji w materii relacji międzyludzkich których pierwszym i ostatnim krokiem było 'lepiej dam sobie spokój i nic nie zrobię' żałuję do dziś.
Nie wiem jak ja to robię, ale ludzie mnie nie zauważają. Jak np. Siedzę na ławce z kilkoma osobami w korytarzu szkolnym, to oni gadają między sobą, a mnie traktują jak powietrze. Jeśli sam zagadam (a to się raczej nie zdarza) to krótko odpowiadają i dalej wracają do skutecznego ignorowania mnie.
_________________ It doesn't make a difference if you're right or wrong; you just have to make a decision.
Po prostu leje na wszystko ciepłym moczem, w tym na ludzi. Nie próbuję się podporządkować, zaimponować, pomóc... po prostu odcinam się od wszystkich i na pewno tym do siebie ludzi zrażam.
Głównie gdy jestem pijany. Ostatnio tak mam, nie wiem dlaczego zrobiłem się taki wredny. Zauważyłem, że w miarę pozbywania się nieśmiałości i blokad wychodzi moja prawdziwa natura która wcale mi się nie podoba. Dla przykładu ostatnia impreza, koleżanka z którą dobrze się dogaduje chce mi się zwierzyć, że tam gadała z byłym na skype moja odpowiedź "ale skończ bo mnie to nie interesuje" w połowie wywodu, no tyle dobrze, że nie wzięła tego tak bardzo do siebie tak myślę. W sumie podoba mi się, więc żeby CZASAMI nie miała możliwości mnie polubić staram się ją jak najdalej odepchnąć, zawsze tak mam. na co dzień nie wiem, mam znajomych więc pewnie nie aż tak bardzo.
Wiek: 18 Dołączył: 04 Mar 2011 Posty: 153 Skąd: Łódź
Wysłany: Sro 15 Lut, 2012 22:16
Długowłosy nie mogę uwierzyć, że podałeś w swoim opisie linki do facebooka, nk... ;O Nigdy bym się na takie coś nie zdobył.
Nie boisz się utraty anonimowości?
_________________ Miłego dnia! Chyba, że masz inne plany…
Wiesz co, olewam to. Jeżeli ktoś ze znajomych mnie tu znajdzie to mogę sobie z nim pogadać o tym forum, zresztą jeżeli już to z jakiegoś powodu się tu znalazł, więc nie boję się ośmieszenia, zresztą nie mam powodu. Nie mam też przesadnie niczego do ukrycia. Dla obcych nadal pozostanę obcy tak czy siak, najwyżej jeżeli ktoś jest ciekaw może sobie zobaczyć jak wyglądam.
Co do zrażania ludzi. Ogólnie o ludziach najlepszego zdania nie mam, zrażam więc ich nieraz całkiem świadomie i wtedy mam spokój. A najbardziej zrażam tych, którzy w jakiś sposób, nawet całkiem miły i przyjazny, próbują mnie zmienić. Takim ludziom dziękuję i wcale nie żałuję, że ich zrażam, bo nie zasługują one na kontakt z kimś takim jak ja. Natomiast gdy trafi się ktoś, kto zasługuje. Hmm, wtedy zrażam pewnie nieświadomie. Ale jeżeli dana osoba rzeczywiście i na 100% zasługuje na znajomość ze mną, to na pewno zaakceptuje też to, że ją nieświadomie zrażam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.