Fobia spoleczna, socjofobia, chorobliwa niesmialosc, zaburzenia lękowe, fobie, lek towarzyski, fobia socjalna, lek spoleczny, nerwica spoleczna, depresja, samotnosc, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowosc unikajaca, zaburzenia osobowosci, fobia forum, forum dyskusyjne Fobia społeczna
Fobia społeczna, socjofobia, chorobliwa nieśmiałość, zaburzenia lękowe, fobie, lęk towarzyski, fobia socjalna, lęk społeczny, nerwica społeczna, depresja, samotność, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowość unikająca, zaburzenia osobowości, fobia forum, forum fobia, fobia społeczna forum dyskusyjne

DownloadDownload SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy  Chat
 blogBlog   Mapa GoogleMapa Google FAQ FAQ RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Znajomości w szkole ...
Autor Wiadomość
Fobman

Dołączył: 27 Wrz 2009
Posty: 8
  Wysłany: Nie 27 Wrz, 2009 21:37   Znajomości w szkole ...

Hej,

Chciałbym się dowiedzieć jak wyglądają u Was sprawy z kolegami/koleżankami w szkole ...
Macie/mieliście kogoś z kim możecie porozmawiać, albo przynajmniej wziąć od kogoś lekcje, zdobyliście czyjś numer telefonu? :/

Jestem w nowej szkole - liceum i nie mam w niej żadnej takiej osoby której bym się chociaż o lekcje mógł spytać :cry: Wszyscy są ze sobą już zżyci, jakby znali się od dawna, ode mnie tylko lekcje spisują i koniec kontaktu :-( Nawet nie mam o czym z nimi porozmawiać, oni są bardzo "rozrywkowi", a ja taki jeden inny, nie ma w klasie nikogo podobnego do mnie :-(

A z czasem będę musiał się czegoś od nich dowiedzieć , kiedyś w końcu zachoruję czy po prostu mnie nie będzie :shock:

Jak poradzić sobie w takiej sytuacji? :-(
 
     
plamka123 

Wiek: 25
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 2083
Skąd: z piekła rodu :P
Ostrzeżeń:
 5/3/4
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 07:04   Re: Znajomości w szkole ...

Ja w moich przerwanych studiach niestety nie kolegowałam się z nikim i niestety raczej ludzie niechętnie dawali mi lekcji a po zatem sama bałam się o nie spytać i na prawdę nic dobrego z tego nie wyszło nie miałam notatek , a ze wzgledu na moje chore jelita nie chodziłam do szkoły często I skończyło się jak się skończyło nie dałam rady na studiach. Wiec nie popełniaj tego samego błędu co ja. Na tych obecnych wiem ze muszę się z kimś trzymać by od nich mieć notatki w 1 roku od Kasi ( moja ukochana Kasiunia)mogłam brać zawsze nie wiem jak w tym roku koleguję się z Ania też ona zawsze daje notatki ale często zapomina o tym ze miała je przynieść i nie tylko dla mnie. Klaudia która jak twierdzi sama nie umie się odczytać od siebie . Ogólnie z starościna nie gadam a pożyczać od niej notatki to już mi się nie dobrze robi po zatem ona i tak nie chodzi do szkoły często a po zatem i tak by mi nie dała. Karolina i Magda są tak zachłanne dla mnie wiec od nich nie zostanę bo one trzymają z starościną i połowie grupy nie dają bo jak ktoś za starościna nie lata i jej tyła nie liże ten lekcji nie zostanie . Druga Magda trochę niedowidzi i raczej na nią liczyć też nie ma co. Kolejna Magda dołączyła do nas w połowie semestru za dobrze jej nie znam. Monika mam jakiś do niej opór choć wiem ze jakbym poprosiła o notatki to by się zgodziła to samo jest z Kamilą. Karolina kolejna tez raczej nie chętna do pożyczania komukolwiek.Wiec pozostała ta nieszczęsna Ania ale od niej na pewno nie zostanę takiej pomocy jak od Kasi dlatego ćwiczę moje pismo by sama umieć się odczytać i się nie prosić, i wole po prostu chodzić do szkoły i nie mieć zaległości.Musisz się z kimś zaprzyjaźnić.Ja w tym roku mam Anie z resztą od początku studiów się lubiłyśmy jest pomocna dziewczyną. Nasza klasa na 2 roku będzie się składać z 11 osób ale czy tak będzie bo 3 dziewczyny myślały o zmianę studiów dziennych na zaoczne. To też nie wiadamo.
_________________
Który z panów chciałby zostac moim przyjacielem od serca od spraw duchowych ?
 
     
Iris_8 


Dołączyła: 07 Wrz 2009
Posty: 187
Skąd: znienacka:)
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 10:16   

Ja na swoich studiach mam nieco lepsze doświadczenia niż Wy, więc pomimo, że nie są one szczytem moich ambicji, uważam je za najlepsza rzecz, jaka mnie spotkała. Ale niestety moje doświadczenia z LO to prawdziwy koszmar, o którym nie chce pamiętać. Miałam fobię szkolną i mnóstwo innych problemów, a brak kontaktów tylko to nasilił. Pół roku chodziłam do jednego LO, które niby miało być super, bo było z pewnych względów 'specyficzne', ale niestety potwierdziło się, że tę szkołę albo się kocha, albo nienawidzi... Nie nawiązałam tam z nikim kontaktu, czułam się odsunięte, wyalienowana:( Dużo opuszczałam i jedyna osoba, od której mogłam wziąć lekcje mieszkała ode mnie ok 40km. Potem zmieniłam szkołę, tam przynajmniej miałam kontakt z 3 dziewczynami, więc było lepiej. Ale też dużo opuszczałam, więc ten kontakt nie przerodził się w żadną przyjaźń. W ogóle, gdyby nie rodzice na pewno nie skończyłabym tej szkoły, bo rzucałam ją średnio raz na tydzień... Na szczęście po miesiącach szarpanin i awantur, mama zrozumiała, że to nie moje lenistwo, a strach nie pozwala mi chodzić do szkoły. Trafiłam też na wspaniałą wychowawczynię, która okazała się świetnym pedagogiem i do końca życia będę ją wspominać jako człowieka, który bezinteresownie mi pomógł i pozwolił uwierzyć w ludzi. W poprzedniej szkole przezyłam upokorzenie ze strony *** nauczycielki fizyki, która na forum całej klasy zapytała się mnie, gdzie mam ten dokument od psychologa, żeby wiedziała jak ze mną postępować. Oczywiscie rodzice zgłosili to do dyrektora, księdza, który okazał się tez dobrym człowiekiem... Mając takie doświadczenia strasznie bałam się pójść na studia. Miałam rok przerwy. Chciałam iść na zaoczne, ale jakimś cudem wylądowałam na dziennych, postraszona przez brata,co powiem, jak pracodawca zapyta się gdzie pracowałam, skoro byłam na zaocznych;p Tak czy inaczej wylądowałam na dziennych i do dziś pamiętam ten stres przed rozpoczęciem roku. Przez 2 tygodnie wcześniej tłumaczyłam rodzicom, że najprawdopodobniej poddam się po tygodniu, moze 2... I potem stał się dosłownie cud. Naprawdę jestem ostrożna w takich określeniach, ale to prawda. Jak inaczej wytłumaczyć, ze osoba z fobią szkolną idzie na studia pierwszego dnia i... przez najbliższe 3 lata ani razu nie ma ochoty rzucić szkoły? Nie wiem jak to się stało, że udało mi się dogadać z całą grupą, a przynajmniej na tym poziomie, że nie mam oporów żeby się do kogoś odezwać. Z kilkoma osobami mam lepszy kontakt, ale niestety o przyjaźni nie za bardzo mogę powiedzieć. Ale cieszę się, że na przerwach rzadko siedzę sama i naprawdę dziękuję Bogu, że wśród samych negatywnych rzecz, które mnie spotkały i o których nie potrafię mówić, spotkało mnie coś tak niesamowitego. Muszę też powiedzieć, że inicjatywa z mojej strony nie była jakaś duża. Po prostu chyba ktoś tam na górze mi pomógł.
Przykro mi, że macie takie przykre doświadczenia, może ktoś pomyśli, że skoro dogaduję się z grupą to nie ma mowy o FS itp, ale nie wiecie jak wygląda cała sprawa. Chcę Wam tylko powiedziec, że wiem, jaki to ciężar siedziec samemu na przerwach itp. Ale kurcze, nie traćcie wiary, bo życie mimo wszystko potrafi pozytywnie zaskoczyć.
_________________
"When you have nothing, you have nothing to lose..."
 
     
plamka123 

Wiek: 25
Dołączyła: 21 Sie 2009
Posty: 2083
Skąd: z piekła rodu :P
Ostrzeżeń:
 5/3/4
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 11:22   

[Ja w przeciwieństwie do irys bardzo miło wspominam moją klasę , to taki przeskok gdzie w podstawówce kolegowałam się tylko z jedną osobą a z reszta nie rozmawiałam wcale a liceum kolegowałam się z 6 dziewczynami. Nie siedziałam sama na przerwach, nie siedziałam w ławce sama było na prawdę miło dopiero potem coś zaczęło się psuć rozmawiałam z tymi dziewczynami i robiłam różne rzeczy z nimi ale coś dziwnego czułam a 1 studia były kompletna katastrofa podstawówka to przy tym to pikuś najbardziej bolesny czas w moim życiu. W obecnej klasie rozmawiam z wszystkimi poza starościną. Z Ania , Klaudia, Martyna Kasia mam bardzo dobry kontakt teraz Kasia i Martyna idzie na inna specjalizacje. Ogólnie rozmawiam z wszystkimi ale gdzieś w głębi czuje ze ja do nich nie pasuje, czasem potrzebuje samotności to wynika z moich wewnętrznych ograniczeń.Teraz nowy rok i Kasi z która się bardzo żyłam nie będzie i będę musiała sobie radzić sama mimo tego ze wiem ze Ania mi pomoże ale to nie to samo.
_________________
Który z panów chciałby zostac moim przyjacielem od serca od spraw duchowych ?
 
     
frotka 


Dołączyła: 21 Lip 2009
Posty: 776
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 11:37   

(...)
Ostatnio zmieniony przez frotka Nie 25 Paź, 2009 19:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Juka 


Dołączyła: 15 Sie 2009
Posty: 618
Skąd: inąd
Ostrzeżeń:
 4/3/4
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 13:22   

Iris_8 fajnie czytac, ze ktos mial bardzo podobną sytuację do mnie. W tamtym okresie myslalam, ze jestem jedynym takim przypadkiem na świecie, co mnie dodatkowo przybijało:) ciesze sie, ze tak jak ja wyszlaś na prostą:)
 
     
Naoto 


Wiek: 20
Dołączyła: 21 Wrz 2009
Posty: 404
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 15:51   

No coz, nie moge moich doswiadczen opisac w czasie przeszlym, nadal w tym tkwie. Widze jednak lekką poprawe, może nadal moje relację z klasą są takie jakie są -żadne- ale juz nie boję się do nich odezwać. Co do notatek to ja ich poprostu nie pożyczam, i tak wszystko co jest omawiane na lekcji znajduje się w podręczniku.

Fobman Moge Ci jedynie poradzić zebyś sie przemógl, zacznij najpierw rozmawiać chociaż z jedną osobą, i co najważniejsze- na przerwach podchodź do nich! Nie siedź sam, bo pomyśla ze to ty nie chcesz sie z nimi zadawać. Spiesz sie z tym bo potem zrobią sie grupki i z czasem bedzie coraz trudniej.
 
     
Fobman

Dołączył: 27 Wrz 2009
Posty: 8
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 17:39   

Dzięki za wszystkie odpowiedzi :-)

Zawsze jestem przy klasie i się nie chowam, tylko jakoś tak nie mam z nimi o niczym do gadania :-( Może dlatego, że jeszcze jest jako tako początek roku i jest dość luźno, może potem jak będą sprawdziany i inne rzeczy to chociaż o lekcjach z nimi pogadam (wtedy może oni też będą chcieli ode mnie lekcje) :-/

Bo na razie jedyne o czym rozmawiają to prześladowanie jednej osoby z klasy albo gadanie o pierdołach, jakoś nie wiem gdzie i jak się wbić :-?
 
     
frotka 


Dołączyła: 21 Lip 2009
Posty: 776
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 20:30   

(...)
Ostatnio zmieniony przez frotka Nie 25 Paź, 2009 22:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
antyk
Moderator
666


Dołączył: 14 Lis 2008
Posty: 4885
Skąd: mam wiedzieć, co?
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 21:40   

Frotka ma rację, nauka to nie wszystko (i to pisze wielki nieuk :lol: ). Czasami trzeba pogadać o byle czym, bo gadanie wciąż na te same tematy irytuje i staje się nudne, może nie dla Ciebie, ale dla innych na pewno ;-)
_________________
Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka


Statystyki Naszego Forum
 
     
żelkowata 

Dołączyła: 27 Wrz 2009
Posty: 62
Skąd: Śląsk
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 22:32   

naprodukowałam się i wylogowało,wrr.
więc w skrócie - nie istnieję w szkole i klasie, chyba że jako przedmiot do wyśmiewania o byle co. mam niewielu znajomych,reszta albo ignoruje,albo poniża.
nie pytajcie mnie o powód,bo go nie znam.
 
     
Iris_8 


Dołączyła: 07 Wrz 2009
Posty: 187
Skąd: znienacka:)
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 22:43   

żelkowata napisał/a:
naprodukowałam się i wylogowało,wrr..


sorry za offtop;p
Jak Ci się następnym razem wyloguje, to wystarczy po zalogowaniu, cofnąć stronę i treść wiadomości zostanie, wystarczy potem wysłać;p
_________________
"When you have nothing, you have nothing to lose..."
 
     
żelkowata 

Dołączyła: 27 Wrz 2009
Posty: 62
Skąd: Śląsk
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 23:14   

próbowałam,puste pole :<
dobra koniec offtopu ;x
 
     
Fobman

Dołączył: 27 Wrz 2009
Posty: 8
Wysłany: Pon 28 Wrz, 2009 23:19   

Wiem że gadanie o nauce jest nudne dlatego W OGÓLE z nimi nie rozmawiam :shock:
Byłby ktoś bardziej spokojny to jakoś by mi się rozmowa udała i na pewno nie o lekcjach :-)
W gimnazjum miałem parę takich osób a tu nie :cry:

Tutaj większość tańczy przed tablicą :oops: , na siłę starają się być śmieszni, a ja jakoś nie potrafię znaleźć wspólnego języka, bo o czym z nimi pogadać, albo o rozróbie z jakiejś imprezy, albo o tibii albo o penisach -____-
 
     
kamil 

Wiek: 22
Dołączył: 08 Gru 2008
Posty: 360
Wysłany: Wto 29 Wrz, 2009 00:01   

Ja miałem perfekcyjnie dobraną klasę w liceum. Dwóch najlepszych kumpli z gimnazjum, paru dobrych znajomych z podstawówki i trochę osób które znałem dość dobrze z różnych miejsc, żadnych wrogów i osób, które mi podpadły lub których bym nie lubił. Właściwie wybrałem tą klasę tylko dlatego, żeby dobrzeć się w niej czuć. I co? Praktycznie nie potrafiłem się do nikogo sensownie odezwać a jak się już odezwałem to dajcie spokój... Depresja, leki, psychiatra, opuszczone godziny i może w 3 klasie LO się trochę polepszyło ale nie ma mowy żeby mój stan wrócił do tego sprzed liceum. Mimo, że mój stan nie był najlepszy to i tak znajomi mnie wspierali na swój sposób, nigdy nie musiałem stać sam na przerwach ani siedzieć sam ławce, dlatego o tyle rozumiem w jakiej ciężkiej sytuacji jesteś Fobman. Jedyne co ci mogę doradzić to idź na całość próbuj zagadywać z ludźmi, bo później będzie tylko gorzej. Jak cię zapamiętają po tych pierwszych miesiącach to taki wizerunek będziesz miał przez wszystkie 3 lata. Nie wierzę, że cała twoja klasa to wyluzowani lanserzy na pewno jest ktoś, kto do nich nie pasuje i spróbuj uderzyć właśnie do tej osoby.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



fobiaspoleczna.info © 2008 - 2012 - All Rights Reserved
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Forum Mapa Forum XML RSS


Gry Download



Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.