Wysłany: Pią 20 Sty, 2012 21:06 Złośliwości ze strony innych
Czy macie też tak, że inni widząc waszą 'słabośc', uległości, nieśmiałośc, wykorzystują was lub też rozkazują wam, mówią coś niemilego, sprawiają złośliwe uwagi?
Umiecie wtedy się obronic?
Bo ja nie umiem za bardzo, niby coś tam mówię,a le myślę, że zbyt łagodnie. A potem gdy cala sytuacja minie, wiem juz jak mogłabym postąpic, ale juz za późno.
A ponadto, robicie komus na złośc jeśli go nie lubicie, lub pokazujecie mu że go nie znosicie?
Ja właśnie nie umiem komuś cos przykrego mówic/robic, byc złośliwa, jakoś jakby nie mam do tego serca, ale wiem też że czasem trzeba się 'odgryźc'.
Ja właśnie nie umiem komuś cos przykrego mówic/robic, byc złośliwa, jakoś jakby nie mam do tego serca, ale wiem też że czasem trzeba się 'odgryźc'.
Mam identycznie, nie potrafię zrobić komuś na złość, wbrew komuś itd. Tzn staram się i próbuje, jednak źle się z tym czuje, ale jakoś to wychodzi.
liaa napisał/a:
Czy macie też tak, że inni widząc waszą 'słabośc', uległości, nieśmiałośc, wykorzystują was lub też rozkazują wam, mówią coś niemilego, sprawiają złośliwe uwagi?
Umiecie wtedy się obronic?
Wysłany: Sob 21 Sty, 2012 11:24 Re: Złośliwości ze strony innych
Nikt mi nic nie wygarnął (poza podstawówką, ale wtedy gość dostał w baniak) tak na poważnie.
Ode mnie rozkazem nic się nie wyciągnie. Prośbą, tak. Rozkazem nie!
Raczej nie robię na złość. Czy kogoś lubię, czy nie.
ja tez tak mam z racji wychowania...zawsze było nie odzywaj sie siedź cicho bo co ludzie powiedzą przyjmuj to z pokorą...%$*$*(&)%^$^$#%@&$*^(&^)*_^f*ck...:)))potem myslenie co mogłem zrobic inaczej jak mu powiem nastepnym razem itp...nastepny raz był zawsze taki sam i powodował ciagłe wmawianie sobie jaki jestem do dupy. Teraz jestem w trakcie terapi i jak tylko ktos stara się cos wygrać moim kosztem mieszam go z błotem przy wszystkich jakby mi zabił matke. Nie zgadzam sie być dłużej ofiara i mam dość ludzi budujących swoje ego moim kosztem wpędzając mnie w głeboki wykop zapełniony gównem...niestety dla nich albo oni albo JA...
_________________ A mind once expanded by a new idea never again returns to its original dimensions.
Miałam identycznie. Zawsze bądź cicho, to co inni pomyślą, jest ważniejsze.. a potem zdziwienie czemu się boję ludzi. Odkąd pamiętam zawsze byłam typem ofiary. Zawsze mi ktoś coś powiedział, zranił, popychał, jak jakiegoś śmiecia. Nigdy nikomu nie odpowiedziałam. Do dzisiaj nie umiem.
ja własnie dlatego ze skrajności w skrajność.. musze momentalnie zaatakowac bez przygotowania, pod wpływem impulsu. Jak nie zrobię tego od razu to nie zrobię tego wcale.
_________________ A mind once expanded by a new idea never again returns to its original dimensions.
Mam tak samo. Najgorzej sobie radzę, gdy ktoś mnie o coś prosi albo namawia na jakieś wyjście a ja nie chcę tego robić. Wtedy ulegam bo boje się tej osobie postawić i zwyczajnie odmówić. Strasznie brak mi asertywności. Podobnie jest w momencie, gdy np. ktoś zaczyna na mnie pyszczyć (czasami to nawet nie wiem o co chodzi ) - siedzę cichutko jak trusia bo nawet nie mam pojęcia, jak mogłabym w takim momencie odripostować. Ludzie bardzo szybko wyczuwają słabość i wiem z doświadczenia, że jeśli już od razu, podczas pierwszej takiej sytuacji się nie postawisz, to ludzie będą ci jechać do końca życia. Tak to już jest. Trzeba chociaż spróbować udawać, że jesteś pewny siebie bo inaczej w tym świecie sobie nie poradzisz
Miałam identycznie. Zawsze bądź cicho, to co inni pomyślą, jest ważniejsze.. a potem zdziwienie czemu się boję ludzi. Odkąd pamiętam zawsze byłam typem ofiary. Zawsze mi ktoś coś powiedział, zranił, popychał, jak jakiegoś śmiecia. Nigdy nikomu nie odpowiedziałam. Do dzisiaj nie umiem.
Odkąd pamiętam zawsze byłam typem ofiary. Zawsze mi ktoś coś powiedział, zranił, popychał, jak jakiegoś śmiecia.
Tez tak mam, ale może dlatego ze ze mnie jest zwykły śmieć... cięgle ludzie mnie dobijają , ranią słowami, ale mieli podstawy do tego bo wiem jaka jestem... do niczego się nie nadaję... oni maja totalna rację... więc przed czym mam się bronic, przed prawdą?
_________________ Smutno cieszyć się w samotności.
Ostatnio zmieniony przez szara_myszka Sro 07 Mar, 2012 19:28, w całości zmieniany 1 raz
jako dziecko byłam z tymi, którzy naśmiewali sie z innych. To ja byłam górą i uwielbiałam krzywdzić innych.
Naśmiewałam sie z innych, czasami tak. Później role sie odwróciły i to ja stałam sie ofiarą.
Byłam brzydkim kaczątkiem, z aparatem na zębach i okularami, byłam pulchna a już przy samym odczytywaniu listy obecności moja twarz robiła sie czerwona.
Obecnie wyglądam już troche inaczej i kaczatka chyba nie przypominam ale mój rumień pozostał i nawet dobry podkład nie jest w stanie go ukryć. Więc tak, zdarza sie dosyć często, szczególnie ze strony dziewczyn nasmiewanie sie z moich słabości.
Czasami potrafię się ogryźć, ale osobiście wole odczekać troche czasu i dopiero wtedy pokazać na co mnie stać
Ostatnio to juz byla przesada!!!Zaczepiali mnie jacyś dresiarze. Najpierw jeden na mnie zabuczał a potem drugi opluł mnie prosto w twarz , nawet ich nie znam. Zareagowałam jak juz byli z 15 m za mną, bo wczesniej byłam w szoku.
Jak przyszlam do domu i powiedzialm to rodzicom, to tata się wściekł i pojechal ze mną w stone którą szli. Zatrzymal sie przy nich wyszedł i zacząl na nich wrzeszczec, przeklinac itd. Oczywiście nie chceili sie przyznac. Wezwał policję nawet, ale za nim przyjechala to juz uciekli (tata tez ich gonil,ale rozdzielili się). mam po prostu okropnego pecha, nie wiem czy ja juz z kilometra wyglądam jak jakas nieśmiala czy co?!
Pewnie wielcy fanatycy ideologii JP na 100%, ale tylko wtedy, gdy policjantów nie ma obok. Szkoda tylko, że mocni w grupie, pojedynczy przeszedłby obok Ciebie bez słowa
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.