Mi przez 3 lata wychodzenie do ludzi też nie pomagało, ale pracę musimy mieć. Wolę więc pracować w jakimś biurze, poprawiać swoje "umiejętności komunikacji", podszkolić sobie angielski jeszcze bardziej niż pracować sama albo gdzieś, gdzie nie ma potrzeby rozmawiania z ludźmi.
Mi to pomaga bardziej, bo trzeba klientowi pomóc, wypełnić papiery, zrobić raport. Wcześniej pracowałam w sklepie komputerowym, który był ciągle oblężony przez klientów i miałam ręce pełne roboty, więc mi pomaga rzucenie się w wir pracy. Wpadek było dużo, bo o jakiś Walijczyk się natknął (mam na nich fobię, nie śmiejcie się), to przyszedł jakiś hacker, którego nie rozumiałam, bo mówił do mnie jakoś dziwnie, to nie umiałam czegoś wypełnić albo załatwić.
A to, że z ludźmi w pracy dobrze się dogaduję, nie znaczy, że ze znajomymi jest tak samo. Bo lepiej mi nawiązać kontakt z obcą osobą, która mnie zapomni po 24h, bo jestem "tylko sekretarką w jakimś tam biurze" niż ze znajomymi.
Większość moich znajomych i tak jest z Internetu czy z last.fm .
Chodzi mi tylko o to, żebyście i tak próbowali. Ja się czerwienię, przejęzyczam, mylą mi się słówka, nie rozumiem Walijskiego akcentu przez telefon (jak klient dzwoni), ale musiałam nauczyć się z tego śmiać. I nienawidzę rozmawiać przez telefon, to jest dla mnie gorsze niż kontakt "na żywo". Ale nie mogę się chować pod stół i nie odbierać telefonów od klientów.
A nie wiem czy fobia jest w ogóle do wyleczenie w stu procentach, zawsze jakaś cząstka z niej zostanie. Mi na pewno zostanie kwestia jedzenie przy innych i odbieranie telefonów. Chociaż teraz video rozmowy w komórkach robią furorę, to może da się załatwić ;D. Musicie po prostu być bardziej pozytywni (wiem, że to trudne, bo my, Polacy, na wszystko wiecznie narzekamy) i nie dajcie się zgnoić przez fobię.
Naprawdę ciekawe są niektóre wypowiedzi. No właśnie, kiedy właściwie przekroczyliśmy tę granicę?
Ja zawsze byłam nieśmiała, nie potrafiłam mówić "Dzień dobry", a jednak do 4 klasy znajdowałam sobie przyjaciół. Ba, nawet za dużo się nie wysilałam, Jednak z mniej znanymi dzieciakami wstydziłam się gadać.
W tamtym okresie grałam też w piłkę nożna, miałam cele, plany.. i co? Nadal nie rozumiem jak się to mogło stać.
Miałam 7 przyjaciół i paru naprawdę dobrych kolegów. I BACH. Nie ogarniam jak mogłam to stracić.. Pod koniec 4 klasy podłączyli mi internet, no i wiadomo.. więcej czasu przed komputerem niż na podwórku.. kiedyś myślałam, że to jest głównym powodem, ale jak tak o tym myślę.. nie, to nie to. Bo przecież.. ja tych ludzi kochałam. Nie traci się osób tak po prostu.
W 5 klasie zaczęła się burza hormonów, wiadomo, klasa się podzieliła na grupy, zaczęło się wyśmiewanie z najsłabszych.. jakoś już nie potrafiłam gadać z moimi 3 kolegami, zakumulowałam się z 2 dziewczynami. Przedtem byłam totalną chłopczycą, nadal jestem.. ale zaczęło się dojrzewanie i już zupełnie inne priorytety.. przestałam grać w piłkę, bo wiedziałam, że jestem w tym słaba (przedtem mi to nie przeszkadzało), ogólnie coraz bardziej zamykałam się w sobie.. gdzieś między 5 a 6 klasą traciłam ze wszystkimi kontakt. Koleżanka mieszkała 5 kroków ode mnie, więc zostały nam chcąc nie chcąc jedynie gadki szmatki.. Dzisiaj już jej nie ma, wyjechała parę lat temu do Ameryki i dziś nawet zaproszenia na FB nie chce przyjąć.
Z resztą jestem jedynie "na cześć", a z kilkoma to mijamy się bez słowa..
I do dziś nie daje mi to spokoju.. musiało tak być? Czy po prostu wszyscy się pozmienialiśmy? W końcu widzę wiele przypadków, gdzie przyjaźń nie przetrwała, a raczej nie mają fobii.
Myślę, że to chyba chodzi o jakieś dojrzewanie ( w końcu nie każdy kto dostaje neta izoluje się od ludzi). W pewnym momencie wszyscy zaczęliśmy sobie coś uświadamiać, wątpić w siebie..
Szkoda tylko, że tak trudno dotrzeć ten moment, a tak łatwo się niemu poddać.
Ostatnio zauważyłem że tak naprawde linia pomiędzy normalnością a byciem fobikiem jak bardzo cieńka ;p Ja to stoje na granicy pomiędzy dwoma w tym momencie raz lepiej raz gorzej jest.; p
_________________ "Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
Ostatnio zauważyłem że tak naprawde linia pomiędzy normalnością a byciem fobikiem jak bardzo cieńka ;p
Lepiej bym tego nie ujął. Pisałem w jednym z pierwszych postów, że moje kłopoty zaczęły się w gimnazjum, ale wtedy nauczyłem się z tym normalnie żyć. Prawdziwy kryzys dostrzegłem około października zeszłego roku. Uświadomiłem sobie wtedy, że dokonałem najgorszego dotychczas wyboru w życiu. Do liceum wybrałem się na profil mat-inf, bo po gimnazjum nauczycielka matmy, rodzina i koledzy mówili, że jestem w tym dobry. Niestety, te opinie zostały zweryfikowane przez moje żałosne wyniki z tych przedmiotów (3- z matmy wyprowadzone z zagrożenia, oraz 3 z informatyki i tak nic nie rozumiem z tego przedmiotu). A moja obecna nauczycielka matmy brutalnie traktuje tych, którzy sobie nie radzą...
Popełniłem wielki błąd, ale jest za późno, nie mam zamiaru się przepisywać i ponownie odnajdywać się w nowym środowisku, zwłaszcza, że trafiłem na bardzo fajnych ludzi w klasie. Cel: przemęczyć się przez te 2,5 roku, zdać maturę...i nic więcej. W głupi sposób pozbawiłem się ciekawych perspektyw na przyszłość. Czuję, że wyraźnie brakuje mi czegoś, co wypełni tę pustkę w moim szarym życiu. Jak myślicie, co to może być?
Ostatnio zmieniony przez feels3 Sro 15 Lut, 2012 22:35, w całości zmieniany 1 raz
Popełniłem wielki błąd, ale jest za późno, nie mam zamiaru się przepisywać i ponownie odnajdywać się w nowym środowisku, zwłaszcza, że trafiłem na bardzo fajnych ludzi w klasie. Cel: przemęczyć się przez te 2,5 roku, zdać maturę...i nic więcej. W głupi sposób pozbawiłem się ciekawych perspektyw na przyszłość. Czuję, że wyraźnie brakuje mi czegoś, co wypełni tę pustkę w moim szarym życiu. Jak myślicie, co to może być?
To co napisałeś jest trochę... śmieszne (bez urazy ) Ale tak piszesz o wieelllkim błędzie i że jest za późno - nigdy nie jest za późno by coś zmienić. Pytanie czy chcesz coś zmienić? Według mnie nie chcesz żadnej zmiany, wolisz trwać w tym co jest teraz, tylko proszę byś przez te 2,5 roku nie powtarzał hasła: "popełniłem wielki błąd, ale jest za późno". Dokonaj wyboru i nie narzekaj. Chcesz zmienić klasę? Zmień. Chcesz zostać? Zostań. Ale nie narzekaj na to co będzie potem.
Ledwo zacząłeś liceum i już piszesz, że chcesz się przemęczyć te 2,5 roku, z takim podejściem życzę powodzenia. Jasne, jedna decyzja zrujnowała ci perspektywy na przyszłość, mam nadzieję, że chodzi ci tylko o najbliższe 2 lata, a nie o całe życie, bo gdyby chodziło o całe życie, to gratuluję... poczucia humoru
Wiek: 18 Dołączył: 04 Mar 2011 Posty: 153 Skąd: Łódź
Wysłany: Pią 17 Lut, 2012 00:32
Cholera to niezwykłe: zdarza mi się czasem czytać posty, przy których w trakcie czytania odnosze wrażenie jakby autor mówił dokładnie to co ja bym miał akurat do powiedzenia, lub to z czym poprostu bym się zgodził. Patrze wtedy na nick autora posta i zazwyczaj okazujesz nim się Ty Matthias ;D Podoba mi się Twój sposób myślenia, nasz sposob rozumowania jest chyba podobny - No, to taka dygresja mała ;p
Matthias napisał/a:
To co napisałeś jest trochę... śmieszne (bez urazy ) Ale tak piszesz o wieelllkim błędzie i że jest za późno - nigdy nie jest za późno by coś zmienić. Pytanie czy chcesz coś zmienić? Według mnie nie chcesz żadnej zmiany, wolisz trwać w tym co jest teraz, tylko proszę byś przez te 2,5 roku nie powtarzał hasła: "popełniłem wielki błąd, ale jest za późno". Dokonaj wyboru i nie narzekaj. Chcesz zmienić klasę? Zmień. Chcesz zostać? Zostań. Ale nie narzekaj na to co będzie potem.
Ledwo zacząłeś liceum i już piszesz, że chcesz się przemęczyć te 2,5 roku, z takim podejściem życzę powodzenia. Jasne, jedna decyzja zrujnowała ci perspektywy na przyszłość, mam nadzieję, że chodzi ci tylko o najbliższe 2 lata, a nie o całe życie, bo gdyby chodziło o całe życie, to gratuluję... poczucia humoru
A propos tej wypowiedzi też się właśnie zgadzam w 100%
_________________ Miłego dnia! Chyba, że masz inne plany…
W głupi sposób pozbawiłem się ciekawych perspektyw na przyszłość.
Oj tam oj tam. Można się w domu uczyć samodzielnie, jeśli chcesz zdawać na maturze inne przedmioty niż te które masz rozszerzone w ramach profilu. Żaden problem. A ocenami się nie przejmuj, ważne żeby zdać i tyle. Mnie też by się nie chciało zmieniać klasy po pół roku, tym bardziej że jak mówisz towarzystwo jest ok. Może być też tak że w ciągu najbliższych 2 lat jednak przekonasz się do tego profilu.
_________________ W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
A ty jakie masz plany na dzisiaj?
No właśnie, jeśli trafiłeś na fajną klasę to może nie warto tego zmieniać. Bo co jeśli się przeniesiesz a z klasą będzie gorzej? Może się odbić na oceanach.
A przygotować do matury możesz spokojnie się w domu. Zresztą tak czy siak - jak ktoś chce ją dobrze napisać to zrobi to o ile sam się za to weźmie. Sama nauka w szkole i tak może być niewystarczająca.
tym, że masz 3- z matmy to się nie przejmuj. całe liceum miałam 3, w pierwszym semestrze trzeciej klasy nawet 2. we wrześniu próbną maturę rozszerzoną napisałam na 44%, więc postanowiłam wziąć się za siebie (dopiero od stycznia oczywście;p) i w maju napisałam na 88%. więc oceny nie mają nic do rzeczy, chociaż wiem jak człowiek się czuje jak nie może dostać więcej niż 3. a może być też tak, że na lekcjach robicie trudniejsze zadania niż są na maturze, tak jak było u mnie, nauczycielka cały czas powtarzała, że na maturze będzie łatwiej.
Matthias, i tu właśnie zaczynają się schody. Zostać i radzić sobie z wielką falą gówna, która mnie czeka w drugiej klasie (słynny cytat mojej nauczycielki: "Wy się jeszcze nie uczycie, I klasa to jest przedszkole matematyczne!"), czy też przenieść się na humana z którego radzę sobie lepiej niż inni na mat-infie, ale ryzykować jeśli chodzi o towarzystwo?
asior34, interstate8, Soledad, skejciara, wydawałoby się, że jest nieźle, tylko jak sobie pomyślę ile kasy już poszło na korki a jakie są rezultaty to mam ochotę płakać.
_________________ Ludzie w których oczach widzę szaleństwo, oni rozumieją mnie a ja rozumiem ich, zbyt długo w jednym miejscu nie możemy być, tak nie umiemy żyć
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 19 Lut, 2012 21:51
Przecież jedyna różnica miedzy profilami to liczba godzin lekcyjnych, tak czy siak będziesz musiał się uczyć matmy i zdać ją na maturze - więc chyba lepiej mieć więcej lekcji i się lepiej przygotować
A co do ocen, to u mnie w klasie tylko garstka kujonów miała 4 z matmy czy fizyki.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Ostatnio zmieniony przez Urthon Nie 19 Lut, 2012 21:53, w całości zmieniany 2 razy
Matthias, i tu właśnie zaczynają się schody. Zostać i radzić sobie z wielką falą gówna, która mnie czeka w drugiej klasie (słynny cytat mojej nauczycielki: "Wy się jeszcze nie uczycie, I klasa to jest przedszkole matematyczne!"), czy też przenieść się na humana z którego radzę sobie lepiej niż inni na mat-infie, ale ryzykować jeśli chodzi o towarzystwo?
asior34, interstate8, Soledad, skejciara, wydawałoby się, że jest nieźle, tylko jak sobie pomyślę ile kasy już poszło na korki a jakie są rezultaty to mam ochotę płakać.
Nie zwracaj uwagi na te "groźby" od nauczycieli.
A co do tych korków, to chyba jakaś moda jest ostatnio. Wg. mnie korki powinno sie traktowac jako ostateczność czyli np: uczysz się dużo z lekcji na lekcje, w szkole, ale nie wszystko rozumiesz, nie ze wszystkim sobie radzisz > idziesz na korki, żeby lepiej zrozumieć materiał. A tymczasem, jak obserwuję, na przykładzie mojej klasy, wygląda to tak, że: ktoś się nie uczy, nie stara sie bo poprostu jest wielkim leniem, jego rodzice obserwując niskie oceny wysyłają go na korki, z nadzieją, że coś więcej sie nauczy. Niestety same chodzenie i płacenie niemałych pieniędzy na korki samo się za nas nie nauczy. Materiał z liceum jest na tyle łatwy do zrozumienia, że spokojnie można go ogarnąć z podręcznika, a jak ktoś ma jakieś wątpliwości zawsze można skorzystać z internetu, ostatnio nawet znalazłem fajne filmiki na youtube, w których fajna pani wszystko ladnie omawia i tłumaczy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.