Społeczenstwo to grupa bezmyślnych ludzi idących ślepo za sobą. Chodzi o to żeby wszystko robić tak samo jak inni- jak idziesz w inną stronę, robisz coś inaczej to ''Ty'' jesteś dziwakiem i głupkiem. I to mnie wkurza w życiu najbardziej. Przykład? Studniówka: Wszyscy idą z wyjątkiem mnie, i denerwujące teksty w style ''dlaczego? wszyscy idą!'' albo ''bedziesz żałował''- czyli wszyscy muszą lubić zabawy, chodzić z idiotami z klasy na imprezy bo wszyscy idą, zero własnego myślenia. Przede wszystkim zero tolerancji, dużo wtrącania się do twojego życia-ingerowania w sprawy prywatne, itp. ograniczanie wolności osobistej. A najlepsze jest to, że nikt nie rozumie że robi źle. Zaściankowe polaczki. Żeby od razu wyjaśnić nie mam tu na myśli tylko studniówki (bo to w sumie szczegół) jest wiele innych spraw, które mnie denerwują w społeczeństwie, ale aż szkoda gadać. Reasumując społeczeństwo jest głupie i raczej nic tego nie zmieni.
_________________ ''Doświadczenie-nazwa, jaką nadajemy własnym błędom.''
--Wilde, Oscar
west dobrze to rozumiem. Nie można być indywidualistą w tym świecie pełnym szarej masy,niczym się od nich odróżniać bo niby to oni mają racje. A jeśli jednak się na to odważysz zostajesz poniżany i wyśmiany. Oni po prostu nie myślą tylko naśladują reszte i trzymają się norm ,które określają czy jesteś akceptowany czy nie.
Był taki fajny obrazek, którego nie mogę teraz znaleźć. Z ludzikami jadącymi metrem, każdy w myślach zarzucał wszystkim naokoło ślepy bieg, idiotyzm i bycie wyłącznie marnym trybikiem. Wybitnych jednostek rodzi się nader niewiele, a osoby z problemami psychicznymi mają te nieładne ciągoty do odczuwania wyższości względem społeczeństwa, któremu przecież nieraz zazdroszczą. Super, jestem fajniejszy (wedle autorskiej, jedynej obiektywnej miarki, co nie) od Statystycznego Pana Zbigniewa Z Wąsem - i co z tego? Porównuj się do lepszych, choć to już nie przynosi tak prostej przyjemności, a boli. Wtedy masz przynajmniej jakieś szanse na rozwój.
Ostatnio zmieniony przez Mosze Nie 01 Sty, 2012 18:03, w całości zmieniany 3 razy
Jestem zmuszony się nie zgodzić. Po pierwsze nie miałem zamiaru się wywyższać, mówić, że jestem nie wiadomo jak mądry. Ale to, że jestem powiedzmy z ''problemami psychicznymi'' nie oznacza, że nie mogę napisać o tym co mnie irytuje. Niestety z Twojej wypowiedzi wynika, że człowiek ma się wtapiać w tłum, bo i tak wszyscy, którzy chcą być indywidualistami myślą tak samo. Absurd. Denerwuje mnie tylko w społeczeństwie życie wg schematu-jeśli nie robisz tego co inni, lub robisz to inaczej-jesteś dziwny, przecież wszyscy robią dobrze-to jest idiotyzm i nie jesteś w stanie temu zaprzeczyć. Z pewnością nie jestem wybitnym człowiekiem, ale przynajmniej: nie wchodze nikomu w droge, nie krytykuje jak robi coś inaczej i jestem trochę bardziej tolerancyjny. Więcej napisałem powyżej. Thats all.
_________________ ''Doświadczenie-nazwa, jaką nadajemy własnym błędom.''
--Wilde, Oscar
To twoja miarka, a możemy wybrać inną. Wspomniany szaraczek - pan Zbigniew - pracuje, przyniając się do dobrobytu innych osobników swego gatunku, a także zostawiając po sobie dodatni bilans w potomstwie. Tak jak miliony innych szaraczków. Fobik czy jakiś wydumany nibyintelektualista wznoszący ody do kalafiora (nie, niczego nie brałem) - nie pracuje i nie rozmnaża się, jest wrzodem pod względem czysto gatunkowym. Jest indywidualistą niemal wyłącznie pod takim względem, iż boli go opinia innych o sobie, więc wznosi hasła o społecznej nietolerancji, bo nikt nie śmie polubić jego defektów. Wyklarował sobie dziwny obraz indywidualisty, tak jakby ten prosty Zbigi nim być nie mógł. Mój ojciec np. to prosty człowiek, co nie przeszkadza mu być mądrym życiowo, analitycznym, twardym i nieuległym. Omawiamy osobnik nie jest też na tyle inny i uzdolniony, by zostać artystą i uprzyjemniać innym życie. Mało to mamy indywidualistów? Tu także znajdziemy "szarą strefę". Pod pojęciem "indywidualizm" możemy znaleźć cały szereg zachowań, których część podziela i pan Zbigniew, tylko on nie wyszukuje sobie na siłę łatek pokroju "inteligent" (która z definicji nie musi wcale oznaczać człowieka inteligentnego), bo taki po prostu jest i już.
Wróćmy do miarki "inteligenckiej". Niby średni poziom IQ podnosi się o te bodajże 7 punktów co dekadę, ale większość ZAWSZE będzie odstawać. Słoneczko się w końcu schowa za widnokrąg, kobiety będą dostawać PMS, Lato pozostanie prezesem PZPN. Nie zmienisz tego, chyba że na poważnie zajmiemy się wkrótce hodowlą ludzi z wyłącznie pożądanymi cechami (co zresztą zabije wszelki indywidualizm). Lepiej się pieklić o niepodważalny dogmat, czy dostosować się do sytuacji? Przykro mi, gdy np. widzę wyniki wyborów, ale taki jest "urok" demokracji, więc prędzej zmienię obywatelstwo na to bardziej pożądane, niż nagle wszystkich oświeci. Romantyczne teksty o sile każdego głosu to mit. Teoretycznie indywidualista mógłby zacząć coś robić w tym kierunku, ale rozpaczanie wyłącznie w necie jest wygodne i nic nie kosztuje.
Konkludując - niektórych rzeczy nie zmienisz, do tego zależą od punktu siedzenia. Dla dobrego samopoczucia możesz jednak dobrać sobie takich znajomych, którzy pozwolą ci zapomnieć o otaczających cię szarakach, bo są inne, lepsze powody do zmartwień.
CO JA PISZE
Cytat:
Denerwuje mnie tylko w społeczeństwie życie wg schematu-jeśli nie robisz tego co inni, lub robisz to inaczej-jesteś dziwny, przecież wszyscy robią dobrze-to jest idiotyzm i nie jesteś w stanie temu zaprzeczyć.
Ale wtedy wpasowujesz ich w swoje schematy, które wcale nie muszą być lepsze, są czysto subiektywne.
Cytat:
Z pewnością nie jestem wybitnym człowiekiem, ale przynajmniej: nie wchodze nikomu w droge, nie krytykuje jak robi coś inaczej i jestem trochę bardziej tolerancyjny.
Co robią stosunkowo nieliczni, a nie dość wybiórcze buraki, nie?
Trochę więcej wiary w ludzi, bo niby czemu w takim razie oni mają w was/nas wierzyć?
Sorry, że tak polaryzuję, ale tacy właśnie najbardziej lubią walczyć z wiatrakami.
Ostatnio zmieniony przez Mosze Nie 01 Sty, 2012 19:15, w całości zmieniany 3 razy
nie pracuje i nie rozmnaża się, jest wrzodem pod względem czysto gatunkowym
Mosze Elkman napisał/a:
st indywidualistą niemal wyłącznie pod takim względem, iż boli go opinia innych o sobie, więc wznosi hasła o społecznej nietolerancji, bo nikt nie śmie polubić jego defektów
Po pierwsze nic mnie nie boli, a Ty *** od rzeczy. Nie o taki indywidualizm mi chodziło. Za daleko wybiegasz. Nie chodzi o to, że: ja zrobie wszystkim na złość i bedę robił wszystko odwrotnie: nie nie będe się rozmnażał-bo wszyscy się rozmnażają. To jest absurd.(już pomijam fakt, że moje życie seksualne to moja sprawa-a ty piszesz jak ta szara masa bo nie powinno cię to obchodzić-żyją różni ludzie jedni się rozmnażają drudzy nie-to nie oznacza że ci drudzy są gorsi-do cholery) Wznoszę hasła o społecznej nietolerancji i tak będę robił nadal bo to nie jest bez powodu. A Ty kolego odwracasz kota ogonem. Chodzi o to, że robię to co uważam za dobre dla mnie, a wszyscy by chcieli żebym robił to w ich sposób-mimo, że nie jest najlepszy-BO WSZYSCY TAK ROBIĄ! mogę dodać do tego częste wtrącanie się ludzi w moje życie prywatne (które powinno ich za przeproszeniem c.h.u.j. obchodzić-ale i tak odwrócisz kota ogonem i powiesz, że przynajmniej się interesują). Podsumowując chciałbym w życiu więcej wyboru (własnego wyboru) niż ślepo podążać jedną i tą samą ścieżką. Z tego co czytam chyba wynikło między nami jakieś nieporozumienie, żeby wszystko było jasne: powiedzmy, że mam swoje zdanie o ludziach, może niezbyt dobre, ale mam. Natomiast nie wpieprzam się nikomu w droge i chce tego samego-to chyba zrozumiałe, nie mówię też, że jak to napisałeś ''prosty człowiek'' musi być głupi- bo tak nie myśle.
_________________ ''Doświadczenie-nazwa, jaką nadajemy własnym błędom.''
--Wilde, Oscar
Wiem, przymocno pojechałem wygodnymi skrajnościami, ale ogóły podtrzymuję. Gdyby przeważająca większość wykazywała się takimi działaniami, to indywidualizm nie byłby niczym szczególnym. Wychodzę z założenia, że indywidualista (kimkolwiek jest) tak głośno o tym nie pieje i nie narzeka (niemal wyłącznie), tylko z namysłem i analitycznie robi w tym naturalnym środowisku to, co uważa. O.
Muszę się trochę stopować, ale narzekactwo dla narzekactwa zmusza mnie do narzekactwa .
West, dobrze gadasz.
Hmm moje zdanie na temat społeczeństwa...
Nie rozumiem dlaczego płacę podatki na autostrady, skoro nie mam prawa jazdy, czemu niektórzy ludzie zarabiają 30 tys miesięcznie, a inni 1000 pracując dużo ciężej. Czemu płacę ubezpieczenie zdrowotne, a kiedy chcę z niego skorzystać to się nie da, albo zostanę "wyleczony" w 10 minut i na odwal.
Społeczeństwo to wielka masa, programująca ludzi do pracy na której korzystają tylko najsprytniejsi i ci którzy mają więcej znajomości/są wyżej w społeczeństwie. Zwykły szary człowiek będzie pracował po 8h dziennie i dostanie pieniądze które ledwo starczą mu na opłacenia mieszkania i jedzenie. Wartość człowieka liczy się wg tego jak i ile pracuje i nikogo już nie obchodzi czy mu się dobrze żyje, po prostu ma być OPŁACALNY dla społeczeństwa.
Niby żyjemy na takim wysokim poziomie, ale pomyślcie sobie. Jak ludzie żyli kiedyś? Swoje mleko z krów, swoja działka, zwierzęta i nie musieli całego życia spędzać w pracy.
Ostatnio czytałem o ludziach żyjących przed powstaniem społeczeństwa, oni też nie musieli harować tyle ile współczesny człowiek. Wystarczyło upolować bizona raz na tydzień i mieli tyle jedzenia na które teraz trzeba pracować pół miesiąca. Teraz człowiek idzie do pracy, siedzi tam 8h żeby wrócić do domu zjeść i się wyspać na następny dzień pracy. A gdzie jakiś czas dla siebie?
Kiedyś nie było takich dużych wymagań od jednostki, jeśli ktoś był leniwy to mniej jadł i to był jego problem, nikt go nie naciskał ani nie oceniał. Przez zbyt dużą presję społeczną powstaje coraz więcej zaburzeń takich właśnie jak fobia.
Może ten post brzmi śmiesznie, ale porównajcie sobie ile kiedyś było ludzi z nerwicą a ile jest teraz.
Prawda jest taka ,że żeby coś osiągnąć wśród tej 7 miliardowej rzeszy trzeba się czymś wyróżnić. Chyba ,że kogoś zadowala zwyczajne, nudne życie i bycie takim samym jak reszta społeczeństwa. Stąd (moim zdaniem) poczucie indywidualizmu. Ale to już zależy kto jaki ma cel w życiu.
Z jednej strony narzekasz na kolektywizm, a z drugiej pragniesz pielęgnować mity o równości społecznej. Nie ma idealnej opcji - zawsze ktoś dostanie. Jak dobrze słabemu (dostaje za nic), to obrywa silny za to, że jest zaradniejszy, i vice versa.
Cytat:
Ostatnio czytałem o ludziach żyjących przed powstaniem społeczeństwa, oni też nie musieli harować tyle ile współczesny człowiek. Wystarczyło upolować bizona raz na tydzień i mieli tyle jedzenia na które teraz trzeba pracować pół miesiąca. Teraz człowiek idzie do pracy, siedzi tam 8h żeby wrócić do domu zjeść i się wyspać na następny dzień pracy. A gdzie jakiś czas dla siebie?
I pierwotni wykorzystywali ten wolny czas na dywagacje o metafizyce, chodzenie do kina i na koncerty do filharmonii?
Cytat:
Kiedyś nie było takich dużych wymagań od jednostki, jeśli ktoś był leniwy to mniej jadł i to był jego problem, nikt go nie naciskał ani nie oceniał
Myślę, że leniwy mógł być wręcz kamienowany. Dziś jednak łatwiej o zrozumienie dla słabości.
Cytat:
Może ten post brzmi śmiesznie, ale porównajcie sobie ile kiedyś było ludzi z nerwicą a ile jest teraz.
Nie mogę dotrzeć do danych statystycznych, masz może jakieś?
BTW: przypadek mogący być fobią społeczną opisywał już Hipokrates.
Cytat:
Prawda jest taka ,że żeby coś osiągnąć wśród tej 7 miliardowej rzeszy trzeba się czymś wyróżnić. Chyba ,że kogoś zadowala zwyczajne, nudne życie i bycie takim samym jak reszta społeczeństwa. Stąd (moim zdaniem) poczucie indywidualizmu.
Owszem, ale takich prawdziwych ludzi potrafiących się postawić i głośno wyrazić swe niepopularne jest mało. Bardzo. Dążących do polepszania swego życia mamy wielu i ciężko byłoby ochrzcić takie znane mi osoby mianem wyjątków w skali świata (są najważniejsi dla MOJEGO świata, ale dla globu?). Zawsze znajdzie się jakiś zdolniejszy od nich Azjata .
Cytat:
Wyczytałem kiedyś w mądrej (albo i nie) książce, że jak ktoś odważy się być indywidualistą, to znaczy, że społeczeństwo straciło nad nim kontrolę. Dlatego taki człowiek będzie postrzegany jako wróg społeczny (skoro nie robi tak jak wszyscy, to pewnie kombinuje coś na boku przeciw nam). Takiego wspomniani wyżej "najsprytniejsi" się boją. Czyli to poniżanie wynika ze... strachu.
To nie było coś o ludziach hodowanych w ustroju komunistycznym?
Ostatnio zmieniony przez Mosze Nie 01 Sty, 2012 20:53, w całości zmieniany 2 razy
Nie można być indywidualistą w tym świecie pełnym szarej masy,niczym się od nich odróżniać bo niby to oni mają racje. A jeśli jednak się na to odważysz zostajesz poniżany i wyśmiany.
Wyczytałem kiedyś w mądrej (albo i nie) książce, że jak ktoś odważy się być indywidualistą, to znaczy, że społeczeństwo straciło nad nim kontrolę. Dlatego taki człowiek będzie postrzegany jako wróg społeczny (skoro nie robi tak jak wszyscy, to pewnie kombinuje coś na boku przeciw nam). Takiego wspomniani wyżej "najsprytniejsi" się boją. Czyli to poniżanie wynika ze... strachu.
Mosze Elkman napisał/a:
To nie było coś o ludziach hodowanych w ustroju komunistycznym?
Nie
Ostatnio zmieniony przez timidus Nie 01 Sty, 2012 20:56, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.