Przyjaciółka...
W sumie to nie wiem czy mogę tę kobietę moją przyjaciółką nazwać.
Dużo ze sobą piszemy przez internet. Morze literek. Znam ją ze szkoły, jednak w zasadzie zawsze mieliśmy ze sobą mało kontaktu na żywo. Ot nagle pojawiły się literki. Przez te literki znamy się bardzo dobrze. Niemal codziennie wymieniamy się słowami, jest to prawie przezroczystość.
Mam jednak wrażenie, że to dla mnie za mało. Bardzo się cieszę, że mam kogoś takiego z kim mogę sobie popisać, ale chciałbym się z nią częściej widywać. Przez całe długie wakacje pomaturalne spotkałem się z nią zaledwie kilka razy, na studia wyjechałem do innego miasta, ale ponownie - przez dwa tygodnie przerwy międzysemestralnej widzę się z nią tylko dwa razy. Tłumaczy się brakiem czasu, ale wiem, że jakby chciała to by potrafiła sobie go zorganizować - pamiętam przecież ile spotykała się ze swoim byłym chłopakiem. Ale dla niej bardziej ode mnie liczą się studia i koledzy ze studiów. Oczywiście o przytuleniu się do niej czy jakimkolwiek bliższym zbliżeniu się do niej nie ma nawet mowy (w przypadku innych swoich znajomych takich oporów nie ma). Czuję, że bardziej niż przyjacielem jestem dla niej specjalnym serwisem elektronicznym.
Czy przesadzam? Jestem zbyt zazdrosny? Za dużo wymagam? A może wcale nie? Co według Was powinienem zrobić z tą znajomością? A może nic nie robić?
A dlaczego napisałeś na forum o fobii?? Przewidujesz że ona może ją mieć? Sam ją masz?
Zależy też jakie oczekiwania macie od siebie. Czy to jest przyjaciółka czy bardziej twoja dziewczyna. Może się obawia że chcesz czegoś więcej niż przyjaźni, a ona tego nie chce
Może lepiej zadać jej pytanie prosto z mostu?
Ludzie mają różne schizy fobio podobne i nie dowiesz się co ją blokuje póki sama nie powie.
Ach, spodziewałem się tego pytania. Nie wiem czy można to nazwać sensu stricte fobią, ale nie mogę powiedzieć, żebym miał łatwość kontaktów z ludźmi - dlatego też wchodzę na to forum i w końcu postanowiłem napisać w sprawie mnie męczącej. Ona ma tylko momenty potwornej nieśmiałości.
Tak, to co napisałeś zamul22 jest bardzo prawdopodobne. Sama mi dawniej kilkakrotnie powtarzała, że jeśli się kiedyś w niej zakocham to pozostanie jej tylko zabicie swej własnej osoby. Ech, pozytywnie to na poczucie mojej wartości nie wpłynęło.
Mówiłem jej co mi leży na sercu, mniej więcej to co tutaj napisałem, ale ona nic konkretnego mi nie odpowiedziała.
Ostatnio zmieniony przez indygo Wto 07 Lut, 2012 12:41, w całości zmieniany 1 raz
ale jesli odpowiada ci ten kontakt elektroniczny, bo -nie wiem- przyjemnie sie spedza w ten sposob czas, to piszcie sobie dalej. albo zrobisz cos niesamowitego i ja uwiedziesz, albo pogodz sie, ze to bedzie tylko taka znajomosc. samo nic sie nie ulozy, tylko bedzie trwac w zastoju. jezli potrafisz czerpac z tego jakies pozytywne rzeczy to okay - twoj wybor, ale nie licz na wiecej.
Sama mi dawniej kilkakrotnie powtarzała, że jeśli się kiedyś w niej zakocham to pozostanie jej tylko zabicie swej własnej osoby.
To chyba oznacza że nie jest zainteresowana związkiem z Tobą, a skoro jesteście tylko przyjaciółmi to nie możesz od niej wymagać żeby się z tobą widywała co 2 dni, ani być o nią zazdrosny . Chyba że było to powiedziane w innym kontekście.
Ech, widzę, że nie do końca dobrze mnie rozumiecie. Nie chodzi mi "o coś więcej", ale o tylko (aż?) przyjaźń. I właśnie o to czy za dużo od niej wymagam. Kiedy porównuję to jak ona traktuje mnie a innych swoich znajomych, wychodzi na to, że prawie w ogole się dla niej nie liczę. Z kolegami ze studiów na piwo idzie prawie codziennie. Jak to jest ze mną pisałem już wyżej. A na przekór tego nazywany jestem przez nią jej "najlepszym przyjacielem". Jakoś nie do końca czuję, żeby tak było.
O tym, że nie mam u niej szans pod względem "romantycznym" doskonale wiem.
Chyba powinieneś wyluzować. Jeśli uważa cię za takiego przyjaciela to niech sama też się trochę wykaże, przynajmniej wg mnie tak powinno być. A nie że ty latasz i prosisz się o spotkanie Jeśli woli innych kolegów to przyjaźń umrze śmiercią naturalną.
Swoją drogą jeśli nazywa cię prawdziwym przyjacielem to na pewno nie bez powodu, Powinieneś się cieszyć że masz taką przyjaciółkę i nie rozmyślać tyle, bo skoro tamtych kolegów ma bliżej to logiczne że częściej się spotykają.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 08 Lut, 2012 14:17
Ejże, przecież autor chyba nie jej poderwać
Co do problemu autora, to miałem podobne wątpliwości, co do tego jak byłem traktowany przez osoby, które uznawałem za przyjaciół, tyle że to były głównie lata szkolne (więc zdychały po ukończeniu szkół). Trudno tu coś doradzać, myślę, że tylko rozmawiając z tą osobą uda się dojść do jakiegoś wspólnego zrozumienia.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Wracając do tematu:
też mam taką jedną koleżankociółkę. Prze kilka lat się w niej bujałem, zakochiwałem i odkochiwałem (wszystko rozgrywało się w mojej głowie), ale z wiadomych przyczyn nic z tym nie zrobiłem. Ona w międzyczasie zmieniała facetów i prowadziła bujne życie towarzyskie. Kilka razy próbowałem się przełamać i dać jej do zrozumienia co czuję — ona nie przejmowała się tym zbytnio, ignorowała, czekała cierpliwie aż się uspokoję, ale ani razu nie powiedziała mi "odczep się" (zawsze traktowała mnie z szacunkiem). Wiele razy pomagaliśmy sobie wzajemnie, dogadywaliśmy się, ale nic ponad zwykłe kumplowanie. Do wychodzenia na piwo też byłem u niej ostatni, czułem się przez to gorszy.
Znajomość, chodź krucha i płytka trwa nadal. Rzadko się widujemy. Teraz też czuję się jak serwis elektroniczny. I chodź to ja za każdym razem muszę zaczynać rozmowę, bo jej to do głowy nie przyjdzie (ma od tego "lepszych" znajomych), to jednak za każdym razem w odpowiedzi otrzymuję radość. Może to się wydawać naiwne, ale przecież rozliczanie "ja ci tyle, a ty mi tylko tyle" jest zupełnie bez sensu. Cieszę się z tego co mam i nie pozwolę sobie tego odebrać. W przeszłości przekonałem się, że jest osobą godną zaufania, więc jeżeli kiedyś będę potrzebował pomocy, to nie omieszkam zwrócić się do niej. To mi wystarczy, już jej nie potrzebuję fizycznie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.