podstawówka - normalne w miare
gimnazjum - w 1 klasie strasznie było a w 3 miałam dobry kontakt ze wszystkimi w klasie, byłam przewodniczącą klasy
szkoła średnia - najlepszy kontakt z kolegami z klasy, reszta raczej na dystans, należałam do grupy ale nie utożsamiałam się z nią
_________________ "Życie musisz spijać z kryształowego kieliszka a nie siorbać z blaszanego garnuszka."
Ostatnio zmieniony przez ZoltaKredka Pon 23 Maj, 2011 22:46, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 22 Dołączył: 03 Maj 2011 Posty: 437 Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 23 Maj, 2011 22:47
podstawówka -w miarę normalnie, choć już wtedy wysyłano mnie do psychologów i pedagogów
gimnazjum -trzymałem się tylko se swoją paczką, a z niektórymi ludźmi przez trzy lata zamieniłem tylko kilka słów
szkoły średnie -totalna porażka, najgorsze lata w moim życiu i tak oto zostałem po gimnazjum
_________________ "What's the use in hanging round these walls,
Lamps are burning, but nobody's at home..."
podstawowka 2 kumpli,
gimnazjum 2 kumpli na zmiane (bo oboje sie nie trawili, az kazdy odszedł)
technikum handlowe nikt
liceum menadzerskie? dopoki nie zaczalem chlać na umór i zadawać się z jednym debilem to miałem sporo kumpli i koleżanek, a zostało z trzech kumpli i jedna koleżanka, choc moze nie pamiętam juz wszystkich bo od zakonczenia szkoły tylko z dwoma sie widziałem, a kolezanka wyszła za mąż i wyjechała do australii xd
Wiek: 19 Dołączył: 01 Mar 2011 Posty: 98 Skąd: Płock
Wysłany: Pon 23 Maj, 2011 23:24
Podstawówka - przeciętny dzieciak, aczkolwiek nie kontaktujący z płcią żeńską.
Gimnazjum - z większością się dogadywałem, ta mniejszość mnie irytowała (na szczęście zostali poprzenoszeni dyscyplinarnie do różnych klas). Dodam fakt, że z dziewczynami z klasy przez 3 lata zamieniłem może 5 zdań.
Szkoła Średnia - w sumie dogaduje się z chłopakami, a dziewczyny znam jedynie z imiona i nazwiska, rozmawiam z nimi tylko jak mam "interes".
_________________ All I want to do is trade this life for something new
Holding on to what I haven't got
Wiek: 20 Dołączyła: 13 Maj 2011 Posty: 151 Skąd: Śląsk
Wysłany: Wto 24 Maj, 2011 15:25
Podstawówka - miałam parę koleżanek, ale zazwyczaj czułam się niezwykle samotna, bo wolały się zadawać z bardziej rozrywkowymi osobami
Gimnazjum - pierwszy rok był w porządku, robiłam bardzo głupie rzeczy, zaznajomiłam się z osobą której w podstawówce nienawidziłam. Co więcej, okazało się, że ta osoba chce mi pomóc (dziwny jest ten świat). Niestety, w 2-3 klasie ta osoba oddaliła się ode mnie, zajęła się sobą, a ja zostałam sama. Najgorsze lata życia jak na razie.
Liceum - było znacznie lepiej, czułam się w porządku pomimo tego, że klasa to był konflikt na konflikcie, miałam dobrych znajomych.
Nawiązując do tematu topicu - nigdy nie byłam popularna, raczej wiecznie taka szara myszka
Podstawówka- miałem jednego kolegę, reszta klasy mnie nie lubiła
Gimnazjum- niby wszystko dobrze (miałem nadal tego samego kolegę co w podstawówce), ale na wszelkich spotkaniach klasowych czułem się jak piąte koło u wozu
Technikum- w klasie rozmawiałem z tylko z jedną osobą, paru osób nie lubiłem, ogólnie obyło się bez większych problemów
- w internacie- co prawda przez pierwszy miesiąc zbytnio się nie odzywałem, ale później się rozkręciłem i było już dużo lepiej- zdecydowanie najlepszy i najmilej wspominany okres mojego życia
Studium Medyczne- miło i spokojnie , rozmawiam z większością osób
W każdej szkole miałem swoją "paczkę", powiedzmy. W podstawówce dwuosobową ( ), w gimnazjum i liceum po 5 osób. Poza kilkoma osobami z liceum z którymi trzymam kontakt, nie wiem co się z tymi ludźmi dzieje.
W każdej szkole (poza liceum) niestety trafiałem na takich co lubili się powyżywać na osobie o ciętym języku ale niezbyt dużej sile fizycznej I to mi spsuło psychikę...
Na studiach wreszcie spokój. Nie mam większych oporów przed rozmową z kimkolwiek z mojej grupy. Inna sprawa że z utrzymaniem jakichś silniejszych relacji nadal kiepsko
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Ostatnio zmieniony przez drevash Nie 05 Cze, 2011 02:50, w całości zmieniany 1 raz
Zawsze byłam nieśmiała. I chyba zawsze już będę mieć wrażenie, że nalezę do tych osób, co się z nich wyśmiewa niż się z nimi zadaje. No bo przecież zadawać się z kimś takim jak ja to wstyd.
Dlatego do dzisiaj nienawidzę tych wszystkich popularnych, "hop do przodu". Z drugiej strony teraz myślę, że to było na moje własne życzenie. Bo gdybym była bardziej otwarta i pyskata, nie miałabym pewnie problemu.
W I gimnazjum poszłam do klasy, w której całkowicie się zamknęłam. Nie dałam rady nawiązać z nimi kontaktu, wytrzymałam 3 miesiące i przeniosłam się do klasy gdzie był niższy poziom, ale za to więcej znajomych. Potem znalazłam wpisy na blogach z 2 dziewczyn z tej pierwszej klasy, w których opisywały klasę i dowiedziałam się, że jestem opóźniona.. Długo to przeżywałam, ale patrząc na to dzisiaj w sumie im się nie dziwię, że tak mnie postrzegali. Chyba właśnie od tego wpisu mam siebie ciągle za niedorajdę.
W drugiej klasie było o wiele lepiej, żałuję tylko, że nie poszłam tam od razu.
W sumie w każdym okresie życia mimo wszystko znajdowałam się w grupie outsiderów, o ile im nie dokuczali, to byli po prostu nieśmiali albo samotnikami. W gruncie rzeczy z takimi czuję się najlepiej, ci wszyscy przebojowi pomiatającymi innymi ( bo oczywiście znam całkiem sporo osób, którzy byli lubiani i naprawdę byli w porządku) po prostu mnie drażnią.
Przetrwały tylko przyjaźnie z gimnazjum. Reszta się pourywała, z jednym najlepszym kumplem już nawet "Cześć" sobie nie mówimy..
Wbrew temu co się uważa, że w szkole średniej ludzie są dojrzalsi, dla mnie był to chyba najgorszy okres w życiu. W pierwszej klasie miałam przerąbane. I znowu słyszałam, że jestem opóźniona. W międzyczasie zakolegowałam się z paroma dziewczynami i jakoś mniej przestałam się tym wszystkim przejmować. Stosunki z klasą stały się przynajmniej neutralne, no i gadałam z niektórymi od tak jak nie było nikogo innego. Stałam się chyba odważniejsza i przybrałam pewną maskę.
Jednak mimo wszystko przez cały okres szkoły chciałam zostać zaakceptowana przez grupę tych "normalnych", wiecie o co chodzi.. nie czuć się takim wyrzutkiem. Mimo tego, że za nimi nie przepadałam.
Cały czas gnębi mnie to uczucia, że ci "fajni" mają mnie za frajera.
A ja po prostu nie potrafię im pokazać kim naprawdę jestem.
W moim przypadku jest to na prawdę trudne, bo nie dość że jestem uznana za powszechnie brzydką to jeszcze krzywo chodzę, kuluję. Co często jest mi wytykane jak idę chodnikiem. Boli. Właśnie z tego powodu nie potrafię z nikim nawiązać kontaktu.
Przez to cały czas mam wrażenie, że stoję w miejscu. Czuję się jak jakiś dzieciak. Przecież w tym wieku już dawno powinnam to olać.
Przez gimnazjum i podstawówkę trzymałem się z tą samą paczką, z resztą prawie wgl nie gadałem, a z dziewczynami wgl ;p
Natomiast w technikum się to trochę zmieniło. Na początku można powiedzieć że byłem osobą bardzo towarzyską, i z wszystkimi gadałem - mimo że prawie wszyscy się nie znaliśmy nawzajem(mało kto przyszedł do tej szkoły i klasy z kolegami).Na początku większość była cicha bo się nikt nie znał, a ja natomiast ciągle z kimś starałem się gadać, poznać. Potem jak to w szkole utworzyły się grupki, każdą coś wyróżniało. Ja się najlepiej czułem w grupce najlepszych uczniów, chociaż sam ledwie dawałem rade, ale dzięki nim się podciągnąłem trochę.
W sumie poza grupką ,,głupich dzieci" to gadałem z wszystkimi po trochu, przez co póki co nie wydało się jakie mam problemy
"Relacje| z innymi w szkole.. Heh..
To zazdroszczę wam, że zawsze kogoś tam mieliście.. Ja właściwie tylko w podstawówce miałem przez chwilę kolegę, z którym rozmawiałem trochę a od tego czasu to przez resztę podstawówki, gimnazjum i liceum nie rozmawiałem absolutnie z nikim i teraz na "studiach" jest dokładnie tak samo..
Zawsze inny, zawsze gorszy..
Czasem miałem nawet takie myśli żeby to skończyć tak jak w tym estońskim filmie Nasza klasa, który skończył się niezłą rzezią.. Niestety ciągle brakowało odwagi na takie ostateczne zakończenie wszystkiego, więc dalej muszę tkwić w tym stanie...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.