Wysłany: Czw 27 Sty, 2011 18:39 Nienawidzę ludzi. Macie tak?
Jak wyżej, ludzie wzbudzają u mnie jedną emocje. obrzydzenie. trzymam się od nich z daleka, a kontaktuje tylko jak coś potrzebuje. w życiu nie spotkałem osoby, z którą bym się dobrze czół i chciał z nią spędzać wolny czas.
Co jeśli ktoś inny od Ciebie czegoś potrzebuje?
Dlaczego właściwie nienawidzisz ludzi? Zostałeś skrzywdzony?
Jakoś nie wydaje mi się, że chciałbyś być sam. Myślę tak, ponieważ się tu zarejestrowałeś. Może uda się jakoś rozwikłać tą sprawę, dostrzegam chęć zmiany.
No, bo chyba jednak potrzebuje jakiegoś kontaktu z kimś. ale kontakt w realu mnie stresuje. wywołuje napięcie. nie potrafię z kimś gadać na luzie dla przyjemności. dlatego utrzymuje kontakty pośrednie np. przez internet. zostałem chyba tak wychowany, że ludzie mi przeszkadzają.
Wiek: 20 Dołączyła: 12 Sty 2011 Posty: 128 Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 27 Sty, 2011 19:49
Ja też tak czasami mam, że jak nie wiem co mam powiedzieć to sobie myślę, że wolę już być sama. Stresują mnie sytuacje, kiedy wokół mnie jest dużo ludzi, każdy z kimś rozmawia a tylko ja stoję na uboczu i się nie odzywam. Wtedy mam ochotę się gdzieś zaszyć i myślę sobie, że lepiej by mi było żyć bez ludzi. Ale później przychodzi opamiętanie, że trzeba walczyć z nieśmiałością a nie z ludźmi, bo człowiek to istota społeczna - nie potrafi być sam...
Jak się tylko milczy to jeszcze dobrze, ale jak się jeszcze stresuje to masakra. Wtedy już lepiej pozostać w domu i nie próbować. No ale to do niczego dobrego nie prowadzi, więc cóż.. Trzeba pod wiatr żeglować.
Brid, mam coś podobnego.. są ludzie co ich szanuję, ale większość bardzo mnie denerwuje i nigdy nie wiem co mam mówić, zawsze się czuje ze moim obowiązkiem jest coś powiedzieć i wtedy się bardzo stresuje... Oglądam trochę survivalu na discovery i myślę czy nie wykorzystać kiedyś wiedzy w terenie i uciec od ludzi...
Jeśli ktoś chce to zorganizujmy się w grupie na taki wypad
_________________ Wiesz, że miało być inaczej mimo to nic się nie zmienia
(To ta ziemia każe nam mieć marzenia)
Mieliśmy chłonąć to, o co walczyły pokolenia
Stojąc naprzeciwko świata miała nie łapać nas trema
Ja nie lubię ludzi.
I chętnie wybrałbym się na jakiś wypad z dala od ludzi. I podobnie jak Karolek znam kilku ludzi, których szanuję. Ale nic po za tym.
I nie ma to związku z tym, że ich się wstydzę, bo gdybym nie miał fobii i rozmawiał z ludźmi, miałbym chyba opinię chama, bo czasami jak widzę zachowania ludzi, to czuje się zażenowany..
_________________ Może wiem najlepiej dlaczego tylko człowiek potrafi się śmiać: tylko on cierpi tak bardzo, że musiał wynaleźć coś takiego jak śmiech.
Tak ludzie są nam nie(stety) potrzebni. Żal mi tych ludzi, którzy do mnie wyciągają rękę, a ja nie potrafię im odpowiedzieć, żal mi siebie, że nie potrafię pogadać ostatnio z nikim. Żal mi czasu który ucieka, i nie wróci.
Karolek, mam takie samo uczucie, że czuję że moim obowiązkiem jest że muszę coś mówić. przez to często nawijam do ludzi koło siebie i oni to odbierają pozytywnie. ale ja się czuje z tym paskudnie, bo nie rozmawiam dla przyjemności, tylko się zmuszam. przez co ogólnie powstaje niechęć do kontaktów.
Co do syrvivalu to chyba dlatego tak lubię góry, bo tam nie ma tego obowiązku odzywania się do ludzi.
ostatnio zaszyłem się z dala od wszystkich w domu i bo nie miałem ochoty do nikogo gadać. siedzę tak już pół roku. wydaje mi się że jest jeszcze gorzej. wydaje mi się że wariujeje.
muszę wyjść do ludzi.muszę siebie pokonać.szkoda że nie ma złotego środka...
Miałem tak, kiedyś. Ale to bez sensu, bo nie miałem ku temu żadnych powodów. Udało mi się to zwalczyć, gdy przełamałem lęki, okazało się, że wokół jest sporo całkiem fajnych ludzi
Choć nadal mam takie dni, że nie chcę nikogo widzieć. Ale to przecież nie ich wina, więc nie nienawidzę ich za to.
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Ja tak mam w szczególności, gdy się czymś zajmuję, strasznie mnie wtedy denerwuje jak ktoś czegoś ode mnie chce. I jeszcze te smsy świat byłby bez tego dużo piękniejszy, chociaż komunikacja byłaby ograniczona.
Nienawidziłem ludzi kiedyś, a raczej zazdrościłem im tego że są ludźmi tzn że nie spotkało ich to co mnie (fobia, sytuacja w rodzinie etc.) Teraz nauczyłem się w miarę spokojnie i normalnie żyć. Ludzie mi są obojętni, wiadomo, jest kilka osoby na które mogę liczyć i za tych ludzi bym oddał życie ale są też takie osoby, których nie lubię, nie szanuję itp. Tak jak każdy chyba ma Hmm, a czy komuś dalej zazdroszczę? Nie Lubię siebie i swoje życie choć czasem nie jest kolorowo to nie zamieniłbym je żadne inne To nie był offtop tylko rozwinięcie myśli jakby co
Wiek: 26 Dołączył: 11 Paź 2009 Posty: 1529 Skąd: ta nieufność i nieśmiałość
Wysłany: Pią 28 Sty, 2011 23:23
Ja raczej jestem zły, że innym lepiej sie powodzi niż mi, że oni są normalni a ja mam fobie społeczną. Niestety co oni mi są winni nie powinienem tak myśleć o innych:)
_________________ "Zobaczysz uciekniemy stąd
Znikniemy między pomiędzy gdzieś"
Faktycznie wyżywanie się na ludziach nie ma sensu. Gromadzi się jednak we mnie takie uczucie, no delikatnie mówiąc ze nie lubię ludzi. Po co mam iść do kogoś. Nie mam czegoś takiego, żeby iść do kogoś, usiąść i porozmawiać. Tzn. chyba bym chciał bo o tym piszę. Ale jest jakaś blokada. Chyba mam jakiś konflikt wewnętrzny...
A Wy żyjecie sami dla siebie, czy żyjecie dla kogoś ??
Ja mam podobnie, z tym że czasami zdarzają się wyjątki z którymi chciałabym poznać się bliżej. Jeśli natomiast mam uogólnić to też nie lubię ludzi. Traktuję ich wszystkich jako jedną całość,która ciągle mnie rani i odtrąca.Odczuwam zazdrość, że prawie nikt nie ma takich problemów jak ja i może normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Zdecydowana większość wydaje mi się też strasznie głupia, zero uczuć wyższych czy jakiś myśli, tylko taki fizyczny byt który nigdy nad niczym się nie zastanawia,śmieje się z byle czego,żyje z dnia na dzień i jest nastawiony tylko i wyłącznie na konsumpcję.
Średnia tak wygląda, jak opisujecie. Nie oceniajmy może tłumu, skupmy się na konkretnych osobach. Myślę, że tak będzie dużo lepiej i z pewnością wtedy znajdzie się sporo osób, których jesteśmy w stanie polubić. Często też ludzie starają się upodobnić do innych, właśnie tego tłumu by być akceptowanym, a jak się pozna każdego z osobna to się okazuje że jest inaczej. Wtedy widać, że ta osoba nieco inaczej się zachowuje wśród większej grupy niż normalnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.