Damn Dstryr
Wiek: 22 Dołączyła: 17 Mar 2011 Posty: 14
Wysłany: Czw 10 Lis, 2011 10:39
Osoby mi bliskie - cieszy mnie ich szczęście i staram się im w tym pomagać.
Osoby obce - wszystko mi jedno, nie zwracam na nich uwagi, niech będą szczęśliwe, ale niech mnie w to nie mieszają.
Wrogowie - niech zdychają.
Wysłany: Pon 05 Gru, 2011 23:01 Re: Czy potrafi was cieszyć szczęście innych ludzi ?
kamil napisał/a:
Tak jak w temacie. Czy szczęście innych ludzi was cieszy?
Nie cieszę się z powodu szczęścia innych i nie jestem hipokrytą, nie udaje, że jest inaczej, skręcam się z zazdrości, każdy by zazdrościł jeśli ktoś ma coś co my chcielibyśmy mieć, ale nie mamy. Lepiej nie zadawać się z kimś komu jest czego zazdrościć, to ciężka cecha charakteru, ciężka do zniesienia dla innych, mam już dość wychodzenia z domu i widywania wszędzie par, jakieś brzydkie anorektyczki i nawet takie mają chłopaka, bleee już nie mam ochoty wychodzić z domu
_________________ Gustaw Herling-Grudziński — Inny świat
"Tylko w pochłaniającej wszystko pustce samotności, w ciemnościach zacierających kontury świata zewnętrznego można odczuć, że się jest sobą aż do granic zwątpienia [...]."
Szczęście innych doprowadza mnie najpierw do zazdrości, że to nie ja jestem szczęśliwa, potem do złości i agresji, a następnie do załamania , i takiej rezygnacji, że może skoro mi się nie udaje to jestem gorsza?może tak ma właśnie być, może nie zasługuje na szczęscie..no więc jestem w totalnym dołku:( Jedyne szczęscie, które mnie cieszy, to ludzi którzy mają gorzej niż ja..np.cieszy mnie, że ktoś pokonał raka, albo, że biedni ludzie dostali od kogoś pomoc. Może, to okropne, ale lubie oglądać programy o nieszczęsciu innych ludzi, wtedy czuję się trochę lepiej. Nie że czyjeś nieszczęscie mnie cieszy, ale moja sytuacja wydaje mi się trochę lepsza, że owszem może nie mam talentu, pracy, przyjaciół itd. ale przynajmniej mam nogi i ręce. Ktoś też tak ma ??
Jeśli osobę znam choć trochę, to myślę, że tak.
Raczej nie zazdroszczę nikomu szczęścia. Sam nie mam jakichś dużych zmartwień(w porównaniu do innych osób), moje 'problemy' w większości wynikają z mojej winy, więc...;)
A szczęście osób zupełnie mi obcych jest mi raczej obojętne(ale zawsze lepiej żeby byli szczęśliwi niż smutni)...ale również nie zazdroszczę
Cóż, ja potrafię okropnie zazdrościć... Mam dokładnie jak Lilybet - zawsze wydaje mi się, że ja jestem gorsza, że nie zasługuję na szczęście. Choć takich programów oglądać nienawidzę, uświadamia mi to jak wielką egoistką jestem. Potem zaczynam zdawać sobie sprawę, że taka gówniara nie powinna oceniać innych, oni też mogą mieć ciężko, tylko tego nie pokazują i nie użalają się nad sobą, jak ja. Zawsze kończy się płakaniem nad sobą przez pół nocy :<
Szczęście obcych mnie nie cieszy, ani też specjalnie nie złości. Generalnie to mnie ono nie obchodzi, ale osobom, które w miarę lubię dobrze życzę. Choć nie ma ich dużo.
Ja kompletnie nikomu nie zazdroszczę, ale i kompletnie nie cieszę się ze szczęścia innych. Mogę tylko komuś dobrze życzyć, ale to tyle. Obojętny to właściwie nie jest mi los moich rodziców, chyba tylko z ich szczęścia mógłbym się jakoś cieszyć.
To pytanie może zbić z pantałyku.
Ja nie mogę odpowiedzieć na nie jednoznacznie.
Nie chcę by ludzie byli nieszczęśliwi, czyli zależy mi na ich radości. Ale kiedy sama (nieraz) czuję próżnię w swoim życiu, to trudno mi się zarazić "pozytywkami". Wyczuwam z najodleglejszych zakamarków siebie zazdrościk, żalik i inne "rarytaski".
"Wrau, dlaczego i ja tak nie mam?"
Chcąc, nie chcąc- demony się czają, kedy my sami odczuwamy pewne niedostatki.
... To moje poglądy.
Ostatnio zmieniony przez Strange Sob 25 Lut, 2012 00:01, w całości zmieniany 1 raz
Owszem, szczęście innych mnie cieszy. Z reguły życzę ludziom jak najlepiej. Nie jestem zawistna, nie mam takiego diabełka w uchu, który mówi mi, że coś się tej osobie nie należy bo powinno trafić do mnie itd. Pewnie, czasem ukłuje mnie szpileczka gdy widzę, że komuś się lepiej powodzi, ale na pewno nie chciałabym być "szczęśliwa" czyimś kosztem.
Wiek: 17 Dołączyła: 26 Lut 2012 Posty: 43 Skąd: Diabeł tu chodzi na palcach
Wysłany: Wto 28 Lut, 2012 15:34
Chyba dopiero teraz sobie to uświadomiłam. Cholera, nie potrafię cieszyć się, kiedy ktoś jest szczęśliwy. Najgorsze jest to, że sama brzydzę się egoizmem.
Jednak, gdy ktoś jest nieszczęśliwy potrafię mocno współczuć.
_________________ Każdy proton tęskni za istotą Absolutu.
Mnie najbardziej cieszy szczęście innych w momencie gdy sam się do niego przyczyniam, lecz jednocześnie jest mi też bardzo przykro, że mnie wciąż się nie powodzi, mimo wszystko swoje problemy zawsze odkładam na później jeśli ktoś prosi mnie o pomoc.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.