Ogółem mówiąc sam nie wiem o czym dokładnie jest ten temat więc nazwałem go zamęt. Gdy myślę o fobii, depresji, strachu itd. wszystkie te myśli kończą się na jednym: sensie życia. Chciałbym dużo powiedzieć w tym temacie ale pewnie zapomnę. Z jednej strony gdy pomyśle ,że na świecie żyje tyle ludzi i się nie liczę więc nie powinno mnie obchodzić co inni o mnie myślą. Albo Zdaję sobie sprawę ,że zapomną o tym jak się np. ośmieszę. Wtedy wyłącza się ta fobia ale jednak wszystko nie jest ok. Niby nie boję się ludzi i ich opini ale wtedy czuję jak jest naprawdę. Fobia i reszta schorzeń jest ze sobą powiązana i to bardzo skomplikowane. Jeśli jedno się wyleczy okazuje się ,iż nadal nie jest dobrze ,dalej coś nie pasuje. Tu chodzi o coś innego, coś co jest głębiej niż tylko te objawy. Są różne powody fobii np.jak w moim przypadku codziennie obniżanie wartości przez starszego brata ,wielkie ośmieszenie przed znajomymi. Jednak to wszystko by nie wpłynęło na nasze życie gdybyśmy byli inni. Gdyby opinie innych nie wpływały tak na nas i nie przejmowalibyśmy się tym. Często widzę jak fobikom brakuje waleczności. Wolą się poddać. Tak samo jak ja ,gdy miałem możliwości to jednak poddawałem się nie wiem dlaczego, może dlatego żeby inni się nade mną użalali. A gdy już się użalali to nie chciałem aby tego robili. Zupełny bezsens. To wszystko jest tak pokręcone. Może gdy ktoś napisze w tym temacie to wszystko się poukłada. Teraz nie mam pomysłu ale czuję ,że mam bardzo dużo do powiedzenia.
I jeszcze prośba. Nie sugerujcie się moim wiekiem "młody jest,głupi co on wie o życiu".
Nie sugerujcie się moim wiekiem "młody jest,głupi co on wie o życiu".
Raczej: "jest w takim wieku, że nic dziwnego, że zadaje sobie takie pytania"
Kertoip napisał/a:
Gdy myślę o fobii, depresji, strachu itd. wszystkie te myśli kończą się na jednym: sensie życia.
Powtórzę się: "życie nie ma sensu, to my nadajemy mu sens". Teraz konia z rzędem temu, kto powie jak to zrobić
Kertoip napisał/a:
Wtedy wyłącza się ta fobia ale jednak wszystko nie jest ok. Niby nie boję się ludzi i ich opini ale wtedy czuję jak jest naprawdę.
Ciesz się chociaż z tego. Dobrze też, że nie poprzestajesz na tym, ale szukasz dalej.
Kertoip napisał/a:
Gdyby opinie innych nie wpływały tak na nas i nie przejmowalibyśmy się tym. Często widzę jak fobikom brakuje waleczności. Wolą się poddać.
Nie dajmy się sprowokować do kontrataku (waleczność) ani ucieczki (poddanie). Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby nasza reakcja powodowała zmianę postawy u tego, który nas poniża. I to powinniśmy w sobie ćwiczyć — być niewzruszonym, pozbawionym agresji i lęku, a swoim spokojem zmieniać otoczenie (zarazić wszystkich naszym nastawieniem). Można to potraktować jako cel życiowy. W końcu i tak dużo czasu i energii poświęcamy swoim problemom.
Ja tak. Tylko może nie tak intensywnie jak kilka lat temu.
Kertoip napisał/a:
I tutaj pytanie: męczyć się i szukać tej odpowiedzi czy dać sobie spokój i "przetrwać".
Podejrzewam, że nawet jak dasz sobie spokój to długo w takim bezruchu nie wytrzymasz. Ok. Warto zrobić sobie przerwę, ochłonąć i poczekać, aż myśli same się ułożą i wtedy nie będzie to męczarnią, ale bardziej złapaniem wiatru w żagle.
Kurdę, nie lubię jak mi wychodzą takie górnolotne wypowiedzi, wydają się oderwane od rzeczywistości timidus ty hipokryto zasrany
Podejrzewam, że nawet jak dasz sobie spokój to długo w takim bezruchu nie wytrzymasz. Ok. Warto zrobić sobie przerwę, ochłonąć i poczekać, aż myśli same się ułożą i wtedy nie będzie to męczarnią, ale bardziej złapaniem wiatru w żagle.
Fajnie gdyby było tak łatwo przerwać to myślenie, nie mogę za nic dobrze się zabrać dopóki nie ogarnę co robić ,żeby to miało sens. Nie chcę tracić czasu ,a i tak go tracę nie mogąc dojść do sensu.
Kurde wyszło ,że ten temat tylko o celu życia ,a miało być inaczej.
No cóż, trzeba po prostu powiedzieć, że sensu życia żadnego nie ma (spokojnie, nigdy nie miałem myśli samobójczych )
Trzeba sobie samemu ustalić cele i nie zadręczać się żadnymi rozkminami,
bo właśnie one sprawiają, że nic się nie chce, bo dochodzi się do wniosku, że to wszystko i tak bez sensu.
Heh, kolejny nic nie wnoszący post w nic nie wnoszącym temacie zmierzającym do nikąd..
_________________ Tralalala, jutro będzie piękny dzień
Trolololo, myśl pozytywnie, hłe hłe
Dzisiaj idąc do szkoły rozkminiałem o tym wszystkim i powoli się układa. Nie trzeba się przeciążać i jest ok. Nie mogę nie myśleć o tym jak pisał timidus ,widocznie jestem na to skazany ale jest lepiej. Może to tak jak z nauką im więcej się myśli nad czymś tym lepiej to się układa dzięki czemu można przejść do trudniejszych spraw.
Kertoip też nad tym wszystkim rozmyślałem, analizowałem i próbowałem coś działać. Powiedzmy niby jest ok jakiś czas już mam nadzieje na lepsze życie i wtedy ciach fobia odbiera mi nadzieje w najbardziej zaskakującym momencie. Studniówka jest tego przykładem gdzie czułem że będę się dobrze bawił podjeżdżam pod lokal z dobrym samopoczuciem stoje na zewtnarz dużo ludzi czeka na wejście wsio normalnie gadam nie ma spiny, wchodze do środka i czuje jakbym miał zaraz iść na odstrzał i czuje się zagubiony. To jest jakieś chore bo w jednym momencie moge wyjść przed 40 osób i robić autoprezentacje żartując przy tym i patrząc każdemu w oczy. Walczyć o swoje racje czy bić się z kimś WSZYSTKO. A inymm razem coś mnie nachodzi i mimo że nie boje się, coś mnie paraliżuje od środka i trace totalnie nad sobą kontrole. Tak samo jak czasem mam napady śmiechu mimo że nie ma powodu żebym się śmiał to się śmieje i nie moge przestać. Podświadomie wchodze w jakiś stan emcjaonalny i nie jestem w stanie z niego wyjść. CHORE.
Pozatym też to co sam wspomniałeś zwalczasz jedną rzecz a zaraz druga cie niszczy, się wszystko zazębia.
Momentami już mam naprawde tego dość. Każdy uważa za dziwaka. Kiedyś miałem normalne życie dużo znajomych koleżanek i kolegów każdy mnie lubił a teraz.. Potraciłem prawie wszystkie znajomości u 90% osób jestem skreślony. Unikają autobusu którym jade udają że nie widzą, dają mi to do myślenia ile jestem wart...
_________________ "Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
Mam nadzieje że Ci się uda. Ja już mam dosyć straciłem nadzieje na normalne życie. Będę sobie tam jakoś próbował radzić w miare przyzwoicie, rodziny nie zakładam dziewczyny pewnie nawet jednej nie znajde. No ale trudno żeby się jednym żyło dobrze inni muszą cierpieć odwieczna zasada tego świata.
_________________ "Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
No zmieniam i ciągle jest jeden krok do przodu i pięć do tyłu.
_________________ "Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
Radzę Ci dobrze przemyślec jak moze ta zmiana wpłynąć. To jest podstawa od której warto zacząć. Ostatnio mimo, iż nie jestem zwolennikiem czytuję książkę z poradami dla młodzieży. Podszedłem bardzo sceptycznie ale okazało się bardzo dobre. Wydaje się ,że książka stworzona dla mnie.
Ostatnio po tych całych rozmyśleniach zmieniłem nastawienie do życia. W piątek przeżyłem najgorszy pod względem psychicznym dzień w ostatnich 3 miesiącach. 2 bardzo mocne upokorzenia w przeciągu 2 godzin - masakra. Pomyślałem wtedy "nie myślę o tym, po prostu zapomnę" i zadziałało lepiej niż sobie wyobrażałem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.