Fobia spoleczna, socjofobia, chorobliwa niesmialosc, zaburzenia lękowe, fobie, lek towarzyski, fobia socjalna, lek spoleczny, nerwica spoleczna, depresja, samotnosc, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowosc unikajaca, zaburzenia osobowosci, fobia forum, forum dyskusyjne Fobia społeczna
Fobia społeczna, socjofobia, chorobliwa nieśmiałość, zaburzenia lękowe, fobie, lęk towarzyski, fobia socjalna, lęk społeczny, nerwica społeczna, depresja, samotność, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowość unikająca, zaburzenia osobowości, fobia forum, forum fobia, fobia społeczna forum dyskusyjne

DownloadDownload SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy  Chat
 blogBlog   Mapa GoogleMapa Google FAQ FAQ RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Wprowadzenie w dorosłość.
Autor Wiadomość
TysonX 


Wiek: 23
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 276

Wysłany: Czw 12 Sty, 2012 12:09   

zlota_malinka napisał/a:
Dorosłość to dla mnie umiejętność zapanowania nad emocjami i podejmowania decyzji "na trzeźwo", odwaga, by zmierzyć się z lękami, systematyczność i silna wola, odpowiedzialność za własne czyny.


Szaaacun :D Tu jest wszystko ;)

Osoba dojrzała to osoba potrafiąca 'trzeźwo' spojrzeć na siebie, świat i sytuacje które go otaczają. Osoba taka często dąży do usamodzielnienia, stara się podejmować decyzje które mają wpływ na dalszą przyszłość i jest tego świadom.
Według mnie takie decyzje nie zawsze muszą być trafne, bo każdy popełnia błędy, każdy przeżywa jakieś załamania, ale mimo wszystko wychodzi z tego wszystkiego i potrafi dalej stąpać po ziemi dokonując wyborów ;)
 
     
tro.ol 


Wiek: 25
Dołączył: 14 Lis 2009
Posty: 15
Skąd: zza winkla
Wysłany: Sro 01 Lut, 2012 14:48   

Herr_Kszezlaf napisał/a:
Dla mnie sprawa jest prosta. Wyprowadzka na swoje i praca. Tyle mi wystarczy by poczuć się dorosłym. Później przyjdzie czas na rodzinę i dzieci. I są trzy rytuały. Pożegnanie z domem rodziców, pierwsza wypłata, ślub i narodziny dziecka. O, czyli nawet cztery.


Uważam jak Herr_Kszezlaf, że wyprowadzenie może być dość dobrą formą wejścia w dorosłość. Sam od parudziesięciu dni przbywam sam w innym mieszkaniu, mam to szczescie ze moge tu jeszcze pracowac i mi za to zaplaca. Ale to tez fajna szkola zycia, gdy samemu trzeba odkurzyc, gdy samemu trzeba zadbać czy mam czyste skarpetki a jak cos zrobic pranie, odkurzyc. Trzeba tez zadbac o to co sie zje i jak to sporzadzic. Niejako sami wtedy wchodzimy w doroslosc i takie prozaiczne czynnosci uczą wydaje mi się wiele. Obslugi pralki, zarzadzanie wlasnymi zasobami, liczenie pieniedzy, myslenie i dzialanie. Wtedy widzimy ze jak pozno sie polozymy to nie wstaniemy rano i np tak jak ja dzis jem sniadanie połączone z obiadem. Wiec wiem, ze tu musze cos zmienic. To taka szkola zycia.

Inna szkola zycia pewnie bedzie zapisanie sie gdzies, uczestnictwo stale w jakis zajeciach. Konsekwentnosc wyboru.
Sam seks nie uwazam, ze doroslosc, uwazam ze nie tedy droga. Seks daje moze kopa na pewien okres, moze dac jakies poczucie pewnosci, wrazenie ze sie jest facetem. Ale uwazam ze nie tedy droga. Mysle ze na seks przyjdzie pora, keidy znajdzie się tą osobe ktora naprawde kochamy i chcemy z nia spedzic zycie, a nie jakies przejsciowe znajomosci..
Sa inne jeszcze metody. Wyjazdy gdzieś, wyjazdy ktore ucza samodzielnosci. Np pojechac sobie na weekend do innego miasta, znalesc samemu nocleg (zalatwic go sobie wczesniej). I np tam sobie coś pozwiedziać czy pochodzić po górach. Ew można tez z kimś, ale tak aby ta osoba nie była taka, że wszystko za nas załatwi. Bo w takim przypadku taki wyjazd nie nauczy takiej samodzielnosci bycia doroslym. Mysle ze moze nawet samodzielny wyjazd moze dac najwiecej, bo jesteśmy wtedy zdani tylko na siebie.
_________________
Ludzie są, po to żeby żyć i tańczyć..
 
     
Strange 


Dołączyła: 24 Lut 2012
Posty: 70
Wysłany: Pią 24 Lut, 2012 23:29   

Oł je. Wyprowadzka.
Podjęłam decyzję, że na studia II stopnia (+studia podyplomowe+inne misje) wyjadę do innego miasta...
I nie chciałabym wrócić do "kokonu".
Wcześniej nie dopuszczałam do siebie myśli o takiej wyprawie, ale od pewnego momentu uczucie "kastrowania" nie daje mi spokoju.
Wyjazd jest przełomem, a zarazem zaledwie pierwszym krokiem. Nauka oswajania się z ludzką dżunglą i jej prawami, pokazywania swojego JA to długotrwały proces...
Ale samodzielność sprawia, że możemy stać się pojętnymi uczniami życia. ;-) Coraz większa niezależność, to i coraz większy apetyt na zdobywanie doświadczeń. Dobrych i złych, bo każde są potrzebne.

Pozdrowienia od fobika, który chce siebie wrzucić na głęboką wodę.
Oby nie zatonął. :lol:
 
     
Phobos 

Wiek: 29
Dołączył: 31 Sty 2012
Posty: 228
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 03:48   

Strange napisał/a:

Pozdrowienia od fobika, który chce siebie wrzucić na głęboką wodę.
Oby nie zatonął. :lol:


Dobrze to skwitowałeś.
Myślę że wiele osób z fobią po jej chwilowy ustąpieniu rzuca się z motyką na słońce, po czym okazuje się że "nie daję rady" i wraca - taki schemat może się utrwalić.
Wszystko małymi kroczkami - w razie czego czego cofniesz się o kroczek, a nie o lata świetlne...
_________________
The World is Yours...
 
     
TysonX 


Wiek: 23
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 276

Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 11:01   

Strange napisał/a:
Pozdrowienia od fobika, który chce siebie wrzucić na głęboką wodę.
Oby nie zatonął.


A ja uważam, że koleżanka bardzo dobrze robi ;)

Wszyscy mówicie o metodzie małych kroczków, ale czy komuś to aż tak pomogło, że teraz jest wszystko ok ??!! może i tak, ale czytając większość osób tutaj stwierdzam, że ta metoda (w moim odczuciu) nie jest dobra.
Dziewczyna chce się rzucić na głęboką wodę i dobrze, jak już tam się znajdzie to sobie poradzi, będzie musiała, nawet jeśli na początku będzie ciężko.
Według mnie właśnie tylko rzucanie się na głęboką wodę może pomóc wrócić do normalności.
_________________
Od życia każdy ma tyle ile sam sobie weźmie !!
 
     
Strange 


Dołączyła: 24 Lut 2012
Posty: 70
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 11:22   

Napisałam o sobie "fobik" i dlatego później zakończyłam po męsku. :lol:

Chcę się porwać i się nie cofnąć. Fobia mi towarzyszy od bardzo dawna, a przez latka, które upłynęły zdążyłam zauważyć, że pobyt w mieście rodzinnym mnie ogranicza. Coraz bardziej.
Już teraz mam namiastkę życia w innym miejscu- obecnie jestem słuchaczką rocznych studiów podyplomowych w mieście, w jakim chcę się dalej kształcić i się usamodzielniać.

Nawet nie myślę o tym, żeby mówić: "Mamo, tato- chcę do domu!"
Chcę odwiedzać rodziców, kontaktować się z nimi. Mieszkać z nimi- już nie.
Córeczka musi wyjść spod klosza.

Jeśli fobik czegoś pragnie i do czegoś dąży, to... Nie ma zmiłuj. :-D

TysonX
Studia podyplomowe, na których jestem służą mi m.in. do tego aby poczuć "wibracje" miejscowości. Upewniłam się, że nastraja ona twórczo.
Jest to w pewnym sensie "kroczek". Mam przy tym świadomość, że nieporównywalny do kroku, jaki zrobię za kilka miesięcy.

Jak człowiek szczęśliwieje na samą myśl o tym, co będzie jednocześnie dla niego trudne... To dobry znak. ;-)
Ostatnio zmieniony przez Strange Sob 25 Lut, 2012 11:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Phobos 

Wiek: 29
Dołączył: 31 Sty 2012
Posty: 228
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 12:46   

Cholera z rana odpisywałem(okulary mi zaparowało) i domyślnie przyjołem że jesteś facetem - nie miałaś tego znaczka wtedy :-P
Przepraszam

W temacie:
Jeśli uważasz że taka metoda Ci pomoże to próbuj.
Różne są przyczyny fs i różne terapie...
Jednemu pomogą leki, komuś tam terapia szokowa innej osobie zaś przełamywanie się itd.
Każda metoda dobra jeśli tylko przynosi efekty.
Ja tam wolę swoje małe kroczki bo "wyskoków" już próbowałem :-)
Pozdrawiam i życzę sukcesów!
_________________
The World is Yours...
 
     
Strange 


Dołączyła: 24 Lut 2012
Posty: 70
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 14:02   

Już wprowadziłam nad avatarem kółeczko z krzyżykiem. :-D

Różne próby mam za sobą, ale w moim wypadku one nie poskutkowały. W końcu wyklarowało się to rozwiązanie.
Na razie nie dziękuję, żeby nie zapeszyć. Przesądy się mnie trzymają. :-P
Życzę innym, żeby odnaleźŸli własną drogę. Wykorzystując sposoby najlepsze dla nich samych. ;-)
Ostatnio zmieniony przez Strange Sob 25 Lut, 2012 14:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Phobos 

Wiek: 29
Dołączył: 31 Sty 2012
Posty: 228
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 14:16   

Właśnie brak tego kółeczka z krzyżykiem" mnie zmyliło :-P
Trafiłaś w samo sedno - każdy po latach widzi co mu pomaga, a co szkodzi...
Czego to ja nie próbowałem, czego to nie wymyśliłem w walce z fs(szkoda mówić).
U mnie też się zaczyna klarować od jakiegoś czasu(ok.2 lat) - widzę nadzieje ale nie chcę zapeszać(też przesądny jestem).
Pozdrawiam
_________________
The World is Yours...
 
     
Strange 


Dołączyła: 24 Lut 2012
Posty: 70
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 14:42   

Ja się akurat sugerowałam zasadą: "Nie dziękuj, bo zapeszysz".

Jak zechcesz to opowiesz o swoich planach jak "ruszysz z kopyta". ;-)
Życie nie jest szablonowe. Ludzie wprowadzają się w dorosłość po maturze, po studiach, w trakcie studiów, między 20-30 rokiem życia, po 30tce... Nie ma reguły kiedy, ile to będzie trwało. Ważne, że pojawiają się potrzeby, a wraz nimi chęć zmian. W końcu ta chęć może stać się na tyle silna, że plany po prostu wcielają się. :->
Ostatnio zmieniony przez Strange Sob 25 Lut, 2012 14:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Phobos 

Wiek: 29
Dołączył: 31 Sty 2012
Posty: 228
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 15:14   

Właśnie ja nigdy nie twierdziłem że życie jest szablonowe - po prostu jest...za klasykiem "najlepsze scenariusze piszę życie".
Nie lubię konwenansów, konformizmu...np.ślub jako taki to dla mnie idiotyzm skończony - makulatura i kajdanki(nie rozumiem po co to komu - wspólne rozliczenie przychodzi mi do głowy tylko).
Kiedyś, w sumie do dzisiaj nie rozumiałem/nie rozumiem prostych rzeczy - np.nie rozróżniałem pojęć:
1.Chcieć a nie móc
2.Móc a nie chcieć

Dla mnie te dwa powyżej były kiedyś równoważne, dzisiaj wiem że mam to pierwsze - różnice odkryłem.

Chęć zmian to jedno, a możliwość ich wprowadzenia w życie to inna sprawa.
Plany to mam takie żeby się trochę ustatkować...co ciekawe nigdy przedtem tak nie myślałem - byłem pewien że niereformowalny jestem(wieczny kawaler,samotnik).
_________________
The World is Yours...
 
     
Strange 


Dołączyła: 24 Lut 2012
Posty: 70
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 15:39   

Nie jestem za ślubem. W tym, chociaż na razie, się zgadzamy. :mrgreen:

Jak pisałam o "chceniu" to miałam na myśli tylko kwestie psychologiczne. I to takie, które łatwiej przerobić na swoją modłę.
Np. ciężka sytuacja materialna, psychiczny mur (który nie jest, przynajmniej w pewnych miejscach, osłabiony) mogą postawić w sytuacji "chcieć, a nie móc".

Myślę, że Twój mur kruszy się gdzieniegdzie. ;-)
Ostatnio zmieniony przez Strange Sob 25 Lut, 2012 15:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Phobos 

Wiek: 29
Dołączył: 31 Sty 2012
Posty: 228
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 18:36   

Kruszy się kruszy - to dobry znak, jak opuszczę to forum wyjdę na kompletnego hipokrytę...mam na myśli jak mi się na tyle polepszy.
Jak się ożenię to dopiero będzie upadek moich zasad :mrgreen:
_________________
The World is Yours...
 
     
Strange 


Dołączyła: 24 Lut 2012
Posty: 70
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 18:57   

Nie musi być zawsze tak samo, we wszystkim. Poglądy mogą się ulegać zmianie.
Jak Ci się zamarzy ślubik i weselicho, to czemu miałbyś sobie odmówić?

Bo ja wiem czy funkcjonują jakieś zasady? :-P Człowiek to dosyć pokręcony gatunek, trudno go utrzymać w ryzach. :-D
 
     
Phobos 

Wiek: 29
Dołączył: 31 Sty 2012
Posty: 228
Wysłany: Sob 25 Lut, 2012 19:29   

Jasne że poglądy moje na pewne sprawy z czasem się zmieniają, ale co do ślubu to tylko cywilny(bardzo ewentualnie) sobie wyobrażam - mało realne ale może kiedyś...Przecież mając 50 lat tez można się "hajtnąć".

Mimo to że zostałem wychowany w "bardzo religijnej" rodzinie to własny rozum mam i jakiejkolwiek wierze mówię zdecydowanie NIE!
(To jedna z moich zasad które na pewno nie podlegną zmianie - żadne pranie mózgu tu nie pomoże :-P )

Wesele to inna sprawa - to jest problem nie do obejścia, nie wiem czego bym się musiał naćpać żeby mnie ktoś na jakimkolwiek weselu/większej imprezie zobaczył ;-)
No chyba że sobowtóra znajdę :-)

Ja tam mam pewne zasady i ciężko było by je w jakikolwiek sposób zmienić :-P )
_________________
The World is Yours...
Ostatnio zmieniony przez Phobos Sob 25 Lut, 2012 19:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



fobiaspoleczna.info © 2008 - 2012 - All Rights Reserved
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Forum Mapa Forum XML RSS


Gry Download



Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.