Cześć. Cały czas siedzę w domu ,będąc na utrzymaniu rodziców... muszę to zmienić. Postanowiłem poszukać sobie jakiegoś płatnego zajęcia. Pytanie do was.Jak Wy - fobicy staracie się o prace? Ja jak mam gdzieś zadzwonić to cały się trzęsę i nie potrafię. A co dopiero iść na spotkanie ...to już jest poza moim zasięgiem. Nawet jakbym to jakoś przeżył , to potem przyszłoby mi pracować z nowymi ludzmi i ze świadomością ,że ciągle jestem oceniany przez mojego pracodawce...nie dam rady... bez pracy zwariuje... co mam robić,błagam pomóżcie...
Ja zaraz po szkole udałem się do Urzędu Pracy i zapisałem się na staż , od tego się zaczęło. Bardzo miło wspominam te chwile było cudownie. Najlepiej jest zacząć od stażu myślę , pozwoli to nabrać jakiegoś doświadczenia bez większej presji. Możesz też poszukać sobie stałego zajęcia , wszystko zależy od Ciebie. Są portale na których ogłaszają się pracodawcy ,w Urzędzie Pracy również są takie ogłoszenia.
Powodzenia
Rozumiem Cię. Sama tak mam, że sobie myślę, że po skończeniu edukacji wszyscy będą mnie mieli za nieroba i skończonego lenia, a tymczasem po prostu... bałabym sobie załatwić pracę, zadzwonić tam, gadać, pójść, bałabym się, że sobie w ogóle w niej nie poradzę i w ogóle. Ale ja siebie uspokajam w takich momentach myslami, że przecież mnóstwo ludzi sobie radzi ze znalezieniem pracy, nawet ludzie niepełnosprawni fizycznie czy też w pewnym stopniu nawet upośledzeni- a ja jestem w pełni sprawna fizycznie, a moja dysfunkcja psychologiczna (? bo nie wiem, jak to nazwać, fobię) jest drobnostką w porównaniu z jakiegoś rodzaju niedorozwojem itp. Skoro ludzie tak doświadczeni przez los sobie radzą, to czemu my mielibyśmy sobie nie dać rady? Wszystko jest dla ludzi, co o tym sądzisz? :d
szara dobrze piszesz, że inni dają radę to my również, ale jest też druga ta mniej przyjemna strona - szukanie pracy. Dość dawno już skończyłem szkołę i nikt mnie zatrudnić nie chce z powodu braku doświadczenia (domyślam się, gdyż prosto w oczy nikt mi tego nie powiedział, nawet zadzwonić się boją i poinformować). Jestem sfrustrowany i zdołowany tym iż chcę a nie mogę pracować. Rozczarowałem się, myślałem że jakoś sobie poradzę, ale jak widać nie wychodzi. Młodość przecieka przez palce a o pracę bardzo ciężko. Jak widzę i słyszę to młodzi ludzie mają teraz poważny problem. A tym, którym się udało i zarabiają pieniądze jednocześnie realizując marzenia GRATULUJĘ z całego serca. Ja już opadłem z sił i nieprędko się podniosę. Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez podmuch_deszczu Sro 02 Lis, 2011 19:19, w całości zmieniany 1 raz
Również mam ten problem ze znalezieniem pracy. Po pierwsze to fobia i te bariery z nią związane, a po drugie to faktycznie takie są czasy, że ciężko jest coś znaleźć (być może gdybym mieszkała w większym mieście, to byłoby inaczej).
Pracodawcy mają w kim wybierać, ale i nie ma co się dziwić, bo gdybyśmy to my szukali jakiegoś pracownika to patrzylibyśmy na doświadczenie, prezencje itd itd.
Pracowałam już wcześniej, ale to były głównie staże i prace tymczasowe. Nic na dłużej. Jedynie samo wyzyskiwanie i niemiłe traktowanie.
Najgorsze jest to siedzenie w domu, ta monotonia, bezsilność. Co ja będę wspominał na starość? Brak pieniędzy sprowadza człowieka do parteru i wysysa z niego energię. Dziewczyny też nie mam bo niby co ja mogę zaoferować? Nie wychodzę z domu, nie wyjeżdżam na wakacje, nie mam prawdziwych przyjaciół. Jestem nikim bez pracy i środków do życia. Wysłałem kilkaset cv, podań itd. a otrzymałem kilka negatywnych odpowiedzi. Nie mam doświadczenia, na studia i kursy mnie nie stać. Nie mam nic z tej sfery. Przykra sprawa
a urząd pracy traktuje człowieka jak intruza, niemiłe mam doświadczenia z tą instytucją.
Ostatnio zmieniony przez podmuch_deszczu Sro 02 Lis, 2011 20:31, w całości zmieniany 1 raz
domyślam się, gdyż prosto w oczy nikt mi tego nie powiedział, nawet zadzwonić się boją i poinformować
dobre "boją się do mnie zadzwonić" a nie "olali mnie"
podoba mi się takie podejście, muszę to zapamiętać
co do szukania pracy to ja się stresuję masakrycznie już na samą myśl. już samo wpisanie w google słowa "praca" powoduje u mnie ból brzucha. nawet w te "pracowe" tematy na forum mam czasem stracha wejść... także rozumiem cię, Gelo. tyle że u mnie to przybiera już rozmiary jakiegoś obsesyjnego strachu.
ostatnia praca jaką miałam to był telemarketing, głupi wybór, na drugi raz już bym takiej pracy nie wzięła, ale wtedy to było trochę na zasadzie oszustwa - napisali co innego w ogłoszeniu a wyszło że to telemarketing. no ale skoro już się pofatygowałam na ten ich cały casting to stwierdziłam że biorę, mając może jakąś nadzieję że dzięki temu nauczę się lepiej gadać z ludźmi. ale nie wyszło, po prostu to nie jest praca dla mnie. koniec kropka. nie chcę takiej pracy w której muszę kogoś wciąż przekonywać do czegoś, namawiać, niemalże sprzeczać się. i na dodatek wciskać ludziom coś czego w moim przekonaniu tak naprawdę wcale nie potrzebują. gdyby to jeszcze była praca przy telefonie taka że ktoś do mnie dzwoni i ma problem, to może byłoby do przeżycia, ale że ja mam dzwonić i truć ludziom dupę [test cenzury ] to odpada. nigdy więcej.
// test zaliczony ;>
jak tak teraz myślę to trochę zadziwia mnie własna odwaga, że wtedy tak poszłam w obce miejsce, do obcych ludzi i tak sobie zaczęłam pracować. kosmos jakiś
ale to wszystko dzięki temu że po prostu nie myślałam. nie analizowałam, nie zastanawiałam się, po prostu działałam.
i to jest ten dobry element, bo z tym moim wyobrażaniem sobie jak to będzie, jakie ewentualne problemy mogą mnie spotkać, nieprzyjemności itd, to nigdy bym niczego nie zaczęła.
ale wydaje mi się że przesadziłam w drugą stronę, tzn nie wzięłam pod uwagę własnych predyspozycji, a raczej kompletnego braku predyspozycji do tego typu pracy. liczyłam na cud, że się nagle jakoś odmieni i zacznę być super towarzyska i dam sobie świetnie radę. no ale nie dałam nikt ode mnie nic nie kupił
więc następnym razem wolałabym spróbować czegoś innego. tylko że też boję się że znów się okaże że "to nie dla mnie", i tak lista potencjalnych zajęć będzie coraz bardziej maleć i maleć, a ja będę coraz bardziej zdołowana... optymista powiedziałby - to świetnie, skoro tyle opcji już odpadło to znaczy że jesteśmy coraz bliżej tej właściwej (droga eliminacji). no ale jakoś ciężko mi się przekonać do takiego podejścia.
ale czego najbardziej się boję, to nawet nie tego że coś mi się nie uda, że spotkają mnie jakieś nieprzyjemności, że ktoś mnie ochrzani albo źle potraktuje, tylko to że - jeśli się tak stanie - nie będę potrafiła powiedzieć "dość" i po prostu skończyć z tym. boję się że mimo frustracji i coraz większego niezadowolenia będę tkwić w danej pracy byle tylko jej nie stracić. tak miałam z tym telemarketingiem, już drugiego dnia wiedziałam że to nie dla mnie, że ja tego jednak nie chcę, ale jakoś wmawiałam sobie że będzie dobrze, że może jutro pójdzie lepiej, może pojutrze itd. brednie. trzeba było od razu podziękować i się nie zadręczać. a mnie zajęło tydzień żeby wreszcie się odważyć pójść do szefowej i zrezygnować. i to dzięki temu że akurat miałam wtedy dobry dzień, i wsparcie ze strony (kogoś kogo miałam za) przyjaciela.
także z tą rezygnacją to ciężka sprawa i obawiam się czegoś takiego właśnie, bo przez całe życie obserwowałam że tak właśnie postępuje moja matka. ona nigdy nie zmieniła pracy sama z siebie bo np. znalazła lepszą ofertę. nie, jej wszystkie zmiany miejsca pracy wynikały z tego że firma upadła i ona po prostu chciała czy nie chciała - musiała znaleźć coś nowego. a wiem że źle jej było w tych miejscach. i mimo to nigdy nie rezygnowała. choć warunki złe, i ludzie nieprzyjemni, i zarobki mizerne. ale gdy szła do nowego miejsca pracy to okazywało się że wow, jednak można pracować 8h dziennie a nie 12, że można zarabiać więcej, robiąc tyle samo, że ludzie mogą być inni, że to wszystko zależy. ale nigdy nie podjęła ryzyka zostawienia obecnej pracy i poszukania czegoś lepszego. bo pewnie ma ten sam strach który i ja bym miała - w końcu od niej się tego nauczyłam - strach przed tym że będzie gorzej, że straci to co ma jakkolwiek byłoby to niewiele. (przypomniała mi się przypowieść biblijna o talentach, to moja matka tak właśnie się zachowuje jak ten ostatni koleś który dostał tylko 1 talent, i poszedł go zakopać żeby nie stracić, zamiast wypuścić w obieg i pozwolić mu wrócić w wielokrotności)
no także ogólnie to boję się strasznie i nie mogę się przemóc żeby choć zacząć szukać.
potrzeba by mi było tego podstawowego poczucia że mogę zaufać samej sobie, że nie będę się skazywać na męczarnie, że jeśli coś będzie nie tak to wstanę i wyjdę i więcej mnie nie zobaczą. że dla pieniędzy nie zgodzę się na złe traktowanie przez przełożonych czy współpracowników. to chyba kwestia elementarnego szacunku do siebie którego mi brak.
_________________ W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
A ty jakie masz plany na dzisiaj?
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 03 Lis, 2011 14:15
Cytat:
zasadzie oszustwa - napisali co innego w ogłoszeniu a wyszło że to telemarketing
Też prawie wpadłem w coś takiego. Szło to jakoś tak: "praca biurowa, 1800zł". Zadzwoniłem (to był horror, musiałem dzwonić bo mi matka kazała i siedziała przy mnie podczas rozmowy ) i umówiłem się na rozmowę, na drugi dzień. Już założyłem garnitur kiedy wpadł mi do głowy pomysł, żeby wpisać to ogłoszenie w googlu (miałem ku temu powód, ale to skomplikowane) i zobaczyć co wyjdzie. I dowiedziałem się, że to oszustwo, że to tak naprawdę telemarketing itd. (i tak bym nie przyjął tej pracy, ale przynajmniej oszczędziłem sobie stresu).
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Ostatnio zmieniony przez Urthon Czw 03 Lis, 2011 14:16, w całości zmieniany 1 raz
Szukanie pracy (jakiejkolwiek) przez internet nie daje oczekiwanego rezultatu w moim przypadku, chodziłem po firmach i też nic... ja już nie wiem co mam robić. Wszędzie wyzysk i upokorzenie... pozdrawiam
Chodziło o to, że boją się otwarcie powiedzieć, że olali, więc wolą zignorować a nie.
chodzić to chodzi o to samo, ale podejście jest inne, takie mniej dołujące. że nie dlatego nie dzwonią że mają mnie gdzieś, tylko dlatego że jest im głupio i niezręcznie.
Urthon napisał/a:
Też prawie wpadłem w coś takiego. Szło to jakoś tak: "praca biurowa, 1800zł".
a to u mnie było: "praca biurowa, zatrudniamy 2000 osób". praca biurowa okazała się właśnie tym telemarketingiem, a zatrudnienie 2tys. odnosiło się do tych których już obecnie zatrudniają nie w sensie: poszukujemy 2000 ludzi, tylko: jesteśmy firmą która zatrudnia 2000 pracowników i poszukujemy paru osób do obdzwaniania klientów i wciskania im kitu". też taki sprytny zabieg, bo widząc tak ogromną liczbę człowiek idzie bo myśli sobie że na pewno się dostanie.
_________________ W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
A ty jakie masz plany na dzisiaj?
Ostatnio zmieniony przez Soledad Czw 03 Lis, 2011 15:53, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.