Fobia spoleczna, socjofobia, chorobliwa niesmialosc, zaburzenia lękowe, fobie, lek towarzyski, fobia socjalna, lek spoleczny, nerwica spoleczna, depresja, samotnosc, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowosc unikajaca, zaburzenia osobowosci, fobia forum, forum dyskusyjne Fobia społeczna
Fobia społeczna, socjofobia, chorobliwa nieśmiałość, zaburzenia lękowe, fobie, lęk towarzyski, fobia socjalna, lęk społeczny, nerwica społeczna, depresja, samotność, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowość unikająca, zaburzenia osobowości, fobia forum, forum fobia, fobia społeczna forum dyskusyjne

DownloadDownload SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy  Chat
 blogBlog   Mapa GoogleMapa Google FAQ FAQ RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Szkoła
Autor Wiadomość
Keisu 
Moderator
Adwokat diabła


Wiek: 18
Dołączyła: 09 Lis 2008
Posty: 812
Skąd: Wa-wa
Wysłany: Sro 12 Lis, 2008 19:20   

W szkole z fobią nie było łatwo , umówmy się , właściwie do tej szkoły nie chodziłam .
Koledzy raczej ode mnie stronili , nie raz można było usłyszeć następny niezły kawał na mój temat xD .
Ci , nauczyciele którzy o fobii nie wiedzieli i nie musieli mięli niezbyt mnie lubili , nie słuchali na lekcjach i nie dawali szansy na lepszą ocenę .
Samotność była dla mnie ratunkiem , gdy wszyscy wychodzili na przerwy , ja zostawałam , a jak nie wychodzili to włączałam na cały regulator muzykę .
Ogólnie niezbyt sobie radziłam , każdego ranka trzęsłam się ze strachu a gdy wchodziłam do klasy to umiałam wydrzeć się na nauczyciela . Do tego mój ojciec który nigdy nie umiał się nie spóźnić ze mną do szkoły , zawsze wchodziłam do już zapełnionej klasy i zwracałam na siebie uwagę.
Nie było łatwo , ojj nie było...Między innymi dlatego też trudno mi jest przekonać się do tego , że jednak fajnie jest mieć kumpla/przyjaciela w realu ...Bo zawsze mam wrażenie , że coś sie stanie złego :) .
Teraz , nie jest tak źle , choć nadal czuję okropną niechęć i wszystkie problemy związane ze szkoła bardzo mnie denerwują .
 
     
dudzia 


Dołączyła: 14 Lis 2008
Posty: 83
Skąd: z głupiego miejsca
Wysłany: Sob 15 Lis, 2008 00:13   

Szkoła była be. Szczególnie w podstawówwce, w ostatnich latach. W LO było może lepiej, bo zaprzyjaźniłam się z paroma fajnymi osobami, ale za to sporo wagarowałam, bo nie lubiłam tam chodzić. Wszystko mnie denerwowało, czułam się gorsza. Przez to nałożyłam sobie maskę pyskatej, tej, co ma głupie odzywki. Podejrzewam, że mało osób wiedziało, że jestem nieśmiała, tak to maskowałam ;-)
 
     
blondi1011 


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 854
Wysłany: Pią 21 Lis, 2008 19:02   

W moim przypadku w szkole nie było najgorzej... przynajmniej jeżeli chodzi o podstawówkę (wtedy problem fobii społecznej mnie nie dotyczył), gimnazjum też wspominam bardzo miło natomiast schody zaczęły się w szkole średniej, wtedy to musiałam rozstać się ze starymi znajomymi i wejść w nowe, całkiem mi obce środowisko...
_________________
Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe...
 
     
Ender 
Last Gunfighter


Dołączył: 10 Lis 2008
Posty: 1020
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pią 21 Lis, 2008 19:18   

W zasadzie miło wspominam poszczególne etapy edukacji, mimo, że widzę błędy w moim postępowaniu..to, że nie potrafiłem tak naprawdę się zjednoczyć z grupą, zawsze będąc w pewien sposób wyalienowany - a przynajmniej tak się czułem.. jak ten, który stoi z boku.
 
     
user5 

Wiek: 32
Dołączył: 21 Lis 2008
Posty: 213
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Sob 22 Lis, 2008 18:46   

----------------
Ostatnio zmieniony przez user5 Pon 10 Maj, 2010 18:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
antyk
Moderator
666


Dołączył: 14 Lis 2008
Posty: 4885
Skąd: mam wiedzieć, co?
Wysłany: Nie 23 Lis, 2008 18:34   

Podstawówka i gimnazjum były w porządku. W raz kilkoma innymi osobami grałem pierwsze skrzypce przez te 9 lat, byłem łobuzem i straszliwym leniem, razem z kumplami w szkole jedynie paliliśmy fajki (to na przerwach), robiliśmy różne demolki (na przerwach i lekcjach) i obijaliśmy się (to już tylko na lekcjach). Całe szczęście nauczyciele nas nie lubili, więc nie przytrzymali nas w żadnej klasie i bez problemów ukończyliśmy tę żałosną pseudo-edukację. Następnie było pół roku technikum. Dziwnie czułem się w tej klasie, stałem się cichy i nieśmiały, myślę, że wtedy zaczęła się u mnie fobia :-? Po pół roku nie wytrzymałem i przeniosłem się do zawodówki, tam czułem się znacznie lepiej lecz też nie byłem sobą. Cichy, spokojny, nie do poznania, zupełnie inny człowiek niż w gimnazjum. I taki pozostałem do dziś, choć to tylko pozory, bo we łbie nadal mam pełno szalonych pomysłów... :twisted:
_________________
Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka


Statystyki Naszego Forum
 
     
nika811

Dołączył: 12 Lis 2008
Posty: 2548
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Wto 25 Lis, 2008 19:52   

Szkoła Podstawowa to był koszmar! Pierwsze trzy klasy dało się jakoś przeżyć. Schody zaczęły się w klasie IV. Dołączyła do nas nowa dziewczyna lekko upośledzona umysłowo. Kaśka miała indywidualny tok nauczania ale chodziła z nami na lekcje. Kaśka nie miała łatwego zycia - wszyscy się z niej śmiali, nikt się z nią nie przyjaźnił, nikt z nią nie rozmawiał... Mnie rodzice rodzice uczyli, że słabszym zawsze nalezy pomagać. Zaczęłam więc pomagać Kaśce - najpierw w nauce a potem tak ogólnie w życiu bo Kaśka nie miała mamy. Wychowywał ją ojciec. Moja sympatia do Kaśki nie spodobała się koleznkom, które zawsze traktowały ją jak wroga. Stałam sie takim odrzutkiem klasowym. Przestałam być zapraszana na urodziny, odrzucono mnie od tajemnic klasowych. Wiodłam żywot samotnika. Przezywali mnie przyjaciółką głupiej. Szkołę przetrwałam tylko dzięki temu, że lubili mnie nauczyciele. Miałam też dobry kontakt z ludźmi z wyższych i niższych klas. Najszczęśliwszy dzień to był ten kiedy okazało się, że do liceum, które sobie wybrałam z całej klasy zdawałam tylko ja.
Liceum to najlepszy okres w moim życiu - fajni ludzie, fajna atmosfera... Tam nikt nie nazywał mnie przyjaciółką głupiej.
 
     
blondi1011 


Dołączyła: 18 Lis 2008
Posty: 854
Wysłany: Wto 25 Lis, 2008 20:00   

Muszę przyznać że klasę w podstawówce naprawdę miałaś zrytą... Nie rozumiem jak można odsunąć się od kogoś tylko i wyłącznie dlatego że pomaga słabszym :-( Na szczęście jak sama piszesz liceum to najlepszy okres w Twoim życiu ;-)
_________________
Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe...
 
     
Annnna

Dołączył: 26 Lis 2008
Posty: 2
Wysłany: Sro 26 Lis, 2008 23:17   

Ciekawa jestem ile jest w tym własnych wyobrażeń na temat swojej alienacji a ile rzeczywistej nietolerancji
 
     
Jack_s 
AC/DC


Wiek: 21
Dołączył: 26 Lis 2008
Posty: 1391
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw 27 Lis, 2008 10:56   

Ja swoich szkolnych lat nie wspominam zbyt dobrze. W szkole podstawowej miałem marną klasę, która nie wiedziała co to jest koleżeństwo, dobrali się na początku w swoje grupy i tego się trzymali a jak ktoś miał jakieś problemy to już był ten gorszy. Może właśnie przez tą ***, sory za słowo klasę cierpię teraz na swoją fobię, jakieś uprzedzenie, że jestem gorszy. Tak jakoś wytrwałem w tym szaleńswie bo inaczej nie potrafię tego nazwać 6 lat i przyszedł czas na gimnazjum. To też zawaliłem, klasa nie była zła, raczej normalna, ale przez już dość sporo rozwiniętą fobię i stare przyzwyczajenia do starej klasy wszystko zmarnowałem:( Nie potrafiłem się tam po prostu odnaleźć. Ciężko mi się pracowało w klasie, nie miałem do nich zaufania i właściwie całe gim. przechdodziłem trybem indywidualnym co też nie było dobre z jednej strony bo tylko uciekałem od ludzi co jeszcze bardziej wpędzało mnie w fobię, która teraz jest na dużym poziomie:( Aktualnie nie chodzę do szkoły bo po prostu wiem, że nie dał bym sobie teraz z tym wszystkim rady, dopiero zaczynam przygodę z psychologiem i mam nadzieję, że w przyszłym roku coś już zacznę robić...
 
     
nika811

Dołączył: 12 Lis 2008
Posty: 2548
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw 27 Lis, 2008 22:01   

Dzięki Blondi, dzięki Adminie za miłe słowa. Wiem, że to co napisałam brzmi trochę dziwne ale to jest szczera prawda i nie ma w tym ani odrobiny wyobrażeń własnej alienacji. Droga Annno tak to bywa na tym świecie. Nietolerancja jest wszędzie, nawet w szkole podstawowej. Jako przyszła pani psycholog powinnaś to wiedzieć doskonale. W tym przypadku było tak, że jedno dziecko pragnące władzy i umiejące sobie poporządkować innych wybrało sobie ofiarę - tą ofiarą była Kasia. No i grupa innych dzieci poszła w ciemno za przywódcą, bo przywódca imponował drogimi ubraniami, markowymi kredkami, słodyczami itp. Ja jeszcze wtedy miałam odwagę się zbuntować. Bo rodzice nauczyli mnie, że słabszym należy pomagać. No i dziecko przywódca powiedziało, że jestem wrogiem. Kosztowało mnie to dość dużo - prawdopodobnie to wtedy rozpoczęła się u mnie fobia społeczna. Zapytasz pewnie dlaczego nie zmieniłam szkoły. W V klasie byłam bardzo bliska tego kroku jednak na wsi trudno zmienić szkołę bo jest tylko jedna. Rodzice nie mieli możliwości dowozić mnie ani do sąsiedniej wsi ani do miasta. Zapytasz dlaczego rodzice nie interweniowali? Owszem interweniowali ale jeżeli dziecko przywódca jest dzieckiem znanych ludzi, wysoko postawionych urzędników to jest to trudne a poza tym dziecko przywódca zachowuje się nienagannie w obecności nauczycieli a w obecności pani dyrektor jest najlepszym przyjacielem dziecka ofiary.
Kiedyś byłam u psychologa powiedział podobnie jak Ty Annno, że wyolbrzymiam problem. Już nigdy do psychologa nie pójdę. A to, co przeżyłam będzie ze mną na zawsze, będzie tkwiło w moim sercu jak cierń...
Sorry, że tak się rozpisałam :-(
 
     
silence

Dołączył: 09 Gru 2008
Posty: 7
Wysłany: Wto 09 Gru, 2008 16:44   

U mnie wszystko zaczęło się na studiach, razem z chorobą... Z tym, że od razu powiedziałam moim koleżankom które znałam dopiero od dwóch tygodni właściwie, że mam takie problemy, że nie chcę, żeby wszyscy widzieli, bo boję się ich reakcji, ale żeby one zrozumiały. I z dziewczynami trzymam się do dziś :) Bardzo mi pomagały wytrzymywać na zajęciach. Wiedziałam, że nawet jak wybiegnę z sali to one zrozumieją, a inni nie muszą. Tą metodę pochwaliła nawet moja terapeutka.
Nigdy nie starałam się odstraszyć od siebie ludzi. Wręcz przeciwnie, przejmowałam się ich opiniami, każdą plotką, starałam się za wszelką cenę dopasować, żeby tylko dali mi spokój. Każda głupia plotka powodowała, że zamykałam się w sobie. Musiałam więc zrozumiec, że nie warto się nimi przejmować, ale warto szukać osób, które mnie zrozumieją i ich się trzymać. I nie musi to być wielka grupa ludzi wystarczy kilku, nawet jedna...
Fakt faktem do dziś boję się przebywać w salach, gdzie jest mnóstwo obcych ludzi i muszę głęboko oddychać na każdych zajęciach, ale to, że osoby na których mi zależy mnie rozumieją, daj mi dużą podporę.
 
     
Keisu 
Moderator
Adwokat diabła


Wiek: 18
Dołączyła: 09 Lis 2008
Posty: 812
Skąd: Wa-wa
Wysłany: Wto 09 Gru, 2008 19:30   

Silence - To o czym napisałaś , jest dobrym przykładem , że czasem warto jest być szczerym w stosunku do ludzi .
O mojej fobii wiedzą 3 koleżanki , które nazywają siebie mianem moich przyjaciółek ;]
I jak dotąd żadna z nich mnie nie skrzywdziła , a minęło trochę czasu . One bardzo chętnie mi pomagały (kiedyś bo teraz mają swoje sprawy ) i jestem im za to wdzięczna .
_________________
Ave.
Bez odbioru .
 
     
Endorfina 


Wiek: 27
Dołączyła: 28 Lis 2008
Posty: 414
Skąd: Podziemie
Wysłany: Sob 13 Gru, 2008 05:23   

bylo ciezko,teraz to olewam
_________________

HALLeluYahhh...Demoralizatorka, suczyna,cZaisz?
 
 
     
dolly 

Wiek: 27
Dołączyła: 28 Gru 2008
Posty: 6
Skąd: łódzkie
Wysłany: Nie 04 Sty, 2009 00:01   

Generalnie staram się nie wracać pamięcią do czasów podstawówki i liceum,to był raczej przykry czas.Gdy byłam w podstawówce moja mama była tam dyrektorką i uwierzcie mi-nie było fajnie.Kilka razy ostro ochrzaniła mnie przy całym gronie pedagogicznym,albo przy mojej klasie.Często opowiadała w innych klasach o tym co działo się w domu i wszyscy mieli ubaw po pachy :-(
W liceum byłam już uwolniona od matki,ale chyba skutecznie wdepnęła mnie w ziemię,bo czułam się i czuję wśród ludzi....jakbym się urwała z choinki :-/
_________________
nigdy nie zostawiaj mnie samej,bo cień,którego się boję,bo mrok,w którym ginę,bo nicość,której nie rozumiem na zawsze już mnie pochłonie...
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



fobiaspoleczna.info © 2008 - 2012 - All Rights Reserved
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Forum Mapa Forum XML RSS


Gry Download



Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.