Jak wiadomo na studniówkę trzeba przyjść z partnerką/partnerem. A skoro nie umiemy znaleźć sobie osoby towarzyszącej przez naszą fobię to jak ta studniówka będzie wyglądała? Ja osobiście mam pewne obawy co do tego "event'u"
A bardziej uogólniając to w polskiej tradycji jest mnóstwo wydarzeń, które dla Nas, fobików, są bardzo stresujące. Właśnie między innymi studniówka, no może nie sama studniówka co znalezienie sobie partnera na nią.
_________________ "Głupcem jest ten kto wciąż robiąc to samo za każdym razem oczekuje innych efektów" - Albert Einsten
Ja poszłam na studniówkę ale tylko dlatego, że nikt nie szedł z osobą towarzyszącą . Nasza klasa nieźle narozrabiała i groziło nam, że wogóle studniówki nie będzie . Nasza wychowawczyni wstawiła się za nami u dyra i zgodził się ale na taką w kameralnym gronie - tylko nauczyciele i osoby z naszej klasy . W sumie z perspektywy czasu jak to wspominam to wcale nie było tak źle. Zresztą czasy liceum to były super czasy - moja fobia jakoś tak się przyczaiła i nie męczyła mnie wtedy za bardzo .
Wiek: 19 Dołączyła: 04 Mar 2009 Posty: 1188 Skąd: mazowieckie
Wysłany: Pią 05 Cze, 2009 17:28
Ja to szczerze mówiąc nie lubię takich zabaw, więc się pewnie wycofam ze studniówki. Pobyć kilka chwil bym mogła, ale dłużej? Bym się po prostu zanudziła (; Wolałabym w tym czasie wyjść na miasto, czy coś ^^'
_________________ Znajdziesz mnie na: Twitter | N-k | x
U mnie studniówka to było picie.
Laski brak, zresztą i tak tańczyć nie umiem, byłem sam, tak jak paru kolegów.
Do 0:00 mieliśmy problem z wniesieniem alko, ale w końcu ochroniarz dał się namówić. Na początku stres był cholerny, nie mogłem jeść i pić bo trzęsły mi się ręce i nie chciałem żeby ludzie to widzieli. No ale jakoś w końcu się znieczuliłem alkoholem i dalej był luz.
Skończyło się na tym że wypiłem pewnie około pół litra whisky, generalnie byłem porządnie naj**any, ze 2 godziny przesiedziałem w kiblu (brzuch mnie zaczął trochę boleć, a jakbym zaczął spawać przy stoliku to dopiero byłaby atrakcja).
Nie jest to najprzyjemniejsze wspomnienie, tak spędzić studniówkę. Pocieszałem się tylko że nie tylko ja jestem sam, no i niektórzy odwalili po alko bardziej krzywe akcje niż moje siedzenie w wc.
U mnie ponad połowa osób z klasy była bez osoby towarzyszącej. W innym wypadku chyba bym nie poszedł na tą studniówkę. A sama impreza zaczęła się już w autobusie, po 3 kielony na odwagę i jakoś była. Z jakimiś laskami trochę potańczyłem. Wypiłem z 0,7 litra wódki i jakoś zleciało.
Powiem szczerze, że jestem zaskoczony. Wyszedł na wierzch mój brak doświadczenia życiowego Do tej pory myślałem, że bez partnerki na studniówke w ogóle nie da rady wejść XD Ale dobra, whatever. Widzę, że alkohol miał w tym duży udział. Od jakiegoś czasu dostrzegam jego zalety. Naprawdę może pomóc osobom takim jak My być "fajniejszym". Po alko fajnie się gada, jesteś pewnym siebie i w ogóle ***
Trochę offtopic'ując...te wakacje mają być dla mnie przełomowe, przynajmniej taką mam nadzieję, i mam nadzieję że wy też macie Może to nie jest zbyt mądre, ale myślę, że to mnie zmieni - chcę w te wakacje użyć czego tylko się da. Chcę w końcu zajarać marry, nawalić się w 3 dupy, wyrwać jakąś pannę i ogólnie mieć dużo fajnych wspomnień. Chcę się w końcu stać tym kim od zawsze chciałem być. Myślę też, że odrobina poparcia dobrze by na mnie wpłyneła, więc, wierzycie chociaż trochę we mnie? Bo ja w Was wierzę
PS. Właśnie wróciłem z grilla z rodzinką. Bez rodziców więc było trochę %%
_________________ "Głupcem jest ten kto wciąż robiąc to samo za każdym razem oczekuje innych efektów" - Albert Einsten
Czy nie za bardzo chcesz szaleć ? Ja nie mówię, że nie powinieneś się bawić, przełamywać, ale słuchaj, alko i zalety, złudna pewność siebie ? Mnie się to nie podoba, przecież nie będę chodził ciągle nawalony mając dziewczynę żeby się tylko nie denerwować. Zresztą są osoby, które nie powinny pić. Widziałem już osoby agresywne po alko, straszne i jeszcze dla kogoś kto boi się agresywnego zachowania jak np. ja:( A jescze jak skończy się uzależnieniem to już w ogóle lipa;/
_________________ "Żyjesz więcej w ciągu pięciu minut przy całkowicie otwartej przepustnicy niż niektórzy w ciągu całego życia"
Jeśli chodzi o studniówkę to ja razej na nia nie pójdę...jak zwykle w ciężkich sytuacjach zasymuluję poważnie chorego, byleby tylko tam nie iść i się nie skompromitować. I szczerze mówiąc - mnie nie przekonuje to, że kilka osób również może być bez partnerki...ja w takiej sytuacji czułbym się fatalnie. Co prawda kilka tygodni temu dostałem propozycję od jednej dziewczyny(poznanej przez neta), że w razie potrzeby przyjedzie do mnie i razem pójdziemy na tą studniówkę...ale to raczej nie było poważne...zresztą przez swoją głupotę i tak wszystko bym schrzanił.
Najgorsze jest chyba to, że już za niecały rok czeka mnie jakiś "półmetek"...chociaż mam nadzieję, że i to nie wypali, znając swoją "cudowną i zgraną" klasę-jest to bardzo prawdopodobne...i dla mnie to byłoby dobre-jedna okazja mniej do wstydu,no i nie musiałbym się znowu tłumaczyć, czemu nie przyszedłem.
lukasz245, uważaj z tym alkiem, bo alkoholizm to przewalona sprawa (mój starszy chleje).
Fajnie jest się napić ale z umiarem i nie za często.
Taka nagła zmiana może się skończyć na obgadywaniu przez innych na boku jaki się kozak zrobił itp. Wiem to po sobie. Napij się czasem, pogadaj z ludźmi na większym luzie, z laskami również, pokaż jaki jesteś, ale nie udawaj kogoś innego, kogoś super śmiałego... Filozofia złotego środka. Rób to na co masz ochotę ale nie przeginaj.
Pierwszy raz marry kolega załatwił właśnie gdy mieliśmy studniówkę. Na następny dzień poszliśmy na labę zapalić
Środek mniej groźny od alkoholu ale w Polsce nielegalny...
Na półmetku miałem przewalone, próbowałem jeść jakieś danie i tak mi się ręce trzęsły że wszystko z widelca spadało... Później zacząłem mulić, zwiesiłem się, podłamałem... No i pewna szmata się ze mnie śmiała , miałem ochotę jej krzywdę zrobić, pipie jednej...
Mój stary też chleje. Nieciekawa sprawa, nawet bardzo. Do tego jestem prawie pewien, że to główny powód tego jaki jestem i mam fobię. Nie chodzi już nawet o to, że pije ale jak mnie traktuje. Wiecznie dostaję za coś operd*l, a gada ze mną tylko jak jest pijany, i *** mi o swoich problemach. Nie dość, że mi nie pomoga to tylko mnie stresuje i przez niego coraz bardziej zamykam się w sobie. Ale najbardziej mnie wqrwia jak mówi, że "przecież ja mam już 17 lat i mam swój rozum". Już od paru ładnych lat napierdala ten sam tekst, że nie interesuje mnie nic oprócz komputera i lodówki, że mam w dópie co się dzieje w domu, w dópie mam wszystko. Szkoda tylko, że jeszcze nie zauważył, że to on ma mnie gdzieś. Wczoraj jak nie poszedłem do szkoły siedziałem sobie w pokoju i czekałem aż ktoś w końcu zauważy, że nie poszedłem do szkoł W końcu stara zauważyła. Poszła do kuchni i powiedziała o tym mojemu staremu, a on powiedział to, co byłem na 100% pewien, że powie:D "Qrwa, leń pierd.olony nie dość, że nic nie robi to jeszcze do szkoły mu się nie chce iść!" Stara coś mówi żeby dał mi jakieś zajęcie, bo akurat garaż "stawiamy". Mimo tego, że już od paru lat robię z nim w wakacje na budowie to powiedział "A do czego on się qrwa nadaje? Przecież on ma do wszystkiego dwie lewe ręce." Co prawda to prawda, na budowie co chwilę muszę dostać za coś opierdziel Ale zgadnijcie kogo to zasługa? Tak, mojej kochanej taty Non stop mnie stresuje, drze na mnie morde, nie raz mnie wyzwie od "mlunów ***" itp. Nienawidzę go za to
_________________ "Głupcem jest ten kto wciąż robiąc to samo za każdym razem oczekuje innych efektów" - Albert Einsten
Nie miałam z kim iść na studniówkę więc nie poszłam Bardzo tego żałuję. Studniówka jest jedna w życiu. Wszyscy mają jakieś wspomnienia, a ja nic. Znowu coś, co było udziałem większości mnie ominęło. Poza tym trochę droga to impreza. Jak coś tam rozmawiałam z mamą i mówiłam, że to drogo i się zastanawiam, odp. była krótka "nie idź". Oczywiście ona sama była, rok później moja siostra też, ale ja widać nie byłam tego godna. Gdyby tylko powiedziała, nie przejmuj się, idź, będziesz miała co wspominać, to bym poszła, a tak znowu coś mnie ominęło.
Jack to ty od 3 lat nie chodziłeś do szkoły? Ja byłem na studniówce, choć z początku miałem nie iść. U mnie wszyscy byli z osobą towarzyszącą, poszedłem z koleżanką, koleżanki z klasy , którą poznałem niecały miesiąc przed. Na początku byłem cholernie spięty, po wypiciu sporej ilości alkoholu, zacząłem się bawić i nawet z nieznajomymi dziewczynami tańczyłem i rozmawiałem, choć tańczyć nie umiem ale po pijaku to nie przeszkadzało.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.