Jako, że byłem jedyną osobą z naszej klasy, która nie idzie - byłem wielokrotnie namawiany przez wychowawczynię (raz zatrzymała mnie po lekcji, rozpytywała moją mamę na wywiadówce, czemu nie idę) i ponad połowę klasy do zmiany decyzji. Nawet przez osoby, z którymi naprawdę się nie lubiłem. Niektóre osoby podchodziły do mnie na korytarzu i truły "jak to będzie fajnie", "będziesz żałował, że nie poszedłeś", "studniówkę ma się raz w życiu". Ale zachowałem się wyjątkowo asertywnie jak na fobika i nie poszedłem
Nie sądzisz, że to był dobry moment do przełamania ??
Połowa klasy Cie namawiała, nawet Ci z którymi się nie lubiłeś,
Wydaje mi się, że to był dobry moment na przełamanie i pogłlębienie swoich relacji z innymi
_________________ Od życia każdy ma tyle ile sam sobie weźmie !!
Ale jak to się mówi, lepiej późno niż wcale. A, że skoro większosć ludzi zajęta jest piciem i jeżeli ty też się napijesz, to już nie bedziesz sie az tak bardzo stresował tą rozmową.
Moja studniówkę będę pamiętała bardzo dobrze, może nie była doskonała ale zmotywowała mnie trochę do walczenia z fobią. Widziałam jak dobrze ludzie potrafią się bawić jeżeli nie mają "barier". rozmowy w przyjemnym gronie (co prawda przy flaszce).
_________________ Skutecznie nie rozumiem własnej osoby
Studniówka to chyba trochę późno na pogłębianie relacji. Tym bardziej, że reszta ludzi jest zajęta piciem albo tańcem.
Studniówka to chyba jedna z lepszych opcji do zaprzyjaźnienia się, jak większość imprez.
Nie można patrzeć, że niedługo koniec szkoły to kit z tymi ludźmi.
Dużo znajomości utrzymuje się właśnie po szkole ...
A jak ktoś pije to tym bardziej jeden drink Ci nie zaszkodzi, a może pokazać pewną Twoją stronę otwarcia, nikt Ci nie karze pić na zabój, ale jedno piwo z nowymi znajomymi może mieć dużo plusów. A co do tańca to tym lepiej, jeszcze lepsza opcja do pogłębienia relacji z jakąś dziewczyną ... ;p
A jak mówisz że już za późno na to wszystko to cóż, życzę powodzenia z takim podejściem.
Pozdroo
_________________ Od życia każdy ma tyle ile sam sobie weźmie !!
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 06 Lut, 2012 20:38
Cytat:
Dużo znajomości utrzymuje się właśnie po szkole...
Rozumiem, że piszesz to ze swojego doświadczenia, ale śmiem wątpić w uniwersalną prawdziwość tej tezy.
Cytat:
A jak mówisz że już za późno na to wszystko to cóż, życzę powodzenia z takim podejściem.
Ciekawe wnioski wyciągasz kolego [note to self: to chyba o takich jasnowidzach mówiła szara]
Co do picia to mnie osobiście nie luzuje aż tak jak niektórych. A studniówka to późno na głębsze znajomości głównie dlatego, że człowiek wyrabia sobie pewną "reputację" czy opinię i nawet niefobikowi trudność sprawi jej zmiana, bo każde zachowanie wyrywające się tej opinii bardzo zwraca uwagę, powoduje zdziwienie i nie jest traktowane jako coś normalnego (z racji tego, że nie jest typowym zachowaniem dla danej osoby).
Poza tym, można uznać za szkodliwe namawianie kogoś z fobią do próbowania tak drastycznych ruchów, bo ryzyko porażki jest duże, nie ma nic trwałego do ugrania, a fail będzie zniechęcał do kolejnych prób przełamywania się.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Ostatnio zmieniony przez Urthon Pon 06 Lut, 2012 20:50, w całości zmieniany 1 raz
TysonX napisał/a:
Dużo znajomości utrzymuje się właśnie po szkole ...
z tego co zaobserwowałam to właśnie po szkole dużo znajomości się kończy
Ja osobiście po liceum miałem kontakt z kilkoma osobami,
A po kolejnej szkole którą skończyłem rok temu mam sporo fajnych znajomych, którzy często proponują różne imprezy, spotkania, wyjazdy ... Z racji tego że jestem na tym forum różnie bywa ze spotkaniami z nimi, ale generalnia mam z nimi bardzo dobry kontakt.
Urthon napisał/a:
Cytat:
Dużo znajomości utrzymuje się właśnie po szkole...
Rozumiem, że piszesz to ze swojego doświadczenia, ale śmiem wątpić w uniwersalną prawdziwość tej tezy.
jak wyżej.
Urthon napisał/a:
A studniówka to późno na głębsze znajomości głównie dlatego, że człowiek wyrabia sobie pewną "reputację" czy opinię i nawet niefobikowi trudność sprawi jej zmiana, bo każde zachowanie wyrywające się tej opinii bardzo zwraca uwagę, powoduje zdziwienie i nie jest traktowane jako coś normalnego (z racji tego, że nie jest typowym zachowaniem dla danej osoby).
tu się zgadzam, ale trzeba próbować ...
Urthon napisał/a:
Poza tym, można uznać za szkodliwe namawianie kogoś z fobią do próbowania tak drastycznych ruchów, bo ryzyko porażki jest duże, nie ma nic trwałego do ugrania, a fail będzie zniechęcał do kolejnych prób przełamywania się.
no a z tym się nie zgadzam, aczkolwiek wiem że dużo osób na forum woli metodę małych kroczków, u mnie ona nie skutkuje, wole duże kroki.
Pozdro
_________________ Od życia każdy ma tyle ile sam sobie weźmie !!
A studniówka to późno na głębsze znajomości głównie dlatego, że człowiek wyrabia sobie pewną "reputację" czy opinię i nawet niefobikowi trudność sprawi jej zmiana, bo każde zachowanie wyrywające się tej opinii bardzo zwraca uwagę, powoduje zdziwienie i nie jest traktowane jako coś normalnego (z racji tego, że nie jest typowym zachowaniem dla danej osoby).
Przykład z mojej studniówki: był u nas taki jeden koleś co przez całe 3 lata unikał ludzi, z nikim nie trzymał. W dodatku swoim zachowaniem odstraszał innych. Bez kija lepiej było do niego nie podchodzić.
No i na studniówce "cudowna" przemiana: tak ci wywijał, tak usilnie tańczył, chciał pokazać, że się genialnie bawi, że w ogóle nie ma żadnego problemu. Oczywiście było to tak sztuczne, że nikt nie dał wiary, każdy tylko go obgadywał za plecami. Niektórym zrobiło się szkoda człowieka, inni jeszcze bardziej zaczęli się z niego nabijać.
Może gdyby nie był taki arogancki, miał trochę więcej pokory, to pewnie jeszcze by coś ugrał, "wyszedłby z ukrycia", pokazałby się z lepszej strony, spędziłby miło wieczór, a tak...
A moja studniówka mi się nie podobała, ale nie tylko mi. Po odtańczeniu obowiązkowego poloneza i walczyka, poszedłem do stołu a potem szwendałem się po korytarzu z innymi narzekającymi.
Ja na mojej nie byłem. Na początku bałem sie przyznać, że niemam ochoty iść, myślałem że moi rodzice, znajomi zaatakują mnie tekstami, że jest raz w życiu itp. Ociec, przyjął tę informację z pokerową twarzą, zero przekonywań, on zawsze szanował moją opinię. Jedynie cośtam matka zaczęła gadać, że jestem taki odludek, ale to nie trwało długo. Z klasą było ciekawie, bo mogłem zauważyć, czy komukolwiek na mnie zalezy, kilka osób bezskutecznie próbowało mnie przekonać, a część nawet nie zauważyła mojej nieobecności na imprezie. Z wychowawczynią nie miałem problemów, wiedziała, że to nie jest jej sprawa i niedopytywała się o przyczyny niepójścia.
Gdybym poszedł to pewnie chwile potańczyłbym w kółku, a poźniej przesiedział do końca imprezy przy stoliku gadająć z mniej-imprezowymi kolegami. ;d
Po studniówce w szkole oczywiście każdy zaczął opowiadac jak epicka (ale głupie słowo ) była ta impreza, że powinienem żałowac , że nie poszedłem, minęło kilka dni i wszystko wróciło do normalności, studniówka była, minęła. Na szczeście moja klasa nie jest na tyle zorganizowana, żeby zrobić czołówkę do filmu, bo nawet swojego kamerzysty nie mieli, więc i ja odetchnąłem z ulgą, bo nie musze się wydurniać przed kamerą.
Czy żałuję, że nie poszedłem na studniówkę? Nie, gdybym miał możliwośc ponownego uczestnictwa w niej, odmówiłbym.
Ostatnio zmieniony przez Hoboczak Pon 06 Lut, 2012 23:25, w całości zmieniany 1 raz
Nie sądzisz, że to był dobry moment do przełamania ??
Połowa klasy Cie namawiała, nawet Ci z którymi się nie lubiłeś,
Wydaje mi się, że to był dobry moment na przełamanie i pogłlębienie swoich relacji z innymi
Moment był przekozacki, ale:
1. O tym, że fobia istnieje, wiedziałem od niedawna, miałem na jej temat szczątkowe informacje.
2. Sądziłem, że w moim przypadku jest nieuleczalna, że taki już jestem.
3. Nie wiedziałem, że przełamywanie się coś da.
TysonX napisał/a:
Studniówka to chyba jedna z lepszych opcji do zaprzyjaźnienia się, jak większość imprez.
Nie można patrzeć, że niedługo koniec szkoły to kit z tymi ludźmi.
Dużo znajomości utrzymuje się właśnie po szkole ...
Miałem wtedy podejście na zasadzie - przetrwać do końca, a jak już się oderwę od tych ludzi, to będzie fajnie. Nie było...
Hoboczak napisał/a:
Po studniówce w szkole oczywiście każdy zaczął opowiadac jak epicka (ale głupie słowo ) była ta impreza, że powinienem żałowac , że nie poszedłem, minęło kilka dni i wszystko wróciło do normalności, studniówka była, minęła.
Nie Ty jeden tak miałeś. U mnie też było takie gadanie, po połowinkach (chyba też byłem jedynym, który nie idzie) jeden koleś nawet walnął do mnie tekst "już nie jesteś w klasie"
ja napiszę, że, no cóż, nie spodziewałam się tego, ale na studniówce kolegi bawiłam się o 100 razy lepiej niż na własnej jednak studniówka bez partnera to niedobry pomysł (szczególnie, że u mnie w klasie prawie wszyscy przyszli z kimś i czułam się trochę "poza grupą")
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.