Temat o pracy już jest, o szkole także, więc pomyślałam, że przydał by się o studiach. Zwłaszcza, że mam teraz spory problem i dylemat.
Skończyłam licencjat z pedagogiki, po czym rozczarowana i zniechęcona porzuciłam studiowanie na rok. Prawie nie pracowałam w tym czasie, nic nie robiłam. Teraz chcę zrobić mgr. Mimo, że nie jest to zbyt moja pasja, to jednak mgr wypada mieć. Poza tym chcę wyjść do ludzi. Zresztą te studia nie są zbyt wymagające więc jakoś to będzie. Studia będą zaoczne, bo na dziennych jest tylko pedagogika ogólna, która nic nie daje, tylko na zaocznych są specjalizacje. Wcześniej miałam wczesnoszkolną z nauczaniem j. angielskiego.
Po rozmowie z tatą postanowiłam pójść na dzienną filologie angielską. Niby mam jutro złożyć dokumenty, ale wciąż się waham. Ja już mam 23lata i co teraz mam zaczynać od początku? Dookoła będą same małolaty. Poza tym, czy ja mam tyle samozaparcia, żeby zaczynać od nowa? Czy to ma sens? Czuję, że to jest TO. Od dawna czytam książki po angielsku, oglądam filmy w wersji oryginalnej, trochę gramatyka sprawia problem, ale przecież mają mnie tam douczyć. Już dawniej chciałam to studiować ale się nie dostałam. Teraz będę próbować na innej uczelni. Jak się nie dostanę to problem rozwiąże się sam. Chyba chciałam dziennie żeby nie iść do stałej pracy, bo tego się boję i nie wiem co bym mogła robić. Mam taki mętlik w głowie. Niby mogła bym być przedszkolanką, ale to nie jest to co bym chciała robić, a po filologi jest więcej możliwości. Choć nie jestem pewna. Ja już niczego nie jestem pewna! (czy kiedykolwiek byłam?). Rodzice za mnie wybrali kierunek, wg nich był super a ja teraz jestem niezadowolona. Niby fil. ang. podobna, ale jednak nie do końca. Oczywiście chcę iść na nienauczycielską. Uprawnienia do nauczania już mam. Choć oprócz praktyk nigdy tego nie robiłam. Nawet korepetycji nie, bo się bałam.
Moje pytanie główne: czy jest sens zaczynać studia dzienne w wieku 23lat?
Poza tym oczywiście można się wypowiadać o swoich studiach i doświadczeniach, atmosferze etc.
Studiowałam w innym mieście. Choć mogłam to samo u siebie. Ot decyzja moich rodziców, której nie rozumiem, bo moje utrzymanie ich przecież sporo kosztowało. Była to szkoła życia. Przełamałam wiele lęków, z kolei inne się pogłębiły. W akademiku była odludkiem i dziwolągiem, długo tam nie wytrzymałam. Potem mieszkałam w wielu miejscach. Raczej czułam się w takiej sytuacji fatalnie. Raz mieszkałam z koleżanką z roku i nawet nie zorientowałam się że jest w ciąży, a potem że poroniła. Fakt, że to ukrywała, ale powinnam była zauważyć, jakoś ją wspomóc, ale siedziałam głównie sama w pokoju, uczyłam się, oglądałam tv, lub siedziałam na komputerze. Niewiele do mnie docierało. Ona miała do mnie potem duży żal, kontakt się zupełnie urwał. Studia jako takie mnie rozczarowały. Nie były zbyt wymagające, mam teraz poczucie zmarnowanego życia. Nie zdobyłam rzeszy znajomych, nie przełamałam się i nie poszłam do pracy. Raczej unikałam tego tak zwanego życia studenckiego.
Czy ja wiem, czy 20 latków możesz nazwać małolatami mając 20 lat. To tylko 3 lata różnicy. Może to być trochę deprymujące, ale na studia chodzą osoby dużo starsze, bo brakuje im do awansu.
Czy ja wiem, czy 20 latków możesz nazwać małolatami mając 20 lat. To tylko 3 lata różnicy. Może to być trochę deprymujące, ale na studia chodzą osoby dużo starsze, bo brakuje im do awansu.
Tylko, że ja mówię o studiach dziennych. Wiem, że na zaocznych to nawet 40latkowie i starsi są. Czasami siedziałam na wykładach z zaocznymi więc widziałam. A studia dzienne to raczej się zaczyna w wieku 19lat, góra 20. U mnie była jedna dziewczyna, która zaczęła jak miała 21, ale 23 to jednak trochę więcej. Wiem, że mam może dziwny problem, ale jednak go mam. Pytałam się jednego znajomego internetowego dziś co o tym sądzi i kazał mi się nie przejmować tylko robić swoje, ale nadal mam jakiś kompleks.
Myślisz, że 3 lata to taka przepaść Na pewno znajdzie się ktoś z kim będziesz się mogła dogadać. Nie ma się za bardzo czym przejmować tylko iść na studia.
Moje pytanie główne: czy jest sens zaczynać studia dzienne w wieku 23lat?
Jeśli chcesz studiować to tak, jest sens
_________________ 'Samotna jak wilk żyjący w stadzie' - teraz szczęśliwa jak Wilczyca żyjąca z ukochanym Wilkiem
"Człowiek jest z natury istotą społeczną, kto zaś nie potrafi żyć w społeczności albo wcale jej nie potrzebuje (...) albo jest bestią albo bogiem" - Arystoteles
Jeśli czujesz, że to jest TO co lubisz robić, to jak najbardziej idź na studia.
No fakt dylemat jest czy zaczynać studia czy jednak może do pracy. Jeśli masz możliwość po tym pierwszym kierunku znaleźć satysfakcjonującą Cię pracę to warto spróbować. A zaczynać studia w wieku 23 lat to ja nie widzę problemu. Ja bym się czym innym przejmował
_________________ Niebezpieczne i ciemne
moje wędrówki po piekle
Splątane drogi przez noc, nie wydostanę się stąd
Chyba że ty, chyba że ty, chyba że podasz mi dłoń
I jak, Magdalencja, idziesz na te dzienne studia?
Moim zdaniem nie masz się czego obawiać, jak ktoś napisał w innym temacie, po 20 roku życia już nie zwraca się tak wielkiej uwagi na wiek. Niewielka różnica, czy ktoś ma 21 czy 23 lata. U mnie na studiach dziennych było rzecz jasna, najwięcej 19latków, ale też dużo 20latków, po technikum. Były też co najmniej dwie osoby w wieku 21 lat, i dwie, trzy osoby w wieku 22. I to nie było wcale ważne.
Więc tak jest sens, żeby iść teraz na dzienne
A ja ostatecznie postanowiłam, że idę w tym roku na magisterkę Rodzice zgodzili się finansować, także babcia jest do tego chętna, ale mam zamiar rozejrzeć sie za pracą.
Idę na zaoczne. Nie wiem jeszcze, jak to będzie z dojazdami, czy wynajmę jakiś pokoik na weekend, ale to się chyba okaże na miejscu.
Pójdę na socjologię, tak samo jak licencjat.
Powiem, że ten kierunek studiów był przypadkowym wyborem, gdybym miała jeszcze raz wybierać, nie wybrałabym go raczej. Zastanawiałam się wtedy nad archeologią, ale nie mogłam podjąć decyzji, więc zdecydowali rodzice. Heh.
Ale, w gruncie rzeczy, studia nie były takie złe, niektóre zajęcia były ciekawe i w sumie zawód wydaje mi się dosyć w porządku. Zresztą teraz nie mam większego wyboru ^^
Zastanawiałam się, czy nie iść na magisterkę ze stosunków miedzynarodowych. Wie ktoś coś o tym kierunku?
Z początku byłam nastawiona entuzjastycznie, ale po przeczytaniu paru opinii w necie mój entuzjazm zniknął. Dowiedziałam się, że ten kierunek, właściwie tak jak socjologia, jest nie wiadomo o czym, bardzo mętny, i trzeba być pasjonatem i mieć ściśle wytyczone plany na przyszłość, żeby się w tym odnaleźć.
Więc jednak pozostaję przy socjologii.
Zresztą, moze za jakiś czas, zrobię sobie przynajmniej licencjat z jakiegoś interesującego mnie kierunku? U mnie jest niestety tak, że interesuje mnie mnóstwo rzeczy, ale wszystkie powierzchownie.
Co do studenckiego życia, to jest to dla mnie puste hasło, bo nigdy go nie poznałam.
No ciekawe, jak to będzie na tych moich studiach...
_________________ "...Everything Happens For A Reason..."
Locke (Lost)
Brawo Luna!! Uważam, że to świetna decyzja! No to od października obydwie będziemy studentkami zaocznymi. Na dzienne też złożyłam, ale żadnych wyników na razie nie ma. Jeszcze muszę trochę poczekać.
Sama chciałam kiedyś studiować stosunki międzynarodowe i się nawet dostałam na Uniwersytet Szczeciński. Parę osób z mojego liceum tam jest. Mają specjalizacje typu logistyka i transport międzynarodowy lub fundusze europejskie. Mój tata jak się dowiedział, bo mu powiedziałam, że takie były specjalności to się załamał. Jakiś czas temu szukali kogoś od logistyki w jego firmie, dawali naprawdę dobre warunki pracy i nikogo nie znaleźli! Nikt się nie nadawał.
Studia to był najpiekniejszy okres w moim życiu . Tylko akademików nie lubiłam . Na szczęście i pierwszy kierunek i drugi był blisko mojego domu więc na noc wracałam do chaty .
Brawo dziewczyny!
A ja się zdecydowałam na studia podyplomowe - co z tego wyjdzie zobaczymy ale na razie chęci mam .
Moje pytanie główne: czy jest sens zaczynać studia dzienne w wieku 23lat?
oczywiście ,że jest sens jeśli się tego chce to czemu nie?wiek nie gra tutaj roli, na studiach miałam różny przedział wiekowy osób i było OK, Sama od października zaczynam kolejne studia(zaoczne) zupełnie od nowa i nie przejmuje się, że większość będzie prosto po maturze bardziej tym, że kiedy je będę kończyć to będę mieć prawie 28lat wieczny student hehe
z tego co piszesz to już się dostałaś więc życzę dużo siły i samozaparcia
No ja tak zacznę studia w wieku 22-23 lat. Też miałem wątpliwości, ale ludzi tutaj uświadomili mi, że to jeszcze nie duża różnica. Dalej mam obawy, ale to chyba dla tego, że moje drugie imię to zamartwianie się:) Czasem nie ma wyjścia, wiadomo, że lepiej zaczynać wcześniej, ale tak jak piszę, nie zawsze mamy możliwość zaczynać wszystko planowo. Zresztą słyszałem, że ludzie po liceum lubią sobie zrobić rok, czy dwa przerwy i dopiero idą na studia, chcą sobie odpocząć i wychodzi tak, że również idą w wieku 21-22 lat.
_________________ "Żyjesz więcej w ciągu pięciu minut przy całkowicie otwartej przepustnicy niż niektórzy w ciągu całego życia"
Wg mnie im szybciej tym lepiej, chyba ze ma sie cos na prawde konkretnego do roboty. Sam zaczynam w tym roku studia na pg, mam nadzieje, ze mnie nie wywala
_________________ Jeśli chcesz być tam, gdzie nigdy nie byłeś, musisz iść drogą, którą nigdy nie szedłeś.
Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś.
No ja tak zacznę studia w wieku 22-23 lat. Też miałem wątpliwości, ale ludzi tutaj uświadomili mi, że to jeszcze nie duża różnica.
Ostatnio dowiedziałam się, że na moim roku studiują dużo starsi... w mojej grupie był nawet chłopak 26 letni... zdziwiłam się, jak to odkryłam. Nie było widać, ani po jego zachowaniu, ani po wyglądzie.
W ogóle kiedyś byłam świadkiem rozmowy starszej kobiey z szatniarką... chwaliła się ona, że właśnie poszła na studia, bo za rok jej syn ma zamiar tu zdawać i również będzie się uczył.
Ona, będąc rok do przodu z nauką, będzie mogła mu pomagać w nauce, dawać korki i w ogóle...
Współczuję temu chłopakowi.
Na wykładach również zdarza mi się widzieć ludzi, na oko około 30, a kiedyś gdy czekałam na wpis z laborek, to jakiś starszy pan się stresował przed salą (aż zagadywał do mnie ze stresu), że właśnie będzie zaliczać jakiś ważny egzamin i w ogóle.
Wiek tutaj na prawdę nie ma znaczenia. (np. moja mama teraz składała papiery na studia, co prawda uzupełniające, ale studia, to już nie to samo co szkoła.)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.