Fobia spoleczna, socjofobia, chorobliwa niesmialosc, zaburzenia lękowe, fobie, lek towarzyski, fobia socjalna, lek spoleczny, nerwica spoleczna, depresja, samotnosc, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowosc unikajaca, zaburzenia osobowosci, fobia forum, forum dyskusyjne Fobia społeczna
Fobia społeczna, socjofobia, chorobliwa nieśmiałość, zaburzenia lękowe, fobie, lęk towarzyski, fobia socjalna, lęk społeczny, nerwica społeczna, depresja, samotność, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowość unikająca, zaburzenia osobowości, fobia forum, forum fobia, fobia społeczna forum dyskusyjne

DownloadDownload SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy  Chat
 blogBlog   Mapa GoogleMapa Google FAQ FAQ RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Strata Pupila
Autor Wiadomość
Robaldinho 


Wiek: 23
Dołączył: 14 Sty 2009
Posty: 23
Skąd: Świętokrzyskie
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011 21:27   Strata Pupila

Dziś straciłem swoją młodą kotkę (4 miesiące) w nieszczęśliwym wypadku, miałem wyjazd, kotka zwykle lubiła włazić - pałętać się między nogami, próbowałem tego oduczyć, ale już się nie oduczy... Będąc na zewnątrz jeszcze wróciłem się do domu, okazało się, że jest kotka na klatce schodowej, zniosłem ją do kotłowni, zapomniałem że drzwi są tam uchylone na zewnątrz. Wyszedłem drzwiami wejściowymi, poszedłem jeszcze otworzyć bramę, i wsiadłem jakby nic do auta i zacząłem cofać. I cofam, spojrzałem się jeszcze do przodu i zobaczyłem agonalne ruchy kotki ... Przejechałem ją ...

Nic kompletnie nie słyszałem, ani wrzasku, nic ... Najwidoczniej wyleciała za mną na zewnątrz i pechowo dostała się pod koła ... A jechałem tak wolno ...
Do tej pory do mnie nie dociera to co się stało :( Widok był straszny, pewnie będzie mi się to śniło po nocy.. :-/ :-(

Poprzedni mój kot też miał taką manię pałętania się miedzy nogami i przeszkadzania, też najechałem na niego. Jednak on wrzasnął bardzo głośno i usłyszałem to i zatrzymałem się i ruszyłem do przodu, wtedy kotu prawie nic się nie stało, przez 2 tyg kuśtykał nieco,ale potem w|porządku biegał itd. Po tym wydarzeniu oduczył się tego zachowania, i gdy wsiadałem do auta, a tym|bardziej jak odpalałem silnik to trzymał się z dala, uciekał.
Ze stratą będę musiał się pogodzić, to moje pierwsze takie przykre zdarzenie w życiu ... Bardzo uwielbiam koty, nawet bardziej wolę koty niż psy, ale trzeba wiedzieć jak wychować sobie kota by nie "łaził własnymi drogami". Gdy wychowa się naszego pupila to stanie się prawdziwym wiernym przyjacielem - jak pies.






Pozdrawiam.




// poprawki interpretacyjno-interpunkcyjne naniesione
 
 
     
szara 

Dołączył: 31 Mar 2011
Posty: 293
Ostrzeżeń:
 10/3/4
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011 22:15   

Ojej, współczuję :(

Ja też straciłam kotkę, tzn nie byłam świadkiem jej śmierci, ale zniknęła na zawsze. Bardzo za nią tęsknię.
 
     
anna. 

Dołączyła: 31 Paź 2011
Posty: 42
Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Pon 31 Paź, 2011 22:46   

To smutne :-( ale przecież nie zrobiłeś tego specjalnie, to był nieszczęśliwy wypadek.
Ja też bardzo lubię koty, mój np ma złamany ogon, jest ślepy na jedno oko i też już sporo przeszedł. Taka natura. Koty już takie są, że wszędzie się wpychają.
Zobacz ile jest bezdomnych kotów wokół, może któregoś przygarniesz? Takie najbardziej potrafią się odwdzięczyć za okazane serce..
 
     
Gelo 

Wiek: 19
Dołączył: 24 Lip 2011
Posty: 55
Wysłany: Wto 01 Lis, 2011 00:39   

Współczuje. Wiem jak to jest stracić przyjaciela...Teraz praktycznie jedyny swtorzenia jakie mam w okół siebie to 2 koty i pies... ludzi nie nawidzę, wole zwierzęta... teraz zima w okół dużo kotków , przygarnij jakiegoś. To na pewno pozwoli Ci zapomnieć.
Ostatnio zmieniony przez Gelo Wto 01 Lis, 2011 00:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
agnieszka0412 
Tralalala


Wiek: 18
Dołączyła: 03 Lip 2011
Posty: 822
Skąd: Biłgoraj
Wysłany: Wto 01 Lis, 2011 20:33   

Ojeju, współczuję :(
Niedawno też o mały włos nie straciłam mojej Kici :(
I także bardziej wolę koty niż psy
 
 
     
kermitthefrog 


Wiek: 23
Dołączyła: 08 Lis 2011
Posty: 1604
Wysłany: Pią 11 Lis, 2011 21:35   

:(
ja niedawno straciłam... mysz, zakupiłam 3 myszki chciałam mieć 3 dziewczynki, chciałam 3 żeby nie kupować jednej żeby nie była samotna w klatce, bo ja nie zawsze mam czas, żeby je tam na ręce wziąć, więc pomyślałam, że jak będą 3 to się zajmą sobą. I jedna myszka okazała się panem myszką no i musiałam je rozdzielić zanim się rozmnożą i kupiłam klatkę - pan myszek został sam w innej i pożył tam z 4 dni :(
co prawda taka myszka nie dorówna psu czy kotu, mam też psa, ma już 14 lat i ostatnio byłam z nim u weterynarza i wyrwali mu prawie wszystkie zęby i przyznam, że sam widok jego z tym otwartym pyszczkiem, pełno krwi i jego zęby - coś strasznego, na szczęście teraz ma się dobrze, ale jak już przyjdzie jego czas to nie wyobrażam sobie, że mogłoby go nie być.
 
     
frog 
bagienna pływaczka


Wiek: 23
Dołączyła: 28 Cze 2011
Posty: 2709
Skąd: woj. pomorskie
Wysłany: Pon 06 Lut, 2012 16:39   

dolącze się do tematu.

Ja stracilam psiaka.
i to na moich oczach niestety wszystko się odbywało ;/
ktualnie (a minęło okolo 2 lata prawie 3) nie mog.e sobie dalej z tym poradzić, bo bardzo mnie to boli i przeraża. czuje się tak jak w tamtej chwili kiedy stalam jak glupia i się darlam, zeby się zatrzymal i nie najeżdzal na niego ;/
kurde, nigdy wiecej..
żaluje swojej postawy.
ciagle uważam ze moglam coś zrobić innego rzucić się po tego psa czy coś...
a ja stalam pierwszy raz jak wryta.

mam do siebie ogromny żal.
_________________
mój blog...
http://sekrety-karolajny.blog.pl/
***
"Najważniejsze jest, byś zapamiętał chwile
Te, w których było Ci dobrze, w których byłeś szczęśliwy"
 
     
ArcanusElf 


Dołączyła: 19 Sty 2012
Posty: 128
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 09 Lut, 2012 14:26   

W naszym domu zawsze jest jakiś pies, zawsze znajdy lub takie których nikt ze znajomych rodziny już nie chce. Były tez koty, chomiki, myszki, szczur a nawet sowa i przygarnięte wróble które wypadły z gniazda. Istny zwierzyniec. Więc wiem jak boli strata nawet najmniejszego przyjaciela.
Parę lat temu tata dostał od znajomego psa, kundla wielkości kota, rudego, chudego, na pierwszy rzut oka całkowite brzydactwo. Był to jeden z tych psów którego zapamiętam na zawsze. Z psiaka który przez pierwsze pół roku bał się szczeknąć, wszyscy myśleli, że to pies "niemowa", uciekał na widok ręczników, ścierek i mioteł, bo prawdopodobnie był kiedyś mocno bity, stał się najlepszym przyjacielem, nieodstępującym mnie na krok, takim...po prostu przyjacielem, bo ciężko jest to opisać, to, że takie zwierzę jest przy tobie na dobre i na złe, i kiedy go przytulasz robi się ciepło w serduchu. Tego pieska nie mam już dwa lata a strata boli do tej pory, pocieszam się, że daliśmy mu ciepły, dobry dom po tym co musiał kiedyś w życiu przejść. Teraz mamy olbrzymiego bernardyna, tez pieszczoch ale to już nie ten sam pies.
Strata boli ale może warto rozglądnąć się za nowym kotem, łatwiej będzie znieść stratę poprzedniego.
_________________
"Miał rację pewien Francuz zauważając: "Jakże słodka jest samotność!" Ale chciałbym mieć przyjaciela, któremu mógłbym to powiedzieć!"
- William Cowper

http://moje-skryte-zycie.blogspot.com/
 
     
Matthias 

Wiek: 22
Dołączył: 26 Gru 2010
Posty: 575
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 09 Lut, 2012 19:41   

Strata przyjaciela jakim jest zwierzę boli... Osobiście już raz przez to przechodziłem parę lat temu, bo trzeba było uśpić psa. Co prawda nie byłem z tym psem mocno związany - z powodu jego choroby po prostu się nie dało, to jednak i tak było smutno. Teraz mam dwa psiaki :) Hmm jaki jest najlepszy sposób by poradzić sobie z taką stratą? Może to zabrzmi trochę brutalnie, ale według mnie po prostu... potrzebny jest nowy przyjaciel. Wiem, że brzmi, to jak brzmi, ktoś sobie może pomyśleć, że świadczy to o tym, że nie czuło się nic do tamtego zwierzaka, że traktujemy zwierzęta jak zabawki czy coś w tym stylu. Ale ja w każdym razie tak zwierząt nie traktuję, a uważam, że to najlepszy pomysł. Nie mówię, żeby już po tygodniu znaleźć sobie nowego przyjaciela, ale po jakimś czasie gdy czujemy się już na to gotowi warto to zrobić i nie warto też czekać w nieskończoność by to zrobić. Gdy mój pierwszy pies został uśpiony, po ok.2 miesiącach w domu pojawiła się mała kulka ;) I na pewno nie żałuję takiej decyzji. Oczywiście, można rozpaczać z powodu straty pupila, można mówić: "już nigdy więcej nie będę mieć zwierzaka, bo jego strata cholernie boli", ale wydaje mi się, że taki zwierzak podczas swojego życia daje nam tyle radości, że nie powinniśmy myśleć o bólu jaki nas czeka gdy przyjdzie jego czas. Wszystko umiera, zwierzęta też.
 
 
     
psuja 


Wiek: 21
Dołączyła: 01 Sie 2009
Posty: 580
Wysłany: Czw 09 Lut, 2012 20:32   

Też uwielbiam koty. Jak się do żadnego szczególnie nie przywiązywałam to jego strata nie była taka straszna. Jednak była jedna wyjątkowa kotka. Była - bo już jej nie ma. Wyszła pewnego dnia i nie wróciła. Na początku była chora, musiałam się nią opiekować bardziej niż resztą zwierzaków i to sprawiło, że się do niej strasznie przywiązałam. Siedziałam z nią dwie noce na kolanach, dbałam, żeby jej niczego nie brakowało. Potem jak wyzdrowiała dawała mi od siebie dużo ciepła. Karmiłam ją prawie zawsze z ręki, jak wracałam do domu jeszcze nie zdążyłam się usiąść a ona już była na moich kolanach... Bardzo przeżyłam jej stratę i obiecałam sobie, że już więcej się tak do żadnego zwierzaka nie przywiążę. Ale minęło już trochę czasu od tego, co się stało i teraz znowu mogłabym i chciałabym mieć takiego przyjaciela :>
Co za tym idzie - potrzebujesz czasu. I jak jesteś w stanie, to tak jak ktoś wyżej poradził, - nowego kociaka ;-)

anna. napisał/a:
Taka natura. Koty już takie są, że wszędzie się wpychają.

Dokładnie. Kot, to kot. Chodzi swoimi ścieżkami.
 
 
     
skejciara 

Wiek: 20
Dołączyła: 21 Cze 2010
Posty: 90
Wysłany: Pon 13 Lut, 2012 21:07   

Miałam nadzieję, że nigdy się tu nie wpiszę.

Dziś straciłam przyjaciela. 11letniego psa.
Mojego JEDYNEGO PRZYJACIELA.
Jedyna "pamiątka" z tych lepszych lat..
Dostałam go na komunie...
Wraz z nim widzę, że już po prostu nie mam nic...
JEDYNY PRZYJACIEL. Jedna wielka pusta...

Najgorsze były te godziny..11 godzin męczarni..
Męczył się, bardzo męczył..
W listopadzie wykryli u niego cukrzyce.. przedłużyliśmy mu życie chociaż o te parę miesięcy..
Lepiej bym się czuła jakby po prostu zasnął.. a tak? Cierpiał. Bardzo cierpiał. Napady, drgawki, bezwiedne machanie łapami..to było straszne.


13 lutego 2012 - Misiu, nie zapomnę [*]
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



fobiaspoleczna.info © 2008 - 2012 - All Rights Reserved
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Forum Mapa Forum XML RSS


Gry Download



Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.