Cześć.Potrzebuję pomocy. Od kilku miesięcy staram sie o pracę. Nareszcie dostałem odpowiedź z wręcz wymarzoną pracą... jutro mam iść na rozmowę... Jest to moja pierwsze rozmowa, jestem fobikiem , a na dodatek bardzo mi zależy... co mam zrobić żeby nie umrzeć ze stresu? Jak Wy sobie z tym radzicie? Będę wdzięczny za wszystkie rady , proszę o pomoc...
Ehh to jest tragedia. Często mam podobne sytuacje. Niby się nie ma nic do stracenia, każdy normalny by poszedł spróbować. Ale lęk rano tak ściska w brzuchu, że w ostatniej chwili się rozmyślam.
zamiast isc tylko raz w zyciu na rozmowe do wymarzonej pracy, lepiej najpierw przejsc sie kilkanascie razy na 'probne' rozmowy, dotyczace jakichkolwiek stanowisk
Uważam podobnie. Lepiej iśc wcześniej na jakiekolwiek rozmowy , kiedy nam az tak abrdzo nie zależy. Zdobyte doświadczenie pozwoli nam się czuć trochę pewniej w przyszłości. Sama ide na rozmowę niedługo, praca jakas z dupy, nawet nie wiem czy mi będzie odpowiadać, ale ide, chociaż już mi ściska żołądek. Chyba trzeba wypic wcześneij kielicha;p
Tak się zastanawiam, że tak na prawde bardziej stresuje sie tym, że moi bliscy się dowiedza że znowu byłam na jakiejś rozmowie i meni nie przyjęli.. Chyab lepiej nei mówić, żę się idzie i jak dupa z tego to nie mówić że sie bylo w ogole.. Za późno niestety bo już się wygadałam:/
_________________ "Nie ma rzeczy bardziej niewiarygodnej od rzeczywistości."
ten sposób mi nie pomaga. Niby to jakiś trening ale tak naprawdę nie przykładałem się to takich próbnych (score był po jakimś czasie dołujący). Nie mówię nikomu, że idę na rozmowę i czuję się spokojniej. Ale tak czy siak za każdym razem mam wątpliwości co do moich kwalifikacji i umiejętności, czy temu wszystkiemu sprostam - w skrajnych wypadkach łykam 100mg fosfatydyloseryny i kołyszę się na rozmowę
_________________ you're not how much money you've got in the bank. You're not your job. You're not your family, and you're not who you tell yourself. You're not your name. You're not your problems. You're not your age. You are not your hopes
U mnie najgorsze, że jak idę na rozmowę to z góry zakładam, że po co im taki pracownik jak ja, nic nie moge sobą wnieść, nie mam umiejetności i w ogole:( Poza tym dołujące jest, że w każdym ogłoszeniu niemalże jest w wymaganiach: łatwa umiejętność nawiązywania kontaktów, umiejętność współpracy w grupie, wysokie zdolności interpersonalne itp itd....
_________________ "Nie ma rzeczy bardziej niewiarygodnej od rzeczywistości."
Poza tym dołujące jest, że w każdym ogłoszeniu niemalże jest w wymaganiach: łatwa umiejętność nawiązywania kontaktów, umiejętność współpracy w grupie, wysokie zdolności interpersonalne itp itd....
no dokładnie, też jak to widzę to mi się odechciewa...
i mnie jeszcze odstrasza wymaganie pt "miła aparycja", yhh...
_________________ W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
A ty jakie masz plany na dzisiaj?
Ostatnio zmieniony przez Soledad Pon 12 Gru, 2011 23:10, w całości zmieniany 1 raz
Wymagania zawsze dają zawyżone, chociażby po to, żeby odstraszyć tych mniej pewnych. Ja to już przestałem zwracać uwagę na postulaty dotyczące umiejętności miękkich, bo są one prawie w każdym ogłoszeniu. Bardziej niepokoi mnie tekst "zastrzegamy, że skontaktujemy się tylko z wybranymi osobami". W ten sposób nie zostałem jeszcze zaproszony na żadną rozmowę. Chyba trzeba zacząć samemu się wbijać
zamiast isc tylko raz w zyciu na rozmowe do wymarzonej pracy, lepiej najpierw przejsc sie kilkanascie razy na 'probne' rozmowy, dotyczace jakichkolwiek stanowisk
Następnie się zostanie przyjętym i pojawi się problem z odmówieniem, a głupio będzie nie przyjść. Chociaż.. taki trening i tak lepszy niż celowanie w wymarzoną pracę i podjęcie tylko jednej próby.
Zależy jaka to praca, jeśli jest się specjalistą i ma się jakiś dorobek to raczej się zostanie przyjętym. Gorzej jak się nie miało praktyk ani nic, to wtedy faktycznie trzeba przekonać pracodawcę.
Na rozmowach kwalifikacyjnych nawet osoby bez fobii mocno się denerwują więc powiem Wam tak, trzeba iść choćby nie wiem co. Ja to mam tak, że w takich sytuacji się bardzo denerwuję ale jeżeli początek pójdzie po mojej myśli to nabieram trochę pewności siebie i dalej od razu dużo lepiej.
Chodzenie na rozmowy zbija faktycznie ten strach. Bo na poczatku pamietam ze bylo mi bardzo ciezko, a teraz znacznie latwiej. Moja mama ostatnio mi dala tuz przed wyjsciem bardzo madra zasade. Mowi do mnie. 'Ty sie nie przejmuj. Rozmawiaj z pracodawca tak samo jakby rozmawial ze swoim bratem.'
i wiecie ze tak od razu lepiej i latwiej bylo. Mowilem jak do brata, nie stresowalem sie tak bardzo. Fakt tez jest taki ze jeszcze nie zadzwonili, ale sadze ze to poprzez test ktory bylo potem przy komputerze w sprawie jezykow programowania. Wiem przynajmniej tez ze musze podszkolic pewne rzeczy. Ale skoro mnie wzieli na rozmowe to jakoc ich moja osoba zaciekawila. A zawsze za 2 miesiace mozna sprobowac sie dostac do tej samej firmy, ale troche sie doszkalajac.
_________________ Ludzie są, po to żeby żyć i tańczyć..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.