Fobia spoleczna, socjofobia, chorobliwa niesmialosc, zaburzenia lękowe, fobie, lek towarzyski, fobia socjalna, lek spoleczny, nerwica spoleczna, depresja, samotnosc, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowosc unikajaca, zaburzenia osobowosci, fobia forum, forum dyskusyjne Fobia społeczna
Fobia społeczna, socjofobia, chorobliwa nieśmiałość, zaburzenia lękowe, fobie, lęk towarzyski, fobia socjalna, lęk społeczny, nerwica społeczna, depresja, samotność, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowość unikająca, zaburzenia osobowości, fobia forum, forum fobia, fobia społeczna forum dyskusyjne

DownloadDownload SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy  Chat
 blogBlog   Mapa GoogleMapa Google FAQ FAQ RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Rozmowa Kwalifikacyjna...
Autor Wiadomość
Actum 


Dołączył: 08 Sty 2012
Posty: 23
Skąd: Małopolska
Wysłany: Czw 02 Lut, 2012 22:17   

Ja teraz zdaję maturę, i już za niedługo sam będę musiał użerać się z tym problemem.
 
     
aanniiaa 


Dołączyła: 02 Lut 2012
Posty: 14
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 03 Lut, 2012 11:26   

Zwolniłam się z pracy w zeszłym roku po czterech latach. Głównym powodem był brak odnajdywania się na wyjazdach służbowych z klientami. Nie mogłam znieść tego, że jestem dzikusem i że tak jestem pewnie postrzegana. Nie byłam w stanie uczestniczyć w takim wyjeździe, gdy nie miałam pewności, że będzie choć jedna osoba ze współpracowników mi przychylna, której będę mogła się 'uczepić' na czas całego wyjazdu i mieć ten komfort, ze nie jestem sama jak palec.
W momencie składania wypowiedzenia czułam siłę w sobie, że dam radę - znajdę nowa pracę gdzie się przełamię, zacznę zachowywać się normalnie i tym samym zacznę nowe zycie będąc postrzegana jako śmiała dziewczyna. Niestety się przeliczyłam. Jestem już prawie rok bez pracy i doskonale wiem, że duży wpływ na to ma moje zdenerwowanie na rozmowach kwalifikacyjnych: łamie mi się głos, czasami go ściszam, nie potrafię skupić się na osobie rekrutującej, mam pustkę w głowie, gdy mam odpowiedzieć na pytanie. Nie mam pojęcia jak to w sobie przełamać. Wczoraj przeszłam kolejną rozmowę, o której wolę zapomnieć. Jej skutkiem był cały przepłakany wieczór. Czuję sie beznadziejnie. Mam prawie 28 lat, nie mam pracy, nie mam faceta. Jest mi wstyd szczególnie przed rodzicami, którzy z pewnością nie o takim dziecku marzyli. Nigdy im nie powiedziałam co mi dolega. Boję się, że usłyszę: przestań sobie wymyślać choroby, przestań się litować nad sobą, weź się za siebie, weź sie w garść... :roll:
 
     
Phobos 

Wiek: 29
Dołączył: 31 Sty 2012
Posty: 228
Wysłany: Pią 03 Lut, 2012 14:07   

Witam
Cóż powiedzieć "mam trak samo jak ty - tylko gorzej" nie załatwi sprawy.

Ja akurat na rozmowach kwalifikacyjnych czułem się dobrze, miałem przewagę nad osobami z którymi rozmawiam - szukałem wtedy pracy jako programista/analityk.

Problem stanowi miejsce pracy - te klaustrofobiczne biura itd.
Drugi problem to kontakt z innymi ludźmi i jakieś konferencję, długie rozmowy z "h*j wie kim" itd.

Te całe sytuację przerażały mnie do tego stopnia że zrezygnowałem i robię zupełnie w innym "zawodzie" -coś ala "oczyszczalnia ścieków".

Co do twojego ostatniego zdania:
Ja też nie umiałem powiedzieć rodzicom co mi jest bo nawet tego nie umiałem nazwać - za moich czasów depresja to było obniżenie terenu(geografia).
Nie obwiniaj siebie, my już tak po prostu mamy tylko garstka ludzi jest wstanie to zrozumieć.
Najgorszy nasz problem to "Chcieć a nie móc" - my to wiemy ale inni nie i postrzegają nas jako kogoś zupełnie innego...

"Weź się w garść" - chyba najbardziej nietrafione zdanie jakie można powiedzieć do osoby z depresją/fobią

A tak na pocieszenie:
Ja mógłbym być Twoim facetem :-P (taki odważny jestem w necie)
_________________
The World is Yours...
 
     
aanniiaa 


Dołączyła: 02 Lut 2012
Posty: 14
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 05 Lut, 2012 23:19   

Chciałam tylko napisać, że zostałam zaproszona do drugiego etapu przez firmę, w której byłam na rozmowie w czwartek (pisałam o tym wyżej). Jest to dla mnie istotne, bo uświadomiłam sobie, że jednak nie mogłam być tak tragiczna (jak to sobie wyobrażałam) w pierwszym etapie. A byłam przekonana, że zbłaźniłam się na maksa, bo facet mnie zdemaskował zadając pytania: dlaczego się tak denerwuję i czy zawsze mam taki cichy głos. Z kolei kobita zadawała jakieś pseudo psychologiczne pytania, na które nie dałam odpowiedzi wprost tylko pokrętnie uniknęłam odgrywania jakichś scenek rodzajowych do których chciała mnie zmusić.
Pewnie doskonale wszyscy tutaj zdają sobie z tego sprawę, że widzimy się zupełnie inaczej niż odbierają nas inni. Wyolbrzymiamy nasze niepowodzenia. Jak się okazało niepotrzebnie przepłakałam cały wieczór jęcząc jaka to ja jestem beznadziejna i jak to się ośmieszyłam na rozmowie i zrobiłam z siebie maksymalna idiotkę. Pewnie i tak mnie tam nie przyjmą, ale była to dla mnie nauka na przyszłość :->
 
     
niebieska123 

Dołączyła: 01 Mar 2012
Posty: 102
Skąd: małopolska
Wysłany: Czw 15 Mar, 2012 09:06   

Cytat:
byłam przekonana, że zbłaźniłam się na maksa, bo facet mnie zdemaskował zadając pytania: dlaczego się tak denerwuję i czy zawsze mam taki cichy głos.



wiem że na rozmowie kwalifikacyjnej jest ciężko zabłysnąć jakąś riposta na kłopotliwe pytanie zwłaszcza nam ale jak tak sobie mysle teraz ze pytanie o to czemu sie tak denerwuje można odpowiedz odwrócić na nasza korzyść pewnie na rozmowie bym tego nie wymyśliła bo nerwy by mnie zjadły ale teraz tak an spokojnie bym powiedziała że denerwuje sie bo zależy mi na tej pracy , w iw sumie krótka ale konkretna odpowiedz , która pokazuje nas w jednej chwili od innej strony można też dodać że uważam że stres jest czymś naturalnym w takiej sytuacji :-) Pamiętaj że tutaj chyba jak ktoś wyżej napisał, że nic tak nie pomogą jak praktyka powtarzanie sytuacji które nas stresują tylko tak możemy je oswoić u mnie ta zasada tez sie sprawdziła , tez na początku bardzo mnie stresowało chodzenie na rozmowy ale panicznie stresowało a jednak w trakcie rozmów jednej drugiej kolejnej uczymy sie pewnych schematów odpowiedzi nie oszukujmy sie ale w gruncie na każdej z rozmów padają bardzo podobne pytania i jezeli przejdziemy przez kilka taich sytuacji uodparniamy sie , umiemy sie juz przygotować na te pytania i coraz mniej nas jest w stanie zaskoczyć u mnie pomaga tez nastawienie takie że nie myśle w kategoriach dostania tej pracy mysle wręcz przeciwnie że najprawdopodobniej tej osoby juz nigdy nie zobaczę ona mnie zapomni po 2 dniach i to naprawdę pomaga , mnie nie stresuja same rozmowy jak juz praca tam moja pewność (pozorna) szybko gasnie napięcie mnie wykańcza i nie jestem w stanie wytrzymać długo w tym samym środowisko czuje sie gorsza oceniana z każdej strony .obecnie brak pracy spędza mi sen z powiek non stop o tym mysla a nocą ten natłok myśli jest nie do ogarnięcia
Ostatnio zmieniony przez niebieska123 Czw 15 Mar, 2012 15:05, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Phobos 

Wiek: 29
Dołączył: 31 Sty 2012
Posty: 228
Wysłany: Czw 15 Mar, 2012 15:59   

Najgłupsze pytanie jakie usłyszałem na rozmowie kwalifikacyjnej to:
"Proszę wymienić swoje trzy wady"

Odpowiedziałem że palę papierosy ale dalej pustka, niech ktoś tak sobie wymieni trzy wady w 2 minuty - czas start :-)

Myślę teraz że moja reakcja była zupełnie naturalna i zaraz osoby rekrutujące starały się mnie uspokoić ale do końca rozmowy 'rozbity byłem'.
_________________
The World is Yours...
 
     
niebieska123 

Dołączyła: 01 Mar 2012
Posty: 102
Skąd: małopolska
Wysłany: Czw 15 Mar, 2012 16:14   

mnie się pytali jak wyobrażam sobie siebie za 10 lat pamiętam ze tego sie nie spodziewałam ale o dziwo coś tam powiedziałam że ciężko tak bez namysłu powiedzieć zaczęłam lać wodę że plany i wyobrażenia to jedno a życie to inna sprawa
potem było co uważam za za swój największy życiowy sukces - macie pojecie takie pytania zadawać ?- ja myślę ze nawet ich nie interesują tym momencie odpowiedzi tylko sposób wybrnięcia umiejętność komunikacji pamiętam przeszłam pozytywnie tamta rozmowę sama byłam w szoku ale utwierdziło b mnie to w tym że praktyka jest w stanie nas uodpornić i przygotować na różne pytania im więcej takich rozmów przejdziemy tym bardziej kreatywni sie na nich stajemy czyli jakby wchodzi nam w krew taka naturalność w takiej sytuacji bo ja przerobiliśmy
 
     
ZoltaKredka 


Dołączyła: 15 Sty 2009
Posty: 759
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Czw 15 Mar, 2012 17:49   

Phobos napisał/a:
Najgłupsze pytanie jakie usłyszałem na rozmowie kwalifikacyjnej to:
"Proszę wymienić swoje trzy wady"

to chyba właśnie jest dość częste pytanie na rozmowach kwalifikacyjnych ;) tak samo jak pytanie jak wyobrażasz sobie siebie za 10 lat :)

na jednej z rozmów kwalifikacyjnych miałam właśnie pytanie o przyszłość i zadanie matematyczne z zarastającym stawem xD
_________________
"Życie musisz spijać z kryształowego kieliszka a nie siorbać z blaszanego garnuszka."
Ostatnio zmieniony przez ZoltaKredka Czw 15 Mar, 2012 17:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
outside 


Wiek: 24
Dołączył: 30 Maj 2010
Posty: 118
Skąd: Podkarpackie
Wysłany: Czw 15 Mar, 2012 18:14   

Byłem ostatnio na dwóch rozmowach kwalifikacyjnych. Zacząłem od dość poważnych stanowisk w poważnych firmach :-D Nawet nie było tak źle. Przed pierwszą rozmową stresowałem się niesamowicie, ale w samym dniu rozmowy jakoś byłem w miarę wyluzowany i nie było źle, aczkolwiek kiepsko mi poszło z pytaniami stricte zawodowymi.
Na drugiej rozmowie poszło mi dużo lepiej, tam doszedłem do drugiego etapu, mam kolejną rozmowę która ma trwać 2h po angielsku, będzie ostra jazda :mrgreen:
Tak więc ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

Co do pytań - standardowe: mocne strony, słabe strony, jak się widzę za kilka lat (powiedziałem że chcę zdobywać doświadczenie bo wiedza to nie wszystko), ile chcę zarabiać (heh, najgorsze możliwe pytanie), czy czuję się dobrze w grupie (tak, tak, lubię pracę w grupach :-/ ), czy jestem urodzonym przywódcą, czy chciałbym w ramach pracy jeździć do oddziałów zagranicznych i inne podobne dziwactwa.

Pytanie o największy życiowy sukces szczerze mówiąc zagięłoby mnie, muszę to przemyśleć.

Czuję, że jeszcze kilka rozmów i już będę szedł totalnie na luzie :mrgreen:
_________________
Optymista myśli, że świat stoi przed nim otworem. Pesymista wie, co to za otwór.
 
     
niebieska123 

Dołączyła: 01 Mar 2012
Posty: 102
Skąd: małopolska
Wysłany: Czw 15 Mar, 2012 18:48   

mnie najbardziej rozbawiło pytanie o to czy sie nie boje ludzi :-D
no bo w sumie co wtedy powiedzieć szczerze mówiąc to trzęsę portkami na sam ich widok ale chętnie podejmę to wyzwanie bo przecież dobrze odnajduje sie z ludźmi :mrgreen: to takie poplątanie z tym co sie myśli a z tym co wypada powiedzieć :-D
miałam jeszcze kiedyś taka sytuacyj kę właściciele mi przedstawili że klient zachowuje sie tak i tak czyli jakoś dla nas niekomfortowo i jak my na to mu odpowiadamy jak zachowujemy sie w takiej sytuacji no masakra czy takie pytanie to nie przesada do jakiegoś sklepu do w którego w gruncie rzeczy wcale nie chciałam dostać pracy szłam żeby cwiczyc a tu taka selekcja ale wtedy dostałam ta pracę..tak bardzo chciałabym dostać pracę wxale nie dobrze płatna jestem tak zmęczona psychicznie że byleby bylo cos spokojnego mam gdzieś prestiż na..to to może w innym wcieleniu przyjdzie czas :->
 
     
frog 
bagienna pływaczka


Wiek: 23
Dołączyła: 28 Cze 2011
Posty: 2709
Skąd: woj. pomorskie
Wysłany: Czw 15 Mar, 2012 19:47   

ja miałam raz rozmowę kwalifikacyjna w życiu i moim zdaniem, najgłupsze pytanie jakie uslyszałam było -> czy lubisz rozwiązywac krzyżówki ? czy oglądasz TV, czy czytasz ksiażki - jaką ostatnio przeczytałeś.. itd.
;/
a praca miala polegac na tym, ze siedzisz sobie w kasie na dworcu autobusowym i sprzedajesz bilety (tylko miesięczne). potem wypytywali mnie o ojca.. ogolnie sama sie nie przygotowalam do rozmowy wiec wiedzialam z góry z enie dostane tej roboty. ale pierwszy raz zaliczyłam jakby nie było. xle wspominam ogolnie tamto wydarzenie.
_________________
mój blog...
http://sekrety-karolajny.blog.pl/
***
"Najważniejsze jest, byś zapamiętał chwile
Te, w których było Ci dobrze, w których byłeś szczęśliwy"
 
     
niebieska123 

Dołączyła: 01 Mar 2012
Posty: 102
Skąd: małopolska
Wysłany: Pią 16 Mar, 2012 23:16   

sprzedawać bilety -fajna praca z perspektywy fobika tak mi sie wydaje takie panie siedzą przeważnie za szybką wiece jakaś form odgrodzenia jest wstukują naokragło to samo zmieniają sie tylko miejscowości a krótki kontakt z człowiekiem któremu wydaje sie bilet i on już idzie przeważnie sie spieszy więc tak samo jemu zależy żeby jak najszybciej oddalić jak i anm żeby więcej tej osoby nie widzieć :-) tak on wydaje sie być w maiże ok przynajmniej w pierwszej myśli mi sie wydaje oczywiście stresy mogą sie zdarzać bo jak sobie przypomnę kolejki w Krakowie do kasy po bilet niektórzy ludzie awanturujący się ..i te bidne kobiety w tych kasach ale w mniejszym mieście może nie byłoby tak złe generalnie gdzie dużo ludzi tym gorzej bo tym wieksze prawdopodobieństwo że ktoś wyskoczy z czymś nieprzewidzianym na co nawet w pełni normalny człowiek nie umiałby zareagować
 
     
nowy 


Wiek: 26
Dołączył: 10 Wrz 2011
Posty: 118
Skąd: Tarnów
Wysłany: Sob 17 Mar, 2012 12:55   

niebieska123 napisał/a:
...bo jak sobie przypomnę kolejki w Krakowie do kasy po bilet niektórzy ludzie awanturujący się ..i te bidne kobiety w tych kasach ...


A mi się dalej gęba uśmiecha jak sobie przypomnę w jakie wielkie zakłopotanie wprowadzało te kobietki jak jakiś obcokrajowiec po angielsku zagadał :-P
 
     
niebieska123 

Dołączyła: 01 Mar 2012
Posty: 102
Skąd: małopolska
Wysłany: Sob 17 Mar, 2012 14:03   

no ale przeważnie na kasach siedzą starsze panie i tutaj nie dziwie sie ze dla nich nauka języka to nie to samo co dla kogoś zaraz po szkole ale teraz już chyba lepiej jest ta obsługa obcojęzyczną chociaż nigdy nie słyszałam takiej obsługi kogoś z po angielsku- a teraz to zmienia postać rzeczy chyba raczej na kasie nie mogłabym pracować biletowej za duży stres jeszcze języków nie wzięłam pod uwagę :-) dawka stresu zbyt duża
 
     
outside 


Wiek: 24
Dołączył: 30 Maj 2010
Posty: 118
Skąd: Podkarpackie
Wysłany: Pon 19 Mar, 2012 21:03   

I już po rozmowie. Gdyby nie mój "swietny" angielski w stresie (zapominam najprostszych słówek :/ ) to rzekłbym, że poszło całkiem nieźle. Drobne podkolorowanie własnej osoby też jakoś wyszło ;D Niestety, skończyło się jak zawsze - "oddzwonimy"...
_________________
Optymista myśli, że świat stoi przed nim otworem. Pesymista wie, co to za otwór.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



fobiaspoleczna.info © 2008 - 2012 - All Rights Reserved
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Forum Mapa Forum XML RSS


Gry Download



Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.