Lubicie jeździc na tzw. spotkania rodzinne? Grille w obszernym gronie rodziny, w tym czasem dalekiej ?
lubię
jeśli to mają byc dłuższe posiedzenia to koniecznie musi być ktoś w moim wieku to rozmowy jeśli krótkie to jakoś przeżyję w gronie samych dużo starszych ode mnie
_________________ "Życie musisz spijać z kryształowego kieliszka a nie siorbać z blaszanego garnuszka."
Ostatnio zmieniony przez ZoltaKredka Sob 18 Cze, 2011 14:58, w całości zmieniany 1 raz
Ja mam za kwadrans z hakiem wizytę wujaszkostwa. Siedząc przy stole chyba jestem cały czas zaburaczony (tak przynajmniej mi się wydaje), a sztućce lecą mi z rąk. Potrawy płynne sobie odpuszczam, bo zanim łyżka dotrze do gęby, to traci swą zawartość. Żarcie czasem ucieka też z widelca. Picie też jest mocno problematyczne - łapy trzęsą mi się, jakbym miał parkinsona, a podczas podnoszenia do ust naczynia staje to się jeszcze bardziej widoczne. Siedzę bez słowa i staram się w miarę szybko zmyć, pozostawiając resztę przy fascynujących rozmowach o przepuklinie wujka Władka.
Nie cierpię spotkań rodzinnych. Jeszcze pół biedy, jeśli są u mnie - mogę wtedy wymknąć się do swojego pokoju pod jakimś pretekstem, ale jeśli to my mamy iść do kogoś, to potrafię przeżywać to przez tydzień. Okropnie źle się czuję w towarzystwie rodziny, nie ważne czy bliższej czy dalszej. Nie przeszkadzają mi tylko moi domownicy i rodzice chrzestni, z którymi świetnie się dogaduję. Siedzenie przy wspólnym stole jest okropne, mam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą, dlatego za wszelką cenę staram się nie zwrócić na siebie uwagi. Nie lubię standardowych rozmów o nieuczciwości polityków, nieuczciwości księży i obgadywania wszystkich znajomych, ale jeszcze gorzej jest, gdy ktoś nieudolnie próbuje nawiązać rozmowę ze mną. A tematy są dwa: szkoła i życie uczuciowe. Wtedy zaraz wszyscy się na mnie patrzą z głupawymi uśmieszkami na twarzy.
Ogólnie rzecz biorąc, unikam spotkań i obiadków rodzinnych jak tylko mogę.
ja lubie takie rodzinne spotkania, fajnie tak sie z rdziną siedzi, mam tez kuznke w prawie w moim wieku, wiec jest dobrze. Choc nie przepadam za takimi jak np, huczne wesela (jest wtedy pełno ludzi i z dalszej rodziny co nie zanam) i na takich w restauracjach tez nie zawsze się dobrze czuję, szczególnie gdy zostaję sama przy stole i nie mam co z sobą zrobic, ale wtedy czas się wlecze
u was też ciągle gadają o tusku, kaczyńskim, smoleńsku, żydach i naszych wschodnich sąsiadach, katyniu, komunistach, i że stary tamtej a tamtej to alkoholik który dyma kogo popadnie?
Też nie cierpię swojej rodziny. Szczególnie ojca i wszystkich z jego strony. Są strasznie fałszywi, dwulicowi i nieznośni. Lubię tylko jednego Wujka i jego żonę ze strony mamy. No i babcie, której nie zamieniłabym na żadną inną Jak oni przyjadą to ok, mogę siedzieć i czuję się dobrze. Jak mam się spotkać z kimś innym - masakra. Męczę się wśród ludzi, których nie mam ochoty ani widzieć, ani słuchać.
Nie lubię spotkań rodzinnych. Starsze pokolenie mnie nudzi, młodszym nie umiem się zająć, a "moje" mnie strasznie stresuje
Od prawie roku unikam rodzinnych zjazdów, spotkań, wesel. Tak jest łatwiej. Póki co nie mam sił z tym walczyć
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Ostatnio zmieniony przez drevash Pon 20 Cze, 2011 12:22, w całości zmieniany 2 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.