Wysłany: Sob 21 Sty, 2012 16:17 Koniec studiów..co dalej?
Nie bardzo wiem gdzie pasuje ten temat. W tym roku bronię pracy magisterskiej, a więc kończę pewien etap w moim zyciu zwany studiami. Dzisiaj do mnie dotarło, że coś się kończy. Nie będzie już wymówki typu: przecież jeszcze studiuję, nie muszę być taka dorosła, taka na serio..
Teraz nadejdzie etap szukania miejsca dla siebie, szukania pracy i czuję się troche na rozdrożu. Czy ktoś z was jest w takiej sytuacji lub był? Czuł ten niepokój wynikający z nadchodzących zmian? Strach przed dorosłością, pracą?
Bo ja nie lubię zmian..ale wiem, że to nieuniknione.
Każdego czeka taki moment ... Ja obecnie też jestem w takim momencie. Skończyłem naukę, niedługo zaczynam pracować, myślę powoli o usamodzielnieniu się. Pewnie że jest jakaś niepewność, nie do końca tak jakbyśmy chcieli żeby było, ale ja chce być samodzielny niż siedzieć u rodziców i słuchać ich marudzenia ;p Trzeba każdy etap przejść, chyba że ktoś chce całe życie mieszkać u rodziców i być na ich utrzymaniu ... ;p
Ja też niedługo kończę studia. Aktualnie mieszkam z 1 rodzicem po rozwodzie. Jestem w stanie się utrzymać finansowo, ale jakoś nie widzę sensu w opłacaniu drugiego mieszkania skoro w tym jest wolny pokój. Ogólnie to chyba bym miał wyrzuty sumienia jeśli bym zostawił matkę samą. Sam nie wiem co będzie dalej, zarabiam przez internet i tylko kiszę się w domu
Ktoś powinien się wreszcie zastanowić nad całkowitą likwidacją studiów dziennych, bo trochę przykro patrzeć jak 23-24 letni ludzie wchodzą nagle w życie z mentalnością późnych licealistów.
Ktoś powinien się wreszcie zastanowić nad całkowitą likwidacją studiów dziennych, bo trochę przykro patrzeć jak 23-24 letni ludzie wchodzą nagle w życie z mentalnością późnych licealistów.
Jasne, bo znasz mnie żeby oceniać moją mentalność po jednym wpisie.
Chyba po to jest to forum żeby się dzielić tym co nas martwi.
Żal czytać takie coś.
Hmm, znam ten strach... tylko że ja kończę studia dopiero za rok, a już czuję nadchodzącą zmianę. Mam wrażenie jakby to miało zamknąć jakiś ważny etap, który niestety w większości zmarnowałam. Dopiero niedawno udało mi się przełamać i zbudować jakieś znajomości na studiach, a niedługo to się skończy.
Teraz uczelnia to jedyne miejsce, gdzie rozmawiam więcej z innymi ludźmi. Dlatego boję się, że po skończeniu studiów poczuję się jakby rzucona na głęboką wodę... I znów trzeba będzie wszystko budować od nowa, całkiem sama... Ciekawe, ile tym razem mi to zajmie?!
_________________ "Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny..."
Jasne, bo znasz mnie żeby oceniać moją mentalność po jednym wpisie.
Chyba po to jest to forum żeby się dzielić tym co nas martwi.
Żal czytać takie coś.
Ode mnie się odwal, to nie ja ci przedłużałem dzieciństwo o 5 lat za długo.
Może to prawda, tylko że np dla mnie studia to praktycznie jedyny kontakt z ludźmi i głównie po to się na nie zapisałem. Po za tym dużo osób pracuje jednocześnie studiując. Twierdzisz że oni są dziecinni?
Studia są fajne i rozwijają.
Nie wszystkich zmusza sytuacja do harowania zaraz po maturze. A pracować też już miałam okazje. Zastanawiam się tylko jaką drogę dalej obrać i widzę, że nie ja jedna Dzięki za zrozumienie.
Racja, olewka na forumowe trolle, zawsze się znajdą
Niektórzy nigdy nie wyrastają z podstawówki.
Może to prawda, tylko że np dla mnie studia to praktycznie jedyny kontakt z ludźmi i głównie po to się na nie zapisałem. Po za tym dużo osób pracuje jednocześnie studiując. Twierdzisz że oni są dziecinni?
Niewielu i nie ma w tym niczego dziwnego, studia dzienne to nie jest coś co ułatwia podjęcie pracy w trakcie.
A cały pic nie polega na robieniu tego czy tamtego, czy też nie robieniu tego czy tamtego, ale zbyt długiego przebywania w alternatywnej rzeczywistości. Trochę jak z fobią społeczną, tylko większość nie uważa tego za problem.
TysonX napisał/a:
Ja twierdzę że osoba Dooku ma swoje dziwne podejście do życia i nie ma co się przejmować jego zaczepkami, bo później obraca kota ogonem
Ja twierdzę, że weź podaj jakieś przykłady, zacytuj czy coś w tym rodzaju, bo jednak zarzuciłeś bardzo poważnym oskarżeniem. Daj znać jak już poszukasz i nie znajdziesz.
TysonX napisał/a:
Według mnie studia są jak najbardziej potrzebne i dzienne i zaoczne i nie ma co się nad tym faktem rozpisywać ... :p
To dobrze, ale weź może przyjdź, jak już będziesz miał coś do powiedzenia, ok?
yasmin napisał/a:
Studia są fajne i rozwijają.
To są jakieś argumenty za czymś, czy co to jest?
yasmin napisał/a:
Nie wszystkich zmusza sytuacja do harowania zaraz po maturze. A pracować też już miałam okazje. Zastanawiam się tylko jaką drogę dalej obrać i widzę, że nie ja jedna Dzięki za zrozumienie.
Mam taką propozycję - spróbuj powtórzyć to co wcześniej pisałem, tylko własnymi słowami. Ciekawi mnie sposób, w jaki twój mózg interpretuje słowo pisane.
Nie wiem, ale jak dla mnie nawet jeśli 70% osób przedłuża sobie dzieciństwo studiami to i tak się opłaca je prowadzić dla pozostałych 30%, które popychają świat do przodu. Nigdy nie wiadomo kiedy jaką osobę złapie geniusz i pomysł na coś rewolucyjnego. Czasami to dotyczy tych osób mniej ambitnych. Pracując często nie ma czasu się zastanawiać nad różnymi abstrakcyjnymi pomysłami, a takie prowadzą do odkryć.
Ostatnio zmieniony przez hiawatha Nie 22 Sty, 2012 17:14, w całości zmieniany 2 razy
Nie wiem, ale jak dla mnie nawet jeśli 70% osób przedłuża sobie dzieciństwo studiami to i tak się opłaca je prowadzić dla pozostałych 30%, które popychają świat do przodu.
Z tym popychaniem świata do przodu, to spora przesada (nawet bardzo). No i nie mówię, że studia to jest coś złego. Mówię, że forma tych studiów to jest coś złego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.