Nie ma się czym chwalić w moim przypadku:( Strasznie sprawy się potoczyły, dużo mojej winy w tym jest, wszystko spier.... Właściwie to cały czas dom, jakieś wypady do sklepu ze starymi, przeżywam tam swoją dawkę strachu, później dom i tak się kończy dzień.
_________________ "Żyjesz więcej w ciągu pięciu minut przy całkowicie otwartej przepustnicy niż niektórzy w ciągu całego życia"
kiedys...1.dom,dom,dom,rzadkie wypady z kumplem na piwo i upijanie sie w barach,siedzenie przy kompie...blech okropne czasy...nudy na maxa...
teraz.2.praca na noce,po pracy troche kilka godzin snu,wstane to sie wyjdzie gdzies prawie codziennie ze znajomymi na impreze w rytmie rap,albo calkowita bezsennosc i dzialanie,oprocz pracy w tygodniu studia zaoczne co za tym idzie nauka albo i nie,ale ogolnie duzo sie dzieje,mimo ze NIE ZAWSZE MAM NA TO SILY,ale PROBUJE stanac na nogi,przelamywac sie,ogolnie to teraz zabiegana jestem,praca,studia,spotkania ze znajomymi,czasem mam tego kuźwa dosyc tej lataniny i lubie sie wyciszyc przy muzyce w pokoju i codziennie jeszcze siedze po kilka godzin przy internecie,bo komp to moj nawyk z ktorego nie zrezygnuje,po prostu szajba no!!!!ale w pracy po prostu chodze smutna,tak sie czuje niepewnie...
No właśnie ENDORFINA ma racje- ruszcie tyłek... Jak nie zrobi się pierwszego kroku to w życiu nie nastąpią żadne zmiany- na lepsze oczywiście Ja np w zeszły weekend wybrałam się z kumpelami na andrzejki i było całkiem fajnie a też mi się nie chciało- dobrze że mnie zmusiły...
_________________ Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe...
A co jak się nie lubi imprez? Akurat takiej zmiany nie potrzebuje, nie jestem towarzyska i wcale mi to nie wadzi, raczej potrzeba mi takiego zwykłego towarzystwa, rozmów może, a nie zaraz imprezowania Ruszyć tyłek to bym mogła ale np. na spacerek... z kimś najlepiej, bo sama to nigdy nie mogę się wybrać, zawsze chcę pójść ale ostatecznie się rozmyślam (czyt. tchórze).
_________________ Lodowiec napiera na kredens,
przez łóżko pustynny dmie wiatr.
Rysa na dnie filiżanki
to ścieżka na tamten świat.
dom-szkoła-dom-nauka-komputer-spatulki
Oto mój przeciętny dzień , fascynujący nie ? A jakże prosty w obsłudze i niezwykle zrozumiały...Ale też beznadziejnie mało urozmaicony.
Też aż tak bardzo nie lubie imprez. Teraz mieszkam na stancji i mam nawet fajnych lokatorów ale wciąż włarzą mi do pokoju i pytają się czy chce piwa albo czy ide zapalic. Na początku nawet mi sie to podobało, ale teraz zaczyna mnie to męczyc. Jedna impreza na 2 do 3 tygodni w zupełności by mi wystarczyła
Szkoła - Dom - Nauka - Komputer
Najczęściej wygląda to tak no w weekendy wypada z tego plan szkoła i tak cały czas
Czasem zdarza się jakaś impreza albo coś takiego ale to się najczęściej kończy kompletnym upiciem i trudnościami z dojściem do domu. W zasadzie to nie przepadam za imprezami chociaż mam na nie z kim chodzić.
Mój przecietny dzień jest bardzo przeciętny
Kiedy chodziłam do szkoły/na studia było inaczej, a tak to spędzam głównie czas w domu. Chciałabym pracować, ale jakoś nie mogę się przełamać
Na ogół spędzam czas czytajac książki (uwielbiam czytać), przy komputerze, czasem się czegoś pouczę, obejrzę coś w telewizji, poćwiczę jogę, wyjdę na spacer
_________________ "...Everything Happens For A Reason..."
Locke (Lost)
mój dzień wstaje rano żeby wysłać dzieci do szkoły później sprzątanie siedzenie przed kompem obiad a jeszcze muszę wyjść do sklepu żeby na ten obiad coś kupić [dla mnie bol oczywiście] później znowu komp szykowanie dzieci do szkoły kolacja i do łóżeczka i tak w kolko przez cały tydz. rozrywka po hu............
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.