ANTsy, to cale systemy wierzen, przekonania i postawy na temat swoj i otaczajacej rzeczywistosci (swiat jest okrutny, relacje trudne, a ja slaby), ale takze subtelne mysli 'komentujace' nasze zachowanie przed, po i w trakcie czynnosci ('nie poradze sobie', 'juz sie zaczynam denerwowac', 'skompromitowalem sie'). czasem nawet zwykle skojarzenia ('on mnie przeraza'', 'jestem glupi')
gdybym mial napisac definicje antsow, to powiedzialbym, ze to mysli, ktore powstrzymuja cie przed rozwojem i dzialaniem (trzymajace cie w miejscu, w bezczynnosci), sa:
- nacechowane negatywnie
- szukaja winy to tobie
- wskazuja, ze dane zjawisko lub cecha twojego charakteru sa stale, niezmienne
- zjawisko lub cecha maja wymiar uniwersalny, globalny - calkowicie definuja ciebie i twoje zycie
sytuacja: chcesz poderwac dziewczyne, a ona odpowiada 'daj mi spokoj'.
ANT: 'musze byc naprawde beznadziejny, skoro tak mnie splawila...'
analiza: mysl nacechowana negatywnie; wine za niepowodzenie ponosisz jedynie ty; cecha niezmienna (jestem beznadziejny i juz, nie widze szans na zmiane); cecha ma charakter uniwersalny (nie uwazam sie za beznadziejnego podrywacza, lecz w ogole jestem beznadziejny)
dla porownania, bardziej racjonalna mysl:
'jeszcze nie radze sobie w podrywie, bede musial nad tym popracowac'
analiza: mniejsze nacechowanie negatywne; wine za niepowodzenie ponosisz jedynie ty, cecha zmienna (bo moge nad tym popracowac); cecha nie ma charakteru globalnego lecz lokalny (jestem jeszcze slabym podrywaczem, ale poza tym jestem ogolnie ok).
idealna, pozytywna mysl:
'chyba miala zly dzien albo wredna z niej baba, skoro tak mnie splawila'
analiza: wine za niepowedzenie ponosi ona badz zrzadzenie losu (czynniki zewnetrzne).
------------
przy wychodzeniu z fobii, mysli negatywne zastepuje sie racjonalnymi. w miare postepu uzywa sie coraz wiecej pozytywnych mysli. zwroc uwage, ze pozytywne myslenie, nie polega na wmawianiu sobie, ze jest sie wspanialym, lecz na sciaganiu presji z siebie.
Był to trudny miesiąc, ze względu na sporą liczbę nawrotów fobii. Najsilniejszy miał miejsce na przełomie roku i trwał około tygodnia. Ale, jako że moim noworocznym postanowieniem jest zniszczenie fobii, podjąłem kilka ważnych kroków
16.01 Wróciłem na treningi, nie było mnie tam ponad 3 lata. Wcześniej też to rozważałem, ale strach był o wiele zbyt silny, żebym mógł o tym choćby i zacząć na poważnie myśleć. Przed samym treningiem przez około godzinę mocno się stresowałem, ale to minęło po wejściu do klubu.
20.01 Poszedłem do pracy, akurat się znalazła dorywcza. Same nocki i śmieszne pieniądze, ale roboty długo nie mam, to wybrzydzać nie ma co. Teraz nie czuję się najlepiej, ciągle chodzę zmęczony i nic mi się nie chce, ale to ewidentnie wina rozregulowania się.
Mam załatwiony staż w państwowej instytucji, ale staram się o pracę na stacji paliw, co z punktu widzenia walki z FS uważam za znacznie lepsze.
24.01 Egzamin praktyczny z prawa jazdy. Drugi w życiu - 2 lata temu nawet nie wyjechałem z placu i nie chciałem zapisywać się na następny egzamin nie wierząc, że kiedykolwiek mi się uda. Po poprzednim egzaminie masakrycznie zdołowany długo krążyłem po praktycznie nieznanym mi mieście, poszukując knajpki, w której mógłbym zdrowo dać w palnik
Teraz to zupełnie co innego
Trochę się stresowałem przed egzaminem, ale jestem pewien, że mniej niż część osób siedzących ze mną w poczekalni, być może nawet nie wiedzących, czym w ogóle jest fobia społeczna. W ciągu jakichś 15 minut na tyle udało mi się opanować stres, że zrobiłem się wręcz senny
W końcu wywołano mnie. Wyszedłem lekko "nabuzowany", ale wiedziałem, że to dobry stan - zwiększył moje skupienie i zlikwidował senność.
Na placu gitara, choć przy ruszaniu pod górę zakląłem sądząc, że zjechałem do tyłu więcej niż przepisowe 20 centymetrów. Na mieście też luzik, utrzymywał się stan zwiększonej uwagi, większego stresu nie czułem nawet przy popełnianiu błędów.
Ostatecznie egzamin był w plecy, jednak źle nie było - nie popełniłem bardzo poważnych baboli (nie zamieniłem się z egzaminatorem na miejsca ). Instruktor (bardzo surowo oceniający kursantów) skomentował, że trafił mi się "dziadowaty egzaminator", tragedii nie ma, a zdany egzamin jest spokojnie w moim zasięgu (z 2 i 3 zdecydowanie się zgadzam, co do pierwszego za słabo egzaminatora znam).
Ponadto porównałem swój stan psychiczny ze stanem sprzed dwóch lat i wstecz, wynik jest bardzo na korzyść
To bardzo miłe słyszeć o ukończeniu terapii.Co do samej terapii jestem w 7 sesji i powiem szczerze trzymam się tej terapii konsekwentnie,dlaczego,bo po 2-im tygodniu faktycznie mój lęk całkowicie ustąpił,byłem zaskoczony,i pozytywnie zdziwiony i to mnie napędza do dalszej pracy.Faktycznie jest coś z tym z książką Zimbardo"nieśmiałość",która mówi,że osoby nieśmiałe ukrywają głęboko swoje ja i o tym mówi też Richards.Faktycznie to wolne mówienie sprawia,że ukrywamy ją i pokazujemy nowe" ja"z pomocą wolnego mówienia,tak jakbyśmy kamuflowali to stare,i coś w tym chyba jest.Nie zgodzę się jednak,autor pisze w którymś momencie,że "głęboko sobie pooddychamy i poczujemy ulgę".W hiperwentylacji możemy się jeszcze bardziej "zapowietrzyć"i tym samym spowodować większy lęk,dlatego głębokie oddychanie w dużym lęku,sam wiem po sobie,jest złe.Ale o tym jak oddychać napisałem wyczerpująco w swoim artykule(link w podpisie).
Ps.Mam takie pytanie, bo w sesji 7 jest sama treść i kilka zdań do powtarzania i nie wiem czy w tej sesji należy powtarzać wszystko łącznie z radzenie sobie z ANT-sami,coroczny zjazd negatywnych myśli i paradoks walki,łącznie z obecną sesją?Jak wy to robiliście?
Ps.Mam takie pytanie, bo w sesji 7 jest sama treść i kilka zdań do powtarzania i nie wiem czy w tej sesji należy powtarzać wszystko łącznie z radzenie sobie z ANT-sami,coroczny zjazd negatywnych myśli i paradoks walki,łącznie z obecną sesją?Jak wy to robiliście?
Powtarzałem codziennie wszystko oprócz "corocznego zjazdu"
witam wszystkich;)
Jestem nowym użytkownikiem. Tydzień temu rozpocząłem sesje i Tu moje pytanie: Jeżeli w pierwszym tygodniu miałem za zadanei czytać wolno przez minimum 10 minut na glos i wyłapywać ANTsy, to nadal to musze robic w 2 3 tygodniu aż do końca sesji??
To samo np co musze zrobic w 2 tygodniu też musze robić już do końca sesji, czy tylko tydzien zrobie i juz inne zadania wykonuje??
Jeżeli w pierwszym tygodniu miałem za zadanei czytać wolno przez minimum 10 minut na glos i wyłapywać ANTsy, to nadal to musze robic w 2 3 tygodniu aż do końca sesji??
Jestem w 9 tygodniu terapii i czytam codziennie przez 20 minut, od początku terapii.
_________________ It doesn't make a difference if you're right or wrong; you just have to make a decision.
Jeżeli w pierwszym tygodniu miałem za zadanei czytać wolno przez minimum 10 minut na glos i wyłapywać ANTsy, to nadal to musze robic w 2 3 tygodniu aż do końca sesji??
Jestem w 9 tygodniu terapii i czytam codziennie przez 20 minut, od początku terapii.
w pierwszym tygodniu wyłapujemy ANTsy i jeśli się takowy pojawia probojemy sie ich pozbyc złowami: Stop znów te myśli, one nie są prawdziwe, przesadzają i zniekształacają rzweczywistość
w 2 tygodniu kiedy się pojawią mówimy:
Znów te myśli, w niczym mi nie pomagają są, słe, podjąłem decyzje o zmiane ich na inne: i tu wybieramy po 1 cytacie z "kiedy lek się zbliza" "przygotowanie do strresujących sytuacji" "kiedy lęk jest bardzo duży"
mówimy je co dzień na głos przynajmniej 3 razy dziennie.
Więc już nie wiem czego się trzymać gdy się pojawiają, robimy to co w pierwszym tygodniu czy to co w 2 tygodniu??
pozdrawiam
chciałabym zacząć ta terapie.. ale jakoś nie widzę siebie czytając to na kompie bo oczy zaczynaja bolec. czy jest jakas ksiazka z Ta terapia? czy jednak musze sie meczyc
_________________ Przyjaźń to strach przed samotnością, a miłość to jeszcze większy strach przed osamotnieniem...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.