Wysłany: Pią 14 Lis, 2008 20:13 Przełamywanie się, jako sposób samoleczenia fobii
Jedynym i najskuteczniejszym sposobem wyleczenia fobii społecznej jest nie unikanie okoliczności wywołujących u nas stres, a wychodzenie problemom naprzeciw. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to metoda bolesna, wymaga bowiem dużej odporności psychicznej. Musimy być dostatecznie silni, by znieść serie ewentualnych upokorzeń (jak na przykład, niepochlebne komentarze bądź spojrzenia), jednak uwierzcie mi - to jedyna możliwa droga pokonania fobii. Dlatego też, codziennie wyznaczam sobie zadania, które wymagają kontaktu z drugim człowiekiem. Często są to sytuacje wymuszone (idę do sklepu, by coś kupić, choć dana rzecz nie jest mi w tym momencie potrzebna, czy dzwonię, by zapytać się o coś, co jest mi wiadome od dawna). Nie zawsze wychodzi koncertowo, mam jednak świadomość, że każda nawiązana, nawet najwątlejsza nić porozumienia z drugim człowiekiem jest krokiem ku normalności.
Również zgadzam się z wami. Brzmi to bardzo prosto ale czasami zwykłe wyjście do sklepu bywa nie wykonalne, kiedy to po prostu nie czuje się na siłach i jedyną rzeczą na którą mam ochotę jest siedzenie w domu przed telewizorem, komputerem albo po prostu płacz.. wiem że to do niczego nie prowadzi ale równocześnie nie potrafię tego zmienić Kurcze chciałabym żeby ktoś dał mi gotowy plan po którego realizacji fobia by prysnęła niczym bańka mydlana... czy to jest możliwe??? Chyba nie... A raczej na pewno nie Ale gdyby ktoś odkrył taki przepis to niech się do mnie zgłosi!!!
_________________ Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe...
blondi1011 -To wbrew pozorom nie jest trudne , ja potrzebowałam do tego przygotowania.
Gdy po szkole nadeszły upragnione wakacje , zaczęłam oddawać sie swoim zainteresowaniom .
Wyciszałam swój umysł , mój organizm pracował normalnie , gdy trzeba było wyjść już aż tak bardzo się nie stresowałam bo chodziłam z mamą na spacery .
Nie zmuszałam sie do niczego -jak nie chciałam wyjść to nie wychodziłam .
W pewnym momencie siedzenie w domu mi się znudziło i z własnej woli jeździłam z rodzicami do znajomych .
Po powrocie do szkoły fobia wróciła , ale nie była tak silna i wyczerpująca.
Przełamywanie się zawsze jest częścią jakiejkolwiek terapii , bo jak inaczej przekonalibyśmy się do tego czego się boimy.
taaa...ja się w sumie przełamałam,ale nie do końca...poszłam w świat wśród ludzi,jednoczęsnie pracuję i studiuję,ale do końca nie osiągnęłam takich efektów jak zamierzałam...brakuję mi czasami tej bomby co rozpierdzieli wszystkich! ja rozpierdzielam ludzi tylko na imprezach,a w pracy to nie za bardzo...wtedy mam blokady...
Dołączyła: 14 Lis 2008 Posty: 83 Skąd: z głupiego miejsca
Wysłany: Pią 28 Lis, 2008 23:06
Inaczej się faktycznie nie da, trzeba małymi kroczkami się przełamywać. Tylko, jak tu osiągnąc sukces, gdy już człowiek jakoś okrzepł, wyciszył się, aż tu nagle przykrość od jakiegoś kołka? Która natychmiast grzebie wszelkie sukcesy na tym polu? No jak ich wytępić, tych chamów
Ja mam problem z przełamywaniem się:( Takie plany układam w domu a jak już przychodzi co do czego to wymiękam:(:(
Mam dokładnie tak samo.
A przełamywanie się jest dobre, ale trzeba z tym trochę uważać. Bo jeśli chcieć się przełamywać "na siłę", skutki mogą być odwrotne - jeśli coś nie wyjdzie, to wtedy fobia może się pogłębić.
Moim zdaniem psycholodzy robią wodę z mózgu człowieka zamiast nam pomagać czasami pogarszają sprawę... lecz nie zawsze jest łatwo sie przełamać.. ! stresuje mnie dużo rzeczy i jakoś czasami nie umiem.. robie się czerwona i wogóle obciach.. ! ;/ napewno zwlaczeniem nie jest branie tabletek.. ! bo to dopiero niszczy psyche.. !
pozdrawiam wszystkich..
LostSoul hmm.. czy ja wiem czy sie nie obejdzie.. nie zawsze partner albo przyjaciel to rozumie.. wiem to z doswiadczenia.. ;/ ;/ niestety mój były partner tego nie rozumiał i chciał mnie poddać leczeniu.. psychiatrycznemu.. ;/ niestety sie znim rozeszłam co pogłebiło mój dołek.. ;/ ;/ i zaczełam sie ciać.. ;/
ksiezniczka tez mam sznity,ale to byla wymiana braterska krwi 9 lat temu z ziomami ...i co sie stalo?mamy sie nawzajem w dupie,przyjazn prawdziwa to rzadkosc...
boicie się leczenia psychiatrycznego? u mnie fobia wiązała się z silną nerwicą lękową. Byłam tego od początku świadoma i sama uczyłam się sobie z tym radzić, ale w pewnym momencie poczułam, że to za mało i poszłam Z WŁASNEJ WOLI do psychiatry. Moja terapeutka bardzo mi pomogła ustabilizować to co sama osiągnęłam (zresztą powiedziała, że jest pod wrażeniem, że miałam tak dużą świadomość siebie i sama bez pomocy umiałam kierować swoim "leczeniem"), ale bez niej utknęłabym w martwym punkcie, dużo mi uświadomiła, pomogła poznać samą siebie i okiełznać moje mega napady paniki.
Psychiatra to nic złego, przecież nie musicie o tym mówić całemu światu. Chociaż ja powiedziałam. Wiedziała o tym cała moja najbliższa rodzina, moja przyjaciółka, mój chłopak i jakoś nikt się nie śmiał. Moja kumpela jeździła ze mną nawet na sesje. Naprawdę dobrze na tym wyszłam. Ale trzeba samemu chcieć.
Przełamywanie się to faktycznie jedyna metoda, która pozwala pozbyć się chociaż w pewnej części lęków. Żadna paplanina ani leki nie odniosą skutków takich jak właśnie wchodzenie w sytuacje stresowe i nauka radzenia sobie z nimi. Leki mogą nam jednak pomóc się w tych sytuacjach trochę opanować...
Ja na początku leczenia zawsze wszystko sobie planowałam. Kiedy gdzieś szłam, mówiłam sobie, że zrobię to to i to, a jeśli cos się będzie działo to zawsze mogę wyjść. I stosuję to do dziś. Jednak silne samozaparcie jest konieczne, aby wytrzymać do końca
boicie się leczenia psychiatrycznego? u mnie fobia wiązała się z silną nerwicą lękową. Byłam tego od początku świadoma i sama uczyłam się sobie z tym radzić, ale w pewnym momencie poczułam, że to za mało i poszłam Z WŁASNEJ WOLI do psychiatry. Moja terapeutka bardzo mi pomogła ustabilizować to co sama osiągnęłam (zresztą powiedziała, że jest pod wrażeniem, że miałam tak dużą świadomość siebie i sama bez pomocy umiałam kierować swoim "leczeniem"), ale bez niej utknęłabym w martwym punkcie, dużo mi uświadomiła, pomogła poznać samą siebie i okiełznać moje mega napady paniki.
Psychiatra to nic złego, przecież nie musicie o tym mówić całemu światu. Chociaż ja powiedziałam. Wiedziała o tym cała moja najbliższa rodzina, moja przyjaciółka, mój chłopak i jakoś nikt się nie śmiał. Moja kumpela jeździła ze mną nawet na sesje. Naprawdę dobrze na tym wyszłam. Ale trzeba samemu chcieć.
Przełamywanie się to faktycznie jedyna metoda, która pozwala pozbyć się chociaż w pewnej części lęków. Żadna paplanina ani leki nie odniosą skutków takich jak właśnie wchodzenie w sytuacje stresowe i nauka radzenia sobie z nimi. Leki mogą nam jednak pomóc się w tych sytuacjach trochę opanować...
Ja na początku leczenia zawsze wszystko sobie planowałam. Kiedy gdzieś szłam, mówiłam sobie, że zrobię to to i to, a jeśli cos się będzie działo to zawsze mogę wyjść. I stosuję to do dziś. Jednak silne samozaparcie jest konieczne, aby wytrzymać do końca
Ja teraz chodzę tylko do psychologa, ale myślisz, że warto mi wybrać się też do psychiatry ? Tam idzie się chyba głównie po leki prawda ?
_________________ "Żyjesz więcej w ciągu pięciu minut przy całkowicie otwartej przepustnicy niż niektórzy w ciągu całego życia"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.