Fobia spoleczna, socjofobia, chorobliwa niesmialosc, zaburzenia lękowe, fobie, lek towarzyski, fobia socjalna, lek spoleczny, nerwica spoleczna, depresja, samotnosc, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowosc unikajaca, zaburzenia osobowosci, fobia forum, forum dyskusyjne Fobia społeczna
Fobia społeczna, socjofobia, chorobliwa nieśmiałość, zaburzenia lękowe, fobie, lęk towarzyski, fobia socjalna, lęk społeczny, nerwica społeczna, depresja, samotność, strach, wyobcowanie, kompleksy, osobowość unikająca, zaburzenia osobowości, fobia forum, forum fobia, fobia społeczna forum dyskusyjne

DownloadDownload SzukajSzukaj UżytkownicyUżytkownicy GrupyGrupy  Chat
 blogBlog   Mapa GoogleMapa Google FAQ FAQ RejestracjaRejestracja ZalogujZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
PO FOBII
Autor Wiadomość
Faith 
Moderator
Nieobecny


Wiek: 21
Dołączył: 05 Sty 2010
Posty: 1070
Wysłany: Nie 15 Sty, 2012 14:35   

Urthon napisał/a:
ale nie widzę drogi w okłamywaniu się.


Ja też nie.
Nie wiem, jak wyglądasz i nie chodzi mi o to że jeśli np. nie masz nogi to masz afirmować ( nie wiem czy w polskim jest taki czasownik ), że masz noge i masz wyobrażać sobię, że te noge posiadasz bo to nic nie da.
Ja np. mam duży krzywy nos i słyszę docinki od innych ale nie robię sobie z tego problemu, po prostu akceptuję siebie to jak wyglądam i cieszę się z tego. Za nic w świecie nie zamieniłbym mojego wielkiego garbatego nosa na jakikolwiek inny. jeśli komuś się nie podoba to jego problem, mnie to nie interesuje. i tyle.


a tu jest nast. część

Wiele w życiu mnie spotkało i wiem , że Ciebie też dużo. Pewnie masz wrażenie, że gdyby nie fobia Twoje zycie potoczyłoby się inaczej, byłbyś szczęśliwy, pewnie miał byś dziewczynę, wiele przyjaciół, każdy by Cię zapraszał na imprezę, pewnie byłoby tak że wszyscy siadają obok ciebie a ty opowiadasz cokolwiek a ludzie słuchają Cię z uwagą. Codziennie byś dostał z miliom smsów od dziewczyn był byś klasowym "kozakiem" itp itd. ale powiem Ci coś, tak by nie było.Prawdobodobnie gdybyś nie miał fobii to ... hmm zacznijmy może od tego że nie ma czegoś takiego jak "gdybym","gdyby"(...) to wtedy było by lepiej. My ludzie mamy taką tendencję twierdzenia, że gdziekolwiek i kiedykolwiek indziej niż tu i teraz byłoby nam lepiej.

Może też oczekujesz, że będziesz "zdrowy" dopiero wtedy jak będziesz miał dużo ( patrz wyżej ) aee tak nie będzie. nigdy tak nie bedzie. jeśli wyznacznikiem Twojej samooceny jest ilość Przyjaciół, znajomych, czy ilość dostawiania smsów od ludzi dziennie to lepiej przestan w taki sposób myśleć bo nigdy nie bedziesz "zdrowy", "normalny" tylko zawsze bedziesz "fobikiem".
coś Ci powiem,:
wypobraź sobie że wsiadasz do samochodu, wbijesz bieg, sprawdzasz czy światła masz włączone i ruszasz...
teraz zadam Ci pytanie, jaki bieg wbiłeś?

Nie musisz być super kierowcą ani nawet nie musisz mieć prawa jazdy żeby mi odpowiedzieć, że wbiłeś jedynkę ( ewentualnie dwójkę w zimie :P ). Ale czemu tak zrobiłeś? No bo to oczywiste że głupotą byłoby ruszanie z trzeciego, czy piątego biegu. No tak, masz rację.

To teraz powiedz mi dlaczego Ty sam próbujesz wystertować z piątego biegu, dlaczego twoim wyznacznikiem pozbycia się fobii jest piąty bieg? czyli to że masz fullll znajomych,ze jesteś duszą towarzystwa, itp itd. Nigdy nie spełnisz tych oczekiwań a nawet lakby to i tak tego nie zauważysz.
chce Ci przez to powiedzieć, że masz zbyt duze wymagania wobec siebie . Stawiasz sobie wymagania które są NIEMOŻLIWE do spełnienia.
Zwolnij trochę, pomysl co jest dla Ciebie najważniejsze i tego się trzymaj. Nie oczeku, że jak "pokonasz" fobię to świat się zmieni, że ludzie się zmienią, bo tak nie bedzie. Niebo dlaej będzie niebieskie, trawa zielona, a właściciele psów dalej nie bedą sprzątać po swoich pupilach. Nie oczekuj, że świat się zmieni. Zmienisz się TY i Twój sposób patrzenia na świat. To TY musisz się zmienić.
 
     
Dubstep 


Dołączył: 17 Lis 2011
Posty: 114
Wysłany: Nie 15 Sty, 2012 23:35   

To wszystko jest dobre ale do czasu. Próbowałem stać się asertywny drogą egoizmu. Egoizm zaszedł zadaleko więc znalazłem się w gorszej sytuacji niż w punkcie wyjścia. Ja osobiście np mam w dupie czy ktoś mnie zaprasza na impreze czy dostaje mase smsów czy jest o mnie głośno w szkole czy nie. Poprostu chce żyć normalnie, ale z dnia na dzień utwierdzam się w przekonaniu że przypadek fobi społecznej jest identyczny do straconej nogi. Samo to że se pomyślisz ze jest ok jestem *****isty blablba mam noge nie spowoduje że ta noga wróci. Każdy sposób jest dobry do czasu a potem jest tyle warty co samochód bez silnika. Daleko nie pojedziesz. Ja nie dawno też pisałem podobny temat do Twojego i miałem takie same myślenie jak Ty teraz że to wszystko jest proste do zwalczenia że trzeba chcieć i to samo przejdzie, ale to było wszystko pod wpływem emocji w danej sytuacji chwilowo było lepiej więc myślałem ze rzeczywiście bedzię ciągle ok. Niestety teraz wiem jak bardzo się myliłem. Właściwie WSZYSTKO JEST STANEM UMYSŁU, ale stan umysłu można porównać do stanu fizycznego. Jeśli jest poważnie uszkodzony nie sposób jest go naprawić. Tyle w temacie. Prosty przykład Jak ktoś ma Dysocjacje osobowości [ znane też jako osobowość mnoga] to choćby się zesrał nie spowoduje że każdego dnia będzie tą samą osobą. Ja też 5-6 lat się mecze z tą fobia. Też mam kolegów i koleżanki, nie jest tak ze siedze w domu sie zamartwiam jakie to wszystko jest straszne. Wypruwam z siebie flaki żeby "żyć" normalnie, jak ktoś mnie zaprasza gdzieś rzucam wszystko i lece. W nadzieje że będzie lepiej. Swoją osobe już dawno zakceptowałem, próbowałem podchodzić krytycznie itd ale to wszystko działa tylko na określony okres czas a potem wszystkie starania szlak trafia.
NIE MAM ZAMIARU TYM KOGOŚ ZASMUCAĆ I KAZAĆ PRZESTAĆ WALCZYĆ, ALE MOIM ZDANIEM Z TEGO SIE NIE DA WYJŚĆ CAŁKOWICIE.

DAJE SOBIE NOGE UCIĄĆ ZE KAŻDY KTO MA FOBIE NOLIFOWAŁ PRZED KOMPEM. Zapewne nałożyły sie jeszcze dodatkowe aspekty. Odrzucenie przez środowisko, nadmierny stres czy cokolwiek innego. Poprostu psychika jest uszkodzona przez komputer.
Naukowcy stwierdzili że komputer jest gorszym nałogiem niż np alkohol. Dodam że przez komputer mam też wade wzroku czego już nie naprawię niestety. Za błędy życiowe się srogo płaci. Zapewne można jakoś życ w miare dobrze. Ale bez szału nie bedzie stabilnej 100% sytuacji raczej. Gdzie ciągle jest sie normalną osobą. Ale może sie myle mam taką nadzieje bynajmniej. Próbujcie warto naprawde róbcie cokolwiek może sie uda wam. ZYCZE TEGO WSZYSTKIM ZE SZCZEREGO SERCA.
Ostatnio zmieniony przez Dubstep Nie 15 Sty, 2012 23:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
manu 
Infinita Tristeza

Dołączył: 14 Lis 2008
Posty: 519
Skąd: z podłogi
Wysłany: Pon 16 Sty, 2012 07:56   

Asertywny drogą egoizmu? W myśl hasła: "Koleś, robisz to źle" Masz poziom świadomy i podświadomy, wszystko tak na prawdę odbywa się w podświadomości, wtedy to ma sens i wtedy to się udaje, natomiast jeżeli nazywasz to wmawianiem etc etc to znaczy, że robisz to świadomie, a Twoja podświadomość jest w rozsypce. Popracuj sobie na Core feelings, the work itp.
Cytat:
ale to było wszystko pod wpływem emocji w danej sytuacji chwilowo było lepiej więc myślałem ze rzeczywiście bedzię ciągle ok.

No właśnie... emocje, odczuwałeś zwykły entuzjazm zamiast prawdziwej radości, czyli coś jakby słomiany zapał. Nad emocjami też pracuj, żeby Toba nie sterowały.
 
     
Dubstep 


Dołączył: 17 Lis 2011
Posty: 114
Wysłany: Pon 16 Sty, 2012 14:05   

Jestem impulsywny ;p dzieki temu jeszce w miare idzie wyżyc z fobią. Mam lepsze gorsze dni a naawet chwile kazdego dnia jest ciezko nie ma stabilnej sytuacji emocjonalnej. Podświadomość nie wpływa na rzeczywistość ani nie działa to tez w 2 strone. Podświadomość i nadświadomość odziaływuje w mocny sposób na świadomość = fobia.
_________________
"Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
 
     
Faith 
Moderator
Nieobecny


Wiek: 21
Dołączył: 05 Sty 2010
Posty: 1070
Wysłany: Pon 16 Sty, 2012 20:19   

Dubstep napisał/a:
Mam lepsze gorsze dni a naawet chwile kazdego dnia jest ciezko nie ma stabilnej sytuacji emocjonalnej


Co przez to rozumiesz? Prawda jest taka, że jedyni co mają "stabilną sytuację emocjonalną" to są psychopaci, którzy nic nie czują...
Moim zdaniem, troszkę źle na to patrzysz. Nie ma czegoś takiego jak "stabilna sytuacja emocjonalna". Każdy ma lepsze i gorsze dni i to jest normalne. Nie oczekuj od siebie że będziesz "zdrowy" wtedy tylko jak wszystko będzie super a Ty będziesz codziennie radosny bo po prsotu raz ktoś ma dobry humor a raz zły i tyle.

Dubstep napisał/a:
Właściwie WSZYSTKO JEST STANEM UMYSŁU, ale stan umysłu można porównać do stanu fizycznego


A gdzie tam. To są dwie zupełnie inne rzeczy. Coś jak ogień i woda, spirytus i lemoniada.

Dubstep napisał/a:
DAJE SOBIE NOGE UCIĄĆ ZE KAŻDY KTO MA FOBIE NOLIFOWAŁ PRZED KOMPEM


Przypomnij mi, że mam Ci uciąć nogę.
Akurat to nie za bardzo ma wpływ na fobię, dlaczego? a bo chociażby dlatego, że nikt nie "nabawił się" fobii przez nałogowe granie na komputerze. Raczej zaliczyłbym to do skutków fobii a nie do przyczyn.

Dubstep napisał/a:
Samo to że se pomyślisz ze jest ok jestem *****isty blablba mam noge nie spowoduje że ta noga wróci


Racja, ja napisałem to samo i się z tym zgadzam.

Dubstep napisał/a:
ak Ty teraz że to wszystko jest proste do zwalczenia że trzeba chcieć i to samo przejdzie


Nigdy i nigdzie nie napisałem że samo przejdzie bo samo nigdy nie przejdzie, gdyby tak było to nie byłoby osób którzy cierpią na fobię parę lat.

Dubstep napisał/a:
Prosty przykład Jak ktoś ma Dysocjacje osobowości [ znane też jako osobowość mnoga] to choćby się zesrał nie spowoduje że każdego dnia będzie tą samą osobą


To jest bardzo dobry przykład, naprawdę z tym że ja tu nie pisze o tym bo nie mam o tym zielonego pojęcia. Nigdzie nie napisałem, że "mam lekarstwo na dysocjację osobowości" bo takiego nie mam. Pisze na temat mojej fobii i moich sposobach na walkę z nią.

Dubstep napisał/a:
psychika jest uszkodzona przez komputer.


Tego już kompletnie nie rozumiem i nie wiem jak to jest możliwe.

Dubstep napisał/a:
Ale bez szału nie bedzie stabilnej 100% sytuacji raczej. Gdzie ciągle jest sie normalną osobą.


Łał, zgodziłeś się na półśrodki coś jak "będę żyć ale tylko na najniższym poziomie". Złożyłeś broń i się poddałeś, więc czego oczekujesz? nie wyjdziesz z fobii robiąc tak dalej.

Dubstep napisał/a:
Ale może sie myle


Akurat w moim przypadku się pomyliłeś.

Dubstep napisał/a:
Podświadomość nie wpływa na rzeczywistość


Racja. Podświadomość wpływa tylko na subiektywną rzeczywistość, na rzeczywistość jaką widzi konkretna osoba.
 
     
Dubstep 


Dołączył: 17 Lis 2011
Posty: 114
Wysłany: Pon 16 Sty, 2012 22:20   

No lifowanie ryje psyche tu nie ma co do skutków zaliczać tylko do pzryczyn no chyba ze fazie zawansowanej gdzie czlowiek sie boji wlasnego cienia :P Mówiąc o stanie emocjonalnym mam na myśli to że w powiedzmy jade na pełnej kur... no i w pewnym momencie łapia mnie strach nie wiadomo skąd :P
Nie cisne po najmniejszej linii oporu i przekreślam wszystko ale poprostu nic na siłe jak czuje ze nie podołam nie próbuje :P Teraz małymi kroczkami próbuje do przodu :D Jakoś tak podbudowałeś troche tym postem mnie:D Teraz wierze ze rzeczywiście można jednak ten syf ogarnąć zobaczymy co czas pokaże ;D
_________________
"Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
 
     
Urthon 
Pobody's nerfect


Wiek: 21
Dołączył: 27 Maj 2011
Posty: 2341
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 16 Sty, 2012 23:24   

Cytat:
No lifowanie ryje psyche tu nie ma co do skutków zaliczać tylko do pzryczyn


Ja też się z tym nie zgadzam. Wielu ludzi w tej kwestii myli skutek z przyczyną.
_________________
“A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
 
 
     
Dubstep 


Dołączył: 17 Lis 2011
Posty: 114
Wysłany: Wto 17 Sty, 2012 13:18   

No ale kiedyś byłem megaa śmiały :D a przez kompa zaczełem być nieśmiały :/ tak więc nie wiem :p Jak sie nie wychodzi do ludzi to człowiek dziczeje a ciagle gnicie pzred kompem napewno dobrego wpływu na psychike nie ma ';]]
_________________
"Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
 
     
TysonX 


Wiek: 23
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 276
Wysłany: Wto 17 Sty, 2012 14:00   

Poprostu odizolowałeś się od ludzi, zamiast siedzieć przy kompie mógłbyś równie dobrze czytać książki i wtedy byś zwalił winę na książki ? Bo tak Cie wciągają ? nie sądzę ;) Komputer uzależnia, ale moim zdaniem nie robi żadnego uszczerbku na psychice ... każda tutaj osoba na pewno się nie raz zafascynowała komputerem, internetem czy grami, ale to normalne xD
 
     
Soledad 

Wiek: 23
Dołączyła: 13 Gru 2010
Posty: 550
Wysłany: Wto 17 Sty, 2012 14:35   

a mi właśnie książki zryły psychę, poważnie. w podstawówce/gimnazjum non stop coś czytałam, żeby jeszcze coś mądrego to ok, ale nie, oczywiście musiałam się brać za jakieś idiotyczne powieści od których nabiera się kompletnie nierealistycznego podejścia do życia, tudzież lektury (jak kiedyś będę pisać pracę magisterską to jako temat wezmę: "wpływ czytania lektur szkolnych na depresję u uczniów"... ;) ).

no ale nie obwiniam książek, bo wiem że dlatego je czytałam, żeby uciec od rzeczywistości która mi się nijak nie podobała, odkąd pamiętam miałam to poczucie, że wszystko jest nie tak jak trzeba, a tam przynajmniej na końcu wreszcie się układało jak należy.

ps. nie piszcie takich rzeczy, że komputer źle wpływa, że to zuo itd, bo potem ludzie czytają i zabraniają swoim dzieciom być może jedynej ich przyjemności. (wiem że to jest z d..y argument, ale serio ;) )
_________________
W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
A ty jakie masz plany na dzisiaj?
 
 
     
Dubstep 


Dołączył: 17 Lis 2011
Posty: 114
Wysłany: Wto 17 Sty, 2012 16:36   

Ogółem to wszystko dla ludzi, ale trzeba zachować umiar;p
_________________
"Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
 
     
manu 
Infinita Tristeza

Dołączył: 14 Lis 2008
Posty: 519
Skąd: z podłogi
Wysłany: Wto 17 Sty, 2012 20:30   

"Uważaj na swoje myśli, bo staną się słowami.
Uważaj na swoje słowa, bo staną się czynami.
Uważaj na swoje czyny, bo staną się twoimi przyzwyczajeniami.
Uważaj na swoje przyzwyczajenia, bo staną się twoim charakterem.
Uważaj na swój charakter, bo stanie się twoim losem"
 
     
Borealis 


Wiek: 16
Dołączył: 17 Gru 2011
Posty: 158
Skąd: Lublin
Wysłany: Wto 17 Sty, 2012 21:23   

Czy ktoś z was miał coś takiego że próbujecie wyjść z fobii i za każdym razem gdy zaczynacie czuć się lepiej, wydaje wam się że idziecie w dobrym kierunku... Spadają na was jakieś nieszczęścia/negatywne emocje i pociągają w dół? Ja mam tak ciągle.

W ogóle to mam taką obrzydliwą sinusoidę- na przemian jest jakaś Bardzo Pozytywna Emocja która daje mi wiarę w życie ("Tak! To jest przełom!") i Bardzo Negatywna Emocja ('Nigdy się nie wyleczę, nigdy, kolejny raz upadam!"), po tej negatywnej podnoszę się i nastrój mi się poprawia aż do kolejnej BPE... I tak w kółko.

Cały czas wyszukuję sobie nowe zmartwienia i stresy, nie mogę wyjść z błędnego koła...

W zeszłym tygodniu było mi tak dobrze po obejrzeniu Króla Lwa (co z tego że dla dzieci :D ), tak się wyluzowałem, zdobyłem nawet nowego znajomego i już myślałem że będzie lepiej- a w sobotę rano miałem jeden z najgorszych dołów emocjonalnych w historii mojej fobii.
Co tym razem wymyśliłem?
Tym razem śmiertelnie wystraszyłem się kwestii religijnej, śmierci, sensu życia i istnienia Boga- było ciężko, w pewnym momencie ryczałem i rozważałem samobójstwo "Żeby wiedzieć czy Coś tam jest, muszę wiedzieć raz na zawsze!" (!)

Od ostatnich kilku dni cały czas spokoju nie daje mi kwestia "Bóg istnieje czy nie? Wiara czy ateizm?", w najdrobniejszym działaniu szukam głębszego sensu religijnego, a okropnie przeraża mnie lęk przed śmiercią i nieszczęściem w życiu. Masakra.
Za jakiś czas mi to przejdzie i się uspokoję, mam takie napady obsesyjnych lęków czasem, ale to znów odłoży na czas nieokreślony moje wyjście z fobii :/

Jakieś rady? Błagam tylko, nie namawiajcie mnie do jakiejś postawy religijnej bo tylko to powiększy mój strach, mam wystarczające dylematy egzystencjalne -,-
Cholera, przydałoby mi się jakieś doświadczenie w stylu śmierci klinicznej (wiem jak to brzmi) które rozwiałoby moje wątpliwości natury duchowej i uprościło wszystko.
_________________
Jedyne czego należy się bać, to strach.
Ostatnio zmieniony przez Borealis Wto 17 Sty, 2012 21:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Matthias 

Wiek: 22
Dołączył: 26 Gru 2010
Posty: 575
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 18 Sty, 2012 09:13   

Borealis napisał/a:
W ogóle to mam taką obrzydliwą sinusoidę- na przemian jest jakaś Bardzo Pozytywna Emocja która daje mi wiarę w życie ("Tak! To jest przełom!") i Bardzo Negatywna Emocja ('Nigdy się nie wyleczę, nigdy, kolejny raz upadam!"), po tej negatywnej podnoszę się i nastrój mi się poprawia aż do kolejnej BPE... I tak w kółko.

U mnie takie huśtawki są normalne, choć muszę przyznać, że po pierwsze od dłuższego już czasu nie wpadam w dołki na dłuższy okres (przeważnie jest to 1dzień, potem 1-2 dni takiego dochodzenia do siebie). W sumie, to gdy mnie łapią negatywne myśli, to o ile akurat o tym pamiętam, staram się im przyjrzeć, w sobotę miałem dość dziwną sytuację, bo łapały mnie właśnie takie myśli, słuchałem tego co zaczyna się dziać w mojej głowie i... te myśli odeszły, nie wpływając na mój dalszy nastrój.

Borealis napisał/a:
Co tym razem wymyśliłem?
Tym razem śmiertelnie wystraszyłem się kwestii religijnej, śmierci, sensu życia i istnienia Boga- było ciężko, w pewnym momencie ryczałem i rozważałem samobójstwo "Żeby wiedzieć czy Coś tam jest, muszę wiedzieć raz na zawsze!" (!)

Od ostatnich kilku dni cały czas spokoju nie daje mi kwestia "Bóg istnieje czy nie? Wiara czy ateizm?", w najdrobniejszym działaniu szukam głębszego sensu religijnego, a okropnie przeraża mnie lęk przed śmiercią i nieszczęściem w życiu. Masakra.

Masz problem :) Bo na te pytania o których piszesz nie dostaniesz odpowiedzi, i jeśli będziesz podchodził do tego w stylu "muszę to wiedzieć", to twoja frustracja i lęk będą coraz większe. A jakie ma znaczenie czy tam coś jest czy nie? Aktualnie przebywasz tutaj i tyle. Jak po śmierci nie ma nic, to nie powinno cię to obchodzić, jak coś jest to fajnie, ale dowiesz się o tym po śmierci :) (o ile się dowiesz ;) ) Czy Bóg istnieje? Jeśli dziś miałbym odpowiedzieć na takie pytanie to bym odpowiedział, że może tak, a może nie, ale jeśli istnieje, to na pewno nie tak jak to sobie wyobrażamy. Zresztą jakie to ma znaczenie? Heh, jak chcesz mieć pewność, to zacznij wyznawać jakąś wiarę (tak wiem czytałem by ci nie dawać takich rad, ale to tak z przymrużeniem oka ;) ), tylko czy to ma jakiś sens?
 
 
     
Dubstep 


Dołączył: 17 Lis 2011
Posty: 114
Wysłany: Sro 18 Sty, 2012 15:18   

Kod:
Czy ktoś z was miał coś takiego że próbujecie wyjść z fobii i za każdym razem gdy zaczynacie czuć się lepiej, wydaje wam się że idziecie w dobrym kierunku... Spadają na was jakieś nieszczęścia/negatywne emocje i pociągają w dół? Ja mam tak ciągle.

Exactly miałem tak 5 razy. Jak sie uwolnie to zaraz mnie depresja łapie. Emocje każą mi wrócić do popzredniego stanu. :P Ale ogółem teraz znowu sie uwolniłem od fobii i emocje negatywne były ale jakoś stawiłem im czoła wytłumaczyłem sobie że życie mam tylko 1. Że moje dązenia nie pociągaja za sobą zadnych negatywnych konsekwnecji nikogo nie ranie więc jest jak najbardziej ok :P poprostu pzrestałem siebie oszukiwać :P I jestem szczery sam ze sobą i jak narazie jest OK. Tam co pisałeś ze raz entuzjazm raz deprecha i sambójcze myśli to też tak mam bo jestem impulsywny :P ogólnie teraz jak mi przeszła fobia to mam ADHD :D ja ze skrajności w skrajność :D u mnie nie ma normy:D

Coś wam powiem :d słuchałem se wczoraj nute rapu
"Jedyne czego sie boimy to cień " - o co konkretnie chodzi ? że właściwie to czego sie boimy to urojenia i negatywne myśli które pozwalamy aby nami rządziły jak bedziemy szczerzy wobec siebie i postanowimy iść do przodu jak taran to tak bedzie :P Tylko nic wbrew sobie. *** opinie innych :D OPINIA PUBLICZNA TO DZIWKA :D robimy co chcemy bierzemy sie do kupy grunt to uwierzyć w siebie i bez spiny działać :D

A ja też miałem depreche z powodu czy Bóg istnieje czy nie :p Stwierdziłem ostatecznie że istnieje :D Po tym jak dowiedziałem się ze przywódcy światowi czczą szatana i oddają ofiary z owiec i biegają nago po lesie xD Ale nie wierze w sumie w żadną religie jako religie tylko poprostu w boga :p do kościoła nie chodze nie będe klękać przed złodziejami w czarnych sukienkach PEACE :d
Ostatnio zmieniony przez Dubstep Sro 18 Sty, 2012 15:29, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



fobiaspoleczna.info © 2008 - 2012 - All Rights Reserved
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Mapa Forum Mapa Forum XML RSS


Gry Download



Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.