Dołączyła: 25 Kwi 2010 Posty: 8473 Skąd: z Twojej szafy.
Wysłany: Sro 03 Lis, 2010 02:13
korzystałam z pomocy terapeuty jakiś czas temu. nie byłam zadowolona, na terapii wałkowałam bzdury zamiast kwestii, które przeszkadzają mi najbardziej (a które zostały skwitowane przez mojego terapeutę kpiącym uśmieszkiem przy próbach poruszenia). źle wybrałam terapeutę i rodzaj terapii (psychoanaliza), brakowało mi stanowczości na sesjach i umiejętności czy też chęci (w zasadzie jednego i drugiego, ale i tak na jedno wychodzi) w zmienianiu siebie (no i dowiedziałam się, że jestem jedną z najbardziej biernych i wycofanych pacjentek - mało pokrzepiające ). po dziesięciu miesiącach, przez które wizyty zazwyczaj były dla mnie bardzo przykre i bezowocne (w ostatecznym rozrachunku, bo często po samej sesji czułam się o tyle lepiej o ile wyrzuciłam z siebie ciążące mi sprawy - to pomaga niestety tylko doraźnie), zrezygnowałam z terapii, bo nie przyniosła absolutnie żadnych efektów. niemniej nie zrażam się, mam świadomość tego, że zawiniłam sobie sama przez brak aktywności, a nie dotarłam się z terapeutą swoją drogą - to też człowiek, nie dogodzi się każdemu. jak dorosnę do tej decyzji, spróbuję poszukać terapii poznawczo-behawioralnej, w moim przypadku psychoanaliza nie ma większego sensu - ale to chyba dosyć odległe plany w tej chwili.
trzeba mieć świadomość tego, że nawet najlepszy psycholog nie pomoże nam jeśli sami się nie zaangażujemy i nie włożymy w swoją terapię pracy - psycholog jest tylko, czy aż, przewodnikiem.
przy okazji przesuwam temat do działu "Leczenie", tam bardziej pasuje.
_________________ Without music, life would be a mistake. Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty. Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
Podobno psychoanaliza jest bardzo trudną drogą dla pacjenta. Moja psycholog jest z nurtu psychodynamicznego. Mówienie rzeczy w stylu 'jest pani wyjątkowo oporna' świadczy raczej o tym, że psycholog chciał Cię na siłę zatrzymać u siebie. Każdy idzie swoim tempem a psycholog ma za zadanie dotrzymywać Ci kroku a nie oceniać, czy jesteś wyjątkowo szybka czy wolna.
Fajnie, że widzisz też swoje trudności, przez co jak pójdziesz na terapię to będziesz miała już kilka spraw poskładanych
Nigdy nie korzystałem z profesjonalnej pomocy, chociaż rozważałem to w najgorszym okresie życia. Obecnie czuję, że powoli idę ku lepszemu, także nie zamierzam z niej korzystać (no chyba że coś się nagle sypnie)
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
ja byłam u psychologa kilka razy, było to z przerwami, ostatni raz byłam gdzieś ze 2 lata temu. byłam zadowolona, babka miala dobre podejście,wychodziłam zawsze w dobrym humorze. przestałam chodzic z tego względu , że gabinet był w zwykłej przychodni na NFZ, wśrod innych gabinetów np. koło okulistyki, pediatrii itp, trochę mnie to krępowalo ponieważ Rzeszów jest dość malym miastem i zawsze bałam się ze spotkam kogoś znajomego, raz nawet widzialam tam pewną osobę, na dodatek to był wielki korytarz nie że jakioś podzielone tylko wszystko razem wszyscy cię widzą i jeszcze nad moją głową wielka plakieta: PORADNIA ZDROWIA PSYCHICZNEGO, tak więc bardziej się stresowałam calym tym czekaniem i dlatego przerwałam. Ale mam zamiar jeszcze pójść do psychologa prywatnie jak już będe na siebie zarabiać, wtedy na spokojnie będe się umawiać na wizyty.
nie wiem którą opcję zaznaczyć. u psychologa (a właściwie dwóch psycholożek) byłam, ale to w sprawie zaburzeń odżywiania, i nie wiem czy autorce tematu chodziło o terapię ogólnie, czy też konkretnie tą mającą na celu zlikwidowanie nieśmiałości.
co do tych wizyt to... porażka i nikomu nie polecam. skończyło się na 3-4 wizytach w obu przypadkach, bo to nie miało sensu. obie panie z nieznanych mi powodów oczekiwały, że to ja będę wiedziała jak ma wyglądać ta cała terapia. a ja miałam te 16 czy 17 lat, nigdy wcześniej nie zetknęłam się ze środowiskiem psychologów, nawet jeszcze wiele nie czytałam wtedy na ten temat, i byłam po prostu "zielona" w tych sprawach, nie miałam pojęcia co się tam będzie dziać za drzwiami gabinetu. na zadawane pytania odpowiadałam tak wyczerpująco jak potrafiłam, a potem... zapadała cisza. minuta, dwie, pięć... patrzyłam na wskazówkę zegara zawieszonego na ścianie i myślałam sobie - nie, to nie może być prawda, gdyby to się działo naprawdę, to już na pewno coś by odpowiedziała, a nie milczała, wpatrując się we mnie usilnie... to była udręka, dla mnie każda sekunda takiej ciszy w rozmowie z kimś jest niesamowicie stresująca, a co dopiero z psychologiem, jak już samo zarejestrowanie się było horrorem, i każde wyjście z domu z tą myślą że idę właśnie tam, nie wspominając o siedzeniu w poczekalni (katastrofa).
ogólnie niczego się nie dowiedziałam od tych pań, nic mi to wszystko nie dało. poza wstydem, że tam poszłam (wiem, wiem, nie powinno się tego wstydzić, ale ja się jednak wstydzę )
a, no i żadna nie zauważyła że mam problem z nieśmiałością
Ja też chodziłem do takiej pani udającej psychologa. Potrafiliśmy milczeć całe pół godziny, bo ta pani najwyraźniej ma fobię społeczną i jest tak samo wycofana z życia, jak ja, dlatego słowem się nie odezwała. Podziękowałem za taką terapię i powiedziałem sobie "nigdy więcej".
_________________ Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka
Uczęszczałem do pani psycholog... Niestety jej specjalizacją były uzależnienia więc nie ma co się dziwić że mi nie pomogła. Ale chociaż trochę mi oczy otworzyła na to jak bardzo psycholodzy próbują manipulować człowiekiem, ona tego jeszcze za dobrze nie umiała bo to wykryłem. Ale no cóż...
Prawdę mówiąc teraz dużo lepiej sam sobie radze, niż za czasów kiedy to ona miała mi pomóc...
heh, psycholożka z fobią społeczną, może i tak właściwie tak myślę, że część osób które idą na psychologię interesuje się tą dziedziną ponieważ sami mają jakieś (mniejsze lub większe) problemy ze sobą, i liczą na to, że przestudiowanie tego kierunku pomoże im sobie z tymi problemami poradzić. miałam koleżankę, która właśnie z powodu problemu nieśmiałości wybrała psychologię jako kierunek studiów. (nie wiem jak się dalej potoczyły jej losy, bo nie utrzymuję z nikim z dawnych znajomych kontaktu )
podobnie jak antyk, już więcej do żadnych psycho~ bym nie poszła strata czasu i nerwów
tamte wizyty były jeszcze za dawnych czasów, kiedy sądziłam, że ktoś inny jest w stanie rozwiązać moje problemy
Wiek: 24 Dołączyła: 15 Sie 2009 Posty: 3199 Skąd: z lasu
Wysłany: Wto 28 Gru, 2010 21:01
nie korzystałam,ale coraz częściej zaczynam się nad tym zastanawiać...
_________________ "Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą. "- Robert A. Heinlein
"Od smutków życia są dwie ucieczki: muzyka i koty." - Albert Schweitzer
Też nad tym myślę, od czasu gdy dowiedziałem się, że jako student mogę skorzystać z usług ( ) psychologa uczelnianego. Jednak jak dotąd nie zdecydowałem się na ten krok, choć raz rozważałem to naprawdę poważnie.
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
a nie przeraża was fakt, że to już na zawsze zostanie wam "w papierach"? i że ktoś kiedyś może to wykorzystać przeciwko wam? niby nic, ale wiadomo jacy są ludzie...
ja żałuję, że poszłam. wolałabym żeby nie było żadnej wzmianki o tych wizytach w lekarskich kartotekach
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.