Do psychologa trzeba mieć skierowanie i iść z rodzicem/opiekunem?
Nie, nie trzeba mieć skierowania. Tak samo jak do psychiatry. A jeśli chodzi o rodziców, to ciężko powiedzieć, wszystko zależy na kogo trafisz. Ja byłam kiedyś u jednej, to przez pół godziny rozmawiała z moją mamą i ze mną, a potem już tylko mną. Z kolei u psychoterapeuty nie było czegoś takiego, tyle że dopóki nie skończyłam osiemnastu lat, co jakiś dzwoniła do mojej mamy i ogólnie mówiła, czy są postępy, czy nie. Ale o sprawach prywatnych nic nie mówiła - to zresztą podstawa dobrej terapii. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam.
_________________ Nie da się zmienić ludzi, nie niszcząc im życia.
Ostatnio zmieniony przez rock.your.life Pon 14 Lis, 2011 16:53, w całości zmieniany 1 raz
Pomogłaś, ale to mnie i tak nie ratuje... Nie ma opcji, żebym powiedziała mamie.
_________________ Chciałabym móc zanurzyć głowę w strumieniu Twojej świadomości, bezpowrotnie. Chciałabym przez judasze oczu Twoich łagodnych spojrzeć kto tam, kto jest w środku.
ja juz sobie kompletne nie radze wiec od razu umówiłam sie do psychiatry. Zotało mi 2 tyg do pierwszej wizyty. Nie chce rku zawalic wiec sie staram na swój ułomny sposób. Zajecia raz opuszczone, pozniej opuszczają sie juz same:D
Jeśli masz w miarę "bojowe" nastawienie to psychiatra to najlepszy wybór. Tylko jak na NFZ idziesz to uważaj na świrów co na pierwszej wizycie koniecznie chcą wysłać pacjenta do szpitala. Z państwowym ciężej się dogadać, ja chodziłem prywatnie jakoś łatwiej się dogadywałem
Zupełnie inaczej to sobie wyobrażałem... Najpierw przesiedziałem dość dużo czasu w poczekalni, podczas gdy ona gadała z moją mamą... Ale to normalne... Chodzi mi raczej o sposób rozmowy... Spodziewałem się, że to głównie ona na początku będzie gadać... A było wręcz przeciwnie... Mało mówiła, często robiła jakieś dziwne przerwy... Ogólnie coś tam jej powiedziałem o mojej chorobliwej nieśmiałości i lęku przed ludźmi, ale na więcej się nie zebrałem... Ogólnie jakoś szybko to zeszło... Potem jeszcze raz rozmawiała z moją mamą... Dowiedziałem się potem, że powiedziała jej, że w ogóle się na nią nie patrzę i że nie może się niczego ode mnie dowiedzieć, bo często kończę w pół zdania i nagle milknę... Ale przecież to właśnie jest część mojego problemu... Ogólnie mam jeszcze umówione 2 wizyty, a później zobaczę... Ale póki co jestem raczej pesymistycznie nastawiony...
Ostatnio zmieniony przez Johny Czw 17 Lis, 2011 00:18, w całości zmieniany 1 raz
Wydaje mi się, że to dosyć częste wrażenie wśród osób z fobią. Parę lat temu też chodziłem na terapię i raz w tygodniu miałem indywidualne spotkania. Często bywało tak, że przez całą godzinę padło parę zdań, większość z mojej strony. Nie znam się na psycho-naukach, ale widocznie jest to jakiś powszechnie uznawany sposób. Wkrótce mam zamiar zapisać się ponownie na terapię i tym razem na pewno będzie inaczej. Tym razem będę bardziej bezczelny i będę plótł, co mi ślina na język przyniesie. Wtedy bałem się cokolwiek powiedzieć, bo bałem się zdania terapeutki na mój temat. A przecież ona po to tam jest, żeby grzebać w moich brudach
Pamiętaj też, że nikt nie jest w stanie uzdrowić Cię za pomocą paru cudownych słów. Będziesz musiał się w to wszystko solidnie zaangażować. Będzie bolało. Ma boleć!
ja ide na NFZ. Nikt z rodziny nie wie, ba nawet nie podejzewa ze cos jest nie tak. Domyślałąm sie, ze trzeba bedzie duzo o sobie mówic. Na filmach zawsze pokazują ze wraca się do dziecinstwa i w tym okresie najczesciej szuka sie problemu, to prawda? Jestem dobrej mysli. Gyby mi poleciał jakąs terapię tez bym chetnie poszła, o ile nie jest płatna.
U mnie pierwsze spotkania wyglądały tak, że więcej w sumie mówił psycholog, tzn. zadawał jakieś pytania a ja starałem się odpowiedzieć - choć często padały słowa: nie wiem. Tym samym wykręcałem się od odpowiedzi Gdy padło pytanie to chciałem jak najszybciej zakończyć panującą ciszę i właśnie mówiłem wtedy nie wiem W końcu jednak postanowiłem przyjść na spotkanie ze spisanymi przez siebie notatkami. Spisuję tam przeróżne rzeczy, które przychodzą mi do głowy i teraz mówię na spotkaniach zdecydowanie więcej, przez co też trochę wzrasta moja pewność siebie.
ja w piatek mam pierwszą wizytę u psychiatry chociaż chciałam iść od razu do psychologa na psychoterapię ale w mojej przychodni żeby dostać sie do psychologa trzeba mieć skierowanie od psychiatry, bezsens jakiś, ale wreszcie ide i mam nadzieje ze dostane to skierowanie bez problemu chociaż strasznie sie stresuje i na dodatek musiałam zapisac sie do przychodni w moim malym miasteczku bo nie miałam możliwości zapisać sie gdzieś indziej
nie ma się co stresować ja Ci powiem że do psychologa chodzę już kilka miesięcy i jutro znowu mam wizytę ( właściwie dzisiaj bo już czwartek ) i nie mogę się jej doczekać , w końcu będę mógł z kimś szczerze i o wszystkim pogadać
Nigdy nie korzystałam z pomocy psychologa, jakoś zawsze wychodziłam z takiego założenia, że jest on tylko osobą, która ma mnie nakierować na rozwiązanie problemu, który tkwi w mojej głowie, na podstawie zadawnych mi pytań, a dokładniej, na podstawie analizy moich odpowiedzi, a nie osobą, która poda mi rozwiązanie mojego problemu na tacy. Poza tym, z tego co zauważyłam, absolwenci psychologii to najczęściej osoby, które ukończyły taki kierunek nie dlatego, że czują potrzebę pomagania innym, a dlatego, że nie ma na nim maty. Nie chciałabym trafić do psychologa, który słuchając moim problemów, będzie sobie myślał "no no mów dalej niech to tylko powiem żonie to padnie". Z tego co tu wyczytałam to sporo osób trafia na złych psychologów. Ja wiem, że to są też przecież tylko ludzie, ale co jak co, ale jak się nie potrafi wczuć w czyjąś sytuację to nie pomoże się nikomu.
A jeszcze pytanie do osób korzystających z pomocy psychologa, tych zadowolonych, jak to wygląda, o co ten psycholog pyta? Jeśli czujecie poprawę to dlaczego?
wraca się do dziecinstwa i w tym okresie najczesciej szuka sie problemu, to prawda?
to prawda.
Przeszłam już dwóch psychologów,teraz chodzę do trzeciego,który jest najlepszy. Jestem właśnie na etapie "grzebania w dzieciństwie",muszę przyznać że nie jest łatwo jeśli na serio zależy Ci na wyleczeniu. Z każdego spotkania wychodzę tak jakby lżejsza na duchu. Także mówię z własnego doświadczenia że warto się wybrać do psychologa,warto się ujawnić najbliższym. Sama tyle lat byłam twardą skorupą,mówiłam to samo co Wy wyżej,że nie ma opcji żeby komuś opowiedzieć,że rodzice mnie wyśmieją . Ale strach zawsze ma duże oczy. W końcu zebrałam się na odwagę i muszę przyznać że od tamtego momentu moje życie wygląda coraz to lepiej (nie zapeszając)
_________________ "...człowiek więcej boi się tworów własnego umysłu niż konkretnej rzeczywistości..."
A jeszcze pytanie do osób korzystających z pomocy psychologa, tych zadowolonych, jak to wygląda, o co ten psycholog pyta? Jeśli czujecie poprawę to dlaczego?
Wiesz, to zależy na jaki rodzaj psychoterapii sie zdecydujesz.
Ja mam akurat prowadzoną psychoanalizę i cieszę się, że akurat ten rodzaj. W teorii prowadzi do samego źródła problemu i pomaga mi go zrozumieć. W praktyce - wciąż tam zmierzam. Po drodze rozwikłałem kilka pomniejszych problemów, które, jak sie okazuje, łączą się z głównym. Tak jakbym odbudowywał psychikę po troszeczku, ostrożnie a nie od razu próbował wymienić na zdrową. Jest to proces niestety długotrwały.
O co pyta psychoanalityk? Nie pyta prawie wcale. Pomaga pacjentowi pracować nad tym, co ten mu powie. Tak pacjent mówi i pacjent pracuje a psycholog jakby czuwa nad tą pracą, bo dużo skuteczniej przebiega "naprawa" jeśli chory sam dochodzi do pewnych wniosków a nie jeśli są mu one przedstawione. Tak mi się wydaje.
Tyle jeśli chodzi o moje doświadczenia z psychoanalizą. Na forum na pewno jest ktoś korzystający z poznawczo - behawioralnej, może sięwypowie jak sprawa wygląda u niego.
_________________ "Nil admirari - niczemu się nie dziwić"
Horacy.
Jestem właśnie na etapie "grzebania w dzieciństwie",muszę przyznać że nie jest łatwo jeśli na serio zależy Ci na wyleczeniu.
A znaleźliście już ewentualny powód fobii? Piszesz, że czujesz się lżejsza po takich spotkaniach, z powodu możliwości wygadania się komuś? czy to co mówi ten psycholog podnosi Cie na duchu?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.