Jaki związek kompleksy mają i/lub mogą mieć z fobią społeczną?
Bardzo duży.
Admin napisał/a:
Czy w Waszym przypadku kompleksy i fobia społeczną są ze sobą połączone powiązaniem zależności, wyzwalającym jedno z tych dwóch?
Tak. Najpierw były tylko kompleksy, które prawdopodobnie 'uwolniły' fobię z głębi mnie.
Admin napisał/a:
Czy uważacie, że pozbycie się kompleksów wpłynęło by lub też całkiem zniwelowało fobię społeczną w Waszym wypadku?
Gdybym pozbyła się kompleksów i nie miała myśli w stylu "czy aby na pewno wyglądam dobrze" to podejrzewam, że czułabym się o wiele, wiele pewniej i łatwiej byłoby mi zmniejszyć fobię.
Admin napisał/a:
Czy fobia społeczna sprawiać może lub jest tak w istocie w Waszym wypadku, iż powstają na jej skutek nowe kompleksy, a stare się powiększają, nabierają na silę?
Tak, chyba tak. Kiedyś miałam mniejsze kompleksy i było ich mniej. Teraz mam więcej, a te stare się powiększyły (tzn zależy to od dnia, czasem praktycznie w ogóle nie mam kompleksów, ale czasem to... )
_________________ 'Samotna jak wilk żyjący w stadzie' - teraz szczęśliwa jak Wilczyca żyjąca z ukochanym Wilkiem
"Człowiek jest z natury istotą społeczną, kto zaś nie potrafi żyć w społeczności albo wcale jej nie potrzebuje (...) albo jest bestią albo bogiem" - Arystoteles
Kompleksy uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie wśród społeczności. Myślę, że gdyby nie one, dużo łatwiej byłoby mi wyjść do ludzi. Powodują one, że człowiek czuje jeszcze większy strach przed wszystkim...świadomość, że jest się brzydszym, gorszym i głupszym od innych, bez wątpienia prowadzi do nasilenia lęków.
Co byłoby, gdybym pozbył się swoich własnych kompleksów? Na pewno nie wstydziłbym się samego siebie, również łatwiej byłoby przezwyciężyć swoje lęki przed nawiązywaniem znajomości, bo z tym mam również bardzo duży problem . I niestety u mnie jest właśnie tak, że stare kompleksy nasilają się i jednoczesnie pojawiają się nowe..sam już nie wiem, co z tym zrobić, pewnie będę musiał szukać pomocy u psychologa...tylko ile razy miałem do niego iść Szczerze mówiąc - do mnie chyba nie przemawiają żadne argumenty, że warto poszukać pomocy u specjalisty. Zdecyduję się pewnie na to dopiero wtedy, gdy już będzie ze mną naprawdę niedobrze:-( .
Ale wracając do tematu- kompleksy na pewno bardzo przeszkadzają w życiu(zresztą trudno, aby było inaczej). Dla nas, jako fobików, są one szczególnie uciążliwe...niedość, że mamy swoje problemy związane z fobią, to musimy zmagać się również ze swoimi kompleksami...to trochę jak walka na kilku frontach.
Wiek: 19 Dołączyła: 04 Mar 2009 Posty: 1188 Skąd: mazowieckie
Wysłany: Nie 03 Maj, 2009 17:54
Cytat:
Czy w Waszym przypadku kompleksy i fobia społeczną są ze sobą połączone powiązaniem zależności, wyzwalającym jedno z tych dwóch?
No ba. U mnie kompleksy wybudziły całą fobię, bałam się tego, że ludzie zauważą fałdkę na brzuchu lub zbyt duże uda, że moje zęby będą powodem do wyśmiewania i tak dalej. Aż w końcu pogorszyło się na tyle, że bałam się wychodzić z domu.
Cytat:
Czy uważacie, że pozbycie się kompleksów wpłynęło by lub też całkiem zniwelowało fobię społeczną w Waszym wypadku?
Akurat jestem na etapie wmawiania sobie, że prócz wad, mam też zalety. Okropny nos mam, ale za to ładny kolor oczu. I tak dalej. Odkąd tak podeszłam do siebie, mniej boję się wychodzenia, wręcz z chęcią chodzę do ludzi. Raz się udaje wytrzymać, raz nie, zależy od nastroju, ale liczy się to, że się staram (; Kiedy idę obok kogoś i wydaje mi się, że ktoś mnie obgaduje, wmawiam sobie, że to dlatego, że mam ładną sukienkę/kolor włosów/uważają, że jestem miła i tak dalej. Jest o wiele prościej.
Cytat:
Czy fobia społeczna sprawiać może lub jest tak w istocie w Waszym wypadku, iż powstają na jej skutek nowe kompleksy, a stare się powiększają, nabierają na silę?
Tak. Przez fobię wydaje nam się, że jesteśmy beznadziejni, gorsi, niewartościowi, nudni, brzydcy, głupi i te de. Stare się powiększają i mamy taki natłok tych kompleksów.
_________________ Znajdziesz mnie na: Twitter | N-k | x
mialam na punkcie mojego wygladu kompleksy ale zdalam sobie sprawie ze nie jest tak zle jak sobie myslalam.inni maja wieksze problemy.teraz jak czuje sie nienajlepiej to patrze w lustro i mowie ze dobrze wygladam i czuje sie dobrze i nawet funkcjonuje.przez kompleksy z powodu wygladu tylko wychodza problemy ze zdrowiem.pozdrawiam wszystkich i glowa do gory nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej
hmmm wedlug jednej teorii troche niezwiazanej z psychologia a relacjami damskomeskimi i nie potwierdzonej tylko uslyszanej a mianowicie...
dlaczego sa ludzie ktorzy nie maja problemow z dzewczynami - bo byli przystojni lubiani zagadywani itd... chodzi o sprawe ze zawsze mieli potwierdzenie swojej wartosci przez innych a wiec nie tworzylo to w nich kompleksow a wrecz odwrotnie coraz wyzsze poczucie wlasnej wartosci... i dlatego naturalnie stali sie osobami ktore radza sobie dobrze
na 2 biegunie byly osoby ktore nie mialy zadnych z tych rzeczy szarzy na koncu brzydccy itd a to powodowalo druga stRONE a wiec kompleksy.. ktore zaczely tworzyc leki zle negatywne mysli a w konsekwencji fobie
to jest teoria z zakresu relacji damskomeskich wiec traktujcie z przymrozeniem oka
Fajnie qndrzej, napisał, że rzeczywiście w dużej mierze chodzi o potwierdzenie swojej wartości przez innych ludzi, ci którym tego brak popadają w coraz większe kompleksy.
Ale to, że ktoś ma fobię, nie oznacza, że jest brzydki, głupi itd. Poprostu chyba każdy z nas oczekuje uznania i akceptacji ze strony innych. Moja fobia też po części wzięła się stąd, że mam ogromną potrzebę, aby wszyscy mnie lubili, akceptowali, doceniali. Ale przecież to jest niemożliwe dogodzić wszystkim
wiec analizujac to: co mozna zrobic zeby to potwierdzenie uzyskac?
po prostu postarac sie o sukcesy z tej dziedzinie...
tylko tym razem juz my musimy to robic zeby dopstawac zainteresowanie opd coraz wiekszej ilosci osob i coraz wieksze... jak (pisalem w temacie jakz znalezc dzewczyne)
Wysłany: Sob 12 Wrz, 2009 21:09 Re: Kompleksy a fobia społeczna?
Moim zdaniem związek pomiedzy kompleksami a fobią jest bardzo duży, i działa tak jkaby w 2 strony.
kompleksy-> niska samoocena>brak pewnosci siebie> utrudnione kontakty z ludzmi(...)>fobia
fobia>niskasamoocena>pogłębianie się kompleksów> "na pewno jestem gorszy, jestem dziwadłem"
- na pewno nie jest regułą, że tylko ludzie z gorszym wyglądem mają fobię
- fobia wystarczająco zaburza własną ocenę, sama wiem po sobie, że czuję się gorzej z własnym wyglądem niż np. 3 lata temu, a nie sądzę, zebym aż tak sie zmieniła...
Gdybym nagle dostała nowe cudowne ciało, czuję, ze 90% problemów zniknełoby
A tak naprawde... nie ma znaczenia jak wyglądamy, tylko czy znajdą się ludzie, którzy nas zaakceptują. Gdyby facet mówił mi: jesteś piekna, to naprawde komleksy przestałyby miec dla mnie znaczenie... [sytuacja mocno hipotetyczna, przede wszystkim zrobiłabym awanture, ze mnie pociesza;/ cała ja;/]
Najgorsze jest to, ze podobno jest duza zaleznosc miedzy tym jak my siebie oceniamy i jak inni nas oceniają... Ludzie, którzy siebie nie lubią i wytykają swoje wady, zaczynają być tak wlasnie postrzegani... podczas gdy druga grupa przykuwa uwagę innych do swoich zalet.... ja niestety tak nie potrafie:(
_________________ "When you have nothing, you have nothing to lose..."
"Gdybym nagle dostała nowe cudowne ciało, czuję, ze 90% problemów zniknełoby" - to jest wlasnie zle myslenie negatywne myslenie - majac fobie mamy to automatycznie i z tego powodu takie osoby tworza swoj negatywny obraz - oczywiscie automatycznie bo to nie jest prawdziwe... a z tego tworzy sie tez tyo co pisalas nizej "Najgorsze jest to, ze podobno jest duza zaleznosc miedzy tym jak my siebie oceniamy i jak inni nas oceniają..." - dlatego tak jest bo inni reaguja na nasze zachowanie a zachowanie od myslenia jest uzaleznione wiec odbior jest taki jaki sami sobie tworzymy...
"Gdybym nagle dostała nowe cudowne ciało, czuję, ze 90% problemów zniknełoby" - to jest wlasnie zle myslenie negatywne myslenie - majac fobie mamy to automatycznie i z tego powodu takie osoby tworza swoj negatywny obraz - oczywiscie automatycznie bo to nie jest prawdziwe... a z tego tworzy sie tez tyo co pisalas nizej "Najgorsze jest to, ze podobno jest duza zaleznosc miedzy tym jak my siebie oceniamy i jak inni nas oceniają..." - dlatego tak jest bo inni reaguja na nasze zachowanie a zachowanie od myslenia jest uzaleznione wiec odbior jest taki jaki sami sobie tworzymy...
wiem, ze to jest złe;]
ale w moim przypadku nie było tak, ze najpierw była fobia (ja nie wiem czy ona w ogole jest;]), a w zwiazku z tym negatywne myslenie o sobie. najpierw byly uzasadnione kompleksy, ktore zamknely mnie w domu.
_________________ "When you have nothing, you have nothing to lose..."
Zgadzam się zdecydowanie z tym, iż kompleksy mogą, choć nie muszą być źródłem fobii społecznej, jak i różnych zaburzeń emocjonalnych w ogóle. Myślę nawet, że ich rola często jest bagatelizowana, zwłaszcza przez specjalistów.
Wiem, że wiele osób stanowczo przeciwstawia się myśleniu opisanemu przez Iris_8, tzn. "gdybym miał większą muskulaturę, gdybym miała obfitszy biust, gdyby tylko moi rodzice nie byli tak poj*b*ni, itd.", ale wydaje mi się, iż w niektórych przypadkach taki tok myślenia jest jednak uzasadniony.
Podam przykład z mojego życia. Od dziecka byłem bardzo chudy i blady, koledzy w podstawówce przezywali mnie "Oświęcim" i wstydziłem się chodzić na wf. Słońca nie znosiłem i ciężko mi było w lato przebywać na podwórku. A więc te dwie cechy odróżniały mnie od większości: wszyscy lubili lekcje wuefu, a ja nie, bo wstydziłem się swojej kościstości. Wszyscy kochali letnie wakacje, ja ich nie znosiłem, bo skóra mnie zawsze bardzo piekła po dłuższym pobycie na słońcu. Poza tym grając w piłkę doznawałem zawrotów głowy, nabawiłem się światłowstrętu i takie tam. Zazdrościłem przez to nawet grubasom i żałowałem, że nie urodziłem się Murzynem
Dopiero w liceum przemogłem się przynajmniej w jednej z tych kwestii. Zapisałem się na solarium i chodziłem tam tak długo, aż kolor mojej skóry zaczął przypominać normalnego człowieka. Zmieniłem też styl ubierania się, by "ukryć" nieco swą skrajną szczupłość. I rzeczywiście pomogło. Ludzie zaczęli mnie inaczej odbierać, ja czułem się pewniejszy i bardziej akceptowany a problemy z nieśmiałością powoli zaczęły ustępować. Moje szczęście przypominało wręcz ekstazę, że w końcu z choć jednym kompleksem sobie poradziłem.
Niestety, zaczęły się problemy finansowe i od tamtego momentu nie stać mnie już na kremy samoopalające, czy solarium. Przygnębiło mnie to i migiem moje życie towarzyskie ucichło. Od tamtej pory muszę żyć ze świadomością bycia mutantem i udawać przed samym sobą, że akceptuje swe wrodzone wady
Wiek: 18 Dołączyła: 28 Maj 2010 Posty: 92 Skąd: podkarpacie
Wysłany: Sob 12 Cze, 2010 19:06
Admin napisał/a:
Czy fobia społeczna sprawiać może lub jest tak w istocie w Waszym wypadku, iż powstają na jej skutek nowe kompleksy, a stare się powiększają, nabierają na silę?
TAK to przez fobię byłam, jestem i podejrzewam że będę nadal zakompleksiona.
Jednakże, czuję, że gdyym była ładna, zgrabna nic by się nie zmieniło, nadal miałabym kompleksy i tylko parę zalet które moim zdaniem są g warte. sama jestem g warta non stop egoistycznie mysle w kategoriach "ja" , "mnie" "swoje" "moje"
ja jestem taka i taka, mnie nie obchodzi, mnie nie smakuje mnie nie trzeba mnie nie chce nikt, swoje potrzeby, swoje rzeczy, swoje sprawy, moje ideały, moje marzenia, moje oczekiwania, moje warunki, itd.
truthseeker napisał/a:
Od dziecka byłem bardzo chudy i blady
a ja też jak byłam młodsza tak do 14 roku życia byłam okropnie chuda, blada, zwracali na to uwagę, nie tylko starsi ale i rówieśnicy też , jak byłam w szpitalu na odczulaniu to myślala jedna pacjentaka że może mam białaczke, albo coś bo strasznie na chorą wyglądam.
Ola napisał/a:
Moja fobia też po części wzięła się stąd, że mam ogromną potrzebę, aby wszyscy mnie lubili, akceptowali, doceniali. Ale przecież to jest niemożliwe dogodzić wszystkim
Mnóstwo mądrych słów tu znajduję, taka szkoda, że sama ja sobie nie potrafię ich uświadomić
Ja również zgodzę się z teorią, że kompleksy są ściśle powiązane z fobią społeczną. Kiedyś miałam duże kompleksy na punkcie swojego wyglądu. Teraz już jest lepiej, chociaż nadal nie czuję się atrakcyjna i kobieca. Ale najgorszy jest mój kompleks związany z niemożnością wysłowienia się. Ludzie często nie rozumieją o co tak naprawdę mi chodzi, gdy coś do nich mówię. Przez to czuję się jak idiotka i rzadko kiedy się odzywam w towarzystwie Nie umiem się wyrażać jasno i precyzyjnie, więc wolę milczeć
Zwykle też to tak jest, że jak widzisz coś w sobie ładniejszego, lepszego to o tym bardzo szybko zapominasz. Za to wszystkie niedoskonałości zapamiętujesz na zawsze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.