Ja zawsze czułem sie gorszy szczegolnie od kuzyna ktory sie uczyl b.dobrze, zawsze przy nim czułem się jak śmiec no i teraz się tak czuje przy niektorych gosciach:/
Niestety nie jestem też wolny od kompleksu niższości. Ciężka sprawa ze mną. Tak na prawdę to jestem życiowym nieudacznikiem. Kiedy patrzę na tych wszystkich ludzi i widzę co potrafią osiągnąć, i z jaką łatwością im to przychodzi to czuję się nikim, wiem, że niewiele potrafię. Prędzej coś zepsuję niż naprawię. Jednym słowem do pięt innym nie dorastam.
Co ciekawe taki kompleks często u mnie nasila się kiedy na przykład spodoba mi się jakaś przedstawicielka płci pięknej. Z reguły widzę od razu, że do pięt jej nie dorastam ona jest piękna, inteligentna a ja cóż... może lepiej oszczędzę Wam użalania się nad sobą. Generalnie widzę, że to nie moja "półka" (przepraszam za taki kolokwializm mam nadzieję, że nikt się nie obrazi) i rzadko mam odwagę porozmawiać z taką osobą a co dopiero zdecydować się na odważniejszy krok (nawet jeżeli to długa znajomość).
_________________ "Jak obiecał Mojżesz, podążamy do ziemi obiecanej...
Inni zwią ją piekłem..." - Rafael Krasa
Ja też mam kompleks niższości...czuję się jak najgorszy człowiek na świecie. Fobia, brak kontaktu z ludźmi przez te wszystkie lata, zrobiły ze mnie śmiecia. Od wielu lat na nic nie mam ochoty, nie wiem co ze sobą zrobić...właściwie to miałem tak wiele czasu na zajęcie się w samotności jakimiś zainteresowaniami...ale mnie nic nie interesowało. A teraz za to płacę wysoką cenę. Na siłę próbuję się czymś zająć, zainteresować, ale po prostu nie chce mi się, czuję, że nie ma sensu nic robić, tylko czekać w dalszym ciągu na jedno
Boję się, że nigdy nic nie osiągnę, że nie będę miał nawet pracy...nawet nie mam ochoty na naukę, chcę poznać tyle różnych rzeczy, spróbować...ale nie mogę, jestem zbyt głupi...i chyba zbyt leniwy nie mam zapału do pracy, do zmian...gdybym go miał, pewnie już bym chodził się leczyć, pracować nad sobą...a tu niestety-jest jak jest i nie widzę szans na jakiekolwiek zmiany
Ja zawsze się czułem obywatelem drugiej kategorii. Najbardziej mój kompleks uwydatnia się w kontaktach społecznych. Zdaję sobie sprawę, że nigdy nie będę tak towarzyski jak każdy przeciętny człowiek.
Na pewno kompleksy utrudniaja zycie i nie sa niczym dobrym Ciagle porownywanie sie do innych i widzenie w sobie wad, widzenie w sobie tego gorszego pogarsza z pewnoscia stan psychiczny. Ja przez kompleksy i niskie poczucie wartosci niejedna laske stracilem i nie zaczalem studiow choc chcialem i nie wyjechalem za granice choc chcialem. Zdowa samoocena to rowniez brak albo niewielka ilosc kompleksow. Trzeba nad tym pracowac i skupiac sie na swoich zaletach, a mniej myslec o wadach, a to co mozemy naprawic naprawmy i podniesiemy sobie samoocene jesli jakies kompleksy z siebie wypedzimy. Samoakceptacja to piekna rzecz, ktora pomaga w zyciu.
Ehh, temat o mnie.. Często czuję się gorsza od kogoś. Czasem po prostu naciągam fakty i sama się krytykuję, czasem po prostu jestem gorsza. To wszystko przez to, że jestem niepewna siebie, choć czasem mam dobre dni.
Najgorzej jest z podjęciem jakiegoś wyzwania- od razu skreślam się na straty, więc nawet nie próbuję. To też się przekłada na moje kontakty z płcią przeciwną - po prostu w grupie koleżanek nie wychylam się na przód, bo przecież to nie ja jestem interesująca,nie mogę być oO. Onomatopeje..
_________________ 'I widzę od lat nieprzerwanie podróbkę szczęścia z fabryki na Tajwanie.'
To też się przekłada na moje kontakty z płcią przeciwną - po prostu w grupie koleżanek nie wychylam się na przód, bo przecież to nie ja jestem interesująca,nie mogę być oO. Onomatopeje.
Mam podobnie. Zawszę jak poznam jakąś dziewczynę to automatycznie mam myśli że, na pewno ma chłopaka któremu nie dorastam do pięt. A poza tym to i tak nie czuję żeby ktokolwiek mógłby się mną zainteresować.
Ogólnie to ciągle czuję że jestem od innych gorszy, pod względem fizycznym jak i intelektualnym. Wiem że trzeba z tym walczyć, ale na razie jakoś mi to nie wychodzi
A co mi po tej dojrzałości, skoro nie umiem żyć wśród ludzi i zachowywać się jak normalny człowiek, rozmawiać, żartować, skoro nienawidzę siebie i nie mogę ze sobą wytrzymać, za to w odpychaniu od siebie ludzi na czas jestem mistrzynią? Mogę oddać, w zamian za w miarę normalny żywot i psychikę.
Wiekszośc osób na tym forum boryka sie z tym problemem, ile to ja już razy miałam tego wszystkiego dosyć i chciałam najchętniej skończyć z tym wszystkim raz a dobrze. Jest ciężko nie przecze, przyznam że z zazdrością patrze na te roześmiane osoby które codziennie mijam na ulicy, których największym problemem jest dobranie sukienki do butów. Na nas już trafila ta cholerna fobia i trzeba z nią walczyc, ale wystarczy spojrzeć na liczbe zarejestrowanych użytkowników, przynajmniej nie jesteśmy z tym osamotnieni. A przede wszystkim, zamiast skupiać sie na wadach trzeba zacząć doceniać swoje zalety. Od tego radze Ci zacząć
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.