Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 09 Lip, 2011 18:35
Myślę, że wszyscy popełniamy gafy i przeżywamy tym podobne zdarzenia. Różnica między nieudacznikiem, a "normalnym" jest taka, że "normalny" się nie przejmuje i potrafi zachować się w taki sposób żeby inni nie uważali go za fujarę. Przez rozpamiętywanie różnych drobnych pierdół tracimy wiarę w siebie i nie dajemy sobie szans na sukces.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Wiek: 21 Dołączył: 21 Maj 2011 Posty: 241 Skąd: 20 km od BB
Wysłany: Nie 17 Lip, 2011 01:19
Urthon dobrze gada To narzekanie g. daje, wzięcie się za siebie to jedyna słuszna i prawdziwa rada jaką można dać "nieudacznikom". Coś co każdemu da kopa w d...:
Dlatego ruszać dupy! I załatwiać swoje sprawy. Ponarzekaliście już. Możecie wziąć się do roboty i zmienić swoje życie na lepsze. Ja sam teraz przymulam od rana, na polu super pogoda coś koło 30 stopni i wiecie co? nie zmarnuje tego pięknego dnia żadne tam depresje, czy fobie mnie nie powstrzymają żeby się nim cieszyć. Mam na nie wyje****
Co Ty robisz na tym forum w takim razie? Życie jest przecież takie cudowne, po co marnować je na pisanie kilkuset postów na jakimś forum dla nieudaczników. Bo przepraszam, ale tak właśnie jest, że jeśli mamy jakąkolwiek fobię, to z punktu widzenia tzw. "normalnych" ludzi jesteśmy nieudacznikami.
@truthseeker: Kto ci takich rewelacji naopowiadał, że ludzie z fobia (de facto chorzy nie z własnej winy), są w oczach innych ludzi nieudacznikami?
_________________ Jeśli chcesz być tam, gdzie nigdy nie byłeś, musisz iść drogą, którą nigdy nie szedłeś.
Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nigdy nie miałeś, musisz robić to, czego nigdy nie robiłeś.
Qwert90, większość ludzi nie ma nawet pojęcia co to jest fobia społeczna. Jak np. jakieś dziecko opuszcza zajęcia i nie radzi sobie w szkole z tego względu, to nauczyciele albo myślą, że wagaruje sobie od tak, albo, że po prostu nie radzi sobie z wymaganiami obecnej szkoły i powinno zostać przeniesione do jakiejś gorszej.
Ja akurat spotkałem w życiu niejedną osobę, dla której w ogóle choroby psychiczne to jakiś wymysł, uwaga, cytuję - "leniwych nierobów" - którym nie chce się znaleźć pracy i wolą żyć na zasiłku.
Widzę, że dawno nikt w tym temacie się nie odzywał, to dobrze bo pewnie jest mniej osób z kompleksem nieudacznika ja jednak czuję, że muszę napisać...
Dosłownie każdą rzecz potrafię w życiu spartolić...
Też jest mi ciężko cokolwiek ze sobą zrobić, również nie potrafię grać na wfie w gry zespołowe, bo zawsze cos zepsuję i potem inni mają tylko do mnie pretęsję, że przegrali m. in. przeze mnie, a ja po każdym takim zdarzeniu czuję się przybita i upokorzona... tym bardziej, że siedzę w ławce z osobą która z wf jest bardzo dobra i zawsze zbiera pochwały, aż jest mi potem ciężko z nia wracać do domu...
w te wakacje podjęłam się pracy wakacyjnej, myślałam że to już jakiś sukces, ale kiedy zaczęłam pracować, tylko utwierdziły się moje przekonania, że do niczego się nie nadaję współpracownica zaczęła mnie wyzywać więc pracę zakończyłam tydzień wcześniej niz planowałam, bo nie mogłam tego wytrzymać (oczywiście wiąże się z tym wiele przepłakanych godzin po pracy),
w szkole nie mam się najlepiej, większość uważa mnie za kompletne zero i traktują mnie jak powietrze, myślałam, że jak pójdę do szkoły średniej to jakoś się to zmieni, no zmieniło się, ale na gorsze, nawet chciałam zrezygnować z tej szkoły, bo tak bardzo nienawidziłam tych ludzi i tego miejsca (w sumie nie wszystkich, znalazło by się kilka takich z którymi się kumpluję, ale to wszystko), cóż ze zmianą szkoły w kazdym razie nie wyszło...
moje wyniki w nauce znacznie się pogorszyły poprzez moją depresję... teraz ledwo ciągnę do kolejnej klasy, nie wyobrażam sobie matury wcale...
i jeszcze to cholerne prawo jazdy, jeżdżę całkiem dobrze, ale nie potrafię tego zdać, mój instruktor już też powoli przestaje wierzyć, ze mi się uda, a przez cały kurs powtarzał mi że na pewno zdam za pierwszym podejściem...
i ogólnie nie umiem sobie sama wielu rzeczy załatwić... zawsze muszę liczyć że ktoś się zlituje i podsunie mi chociaż pomysł co mam, z daną sprawą zrobić...
Nie mam chłopaka, zresztą nigdy go nie miałam i nie zdziwiłabym się bardzo gdyby tak pozostało...
a i jeszcze na dodatek jestem brzydka, niby staram się o siebie dbać, ale to nie pomaga, już powoli tracę motywację do tego, żeby się zmienić, bo tyle razy próbowałam i nic z tego nie wychodziło... więc LIPA
Tak wiem przydługawe i pewnie nikt tego nie przeczyta, ale musiałam to z siebie wyrzucić, ale najgorsze jest to, że wcale nie jest mi lżej
_________________ Smutno cieszyć się w samotności.
Tak wiem przydługawe i pewnie nikt tego nie przeczyta
Ja przeczytałem mam podobny kompleks.
szara_myszka napisał/a:
w szkole nie mam się najlepiej, większość uważa mnie za kompletne zero i traktują mnie jak powietrze, myślałam, że jak pójdę do szkoły średniej to jakoś się to zmieni, no zmieniło się, ale na gorsze,
Skąd ja to znam...
szara_myszka napisał/a:
nie potrafię grać na wfie w gry zespołowe, bo zawsze cos zepsuję i potem inni mają tylko do mnie pretęsję, że przegrali m. in. przeze mnie,
Kurde, mam to samo, zawsze coś spartolę w grach zespołowych. Stoję jak ciołek a piłka przelatuje obok mnie A później wszystko na mnie, że jestem tak nieudacznik itp. Z tym, że dziewczynie bardziej wypada. Chłopak "powinien" być dobry w sportach...
_________________ It doesn't make a difference if you're right or wrong; you just have to make a decision.
Myślałem że to tylko ja jestem takim kompletnym nieudacznikiem. Wychodzi na to że każdego fobika to męczy Kompletnie nic nie potrafie zrobić,wszystko partacze... Nie ważne jakbym się starał i tak nic z tego nie wychodzi. A jeśli nawet jakimś cudem to za chwile mój chwilowy sukces jest dominowany przez dłuuuuuugie pasmo porażek. To jest cholernie uciążliwe bo uniemożliwia mi nawet realizowania swojej pasji.. Pozostaje tylko siedzieć i płakać, ale ze względu na to że nigdy się nie zamierzam poddać to jeszcze dużooooo razy przyjdzie mi ponosić klęske.:( Co do gier zespołowych to wogle szkoda gadać.
Poziom mniej niż 0. Nie jest to tak że poprostu olewam. Mimo że mi nie idzie to próbuje coś wywalczyć ale moje starania idą na marne. Czasami nawet w domu sam ćwicze czy to serwy czy tam podania piłki strzały na bramke. Ale to nic mi nie pomaga.
_________________ "Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
Moim skromnym zdaniem nieudacznictwo spowodowane jest fobią. Pamiętam kiedyś jak nie miałem fobii. To rzadko kiedy ponosiłem porażki No a teraz niestety troche inaczej to wygląda..
_________________ "Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
Moim największym marzeniem roku 2012 jest zdobyć dziewczynę. Moją największą obawą- zniszczyć to przez swoje nieogarnięcie i nieudacznictwo. Dobry Boże, jak gość który ma problem ze zdobyciem słomki do coli w McDonaldzie, gubi się we własnym mieście i nigdy nie chodzi do miejsc publicznych, może mieć dziewczynę?
A i tak ostatnimi czasy notuję duże postępy... Staram się walczyć z chronicznym nieogarnięciem. Nauczyłem się wreszcie mapy miasta oraz lokalizacji, i mnóstwo satysfakcji sprawia mi umiejętność skojarzenia jakiegoś charakterystycznego punktu z ulicą- wcześniej to był dramat, gdy gdzieś szliśmy klasowo i osoby z mojej klasy pochodzące spoza Lublina lepiej orientowały się przestrzennie niż rodowity Lublinianin. -,- Zaczynam też coraz lepiej poznawać tajniki transakcji sklepowych i załatwiania rzeczy praktycznych...
...ale i tak boję się że będzie kiedyś wstyd przy towarzystwie. Już to widzę: biedny Borealis nieporadnie stoi na środku jakiegoś klubu, a rówieśnicy patrzą się z politowaniem
Opcje są trzy. Pierwsza- wyleczę się z kompleksu. Druga- znajdę dziewkę również nieogarniętą lub akceptującą mój charakter. Trzecia: przed każdym wyjściem z dziewczyną będę histerycznie wpisywał w google "co się robi na randce"
Ehh, ja tu tak daleko w przyszłość wybiegam, a jestem właśnie w największej dupie emocjonalnej od listopada...
_________________ Jedyne czego należy się bać, to strach.
Ostatnio zmieniony przez Borealis Wto 21 Lut, 2012 23:41, w całości zmieniany 2 razy
haha jakbym czytał o sobie ;d tez mimo że mieszkam w tym samym mieści już przez 19 lat nie wiem gdzie co jest:P Życze ci powodzenia z dziewczyną. Mam nadzieje że ci się uda
_________________ "Czego się boisz? Co jest sumą twoich strachów? Boisz się życia czy pójścia do piachu??"
"Z miliona szos wybrałeś tą którą jade skur** dziś poznasz zaginioną autostradę, twarze białe jak topielce HAHA witamy na dnie bagna !!"
Nieudacznictwo ? hah ..tak to chyba powinni mnie rodzice nazwać..problem zaczyna się , że nie wierze we własne siły..w pracy to mi strasznie przeszkadza...jestem chłopakiem a nawet nie potrafię się obronić ( obecnie mam poważnie złamaną rękę z powodu pobicia i to przez osobę teoretycznie słabszą) ; mam 20 lat nigdy nie miałem dziewczyny , nigdy się nie całowałem..słabo zdałem maturę i nie poszedłem na studia..dla was mogą to być błache problemy , ale osobiscie jestem wrażliwą osobą i niestety moja niemoc zrobienia czegos w 100 % dobrze mnie przytlacza..
_________________ Żyj krótko , umieraj młodo i ładnie wyglądaj w trumnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.