Witam. Mam coś takiego, że jak uda mi się wyleczyć z jednego nałogu to szukam czegoś czym mógłbym zastąpić pustkę po rzuceniu. Mam tak od wielu lat. Przez około 10 lat byłem uzależniony od gier komputerowych. Teraz już w nie nie gram, ale co jakiś czas uzależniam się od czegoś. W między czasie mam inne, mniejsze nałogi, ale jeden jest taki, który mi przeszkadza w funkcjonowaniu, czy może absorbuje mnie.
Może ktoś z forumowiczów zauważył u siebie zjawisko przenoszenia uzależnień? Jak z tym walczyć? Znaleźć "dobry" nałóg? Co o tym myślicie?
Ostatnio przerzuciłem się na tabakę poza brudnym nosem i częstym odpluwaniem nie ma negatywnych efektów.
_________________ I get knocked down, but I get up again. You,re never gonna keep me down! ;-P
Ostatnio zmieniony przez wacki323 Pon 30 Maj, 2011 18:39, w całości zmieniany 1 raz
A po co w ogóle próbujesz nowych rzeczy? Jesli nie jesteś uzalezniony, a wiesz że to uzależnia to po co zaczynać?
Też byłem uzależniony od gier, ale do innych nałogów jakoś mnie nie ciągnie, nigdy nawet nie zapaliłem papierosa
Wiek: 21 Dołączył: 21 Maj 2011 Posty: 241 Skąd: 20 km od BB
Wysłany: Pon 30 Maj, 2011 19:17
Wiesz co to trochę tak jakbym nie chciał wpaść w depresję. Byłem BARDZO uzależniony od kompa. Emocjonalnie do tego podchodziłem. To nie było takie zwykłe, że siedze sobie na kompie ileś tam, bo chce przejść jakieś tam gry. Jak mnie ktoś chciał odciągnąć to byłem agresywny itp. Właśnie jak rzucam jedną rzecz to czuję taką pustkę, coś co trzeba czymś zapchać, wypełnić. Może ktoś ma podobnie?
_________________ I get knocked down, but I get up again. You,re never gonna keep me down! ;-P
każdy tak ma, nałóg zastępuje nałogiem, to też choroby ;p trzeba sobie znaleźć pozytywny nałóg, w mojej rodzinie to sie nazywa PRACA i wtedy kazden inny nałóg nie ma znaczenia, oczywiscie taki umozliwiajacy utrzymac prace.
Wiek: 21 Dołączył: 21 Maj 2011 Posty: 241 Skąd: 20 km od BB
Wysłany: Pon 30 Maj, 2011 23:20
Czy ja wiem czy praca to taki pozytywny nałóg taki trochę wyniszczający, jak się bez przerwy zadupcza, chociaż ja tam nie wiem, od tego to się akurat nie mogę uzależnić Ja tam wolę tabakę jak narazie wciągam tylko w towarzystwie więc mam dodatkowo motywację, żeby się spotykać. Nie ma to jak wciągnąć Gawitha na mojej działce ze stałą ekipą od razu zapomina się o fobii i życie staje się piękniejsze. To jest taki mój pozytywny nałóg
_________________ I get knocked down, but I get up again. You,re never gonna keep me down! ;-P
A nie lepiej tą pustkę zapełnić jakimiś zainteresowaniami? Rower, grafika, fotografia jest tyle żeczy do wyboru
Co do gier to miałem tak samo. Odcinałem się od rzeczywistości, mało jadłem, uciekałem ze szkoły. Może się wydawać ze to nie szkodliwy nałóg, ale jak na to trzeźwo spojrzę z perspektywy czasu to widzę że zmarnowałem najlepsze lata życia.
Do tego wyglądam jak kaleka: chudy i zgarbiony z zepsutym wzrokiem
Ostatnio zmieniony przez zamul22 Wto 31 Maj, 2011 00:16, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 21 Dołączył: 21 Maj 2011 Posty: 241 Skąd: 20 km od BB
Wysłany: Sro 01 Cze, 2011 00:46
zamul22 napisał/a:
A nie lepiej tą pustkę zapełnić jakimiś zainteresowaniami? Rower, grafika, fotografia jest tyle żeczy do wyboru
W sumie ostatnio jest u mnie dobrze i nie mam żadnych destruktywnych nałogów. Raczej nie da się ich zastąpić takimi alternatywami, bo stosunek przyjemności i pracy włożonej w jej osiągnięcie jest dużo niższy, niż w przypadku takiego, dajmy na to marszczenia freda. Jedyna prawdziwa droga do ich rzucenia to silna wola. Zobaczymy co z tego będzie.
zamul22 napisał/a:
chudy i zgarbiony z zepsutym wzrokiem
Nic straconego siłka + basen + soczewki kontaktowe. Ja byłem niezłym szczypiorem. Przy wzroscie 160 ważyłem 40kg. Teraz mam 180 cm wzrostu i ważę 75. Da się
BlankAvatar napisał/a:
tez jestem dosc obsesyjnym typem, a moje uzaleznienia to takie odwracanie uwagii
U mnie to raczej bardziej wyładowywanie napięcia, niż odwracanie uwagi. Nałogi dostarczają mnóstwo endorfin, które zapewniają mi odprężenie. Tylko potem wzrost tolerancji i napięcia tworzą coraz większą przepaść i dzieje się źle. Nałóg, zamiast odprężać, dodatkowo stresuje i dobija.
Chyba czas zawrócić z drogi do nikąg Moja rozkminka na temat przenoszenia nałogów teraz wygląda dla mnie jak próba ich usprawiedliwienia...
_________________ I get knocked down, but I get up again. You,re never gonna keep me down! ;-P
To "przenoszenie uzależnień" to też mam. Jest to jedna z przyczyn dla której nigdy nie odważyłem się spróbować alkoholu czy innych używek - boję się że moje uzależnienie od komputera w nie przejdzie, a są to rzeczy bardziej destruktywne (czyli wybieram mniejsze zło).
Czasem udawało mi się przenieść uzależnienie od komputera na inne, ale ostatecznie zawsze do tego wracałem, porzucając "nowy" nałóg. Teraz uważam że to bez sensu i lepiej skupić się na walce z jednym dobrze znanym wrogiem niż przenosić walkę na jakiś zupełnie nieznany front
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Wiek: 21 Dołączył: 21 Maj 2011 Posty: 241 Skąd: 20 km od BB
Wysłany: Nie 05 Cze, 2011 21:01
Niestety rzucenie nałogu komputerowego w zupełności to takie upośledzenie siebie. W dzisiejszych czasach wszytko jest zkomputeryzowane, internet jest niezbędny, daje wielkie możliwości, poszerza horyzonty. Myślę, że rzucenie uzależnienia od komputera w zupełności jest bardzo ciężkie. Najlepiej przerzucić się na bardziej społeczne aktywności wirtualne jak np. rozmawianie ze znajomymi przez komunikatory, fora. Nie wiązać swojego wolnego czasu z wirtualnymi rozrywkami takimi jak gry, czy pornosy.
Gdzieś doczytałem, że praca na komputerze nie uzależnia. Ma to coś w sobie, ponieważ praca jest mało przyjemnym zajęciem. Gorzej jak ktoś przerzuci uzależnie od kompa na uz. od pracy.
Czasem mam wrażenie, że życie bez żadnego nałogu jest niemożliwe Chyba, że nałogi służą do zapełniania pustki? Taki ktoś kto ma spełnione życie może nie potrzebuje do niczego uciekać? Jak tak patrze na moich znajomych to przeważnie osoby, które nie mają ukochanych uciekają w nałogi.
_________________ I get knocked down, but I get up again. You,re never gonna keep me down! ;-P
Czasem mam wrażenie, że życie bez żadnego nałogu jest niemożliwe
Ja jestem przykładem bez-nałogowca, chyba od niczego nie jestem uzależniony.
Tak myślę sobie szerzej, i w sumie to chciałbym mieć jakiś nałóg żeby mieć z czym walczyć, a tak to nuda wieje z każdej strony.
Gdzieś doczytałem, że praca na komputerze nie uzależnia. Ma to coś w sobie, ponieważ praca jest mało przyjemnym zajęciem. Gorzej jak ktoś przerzuci uzależnie od kompa na uz. od pracy.
Z tym się nie zgodzę. W nałóg "wpadłem" m.in. przez silne zainteresowanie stroną techniczną działania komputera (grzebanie w sprzęcie, w oprogramowaniu etc) a nie przez "wirtualne rozrywki". Natomiast w tej chwili, to w większości praca na nim podtrzymuje mnie w tym stanie.
_________________ Do you not cross the border line
Between good and evil?
You got to find your own state of mind
You’re reaching out for another world
A place where dreams come true
A place to create, a mental atmosphere [Cosmic Gate - Mental Atmosphere]
Ostatnio zmieniony przez drevash Pon 06 Cze, 2011 00:28, w całości zmieniany 2 razy
Wiek: 21 Dołączył: 21 Maj 2011 Posty: 241 Skąd: 20 km od BB
Wysłany: Wto 07 Cze, 2011 00:52
chudy2001 napisał/a:
a no tak mysle, nałogi są do zapełnienia pustki. ale mozna tez np nałogowo spotykac sie z jakimis osobami i co? : D zawsze jakis nalog bedzie.
heh co do nałogowego spotykania się z kimś to mój kumpel chyba tak miał. Rzucił uz. od trawki, znalazł dziewczyne, a potem to inny człowiek sie z niego zrobił. Tylko z dziewczyną chciał się spotykać. Rzadko z nami gdzieś chodził, a jak już z nami poszedł to gadał ciągle o lasce. Na początku się z tego śmialiśmy, ale potem to stało się nie do zniesienia, irytował nas. Następnie laska go rzuciła (był o nią bardzo zazdrosny) wtedy dopiero były akcje. Wpadł w depresje, mało jadł, był ciągle blady jak trup, mało się uśmiechał. Przeszło mu dopiero jak znów zaczął jarać. Zupełnie jakby przerzucił nałóg z zioła na dziewczynę i z powrotem... A nałóg może jak się już raz pojawi to będzie wracał, a jak komuś się uda żyć bez niego to nie będzie go nigdy potrzebował? Kurde takie rzeczy to chyba tylko w super kochającej się rodzinie mogą się zdarzać
marcin napisał/a:
Ja jestem przykładem bez-nałogowca, chyba od niczego nie jestem uzależniony.
Tak myślę sobie szerzej, i w sumie to chciałbym mieć jakiś nałóg żeby mieć z czym walczyć, a tak to nuda wieje z każdej strony.
To super masz, ja bym na Twoim miejscu tego nie zaprzepaścił. Możesz robić wszystko po trochu i się od niczego nie uzależniać To nie masz fobii społecznej?
drevash napisał/a:
Z tym się nie zgodzę. W nałóg "wpadłem" m.in. przez silne zainteresowanie stroną techniczną działania komputera (grzebanie w sprzęcie, w oprogramowaniu etc) a nie przez "wirtualne rozrywki". Natomiast w tej chwili, to w większości praca na nim podtrzymuje mnie w tym stanie.
To ciekawe. Mnie właśnie interesowała tylko prosta rozrywka. Cóż każdy człowiek jest jedyny w swoim rodzaju. Może właśnie majsterkowanie przy kompie było dla Ciebie źródłem dużej rozrywki?
_________________ I get knocked down, but I get up again. You,re never gonna keep me down! ;-P
a mnie najpierw majsterkowanie, ciągłe zmiany i update sprzętu, potem grafika, programowanie, html/php, cmsy, rozny inny content az w chwilach rozluznienia gry. odkad nie dostalem sie do tech inf, to pozostaly tylko gry i teraz hazard. alkohol mnie zabija, tak mi spada reputacja na miescie, co ja w ogole wygaduje...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.