ten o którym mówię chyba właśnie tak zrobił bo nie było góry ani dołu.
antyk napisał/a:
Co w takiej śmierci strasznego? Straszniejsze jest zdychanie na raka i inne choroby...
Jest straszne w tym sensie że robisz to z własnej nieprzymuszonej woli nikt nie stawia cię na tory i nie każe czekać na pociąg, robisz to sam kierowany tylko przez twój chory mózg jeśli chodzi o ludzi umierających na raka oni sami nie wybrali tej choroby nie chcieli umierać. Przeciwieństwem tego są właśnie tacy hardcorowi samobójcy jak ten z wczoraj czy ci o których pisałeś. Napisałem hardcorowi bo dzielę samobójców na takich którzy tak naprawdę nie chcą umierać a chcą na siebie zwrócić uwagę ludzi to są tchórze według mnie gdyż do własnego beznadziejnego istnienia chcą wciągać innych ludzi. Przeciwieństwem ich są szaleńcy skaczący pod pociąg mający świadomość że to już koniec że to nie zabawa że nikt i nic mnie nie uratuje to jest właśnie straszne i jak dla mnie odważne że potrafią odrzucić życie to co mamy najważniejsze w chole...e i skończyć ze sobą nie oglądając się na nic.
Może był umierający? I wolał tak skończyć, niż męczyć się przez dłuższy czas, ja bym prawdopodobnie to przyspieszył w takiej sytuacji, jak było by tylko gorzej, ale nie rzucając się pod pociąg.
To, co jest dla Ciebie straszne, dla mnie nie jest. Dla mnie straszne są długie, bolesne śmierci, jak ta na raka. Śmierć szybka i praktycznie bezbolesna, zadana przez pociąg, straszna nie jest O to mi chodziło. Makabra i przyczyny śmierci to inna bajka
_________________ Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka
Hmmm akurat nie wiem czy rak jest taki zły jak niektórzy go widzą. Owszem jest to choroba śmiertelna, ale jest wiele przypadków, które pokazują, że "dzięki" rakowi ludzie zaczęli tak naprawdę żyć, zmieniło się ich życie. Fakt może to nie trwało długo, może przegrali walkę, i umarli, ale co jest lepsze? Przeżyć 60-70 lat nigdy nie żyjąc, czy nawet tylko pół roku czy rok, czerpiąc z życia garściami? Może jestem jakiś nienormalny, ale wybrałbym drugą opcję... Oczywiście jest możliwość, że rak tak by nas powalił, że nie byłoby szansy nawet na te pół roku. Ale równie dobrze moglibyśmy wyzdrowieć i zacząć nowe życie.
Właśnie o to mi chodziło. Człowiek jest takim zwierzęciem który ma w sobie taki podświadomy instynkt przetrwania choćby nie wiem co, musi istnieć, musi trwać. Więc takie dobrowolne odebranie sobie życia, nie nastraszenie że się to zrobi ale stuprocentowe samobójstwo mi imponuje że ktoś potrafi te istnienie które mamy skończyć własnoręcznie...
osoba w stanie prowadzącym do samobójstwa myśli już raczej tylko o tym, by pozbyć się cierpienia, i "racjonalne" myślenie o przyszłości nie ma tu wiele do gadania
tak, tylko, że samobójstwo jest raczej przemyślaną decyzją, nie jest nagłym olśnieniem, tylko raczej taka osoba rozmyślała może za i przeciw, dokładnie nie wiem o czym taka osoba myśli, niestety nie miałam możliwości mieć z kimś takim do czynienia, ale na pewno się waha czyli jest coś, co ją tu trzyma
Neurotyk91 napisał/a:
A to już hipnopedyczna kwestia z amerykańskich filmów i piosenek- "nigdy się nie poddawaj", "każdy jest wyjątkowy", "ludzie są w głębi serca dobrzy", "liczy się wnętrze" blablablabla.....
brzmi może tandetnie, filmowo, hollywodzko itp ale niech sobie brzmi jak chce, są sytuacje, w których najłatwiej jest uciec w kąt i płakać, oczywiście jeśli to przynosi ulgę można tak zrobić, ale jak jest się już na siłach to próbować wyjść z takiej sytuacji, nie mówić, że się nie da, bo zawsze się da, tylko czasem jest bardzo ciężko, nie raz ktoś może nam pomóc, nie raz my możemy pomóc komuś. Warto czasem zamiast skupiać się na tym jak bardzo nam jest źle rozejrzeć się wokół i zobaczyć czy ktoś nie potrzebuje tej pomocy jeszcze bardziej od nas, a już nawet nie ma siły o nią poprosić. <nuty>
Warto czasem przeczytać książkę lub obejrzeć film, w których są przedstawione historie osób, które mimo beznadziejnych sytuacji jakoś dały rade, ale to temat na inny dział.
Hmmm dla jednych to jest odwaga dla innych tchórzostwo..
Życie jest odwagą i samobójstwo również.
Kto z was wziąłby w tym momencie nóż i podciął sobie gardło? Zapewne nikt, bo wiele osób boi się bólu.
Nie można samobójstwa nazywać tchórzostwem bo odebranie sobie życia jest czymś bardzo ale to bardzo trudnym i wymaga odwagi. Gdyby było to coś łatwego 3/4 ludzi z depresji by to zrobiło a jednak tego nie robią.
Fakt jest to ucieczka od życia i problemów, ale nie każdy jest w stanie pójść tą dróżką i sam siebie unicestwić. Dlatego też dla mnie jest to czyn odważny.
Tchórzostwem jest nie pomóc osobie, która jest bita na przystanku chociaż patrzy się ok. 40 osób na to i nikt nie reaguje to jest coś strasznego .. nikt nawet nie dzwoni po policję, straż miejsą po prostu się głupio patrzą i czekaja na reakcję reszty ....
Jak dla mnie to odwaga, ale i zarazem tchórzostwo. Mimo wszystko szanowałbym ludzi, którzy się zabijają, niż tych, którzy się miotają i nadal nic nie zmieniają. Dlaczego? Bo śmierć to bardzo odważna decyzja i poważny krok, chociaż drastyczny. Dla mnie to 1/4 tchórzostwa, a 3/4 odwagi.
Gdyby samobójstwo było tchórzostwem, dawno już by mnie nie było.
Ale nie jest.
Może to ma związek z tym, że jestem w pewnym sensie wierząca i nie potrafię uznać, że dalej nie ma nic. Gdybym potrafiła, na pewno byłoby mi łatwiej.
Ale jeśli jest coś dalej, jeśli czeka nas życie wieczne, to... nie chcę istnieć ze świadomością co zrobiłam.
To nie jest jeden szybki ruch. To nie jest łatwe.
Jestem okropnym tchórzem, a jednak wciąż żyję.
Potrzeba dużej odwagi i pewności.
Tak mi się wydaje.
Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. W niektorych momen tach mojego zycia powiedzialabym , ze tchorzostwo, w innych , że odwaga. Myslę, ze trzeba przezyc walke z tymi myslami, miec za soba probę by moc sie na ten temat wypowiedziec. Odpowiedz na to pytanie nie jest jednoznaczna.
Dla mnie to wielka odwaga, ponieważ tak do końca nie wiemy co jest po drugiej stronie. Chciałbym tak po prostu to wszystko skończyć..ale wiem , że mam rodziców i siostrę , wiec moje samobójstwo wywołało by wiele bólu..
gdybym jednak tak naprawdę nie miał nikogo i taka sytuacje w życiu ( naprawdę moje życie jest beznadziejne ) jak jest obecnie to bym się nawet nie zastanawiał. Środki usypiające + 3 browarki i po kłopocie
_________________ Żyj krótko , umieraj młodo i ładnie wyglądaj w trumnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.