Witam. Też zastanawiacie się jakby ludzie zareagowali gdybyście popełnili samobójstwo? Ja ciągle o tym rozmyślam, wyobrażam sobie mój pogrzeb , ludzi w okół mojej trumny.... całą rodzinę .... jakbym miał jedno ,jedyne marzenie to chciałbym "przeżyć" swoją śmierć. Tzn zobaczyć dokładnie swój pogrzeb a potem dopiero zniknąć w otchłań. Dziwnie ,wiem... coś takiego z oczywistych względów jest niemożliwe (nie wierze w Boga i życie pozaziemskie) , więc moje myśli przerzuciły się na samą próbę samobójstwa.Wiadomo,że to nie to samo ,ale coś takiego dałoby się przeżyć... pytanie jak to zrobić. Gdyby jednak próba samobójcza się udała nie mógłbym zobaczyć min "bliskich" , ale jakoś bym to "przeżył" Śmierć w ogóle mnie nie przeraża. Jestem jakby nieśmiertelny. Bo jak można zabić człowieka,który od dawna nie żyje? Moja śmierć psychiczna nastąpiła już dawno temu , a ta fizyczna próbuje ją dogonić. Ehh..trochę zboczyłem z tematu, sami rozumiecie...dużo myśli itd. Więc pytanie finałowe. Macie takie myśli jak jak? Chcielibyście zobaczyć waszych bliskich po waszej śmierci? Jakim sposobem można przeżyć próbuje samobójczą?
Wiek: 21 Dołączył: 21 Lis 2010 Posty: 62 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 12 Paź, 2011 16:27
Zastanawiam się często jak moi bliscy/znajomi zareagują na moją śmierć, ale w pewnym sensie są na to przygotowani i wydaje mi się że nie będą tak strasznie rozpaczać. Nie wątpię że to(czytaj rozpacz) nastąpi, ale efekt zaskoczenia nie powali na kolana.
Jeśli chodzi o drugie pytanie finałowe to jednak nie chciałbym ich wtedy widzieć. Wolę to sobie tylko wyobrażać.
Zamiast próbować samobójstwa - spróbuj żyć, bo życie mamy tylko jedno. To nie jest gra.
_________________ I tylko ciekawość jutra jeszcze mnie tu trzyma.
Temat którzy poruszasz jest szeroki i pewnie dużo ludzi zadaje sobie to pytanie. Zwykła ciekawość, czy zostanie się zapamiętanym i w jaki sposób, mimo że ludzie przyjęli (hipo)tezę aby na pogrzebie o zmarłym mówić tylko dobre rzeczy. Co do zastanawiania się nad własną śmiercią i pogrzebem to chodzi tylko o to, co ludze o tobie na prawdę myślą, bo tego się podczas życia nigdy nie dowiesz. Stąd ciekawość i chęć obserwacji z góry reakcji ludzi na twoją śmierć. Ja w życie pozagrobowe nie wierzę, czyli też obserwacja z góry nie wchodzi w grę. Nie rozmyślam nad tym, bo nigdy się tego nie dowiem. Chyba raz w życiu miałem taką głębszą myśl na ten temat, jednak staram się nie myśleć o rzeczach, których i tak nie mam prawa zobaczyć.
Gelo napisał/a:
Jakim sposobem można przeżyć próbuje samobójczą?
Tego nikt Ci nie powie bo nikt nie wie, a nawet jakby ktoś wiedział, to mam wielką nadzieję, że by nie powiedział...
Ostatnio zmieniony przez panjarek Czw 13 Paź, 2011 23:29, w całości zmieniany 1 raz
gdy mnie trafia taki dołek to otwieram piwo i zastanawiam się co chciałbym w życiu osiągnąć, po co tak naprawdę żyję... jak coś się znajdzie to mnie puszcza. A jak nie to idę biegać po pijaku, podczas intensywnego biegu nie da się myśleć w ten sposób
_________________ you're not how much money you've got in the bank. You're not your job. You're not your family, and you're not who you tell yourself. You're not your name. You're not your problems. You're not your age. You are not your hopes
Wiem, że ludzie którzy naprawdę chcą śmierci, po prostu się zabijają. Są sposoby na pewną śmierć, a Ci którzy próbują się zabić po prostu chcą pomocy ale najczęściej już nawet nie mają siły o nią prosić. Ja wiele razy myślałam o śmierci, ale nie zabiję się bo życie jest zbyt krótkie aby jeszcze bardziej je skracać. No i rodzina by cierpiała.
mam myśli samobójcze,ale nigdy nie wyobrażałam sobie swojego pogrzebu.Na|pewno nie chciałabym widzieć jak cierpią, chociaż niektórym byłoby to całkiem obojętne...
Dzieje się czasem coś takiego, że osoby po śmierci wychodzą ze swojego ciała, są to zjawiska paranormalne, których nie da się wytłumaczyć . W mojej miejscowości była pewna kobieta, często odwiedzała swoich sąsiadów.Któregoś dnia zapytała się ich czy może ich odwiedzić po jej śmierci oni zaśmiali się i zgodzili.Parę tygodni później , kobieta zmarła. w tym samym dniu po jej śmierci w ich domu zaczęły same wysuwać się szuflady,tłuc talerze,nawet chyba wzywano księdza.Jest to historia, która wydarzyła się niedawno . Także wyjście z ciała jest możliwe, chociaż nie każdy w to wierzy.
Muszę przyznać, że często o tym myślę. Głównie w kategoriach reakcji tych, do których mam z jakiegoś powodu żal, zastanawiam się czy mieli by wyrzuty sumienia, jak by reagowali itp.
A kwestia wyjścia z ciała (OOBE) jest dyskusyjna, chociaż czasami ciężko w to nie wierzyć.
_________________ "Nothing in this world is for real, except you are for me, and I am so yours"
Ostatnio zmieniony przez Lucid Dreamer Sro 19 Paź, 2011 19:36, w całości zmieniany 1 raz
Dzisiaj było parę prób ale ostatecznie stchórzyłem. Było ciemno jechałem ulicą, byłem na przeciwnym pasie ruchu ale jednak zrezygnowałem, a prawie się udało.
_________________ Bo nie ma nic gorszego od samotności.
Świat zamknięty rany otwarte.
Odnaleźć sens.
"Kolejny dzień
zapowiada się słonecznie,
chociaż tym, co żyją,
przyda się jeszcze parasol."
mój kolega w liceum przed maturą krótko, skoczył z balkonu swojego mieszkania rodzinnego (11 piętro). przeżył bo na szczęście upadł na kupkę śniegu , który wtedy się już topił. spędził kilka miesięcy w szpitalu.
Wiek: 21 Dołączył: 28 Sie 2011 Posty: 31 Skąd: Białystok
Wysłany: Pon 24 Paź, 2011 10:28
Ja miałem kolegę, który popełnił samobójstwo. Powiesił się w wieku zaledwie 16 lat. Do dziś nie wiadomo zbyt dobrze, dlaczego właściwie to zrobił. Sam nie planuję podjąć jakiejkolwiek próby samobójczej. Życie ma wiele dobrego do zaoferowania, nawet dla człowieka "zaburzonego".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.