Nieznana
Wiek: 21 Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 134
Wysłany: Pon 17 Sie, 2009 23:27 Może ktoś mi pomoże.
Chciałam Wam opisać mój problem.Jeśli zechcecie przeczytać,to bardzo dziękuję.A więc tak zacznę może od początku.Urodziłam się z pewna wadą którą niestety widać(nie będę tutaj rozpisywała się o co chodzi)... Po prostu to widać.Od dziecka byłam bardzo ruchliwym dzieckiem,wszędzie mnie było pełno... Byłam bardzo wygadana i otwarta dla ludzi,zawsze uśmiechnięta,nie bałam się niczego.Nie przejmowałam się tym,że ktoś się na mnie dziwnie patrzy i śmieje ze mnie albo może do końca tego nie rozumiałam.Niestety gdy stawałam się coraz starsza zaczęłam wszystko rozumieć dlaczego tak jest.Pewnego dnia zaczęłam odczuwać niepokój,lęki... nie mogłam w ogóle spać w nocy,bardzo się bałam i ciągle płakałam w nocy,ponieważ nie mogłam znieść tego strachu.I tak trwało to kilka lat.Jako nastolatka(mając 16 lat) gdy szłam do średniej szkoły zaczynałam bardzo zamykać się w sobie.Zaczęłam się wszystkiego bać,nie mogłam znieść tego,że ciągle ktoś się śmieje ze mnie i nie mogłam sobie z tym poradzić...zaczęłam mieć myśli samobójcze.Do tego stałam się bardzo nerwowa,brałam jakiś czas tabletki uspakajające(które niestety nie pomogły).Przestałam wychodzić gdziekolwiek ze znajomymi,nie miałam ochoty na nic,najlepiej było mi samemu,bo wtedy mniej się bałam,nie czułam tego bólu.Mogłam czuć się bezpiecznie.Teraz mając 18 lat (no już za niedługo 19) pierwszy raz w życiu pojawił się chłopak,który bardzo mi pomaga we wszystkim.Ale niestety nadal boję się wychodzić gdziekolwiek i czuję ogromny stres,który powoduje że ciągle zbiera mnie na wymioty i chudnę bardzo.Po prostu to jest jak jakaś trauma.Nie mogę w ogóle tego przezwyciężyć,ponieważ ciągle o tym myślę jak jest.Nie umiem sobie z tym poradzić do dzisiaj,ciągle potrafię płakać w momencie,gdy sobie to przypomnę.Teraz jeszcze w tym roku mam maturę więc chyba kipnę w tym roku jak tak dalej będzie.Z góry dziękuję za przeczytanie mojego w skrócie opisanego problemu.A tym głównym moim problemem jest to,że boję się wychodzić do ludzi i spotykać z nimi,nie mogę pozbyć się lęku i tego panicznego strachu który ciągle gdzieś tam tkwi we mnie.I nie mogę sobie poradzić z tym,że ludzie wyśmiewają mnie... wtedy czuję się jak nieproszony gość na tym świecie.
Ostatnio zmieniony przez Nieznana Wto 18 Sie, 2009 08:28, w całości zmieniany 1 raz
Nieznana
Wiek: 21 Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 134
Wysłany: Wto 18 Sie, 2009 00:09
hmmm a miało być tak pięknie
_________________ Prawdziwe pocieszenie jest wtedy,
gdy ktoś daje ci do zrozumienia:
możesz być taki, jaki jesteś.
Nieśmiały, chyba chodzi jej o radę, przecież wiadomo, że sami jej w tym problemie nie pomożemy. Moja rada jest taka, że chyba powinnaś się wybrać do psychologa lub jeśli będzie to konieczne do psychiatry, z tym że to drugie łączy się z przepisaniem leków i proszę, niech nikt nie mówi, że niekoniecznie. Musisz też sama dużo pracować nad sobą, chcieć się zmienić, naprawdę tego chcieć i nie poddawać się po pierwszzym nie udanym razie, bo tak daleko nie zajedziesz. Praca nad sobą, siła, wytrwałość, pomoc innych, ale najwięcej musisz robić niestety sama.
_________________ "Żyjesz więcej w ciągu pięciu minut przy całkowicie otwartej przepustnicy niż niektórzy w ciągu całego życia"
Nieznana
Wiek: 21 Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 134
Wysłany: Wto 18 Sie, 2009 08:17
No raczej o radę mi chodziło .
----------------
Jack_s staram się ale nie wychodzi mi to najwidoczniej.Czasem są chwile kiedy mam siłę,a czasem są takie momenty kiedy odechciewa mi się żyć.Ciągle chodzę smutna.A do psychologa wstydzę się iść bardzo,bo jestem nieśmiała.I jak zaczynam się stresować to prawie nic nie mówię.
----------------
Proszę nie pisać dwóch postów jeden pod drugim. Antyk.
_________________ Prawdziwe pocieszenie jest wtedy,
gdy ktoś daje ci do zrozumienia:
możesz być taki, jaki jesteś.
nie ma czego sie wstydzic psychologa musisz sie przelamac a na pewno bedziesz pozniej dziekowac ze sie zdobylas na ten krok tez tak mialam i wprawdzie jeszcze pracuje nad soba ale jest dobrze powodzenie i odwagi
_________________ 1969
Nieznana
Wiek: 21 Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 134
Wysłany: Wto 18 Sie, 2009 09:36
No tak.... tylko nie mogę się przełamać i nie wiem czy to kiedyś mi się uda.
_________________ Prawdziwe pocieszenie jest wtedy,
gdy ktoś daje ci do zrozumienia:
możesz być taki, jaki jesteś.
Wiek: 22 Dołączyła: 01 Sie 2009 Posty: 635 Skąd: Śląsk
Wysłany: Wto 18 Sie, 2009 11:14
Po prostu musisz sobie powiedzieć: "mam problem - chcę go rozwiązać". Psychologowie to bardzo taktowne osoby i nie ma się czego obawiać. Nie wyśmieją, nie oleją bo nie za to im się płaci. Może znasz kogoś, kto chodził do psychologa i może Ci takowego polecić? Albo na pierwszą wizytę wyślesz rodzica/przyjaciela/siostrę czy brata, który przekaże Ci później jaka to osoba, czy będzie potrafiła pomóc?
Rozwiązań jest wiele ale najważniejsza jesteś Ty i Twoje podejście do tego i jak bardzo zależy Ci na rozwiązaniu problemu.
W przelamaniu, to chyba nikt Ci nie pomoze. Sama musisz byc na to gotowa. A wiec ubieraj sie, i do psychologa. Bedzie dobrze, zobaczysz
_________________
Nieznana
Wiek: 21 Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 134
Wysłany: Wto 18 Sie, 2009 12:09
hm.... no mam jedna osobę co chodziła,własnie wczoraj mi o tym powiedziała i zaproponowała że może iść ze mną... ale się boję i nie pójdę bo nie potrafię .
_________________ Prawdziwe pocieszenie jest wtedy,
gdy ktoś daje ci do zrozumienia:
możesz być taki, jaki jesteś.
Nieznana, psycholog wyciąga do Ciebie pomocną dłoń i idąc do niego stawiasz pierwszy krok do tego, żeby zrozumieć wiele rzeczy i przez to czuć się szczęśliwa:) O wszytskim, co Cię dręczy, czego się boisz mozesz mu smialo powiedziec:) I bardzo dobrze, ze bliska Ci osoba zaoferowala Ci pomoc w wyprawie do specjalisty - razem raźniej, juz teraz wiesz, ze nie jestes z tym sama;) Pomysl o tym, a jak się przekonasz, to umów się na wizytę. Bedziesz znala konkretny termin i za nic w swiecie nie uciekaj! Z doswiadczenia wiem, ze im czesciej uciekam, tym trudniej mi potem wejsc z powrotem w obieg.
Nieznana
Wiek: 21 Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 134
Wysłany: Wto 18 Sie, 2009 14:05
Wiem,ale się boję niestety .Nie potrafię rozmawiać o tym,od razu płacze jak juz pisałam.
_________________ Prawdziwe pocieszenie jest wtedy,
gdy ktoś daje ci do zrozumienia:
możesz być taki, jaki jesteś.
Nieznana, jak już będziesz miała jakieś namiary na psychologa, albo psychiatrę to spróbuj zastosować prostej linii. Czyli staraj się wcale nie myśleć jak to będzie wyglądać tylko po prostu tam pójdź. Wiem że to wydaję się strasznie trudne, ale to pomaga. Mnie pomogło już w wielu sytuacjach.
Wstawiam poniżej eksperyment ze szklanką wody. To ma takie same zastosowanie w życiu
Cytat:
Ćwiczenie. Do tego eksperymentu potrzebujesz:
a) szklankę z wodą mineralną,
b) stoper.
Twój cel: wziąć łyk wody.
Jest to bardzo prosty cel, ale ilustruje głęboki i istotny sens.
Oto instrukcja: umieść szklankę wody na stole naprzeciw siebie. Weź teraz stoper,
żeby sprawdzić, która z dwóch poniższych metod szybciej doprowadzi Cię do celu.
Metoda #1 – Voodoo.
Włącz stoper.
Teraz spójrz na szklankę wody przed tobą i skoncentruj się na niej.
Zamknij oczy i powiedz do wody taką małą modlitwę. Powiedz „Proszę
uniwersalnego Boga-źródło-z-niebios, aby zamanifestował swoją moc przez wlanie tej wody
do moich ust”.
Posiedź w spokoju chwilę z nadzieją, że Wszechświat/Bóg/cokolwiek w co wierzysz
przyniesie wodę do Ciebie.
Zapisz na kartce wynik.
Teraz bądź wściekły i krzyknij „Hej! Ty głupia i beznadziejna szklanko wody!
Wskakuj do mojego brzucha zanim roztrzaskam cię na kawałki!”
Odczekaj chwilę i zobacz czy posłucha rozkazu.
Teraz bądź najbardziej miły i słodki jak potrafisz mówiąc do wody „Hej seksowna
szklaneczko wody. Może podbijesz do mnie, żebym mógł cię całą posmakować?”
Poczekaj i zobacz czy woda znajdzie się w Twoich ustach.
Następnie, powiedz wodzie: „Właśnie wydałem 10 000 zł na szkolenie, które ma
sprawić, że w ciągu następnego roku stanę się milionerem!”
Zobacz czy zaimponowałeś jej wystarczająco, żeby z ochotą wskoczyła do Twojej
buzi.
W końcu, popatrz na wodę i bądź pozytywnie nastawiony, uśmiechnij się do niej i
poczuj totalną pewność, że któregoś dnia ta woda pojawi się w Twoich ustach, jeśli będziesz
o niej pozytywnie myślał.
Zatrzymaj stoper i zanotuj czas. Zanotuj także efekty eksperymentu.
Metoda #2 – Linia Prosta.
Włącz stoper.
Podnieś szklankę i wypij łyk wody.
Zatrzymaj stoper. Zanotuj czas i rezultaty.
...
Jaka jest różnica w czasach ćwiczeń, a jaka w rezultatach, które osiągnąłeś?
Zauważ, że przy pierwszej metodzie w Twoich ustach nie znalazła się ani jedna
kropla wody.
Wiem,ale się boję niestety .Nie potrafię rozmawiać o tym,od razu płacze jak juz pisałam.
Nawet sobie nie wyobrazasz, jak wielu ludzi płacze u psychologa...:) Ale to nic złego! To jeden z elementow oczyszczenia i przedstawienia specjaliscie swojej sytuacji:)
Nieznana
Wiek: 21 Dołączyła: 17 Sie 2009 Posty: 134
Wysłany: Wto 18 Sie, 2009 14:46
Myślę,że wielu płacze,ale po prostu ten strach mnie paralizuje przed wszystkim.Boje sie jakie by mi pytania zadawał.Albo nie wiem... stwierdził,że nie wiem po co do niego przyszłam skoro nic mi nie jest.
_________________ Prawdziwe pocieszenie jest wtedy,
gdy ktoś daje ci do zrozumienia:
możesz być taki, jaki jesteś.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.