Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 29 Sie, 2011 21:34
Mniej-więcej . Bo wiesz, ludzie często jak mają doła myślą "ee do chrzanu takie życie chyba się zabiję", a jakby mieli naprawdę umrzeć to by ze strachu robili w gacie i modlili się o życie. Uświadomienie sobie tego strachu powoduje, że gdy zaczynasz wpadać w dół i się pogrążać negatywnym myśleniem zdajesz sobie sprawę, że to nie ma sensu bo i tak się nie zabijesz. Przy głębokich, depresyjnych dołach ta logika zaczyna szwankować bo wpływ złego samopoczucia może być obezwładniający.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Mnie wystraszyłeś i dziwi mnie to że masz w ogóle odwagę. Jakie to uczucie kiedy wisisz?
W zasadzie to ostatni post pisałem pod inne forum, a tam się ktoś przestraszył i dlatego go tak zacząłem, a że nie chciało mi się zmieniać, bo w sumie się aż tak nie gryzło to, to tak zostawiłem Chociaż zdziwiło mnie to, bo nawet mnie nie znasz...
Ja osobiście nie przejmowałem się tym, że się duszę, tzn. w znaczeniu, że żałowałem czegoś w ogóle o tym nie myślałem, niemniej przeszkadzało mi to, że miażdży mi krtań a to było nieprzyjemne (prawdę mówiąc do teraz mnie jeszcze trochę boli), ale pewnie potrafiłbym w końcu z tym wygrać, za którymś podejściem. Po prostu odczepiłem się na zasadzie odruchu bezwarunkowego, no i nie przeczę, że pewnie pozostały mi jakieś resztki hamulców w głowie. Tak generalnie to czujesz jak krew pulsuje coraz szybciej i jak uchodzi z Ciebie życie.
bananowy_joe napisał/a:
whatever3213 trochę spasuj z tymi obrazowymi opisami, bo z tego forum zrobi się wylęgarnia samobójców. skupcie się na wzajemnym podnoszeniu się na duchu.
Chyba każdy swój rozum ma i raczej nie będzie popełniać moich "błędów", zresztą wątpię, żeby to kogokolwiek mogło zachęcić, już prędzej odepchnąć, jak ktoś chce się zabić to mu takie rzeczy nie są chyba potrzebne.
Urthon napisał/a:
@bananowy_joe na mnie posty whatever3213 działają odwrotnie tzn. odpychają od samobójstwa. Aczkolwiek nie popieram tych prób.
Czyli życzysz mi życia...
bananowy_joe napisał/a:
czyli to jak z ostrzeżeniami na paczkach papierosów?
No bo na tej linie jest nawet napisane "niewłaściwe użycie może grozić śmiercią lub trwałym kalectwem"...
Urthon napisał/a:
Mniej-więcej . Bo wiesz, ludzie często jak mają doła myślą "ee do chrzanu takie życie chyba się zabiję", a jakby mieli naprawdę umrzeć to by ze strachu robili w gacie i modlili się o życie. Uświadomienie sobie tego strachu powoduje, że gdy zaczynasz wpadać w dół i się pogrążać negatywnym myśleniem zdajesz sobie sprawę, że to nie ma sensu bo i tak się nie zabijesz. Przy głębokich, depresyjnych dołach ta logika zaczyna szwankować bo wpływ złego samopoczucia może być obezwładniający.
No ja chyba - jak to ująłem wcześniej - mam jeszcze jakieś resztki hamulców w głowie...
cleo napisał/a:
whatever3213, a co z opowiadaniem ? Ja tu czekam aż coś napiszesz a Ty znów idziesz do lasu..
Stalugwa napisał/a:
Zgadzam się, powinieneś coś napisać.
Ja naprawdę w życiu niewiele przeczytałem, także jakość tego byłaby marna/przeciętna, bliżej by temu było do obrazy literatury, aniżeli arcydzieła, a raczej nie chce mi się za tym gonić tak jak za moją pasją, żeby z czasem może i stać się w tym trochę lepszym, ale i tak słabym, zresztą chyba też dlatego ja i moja pasja jesteśmy w swego rodzaju separacji, po prostu chciałbym być naprawdę dobry a dalej popełniam błędy, których nie powinienem.
Druga sprawa nie wiem jaki mam sobie wymyślić "scenariusz życia", zwyczajnie w którym kierunku pójść, jeśli zostanę przy życiu to będę musiał wrócić na studia, na które nie zakładałem wracać (nawet nie chcę), w związku z czym mam problem, bo olałem sesję i pewnie mnie wywalą, to i rzeczywistość mnie szybciej dopadnie i będę musiał znaleźć jakąś lipną pracę na szybko (na pewno nie chciałbym w niej mieć zbytnio kontaktu z ludźmi, a i tym bardziej zabierać jej ze sobą do domu, kierowcą też nie mógłbym być), zresztą nie ma się co oszukiwać ja nawet nie chcę pracować, na pewno też nie chcę utrzymywać kontaktu z rodziną, więc musiałbym się gdzieś wynieść i całkowicie, na zawsze zerwać kontakt ze wszystkimi, których znam. Do lekarza nie chcę iść... rodziny też nie mógłbym założyć, bo się do tego nie nadaję, a i żal by było tej dziewczyny, w ogóle nie pasuję do świata i nie wiem po co się tu znalazłem, ale jedyne życie jakie mógłbym prowadzić to odgrodzony od wszystkich, ale wynieść się w cholerę, jakąś całkowitą dzicz też bym nie potrafił, ot co taka durna logika
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 30 Sie, 2011 04:11
Wydaje mi się, że rozumiem dlaczego nie chcesz iść do psychiatry (jeśli źle mi się wydaje to mnie popraw). Obawiasz się, że gdybyś dostał leki, dzięki którym wróciłaby ci wola życia miałbyś większą trudność z samobójstwem, a mając kiepskie perspektywy uważasz to wyjście za najlepsze. Gdybyś zaczął się leczyć i odczuwać przyjemność z życia zacząłbyś się bać samobójstwa więc musiałbyś "przecierpieć" te problemy i przeszkody jakie widzisz w dalszym życiu. Mam rację ?
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Wydaje mi się, że rozumiem dlaczego nie chcesz iść do psychiatry (jeśli źle mi się wydaje to mnie popraw). Obawiasz się, że gdybyś dostał leki, dzięki którym wróciłaby ci wola życia miałbyś większą trudność z samobójstwem, a mając kiepskie perspektywy uważasz to wyjście za najlepsze. Gdybyś zaczął się leczyć i odczuwać przyjemność z życia zacząłbyś się bać samobójstwa więc musiałbyś "przecierpieć" te problemy i przeszkody jakie widzisz w dalszym życiu. Mam rację ?
Niezupełnie tak Chociaż teoria pewnie mogłaby do mnie pasować, tylko musiałaby być trochę dziwniejsza
Generalnie to by było jakoś tak:
Widzisz ja nie lubię fałszu i obłudy, a takie wmówienie sobie, że jest ok, byłoby dla mnie swojakim kłamstwem/fałszem wobec siebie, a pamięć o tym, że to jak będzie po terapii będzie ściemą, którą sobie wmówiłem by na pewno nie pomagała.
Inna kwestia, że pewnie odruchowo starałbym sobie udowodnić, że te leki mi nie pomogą, taki "wewnętrzny pojedynek woli", zresztą wątpię, żeby same leki komuś pomogły jeśli nie chce sobie wmówić, że to zrobią.
Co do lekarza, to tez do końca nie wierzą w tą pomoc, musiałbym sobie wmówić to co mi powie, jednak świat i realia pozostaną takie same, a i on sam życia za mnie nie przeżyje.
Co do strachu przed życiem, to go raczej nie odczuwam, chociaż ktoś mógłby to tak określić, ja jestem w stanie przeżyć całe życie, a dokładniej przeżyć tak, aby je zmarnować, z racji swojego podejścia do świata i na złość samemu sobie, i nawet o tym myślałem, ale jest to bez sensu
W zakładzie raczej mnie nie zamkną, więc można pominąć tę kwestię, niemniej pewnie bym się kwalifikował Sam na pewno bym tam nie poszedł, na siłę mnie nie wezmą, chociaż niby jest ta ustawa o ochronie zdrowia psychicznego, na podstawie której można kogoś na siłę zamknąć, ale muszą być do tego przesłanki, więc nie mam co fantazjować... Niemniej, gdyby tak się stało to pewnie nie byłbym taki skory do współpracy, tak na przekór, co nie znaczy żebym się tam rzucał, ot co taki dziwny charakter
Ja piszę takie różne dziwne rzeczy, ale jestem świadom wszystkiego co robię i nie jest tak, że cały dzień siedzę w domu i się nad sobą użalam, po prostu to wszystko mnie wnerwia.
Według psychologii pewnie mam poważną depresję, chociaż ja wewnętrznie utrzymuję, że chyba jednak niespecjalnie, zwyczajnie jestem zdegustowany (a koniec końców życie i tak sprowadza się do śmierci), co paradoksalnie jest uznawane za oznakę depresji... któż zrozumie takiego psychola jak ja
Można by rzec, że jestem dziecinny i nienormalny Cóż pewnie tak, aczkolwiek normy można zmieniać, zresztą one cały czas się zmieniają i są różne w zależności od pokolenia, miejsca i ludzi, którzy chcą je zmienić
Wiek: 23 Dołączyła: 12 Sie 2011 Posty: 462 Skąd: z domu
Wysłany: Wto 30 Sie, 2011 08:31
Cytat:
w związku z czym mam problem, bo olałem sesję i pewnie mnie wywalą, to i rzeczywistość mnie szybciej dopadnie i będę musiał znaleźć jakąś lipną pracę na szybko
Gdybyś chciał wrócić, można się starać o urlop zdrowotny na semestr, który minął, mi się coś takiego udało po tym jak miałam ciężkiego doła i przez 3 miesiące nie wychodziłam z domu.
Depresja też na tym polega, że wmawiasz sobie jaki ten świat jest beznadziejny, może jak już sobie coś wmawiać, to przynajmniej przyjemne rzeczy
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 30 Sie, 2011 15:04
Pisałem długi post ale coś mi się rypło i pół godziny poszło w...no nie ważne napiszę krócej.
Ja ze swojego doświadczenia powiem, że to czy wierzę, że warto lub nie warto żyć zależy głównie od biologii w mojej głowie. Mam takie stany, że czuję się dobrze, jestem pewny siebie, znajduję wiarę w to, że jakoś to będzie, jednym słowem czuję się normalnie. Z drugiej strony jak mam ciężkiego doła to jestem tak samo przekonany o beznadziejności swojej sytuacji i tego, że nie warto dalej walczyć. Ta obiektywność to iluzja. Gdybyś spróbował leczenia i uzyskał poprawę nie byłoby w tym żadnej fałszywości, czułbyś normalnie.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Gdybyś chciał wrócić, można się starać o urlop zdrowotny na semestr, który minął, mi się coś takiego udało po tym jak miałam ciężkiego doła i przez 3 miesiące nie wychodziłam z domu.
Depresja też na tym polega, że wmawiasz sobie jaki ten świat jest beznadziejny, może jak już sobie coś wmawiać, to przynajmniej przyjemne rzeczy
Tylko ja chodziłem na uczelnię i w sumie część sesji mam zdaną, ale jednak same nieistotne rzeczy.
No jasne
Urthon napisał/a:
Gdybyś spróbował leczenia i uzyskał poprawę nie byłoby w tym żadnej fałszywości, czułbyś normalnie.
Ah, wiem że są ludzie, którzy są w gorszej sytuacji niż ja, ale jakoś to do mnie nie przemawia, pocieszanie się, że inny ma gorzej nie jest w moim stylu.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 02 Wrz, 2011 19:58
Ja tego filmiku youtubowego nie mogę zobaczyć ze względów technicznych ale odnosząc się do postu Whatevera powiem tyle, że to że gdzieś ktoś ma gorzej NIGDY nie poprawia samopoczucia (no chyba że ktoś jest "zwyrodniały" i cieszy go ludzkie nieszczęście ). Często wręcz ma to skutek odwrotny ponieważ powoduje, że nie szukamy pomocy i wymagamy od siebie bycia twardym. Niemożność poradzenia sobie samemu dokłada się do poczucia winy i niskiej samooceny.
Zresztą wystarczy pomyśleć na zdrowy rozum - czy np. to, że w Afryce głodują i umierają dzieci może w jakikolwiek sposób poprawić humor ?
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
Ja tego filmiku youtubowego nie mogę zobaczyć ze względów technicznych ale odnosząc się do postu Whatevera powiem tyle, że to że gdzieś ktoś ma gorzej NIGDY nie poprawia samopoczucia (no chyba że ktoś jest "zwyrodniały" i cieszy go ludzkie nieszczęście ). Często wręcz ma to skutek odwrotny ponieważ powoduje, że nie szukamy pomocy i wymagamy od siebie bycia twardym. Niemożność poradzenia sobie samemu dokłada się do poczucia winy i niskiej samooceny.
Zresztą wystarczy pomyśleć na zdrowy rozum - czy np. to, że w Afryce głodują i umierają dzieci może w jakikolwiek sposób poprawić humor ?
To jest taki filmik o gościu, który stracił nogi i ręce, ale mimo to nie stracił nadziei i radzi sobie z tym, tak dobrze jak to tylko możliwe, biorąc pod uwagę jego sytuację. No i fajnie, że ma jakiś swój cel w życiu, nie ujmuję mu niczego, tylko mi to nie pomaga...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.