dobry wieczór wszystkim.
Powiem wprost - mój miły ma depresję. Leczył się publicznie przez terapię grupową, jednak szybko to zakończył (wracał tylko wkurzony "lichymi" problemami innych + podejściem ich i pani psycholog do jego osoby, które było absurdalne...). Na prywatne leczenie go nie stać. Próbował także kilku różnych leków ale tylko czuł się po nich źle. Problemów ma sporo, brak pracy, zawalone studia, brak przyjaciół, zła sytuacja finansowa, problemy z rodzicami, niespełnione ambicje itd.
Ma zmienne nastroje, raz jest miły, kochający, "ciepły", co chwilę zarzuci jakimś zabawnym żartem,komentarzem. Dosłownie nawet chwilę później wszystko to się wali, jest załamany, ma myśli samobójcze(i próbę za sobą...), uczucie beznadziejności, jest chamski, ma fochy i chce się kłócić. Depresja aż przemawia przez niego. Kocham go i chcę mu pomóc, ale nie wiem już jak, bo zwykłe "głowa do góry, będzie dobrze, zobaczysz" i racjonalne "tłumaczenia", że tak będzie nie pomagają, ciągle widzi to, że wszyscy inni już dawno osiągnęli sukcesy a on nic. Więc, jak w temacie, jak mu pomóc?
z góry pokłony za odpowiedzi.
Ostatnio zmieniony przez żelkowata Nie 02 Sty, 2011 20:59, w całości zmieniany 1 raz
Nie wiem.. myślę że psychiatra i leki to podstawa. Wiadomo że na początku brania człowiek źle się po lekach czuje ale jeśli przetrwa ten okres będzie zdecydowanie lepiej.
Nie umiem dawać rad, ale dzisiaj spróbuje. Na Twoim miejscu żelkowata codziennie powtarzałabym swojemu chłopakowi jakim jest wspaniałym człowiekiem. Że jest czuły, opiekuńczy, kochany, silny...itp...Może dzięki temu sprawisz, że choć trochę podniesie swoje poczucie wartości.
w ogóle wszystkie problemy zycia codziennego wywołane są przez szatana a ty człowieku nie wiesz ile sam szkodzisz i krzywdy robisz ludziom takim jak my. nie masz problemow? jak nie masz, to ciezko z toba. a jak masz, tzn ze nic nie daje ta modlitwa.
Wiek: 21 Dołączył: 27 Maj 2011 Posty: 2341 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 13 Cze, 2011 23:04
Dobrze że ten temat jest juz stary bo jakbyś katoliku2010 tak się odezwał w tamtym czasie to zrobił byś komuś krzywdę - ktoś kto wchodzi na forum i prosi o pomoc, a zostaje potraktowany niepoważnie czy wręcz obraźliwie straci zaufanie do takiego forum.
Uważam takie zachowanie za obrzydliwe.
On odzrzuca pomoc psychologa bo nie wierzy, ze moglby go wyleczyc z depresji.
Czy on w ogole chce jakiejs pomocy?
Stracil wiare w siebie i sens zycia.
Jest czesto zly,przy odrobinie zapomnienia jest mily czyli jest soba i widzisz jego prawdziwe ja.
Brak pracy,przyjaciol,zle relacje z rodzicami ,niespelnione ambicje to problemy, ktore dotykaja nas wszystkich w mniejszym lub wiekszym stopniu.
Lecz nie wszyscy placa za to depresja.
Wszystko zalezy od nas samych,jak odbieramy i tlumaczymy rzeczywistosc.
Trudno jest tu cokolwiek poradzic, bo jak on odmawia pomocy psychologa to pewnie ,zadna terapia nie zaowocuje.
Ale twoja cierpliwosc moze mu pomoc.
Pokaz mu w jakis sposob, ze jednak jest potrzebny,ze mozna na niego liczyc.
Moze jakis wspolny wolontariat,chec pomocy innym,to pomaga i wynagradza w takich sytuacjach.
On musi miec zajecie, duzo zajec, szczegolnie kiedy nie posiada pracy.
Ty wiesz najlepiej czym sie interesuje ,co lubi.
Moze mozna to jakos rozwinac,wypelnic czas,zastapic brak pracy czynnym wysilkiem, ktory przynosi zysk lub pomoc innym.
To sprawia ,ze czlowiek odnajduje swoja wartosc.
Problem rodzicow ?
moze kompromis,jego proba samobujcza moze moglaby w jakis sposob to ulatwic ze strony rodzicow,
nie wiem,trudno jest co kolwiek radzc przy ograniczonych faktach.
pozdrawiam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.