Nie musicie czytać tego tematu, moderatorzy mogą go wrzucić od razu do kosza. Może niektórzy stwierdzą, ze jestem głupia, ze skoro chce to zrobić to po co tutaj o tym piszę....
Wydaje mi się, ze mam nawrót depresji. Generalnie mój psycholog nie stwierdził u mnie depresji. Mówił mi że nie ważne jaka jest definicja tego co mi jest, ważne jest jak to zwalczyć. Pomógł mi bardzo, jednak gdy poczułam, ze jest mi lepiej zerwałam terapię. Odeszłam nie odzywając się słowem. Minęło parę miesięcy. Znalazłam pracę, która pozwoliła mi odetchnąć. Pracowałam jako sprzątaczka, więc nie miałam kontaktu z ludźmi. Robiłąm swoje i wracałam do domu. Skończyłam pracę i stwierdziłam, ze moje życie nie ma juz sensu. Całymi dniami leżałam w domu, coraz bardziej bałam się wyjść do ludzi. Rodzice - wiadomo niczego nie zauważyli. Od parunastu dni jestem w takim stanie, że moglabym się spokojnie zabić bylebym miala coś pod ręką. Nie potarfie, nie potrafie wyjaśnic tego co czuję, ale wiem, ze juz nei wytrzymam... Wiem, ze powinnam sie zabić, bo nie widzę innego wyjścia z sytuacji, nie umiem juz walczyć... a jednocześnie, jakoś wewnętrznie czuję ze to jeszcze nie ten czas, ze jeszcze nie teraz, moze dlatego tutaj własnie piszę... nie prosze o pomoc... a może jednak proszę. Sama nie wiem co się ze mna dzieje, sama nie wiem co mam zrobić z własnym życiem...
Nie mam pojęcia co robić. Taka ludzka bezsilność jest najgorsza. Najgorsze jest to, że nawet nie mam przyjaciela by komuś o tym powiedzieć. Gdybym miała kogoś, pisałabym pewnie do niego a nie tutaj... A wystarczył jeden błahy powód, by się załamać. Czuje, ze potrzebuje czegoś na uspokojenie. Papierosy już nie pomagają. Czekam, aż moja matka pójdzie spać i poszukam jej tabletek nasennych i uspokajających. I tak nei zauwazy roznicy. Nigdy nie widzi... Jednak ciągle jeszcze mam wątpliwości....
Co mam robić ?
_________________ że moja głowa wykpiwa i wyszydza łydkę, łydka zasię głowę, że palec nabija się z serca, serce z mózgu, nos z oka, oko z nosa rechocze i ryczy- i wszystkie te części gwałciły się dziko w atmosferze wszechobejmującego panszyderstwa...
Znalazłaś to forum, zarejestrowałaś się, piszesz - to znaczy, że chcesz sobie pomóc. Nie porzucaj tego, spróbuj bardziej, zobaczysz co z tego wyjdzie. Troszkę za szybko, aby się poddawać, nie uważasz?;)
Skoro wiesz co pomogło Ci ostatnio, dlaczego tego nie powtórzysz? Nic nie stracisz.
Powodzenia!;)
_________________ "Nil admirari - niczemu się nie dziwić"
Horacy.
jednak nie potrafię wygrać z tym co dzieje się w mojej glowie. Nie kontroluje tego, to dzieje się tak jakby poza mną...
_________________ że moja głowa wykpiwa i wyszydza łydkę, łydka zasię głowę, że palec nabija się z serca, serce z mózgu, nos z oka, oko z nosa rechocze i ryczy- i wszystkie te części gwałciły się dziko w atmosferze wszechobejmującego panszyderstwa...
powiem tak.... dłuuuuuuuuugo walczyłam z tymi potwornymi myślami i z tym całym czarnym shitem. wydaje mi się, że bez pomocy terapeuty, bez poukładania sobie tego wszystkiego, bez znalezienia przyczyny i być może bez pomocy leków - nie wiem, czy dasz sobie radę... bo sama widzisz, ze ten czas otrzymywania pomocy od kogoś był ok i potem też... ale nie dokończyłaś tego wszystkiego.. czyli szło w dobrym kierunku. wydaje mi się, że dobrym pomysłem byłby powrót na terapię, a w międzyczasie (a może i przy pomocy terapii) poszukanie kogoś bliższego.
ja się polecę (nie)skromnie. gdybyś chciała pogadać wal śmiało na PW. zawsze odpowiem.
_________________ `Too weird to live, and too rare to die..
I ja się polecę; służę długoletnim doświadczeniem w samodzielnej walce z fobią (przegranej;) ), no i mam 2 próby targnięcia sie na własne życie za sobą (odradzam) więc na ile będę w stanie - chętnie pomogę
_________________ "Nil admirari - niczemu się nie dziwić"
Horacy.
Tak bardzo brakuje mi kogoś bliskiego, kogoś kto mógłby mnie teraz przytulić...
_________________ że moja głowa wykpiwa i wyszydza łydkę, łydka zasię głowę, że palec nabija się z serca, serce z mózgu, nos z oka, oko z nosa rechocze i ryczy- i wszystkie te części gwałciły się dziko w atmosferze wszechobejmującego panszyderstwa...
wydaje mi się, ze gdyby kazdy mial przyjaciela "od serca", takiego prawdziwego, ludzie mogliby bardziej pogodzić się ze swoimi problemami...
_________________ że moja głowa wykpiwa i wyszydza łydkę, łydka zasię głowę, że palec nabija się z serca, serce z mózgu, nos z oka, oko z nosa rechocze i ryczy- i wszystkie te części gwałciły się dziko w atmosferze wszechobejmującego panszyderstwa...
Po części to znak czasów. Wszędzie konkurencja, egoizm się szerzy i ludzie o czymś zapomnieli.. Jest ciężko, ale to możliwe, że się znajdzie takich ludzi.
Pod koniec ubiegłego roku intensywnie myślałem nad samobójstwem, jak widać nie zrobiłem tego W końcu poszedłem do psychiatry, przepisał lek a mój stan się poprawił, teraz niedawno zacząłem psychoterapię. Wiesz dlaczego nie zabiłem się? Nie dlatego że zacząłem brać lek i mój sposób patrzenia na świat się zmienił, bo rozmyślałem o tym już sporo wcześniej przed wizytą u psychiatry. Nie dlatego że mam dla kogo żyć, zresztą to jest bezsensu żyć dla kogoś i od kogoś się uzależniać. Nie zabiłem się bo są rzeczy które chciałbym w tym życiu zrobić, nie dla kogoś, nie po coś, tylko dla siebie. Mogę cię pocieszyć mówiąc że tak naprawdę umierasz, codziennie coraz bliżej ci do tego dnia w którym umrzesz, więc po co to przyspieszać skoro i tak z minuty na minutę jest coraz bliżej i w końcu nadejdzie Teraz zapytaj siebie czy rzeczywiście nie chcesz żyć? Chcesz by ominęły cię różne fajnie rzeczy które możesz zrobić? Nie myśl o innych, myśl o sobie. Co chciałbyś zrobić?
Gdy myśle o przyszłości mam pustkę w głowie. Co chciałabym w życiu zrobić ? Gdy zadaję sobie to pytanie, w mojej glowie pojawia się pare czarnych scenariuszy. Nic pozytywnego.
Ktoś mi kiedyś powiedział, ze mam sobie znaleźć w życiu cele i do nich dążyć, tak żeby to wszystko miało jakiś sens...
_________________ że moja głowa wykpiwa i wyszydza łydkę, łydka zasię głowę, że palec nabija się z serca, serce z mózgu, nos z oka, oko z nosa rechocze i ryczy- i wszystkie te części gwałciły się dziko w atmosferze wszechobejmującego panszyderstwa...
Odrzuć czarne scenariusze. Co chciałaś robić jako dziecko, o czym marzyłaś? Co chciałabyś zrobić teraz, w tym momencie? Cel w życiu jest ważny, ważne by wiedzieć gdzie chcemy iść, ale gdy już znamy swój cel nie można się na nim skupiać bo liczy się droga a nie cel. Jeśli nie masz teraz żadnego celu to też jest droga, każda droga dokądś prowadzi.
Tak jest "jakaś " droga...
moja zwie się - autodestrukcja...
_________________ że moja głowa wykpiwa i wyszydza łydkę, łydka zasię głowę, że palec nabija się z serca, serce z mózgu, nos z oka, oko z nosa rechocze i ryczy- i wszystkie te części gwałciły się dziko w atmosferze wszechobejmującego panszyderstwa...
Ech... ale wszystko widzisz w czarnych barwach Naprawdę nie ma nic co chcesz robić? Zastanów się dobrze co sprawia że to robiąc zapominasz o wszystkim i robisz to z przyjemnością? Co daje ci pozytywnego kopa? Wracając do drogi czasem trzeba sięgnąć dna totalnego by się od niego odbić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.