Wysłany: Nie 18 Gru, 2011 01:29 Najbardziej pogięta psychicznie istota ludzka w historii
Witam,
na wstępie dodam że jest to mój pierwszy post na tym forum, choć czaiłem się od dawna
No, najłatwiejsze za mną, teraz problem co napisać dalej... Może od początku.
Nie mam pojęcia czy to jest właściwy dział. Jeśli nie- proszę o przeniesienie.
Mam 16 lat, jestem mieszkańcem Lublina. Na pierwszy rzut oka jestem zupełnie zwyczajnym chłopięciem, nie mającym poważniejszych problemów. Uwaga, teraz garść samochwalenia się.
Chodzę do jednego z najlepszych liceów w mieście, nie miałem i nie mam nigdy problemów z nauką. Śmiem twierdzić że jestem dość inteligentny (...nie mylcie tego z mądrością ), od cholery czytam, interesuje mnie historia i polityka, powtarzają mi ludzie że mam talent pisarski, zamierzam też kupić gitarę. Przy tym nigdy nie byłem ciapą pomiataną w szkole, jestem wysoki i nie najbrzydszy (babcie i ciocie twierdzą że przystojny ) , mam paru przyjaciół i z podwórka, i z gimnazjum, w liceum generalnie mnie lubią ludzie. Mam specyficzne poczucie humoru które o dziwo bardzo łatwo rozbawia ludzi (daje mi to mnóstwo satysfakcji). Mam normalną rodzinę, mieszkam w normalnym mieszkanku w ładnej dzielnicy miasta. Na pierwszy rzut oka- przeciętny nastolatek.
Do jasnej cholery, nie wyobrażacie sobie ile trudu wkładam w ukrywanie przed wszystkimi swoich stanów emocjonalnych i problemów psychicznych, jestem na skraju SZALEŃSTWA! Bóg/natura widząc że mam zbyt beztroskie życie obarczyła mnie bardzo, bardzo odjechanym charakterem. Wiem że to bardzo oklepany tekst emo, ale stwierdziłem niedawno z całą obiektywnością, że po prostu nikt z mojego otoczenia mnie nie rozumie (a próbowałem opowiadać o swoich problemach bliskim osobom- nic nie rozumieją). Ze mną włącznie.
Ostatnio odkryłem u siebie elementy mnóstwa chorób i zaburzeń psychicznych, ale niemal żadne nie pokrywa się w całości z konkretną chorobą. Jedyne czego jestem pewien to fobia społeczna. Nie wiem też czy to wszystko nie są jakieś urojenia. Kompletnie pogubiłem się już w meandrach swojego umysłu, nie wiem jaką przypadłość mam naprawdę a jaką sobie zmyśliłem... Masakra.
Przeżywam nawracające stany lękowe, jestem na skraju nerwicy, mam ekstremalne zmiany nastrojów. Wydaję się być stoicko spokojnym człowiekiem, obojętnym na wszystko- pod tą maską mam niesamowity wulkan uczuć i namiętności, który z trudem tłumię. Mam zaburzenia osobowości, przeżyłem okresy depersonalizacji i derealizacji (niewiary w rzeczywistość otaczającego mnie świata- taki Matrix). Bardzo często mam deja vu.
Mam wiele objawów choroby społecznej i chorobliwej nieśmiałości, z którymi wściekle walczę- totalny brak pewności siebie, strach przed nieznajomymi i Nowymi Sytuacjami, "krępująca cisza", lęk społeczny. Czasami to całkowicie mnie opuszcza i jestem wyluzowany, czasami czuję się jak w ciężkim stadium choroby. Czuję, ale tego nie okazuję. Tłumię uczucia...
Chodzę co tydzień do kościoła- nie potrafię tak po prostu uwierzyć w Boga. I absolutnie nie potrafię być ateistą. Generalnie rzecz biorąc, gdy byłem w gorszym nastroju i myślałem nad samobójstwem, stwierdziłem że nie boję się śmierci. Zabawne, boję się wszystkiego innego.
Jestem uzależniony od, powiedzmy tak, nagich panien i uchodzę za specjalistę od zboczonych skojarzeń, a równocześnie mam świra na punkcie miłości platonicznej, wątków miłosnych, romantyzmu, par (jest jakaś ładna nazwa na to?) i moim marzeniem jest posiadanie dziewczyny, niemające nic wspólnego z seksem (raczej przytulanie, mizianie... posiadanie drugiej połówki ). Od trzech miesięcy jestem lekko zakochany w koleżance z klasy (NIGDY nie snułem o niej fantazji erotycznych, szanuję ją fanatycznie, jak zresztą wszyskie panie poza tymi z internetu -,-). Lubi mnie, ale wiadomo jak wygląda kwestia z moim zagadaniem do niej
Gdy się wkurzę, bluzgam k%#^ami jak szewc, gdy się uspokoję ogarnia mnie obrzydzenie na widok moich klnących rówieśników. Nie piję, nie palę. Czasami ubolewam nad moralnością współczesnego społeczeństwa. Potem szukam w necie roznegliżowanych panienek.
W domu jestem wyluzowany, w moim pokoju panuje permanentne nieogarnięcie, w szkole zawsze wydaje mi się że jestem sztywny, niepewny, strachliwy. W domu wyobrażam sobie jakim to ja jestem luzakiem i buntownikiem (-,-), na zewnątrz jestem grzeczniutki...
Nienawidzę swojego wyalienowania i wiecznego siedzenia w domu, ale nie potrafię wyjść do ludzi, nie potrafię się BAWIĆ W TOWARZYSTWIE.
Czytam ambitną prozę i zastanawiam sie nad sensem istnienia wszechświata na przemian z graniem w przygłupie gry komputerowe, paplaniem na FB i oglądaniem głupot na "jutubie".
Większość ludzi uważa mnie za totalnego egoistę, a mam niesamowitą empatię i troskę o innych ("pragnę szczęścia wszystkich ) tylko nie potrafię kompletnie jej okazać.
Nienawidzę swojego lenistwa, i... nie chce mi się z nim walczyć. Nie mogę zmienić starych przyzwyczajeń. Codziennie powtarzam sobie by wcześnie iść spać, dla dobra organizmu, a piszę właśnie tego posta o 1 w nocy. -___-
W domu jestem bardzo wygadany i potrafię zagadać rodzinę na śmierć, w gronie znajomych duuużo gadam, w wiekszym towarzystwie mnóstwo wysiłku wkładam w to by nie milczeć i wiecznie się zastanawiam, jak wtrącić się w dyskusję. Boję się mówić- boję się kompromitacji.
Mam niską samoocenę na przemian z wiarą w swoje wybitne zdolności i swoje przeznaczenie (pięknie, tak powstają megalomani i dyktatorowie).
Jestem kompletnie rozstrojony psychicznie, a równocześnie uparcie nie chcę iść do psychologa/ psychiatry, bo mam jakąś masochistyczną przyjemność z bycia "dziwnym"
Niezły mętlik, nieprawdaż? Generalnie, jestem jedną wielką sprzecznością.
Po co ja to wszystko napisałem? Nie wiem, przynajmniej wyrzuciłem z siebie wszystko. Proszę o jakiekolwiek komentarze i rady co ze sobą zrobić...
Ale nawet jeśli nikt nie tknie tego tematu, zostaję na tym forum. Bo odnosze wrażenie że są tu ludzie mniej lub bardziej podobni do mnie
PS
Gdy moja sinusoida nastrojów pójdzie w górę, będę utrzymywał że przesadzałem w tym poście. Wahania nastrojów u mnie wiążą się z totalną zmianą sposobu patrzenia na świat. To jest straszne.
_________________ Jedyne czego należy się bać, to strach.
Ostatnio zmieniony przez Borealis Nie 18 Gru, 2011 01:48, w całości zmieniany 8 razy
Co mam powiedzieć, rozwijasz się, dojrzewasz. Nie jestem ekspertem od fobii, nie wiem czy ją masz, napisaleś tak dużo, że sama się w tym nie odnajduję.Pełno sprzeczności ma każdy nastolatek,taka faza
troche sam sie nakrecasz, widac duza ambiwalencje.. ja bym radzil przede wszystkim troche sie uspokoic
na jednym biegunie stawiasz nagie panienki, a na drugim milosc platoniczna - tak jakby obie te rzeczy wykluczaly sie. to normalne, ze odczuwasz poped i normalne, ze pragniesz bliskosci. ja tu nie widze sprzecznosci
chodzisz do kosciola, ale nie wierzysz w boga - choc nie mozesz okreslic siebie jako ateiste. co zlego w niezdecydowaniu? nie jestes ani ateista, ani wierzacym - raczej agnostykiem
klniesz jak szewc, a pozniej czujesz obrzydzenie do innych, ktorzy klna. co zlego jest w przeklinaniu?
rozwijasz sie, czytasz ambitne ksiazki, a pozniej 'marnujesz' czas na portalach spolecznosciowych. co zlego jest w rozrywce?
w domu jestes wygadany, a w wiekszym towarzystwie meczysz sie. tak wlasnie wyglada fobia spoleczna. mimo iz posiadamy -wieksze lub mniejsze- umiejetnosci spoleczne , to blokuje nas lek.
co do zaburzen psychicznych, jesli sa tylko elementy, a wiekszosc sie nie zgadza, to znaczy, ze nie masz zaburzenia. zaburzenie osobowosci rozpoznaje sie, jesli przez okreslona ilosc czasu, wystepuje odpowiednia ilosc objawow.
co do walki z lenistwem, to nie podchodzi sie do tego jak do wielkiej wojny, tylko raczej jak do serii malych bitew. postanow, ze pojdziesz o 10 minut wczesniej spac, rob tak przez kilka dni, a potem skroc czas przesiadywania na kompie o kolejne dziesiec minut. i tak, powoli, az dojdziesz do zamierzonej godziny. (w ten sposob zwalcza sie wszelki rodzaj lenistwa) oczywiscie, metoda ta zadziala, jesli rzeczywiscie nie cierpisz na bezsennosc!
co do niskiej samooceny i wiary w swoje zdolnosci: to pierwsze jest twoim glownym problemem i z tym musisz sie uporac. z drugiej strony, dobrze jest posiadac umiejetnosc samokrytycyzmu.
podsumowujac, nie widze w tobie wielkich sprzecznosci. troche sam je sobie tworzysz.
pociesze cie, ze z tych zmian nastroju moze wyrosniesz. wiesz, w koncu masz 16 lat - burza hormonow itd.
w kazdym razie, mozesz przejsc sie do psychiatry - niech on ci stawia diagnozy. znajac lekarzy, zgaduje ze pewnie przepisze ci antydepresanty, albo stablizator nastroju
Tak jak się spodziewałem, nastrój poszedł w górę, i tak jak się spodziewałem, trochę mi wstyd za to co napisałem w poprzednim poście... Ach te wahania emocjonalne
BlankAvatar napisał/a:
troche sam sie nakrecasz, widac duza ambiwalencje.. ja bym radzil przede wszystkim troche sie uspokoic
...no i to jest kolejny problem który powoduje w mojej głowie jeszcze większy mętlik Ja sam zdaję sobie sprawę że się niepotrzebnie nakręcam. Wariactwo
BlankAvatar napisał/a:
na jednym biegunie stawiasz nagie panienki, a na drugim milosc platoniczna - tak jakby obie te rzeczy wykluczaly sie. to normalne, ze odczuwasz poped i normalne, ze pragniesz bliskosci. ja tu nie widze sprzecznosci
W sumie racja.
BlankAvatar napisał/a:
chodzisz do kosciola, ale nie wierzysz w boga - choc nie mozesz okreslic siebie jako ateiste. co zlego w niezdecydowaniu? nie jestes ani ateista, ani wierzacym - raczej agnostykiem
Agnostykiem najbardziej nie chcę być Takie niezdecydowanie... I weź tu gadaj z takim marudą
BlankAvatar napisał/a:
klniesz jak szewc, a pozniej czujesz obrzydzenie do innych, ktorzy klna. co zlego jest w przeklinaniu?
Nic. Człowieku, ja nie wiem co ja pisałem dziś w nocy...
BlankAvatar napisał/a:
rozwijasz sie, czytasz ambitne ksiazki, a pozniej 'marnujesz' czas na portalach spolecznosciowych. co zlego jest w rozrywce?
Ciągle mam obsesyjne poczucie marnowania czasu. Niezależnie co robię.
BlankAvatar napisał/a:
w domu jestes wygadany, a w wiekszym towarzystwie meczysz sie. tak wlasnie wyglada fobia spoleczna. mimo iz posiadamy -wieksze lub mniejsze- umiejetnosci spoleczne , to blokuje nas lek.
Bardzo, bardzo mnie cieszy że znalazłem ludzi z tym samym problemem. Swoją drogą, to chyba często spotykane przy pierwszej wizycie na tym forum.
BlankAvatar napisał/a:
co do zaburzen psychicznych, jesli sa tylko elementy, a wiekszosc sie nie zgadza, to znaczy, ze nie masz zaburzenia. zaburzenie osobowosci rozpoznaje sie, jesli przez okreslona ilosc czasu, wystepuje odpowiednia ilosc objawow.
Jak mówiłem- sam nie wiem co sobie zmyśliłem a co mam naprawdę
BlankAvatar napisał/a:
co do walki z lenistwem, to nie podchodzi sie do tego jak do wielkiej wojny, tylko raczej jak do serii malych bitew. postanow, ze pojdziesz o 10 minut wczesniej spac, rob tak przez kilka dni, a potem skroc czas przesiadywania na kompie o kolejne dziesiec minut. i tak, powoli, az dojdziesz do zamierzonej godziny. (w ten sposob zwalcza sie wszelki rodzaj lenistwa) oczywiscie, metoda ta zadziala, jesli rzeczywiscie nie cierpisz na bezsennosc!
Walka z wrytymi przez lata przyzwyczajeniami (w tym fobią) jest mordercza, zwłaszcza w moim przypadku. Od paru miesięcy toczę batalię miedzy starymi nawykami i nowymi pragnieniami, jest bardzo ciężko, ale ciągle podnoszę się po kolejnych dołach emocjonalnych (jak wczoraj) i walczę dalej. Co mnie nie zabije to mnie wzmocni
BlankAvatar napisał/a:
co do niskiej samooceny i wiary w swoje zdolnosci: to pierwsze jest twoim glownym problemem i z tym musisz sie uporac. z drugiej strony, dobrze jest posiadac umiejetnosc samokrytycyzmu.
Mój problem jest taki że ciągle porównuję się z innymi ludźmi. Ostatnio odkryłem z niepokojem, że podświadomie unikam kontaktów z utalentowanymi ludźmi, bo im zazdroszczę. Tą zazdrość też muszę jakoś wykorzenić...
BlankAvatar napisał/a:
podsumowujac, nie widze w tobie wielkich sprzecznosci. troche sam je sobie tworzysz.
No właśnie, to jest czołowy absurd
BlankAvatar napisał/a:
pociesze cie, ze z tych zmian nastroju moze wyrosniesz. wiesz, w koncu masz 16 lat - burza hormonow itd.
Ja wiem że burza hormonów... ALE BEZ PRZESADY! O__o
BlankAvatar napisał/a:
w kazdym razie, mozesz przejsc sie do psychiatry - niech on ci stawia diagnozy. znajac lekarzy, zgaduje ze pewnie przepisze ci antydepresanty, albo stablizator nastroju
Czy takie medykamenty leczą "na stałe" (tj że będę brał pewien czas i uwolnię się- przynajmniej przez pewien okres- od problemów), czy trzeba je regularnie zażywać aby funkcjonować?
Jedno mnie tylko martwi.
"PS
Gdy moja sinusoida nastrojów pójdzie w górę, będę utrzymywał że przesadzałem w tym poście."
Czuję się jakby tamto pisała zupełnie inna osoba O_O
_________________ Jedyne czego należy się bać, to strach.
Ostatnio zmieniony przez Borealis Nie 18 Gru, 2011 13:04, w całości zmieniany 1 raz
Co do obrzydzenia moralnego (przy przeklinaniu i innych "niemoralności") to pewnie jest to wynik dobrego wychowania. Spora część twoich sprzeczności to, tak jak pisali poprzednicy, wynik dojrzewania.
_________________ “A man is a success if he gets up in the morning and gets to bed at night, and in between he does what he wants to do.”
"niestabilne i naznaczone silnymi emocjami związki interpersonalne"
Nie ma
"silny lęk przed odrzuceniem i gorączkowe wysiłki mające na celu uniknięcie odrzucenia"
Nie ma. Chciałbym być bardziej towarzyski, ale z drugiej strony nie czuję się odrzucony i nie muszę tego unikać.
"działania autoagresywne"
Nie ma.
"oraz chroniczne uczucie pustki (braku sensu w życiu)."
Nie ma. Lubię filozofować, szukam sensu w życiu, ale nie czuję wcale "chronicznej pustki".
I tak wyglądają moje przypadłości psychiczne- każda po trochu się zgadza, ale żadna nie zgadza się tyle by ją w pełni stwierdzić. Muszę chyba pójść na specjalistyczną diagnozę
_________________ Jedyne czego należy się bać, to strach.
Ostatnio zmieniony przez Borealis Nie 18 Gru, 2011 14:48, w całości zmieniany 2 razy
Zgodnie z DSM-IV, pograniczne zaburzenie osobowości (301.83) występuje, jeżeli przez dłuższy czas utrzymuje się co najmniej pięć spośród wymienionych dziewięciu kryteriów:
1 gorączkowe wysiłki uniknięcia rzeczywistego lub wyimaginowanego odrzucenia,
2 niestabilne i intensywne związki interpersonalne, charakteryzujące się wahaniami pomiędzy ekstremami idealizacji i dewaluacji,
3 zaburzenia tożsamości: wyraźnie i uporczywie niestabilny obraz samego siebie lub poczucia własnego ja (sense of self),
4 impulsywność w co najmniej dwóch sferach, które są potencjalnie autodestrukcyjne (np. wydawanie pieniędzy, seks, nadużywanie substancji, lekkomyślne prowadzenie pojazdów, kompulsywne jedzenie),
5 nawracające zachowania, gesty lub groźby samobójcze albo działania o charakterze samookaleczającym,
6 niestabilność emocjonalna spowodowana wyraźnymi wahaniami nastroju (np. poważnym epizodycznym głębokim obniżeniem nastroju (dysphoria), drażliwością lub lękiem trwającymi zazwyczaj kilka godzin, rzadko dłużej niż kilka dni),
7 chroniczne uczucie pustki,
8 niestosowny, intensywny gniew lub trudności z kontrolowaniem gniewu (np. częste okazywanie humorów (ang. frequent displays of temper), stały gniew, powtarzające się bójki),
9 przelotne, związane ze stresem myśli paranoiczne (ang. paranoid ideation) lub poważne symptomy rozpadu osobowości (ang. dissociative symptoms).
1. na pewno nikt nie chce czuc sie odrzucony, ale nie wiem czy Borealis robi to 'goraczkowo'. czy stara sie za wszelka cene przypodobac kazdemu, by uniknac odrzucenia?
2. nie wyglada na to, by to mial, bo to cecha, ktora trudno przegapic. znajomosc z czlowikem z borderline jest 'meczaca', choc czasem pociagajaca; taki idealizuje cie - uwaza, ze jestes wspanialy i naj, a za chwile nienawidzi, gdy np. czuje, ze jest odrzucany. to tak, jakby takiemu trudno bylo zrozumiec, ze ludzie nie sa ani jednoznacznie zli, ani dobrzy lecz tacy sobie.
3. Borealis nic o tym nie wspomina..
4. nie wiemy tez nic na temat kompulsywnosci jego zachowan
5. nie ma
6. sa jakies wahania nastroju
7. nie ma
8. nie ma
9. nie ma
przypominam, ze trzeba posiadac 5 cech z 9 i to przez dluzszy czas.
@Borealis
nie przejmuj sie tym, co piszesz. ja tez tak mialem, ze wkrecalem sobie rozne choroby czy zaburzenia. piszesz to, bo martwisz sie o swoj stan zdrowia i chcesz sie dowiedziec czy wszystko z toba okej. to naturalne.
ja bym proponowal udac sie do specjalisty, bo my tutaj nie jestesmy w stanie postawic ci diagnozy. nikt z nas nie jest fachowcem.
mysle, ze twoim problem jest to, ze stawiasz sobie bardzo wysokie wymagania moralne, a potem przejmujesz sie jesli nie mozesz im sprostac. ja bym proponowal wrzuci na luz
np przeklinanie:
to bardzo efektywny sposob na rozladowanie agresji i frustracji - jest to zdrowy odruch. jednak zostales wychowany, zeby nie przeklinac; nauczono cie, ze jest to czyms zlym. i stad twoje rozterki. oczywscie, wiadomo, ze nie przeklina sie w towarzystwie (no moze nie w kazdym ) zeby nie wyjsc na prostaka
albo poped seksualny:
piszesz, ze nigdy nie miales fantazji seksualnej na temat kolezanek. to troche tak, jakbys bal sie, ze twoj poped bylby oznaka braku szacunku. brak szacunku, to gdy traktujesz kobiety przedmiotowo, nie liczysz sie z ich uczuciami i traktujesz jak zabawki. sam poped (taki instynktowny) jest czyms naturalnym i kobiety tez go odczuwaja.
co do lekow, to przy zaburzeniach lekowych bierze sie je przez jakis czas. najlepszym rozwiazaniem jest polaczenie farmakoterapii z psychoterapia.
to dobrze, ze masz krytyczne podejscie do tego, co piszesz. znaczy, ze starasz sie to weryfikowac i zrozumiec. po prostu staraj sie zwolnic. miej swiadomosc tego, ze byc moze podchodzisz do wszystkiego zbyt emocjonalnie i w gorszych chwilach przypomnij sobie, ze jak sie uspokoisz, to twoje myslenie jest bardziej przejrzyste i logiczne. jak przychodza zle dni, to nie zapominaj, ze po nich pojawiaja sie lepsze
Zgodnie z DSM-IV, pograniczne zaburzenie osobowości (301.83) występuje, jeżeli przez dłuższy czas utrzymuje się co najmniej pięć spośród wymienionych dziewięciu kryteriów:
1 gorączkowe wysiłki uniknięcia rzeczywistego lub wyimaginowanego odrzucenia,
2 niestabilne i intensywne związki interpersonalne, charakteryzujące się wahaniami pomiędzy ekstremami idealizacji i dewaluacji,
3 zaburzenia tożsamości: wyraźnie i uporczywie niestabilny obraz samego siebie lub poczucia własnego ja (sense of self),
4 impulsywność w co najmniej dwóch sferach, które są potencjalnie autodestrukcyjne (np. wydawanie pieniędzy, seks, nadużywanie substancji, lekkomyślne prowadzenie pojazdów, kompulsywne jedzenie),
5 nawracające zachowania, gesty lub groźby samobójcze albo działania o charakterze samookaleczającym,
6 niestabilność emocjonalna spowodowana wyraźnymi wahaniami nastroju (np. poważnym epizodycznym głębokim obniżeniem nastroju (dysphoria), drażliwością lub lękiem trwającymi zazwyczaj kilka godzin, rzadko dłużej niż kilka dni),
7 chroniczne uczucie pustki,
8 niestosowny, intensywny gniew lub trudności z kontrolowaniem gniewu (np. częste okazywanie humorów (ang. frequent displays of temper), stały gniew, powtarzające się bójki),
9 przelotne, związane ze stresem myśli paranoiczne (ang. paranoid ideation) lub poważne symptomy rozpadu osobowości (ang. dissociative symptoms).
1. Żadnych gorączkowych wysiłków nie ma, nie czuję się też jakimś strasznym alienem
2. Nie ma.
3. Jest, oj jest
4. Impulsywność! Bardzo śmieszne Nie ma.
5. Nie ma.
6. Jest.
7. Nie ma.
8. Nie ma, rzadko się gniewam
9. Nie ma, no bez przesady.
BlankAvatar napisał/a:
nie przejmuj sie tym, co piszesz. ja tez tak mialem, ze wkrecalem sobie rozne choroby czy zaburzenia. piszesz to, bo martwisz sie o swoj stan zdrowia i chcesz sie dowiedziec czy wszystko z toba okej. to naturalne.
Uspokoiłeś mnie trochę
BlankAvatar napisał/a:
ja bym proponowal udac sie do specjalisty, bo my tutaj nie jestesmy w stanie postawic ci diagnozy. nikt z nas nie jest fachowcem.
Chyba muszę to zrobić w końcu.
Swoją drogą, głupio mi będzie jak pójdę do psychiatry jakiegoś i okaże się że nie mam żadnych chorób
BlankAvatar napisał/a:
mysle, ze twoim problem jest to, ze stawiasz sobie bardzo wysokie wymagania moralne, a potem przejmujesz sie jesli nie mozesz im sprostac. ja bym proponowal wrzuci na luz
Bardzo dobra rada. Mam strasznie wysokie wymagania wobec siebie, staram się wyluzować.
BlankAvatar napisał/a:
np przeklinanie:
to bardzo efektywny sposob na rozladowanie agresji i frustracji - jest to zdrowy odruch. jednak zostales wychowany, zeby nie przeklinac; nauczono cie, ze jest to czyms zlym. i stad twoje rozterki. oczywscie, wiadomo, ze nie przeklina sie w towarzystwie (no moze nie w kazdym ) zeby nie wyjsc na prostaka
Żałuję że napisałem to o przekleństwach, skoro sam klnę jak szewc gdy mi ucieknie autobus, albo gdy gadam ze znajomym. Oczywiście w towarzystwie dziewcząt jestem elokwentny
BlankAvatar napisał/a:
albo poped seksualny:
piszesz, ze nigdy nie miales fantazji seksualnej na temat kolezanek. to troche tak, jakbys bal sie, ze twoj poped bylby oznaka braku szacunku. brak szacunku, to gdy traktujesz kobiety przedmiotowo, nie liczysz sie z ich uczuciami i traktujesz jak zabawki. sam poped (taki instynktowny) jest czyms naturalnym i kobiety tez go odczuwaja.
No dobra, miałem fantazje seksualne nt koleżanek, ale tylko o koleżankach z gimnazjum po jego ukończeniu! O koleżankach licealnych z którymi się widuję staram się nie fantazjować
BlankAvatar napisał/a:
co do lekow, to przy zaburzeniach lekowych bierze sie je przez jakis czas. najlepszym rozwiazaniem jest polaczenie farmakoterapii z psychoterapia.
To dobrze, bałem się że będę jako 70- letni starzec brał pigułki antydepresyjne co rano
BlankAvatar napisał/a:
to dobrze, ze masz krytyczne podejscie do tego, co piszesz. znaczy, ze starasz sie to weryfikowac i zrozumiec. po prostu staraj sie zwolnic. mniej swiadomosc tego, ze byc moze podchodzisz do wszystkiego zbyt emocjonalnie i w gorszych chwilach przypomnij sobie, ze jak sie uspokoisz, to twoje myslenie jest bardziej przejrzyste i logiczne. jak przychodza zle dni, to nie zapominaj, ze po nich pojawiaja sie lepsze
Mam nową metodę- gdy nachodzi mnie zły humor oglądam
"Nick Vujicic - Bez rąk, bez nóg, bez zmartwień"
Bardzo mnie podnosi na duchu
_________________ Jedyne czego należy się bać, to strach.
Ja bym jednak nie radziła pójścia do psychiatry. W tak mlodym wieku leki nie są nieodzowne.Bardziej psycholog tu potrzebny, kilka wizyt. Po co masz się faszerować lekami mając 16 lat. Potem leki będą na wszelkie zło.Mnie uzależnili lekarze od leków juz jak miałam 18 lat, potem leczyłam się na skutki uboczne i ta walka trwa do dziś...Jak ja żałuję, że wzielam jakiekolwiek leki na psychike...Nie znaczy że z Toba będzie podobnie ale ja bym nie kusiła losu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.