Ogarnia mną smutek, bo urodziłam się w XX a nie na początku XIX wieku, ktoś na górze dał mi życie w czasach, w których nie potrafię się odnaleźć. Bezgraniczna wiara w drugiego człowieka mnie gubi, moja zbyt wielka empatia (a ponoć ma to być zaleta) jest moim brzemieniem. Wiara w miłość do grobowej deski jest przekleństwem. Brak chęci brania udziału w "wyścigu szczurów" dyskwalifikuje mnie już od 1 dnia wejścia w dorosłość. Popadanie w związki, w których ja daję dużo (albo staram się "ogrzać kotleta"), a sama otrzymuję ochłapy.
Najbardziej deprymuje fakt, że szczere rozmowy prowadzę z kartką papieru. Rozmowy od serca są tylko w filmach, a w życiu czeka tylko samotność w tłumie i związku.
mam mega doła jak stąd do księżyca i z powrotem, bo moja samotność mnie przerasta, nie daję już rady, kiedy tak bardzo chciało by się do kogoś chociażby przytulić, ale niestety w moim przypadku to moge sobie tylko popatrzeć na przytulone pary... brakuje mi tego kogoś... ech, nie wierzę, dlaczego ja zawsze tak mam... (a jeszcze jutro najlepszy dzień w całym roku WALENTYNKI, każdy z kimś a ja sama ) moja nadzieja na lepsze życie chyba właśnie wygasa...
_________________ Smutno cieszyć się w samotności.
Czy Walentynki to najlepszy dzień w roku ? To już robi się przereklamowane. Zbędny wydatek.Walentynki potrwają parę godzin i już za parę dni nikt nie bedzie pamietał o tym. Dlaczego tak pesymistycznie piszesz? Wiadomo, że jak widzisz zakochane pary to też byś tak chciała , ja to rozumiem. Każdy znajdzie swoją połówkę , tylko trzeba czasu i trochę zaangażowania, bo tak to można być całe życie forever alone. Głowa do góry i nie myśl, że dzisiaj są walentynki )
_________________ Talentu poskąpił Pan , urody żałował też.
a tu juz nawet nie chodzi o te głupie przereklamowane walentynki... tylko o moją samotność... jak widzę że mija rok za rokiem, ludzie szczęśliwi zakochani, łączą się w pary, a u mnie nadal nic się nie dzieje to coś daje do myślenia, a że w połówce lutego ludzie jakoś bardziej o tym mówią to tylko sprzyja dołowi...
Dzięki Marssel za zrozumienie.
_________________ Smutno cieszyć się w samotności.
Nie pasuję. Nigdzie, do niczego. Nie to że chcę, bo nie chcę, ale jednak źle mi z tym. Chociaż wiem że tak naprawdę to nie ja nie pasuję do świata tylko świat nie pasuje do mnie. Bezczelny. Tyle że świat się raczej nie zmieni specjalnie dla mnie. Cholera no.
Wszystko nie tak, wszystko na odwrót. Nie umiem tego ścierpieć gdy coś nie idzie po mojej myśli. Ma być po mojemu i koniec. Inaczej nie uznaję, nie chcę i już. I foch. Jest na to jakaś nazwa? Oprócz słowa "jędzowatość", bo to się jednak źle kojarzy.
Nie pasuję do szukania pracy, do życia w tym kraju, do spania w "społecznie akceptowanych" godzinach, do oddychania tutejszym powietrzem. Mam na to wszystko alergię. Alergia na życie. Aż wszystko mnie boli od tego niedopasowania. Totalna beznadzieja.
Nawet do tego forum nie pasuję.
Niech już będzie wiosna. Albo koniec świata, cokolwiek.
_________________ W taki dzień jak ten Marco Polo wyruszył do Chin.
A ty jakie masz plany na dzisiaj?
Nie pasuję. Nigdzie, do niczego. Nie to że chcę, bo nie chcę, ale jednak źle mi z tym. Chociaż wiem że tak naprawdę to nie ja nie pasuję do świata tylko świat nie pasuje do mnie. Bezczelny. Tyle że świat się raczej nie zmieni specjalnie dla mnie. Cholera no.
hahahaha myslalam juz nadtym
ja powiem tak kurde...
mam okres!! a pms w czasie okresu!
to jest czas gdzie kazdy powinien nakladac militerskie stroje i sie bac.
Juz sie poklucilam w domu , glowa mnie boli trzeci dzien i jestem nerwowa, marudna i bezposrednia.. Czemu miesiaczki sa takie wredne...
_________________ Keep talking bitch! you're making me famous
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.