Dołączył: 25 Wrz 2010 Posty: 226 Skąd: Pokój z kratkami w oknach.
Wysłany: Pią 13 Sty, 2012 13:24 Maltretowanie zwierząt za dziecka.
Jak byłem mały, jedną z niewielu czynności sprawiających mi przyjemność było... maltretowanie zwierząt. Jakie się trafiły pod ręce: małe ssaki (gryzonie), płazy, gady, ptaki etc. Wrzucanie do ognia, podpalanie, zakopywanie (odkopywanie po kilku dniach), wybebeszanie - wszystko żywcem. Rodzina mi opowiada, jak kiedyś złapałem jakiegoś kreta, jeża (czy coś w ten deseń), powiesiłem go na sznurze do prania i rzucałem w niego kamieniami dopóki się nie wytrzewił (sam tego nie dokładnie pamiętam, ale coś mi świta).
Też mieliście takie sadystyczne skłonności? O czym to może świadczyć?
Gwoli ścisłości: nie moczyłem się w nocy i nie byłem eksperymentatorem w dziedzinie pirotechniki.
_________________ Nie lubię sytuacji jak zjem juz bigosik i mi troche chlebka zostaje.
Ja nigdy nie miałam ciągotek do przemocy więc nie mam pojęcia skąd coś takiego się bierze. Dobrze, że chociaż robiłeś to będąc dzieckiem, czyli człowiekiem nie do końca świadomym swoich czynów.
Ostatnio zmieniony przez Czerwona Pią 13 Sty, 2012 13:41, w całości zmieniany 1 raz
jako dzieciak też się muchom skrzydełka obrywało itp
Nigdy jednak nie maltretowałem w taki sposób jak Ty. U dzieci niektóre zachowania są, well...normalne(jeśli można tak powiedzieć). Trzeba im po prostu pewne rzeczy wytłumaczyć, bo nie do końca zdają sobie sprawę co robią.
Teraz nigdy w życiu nie zmaltretował bym żadnego zwierza (no chyba, że zwierz chciał by mnie zmasakrować , to bym się bronił ). Kiedy widzę czasem jak niby dorośli ludzie maltretują zwierzęta, to krew się gotuje!!!
Miałem ciągoty, tyle że nie aż tak drastyczne jak opisałeś. Czasem trochę się poznęcałem, ale nigdy do tego stopnia żeby zwierzak był kaleki czy miał jakieś ślady do końca życia.
Teraz znowu mam na odwrót, czasem bardziej żałuje zwierząt niż ludzi
Ja od zawsze kochałam zwierzęta i byłam ich obrońcą. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym zrobić krzywdę jakiemus stworzeniu. Dziś to się tylko wzmocniło, bo teraz dosłownie muchy nie skrzywdzę. Muchy łapię do ręki i wyrzucam za okno. Jedyne "zwierzęta" które zabijam z premedytacją to komary.
_________________ "Nienawidzę całej tej *** ludzkiej rasy. Jedyną prawdziwą przyjemnością w obcowaniu z nią było jej mordowanie."
Carl Panzram, Waszyngton 1922
Może była to jakaś reakcja na sposób w jaki traktowali cię rodzice, albo coś w tym stylu? Nie chce mi się wierzyć, że dzieciak sam z siebie zaczyna robić takie numery, to jest po prostu nienormalne. Albo ktoś mu to pokazał i dlatego zaczął małpować. U dzieci nic nie dzieje się z niczego, zresztą we wszystkim tak jest nie tylko w temacie - dzieci Zresztą już samo to jest dziwne, że rozumiem, że rodzice specjalnie na to nie reagowali, nie tłumaczyli?
Ja zwierzęcia nie byłbym w stanie skrzywdzić. Poza tym nawet pająki za, którymi dawniej niespecjalnie przepadałem, wyciągam z wanny i wypuszczam
Gdy byłem młodszy i głupszy i nie znosiłem kotów (teraz są dla mnie neutralne), to czasem rzuciłem w jakiegoś kamieniem lub zrobiłem co innego. Nigdy nic poważnego. Co innego z owadami, te to miały przewalone przeze mnie i kolegów. Najczęściej rzucaliśmy je pająkom na pożarcie. Często łapaliśmy kowaliki* i upijaliśmy mleczkiem z mleczy, obrywaliśmy im kończyny, skrzydełka, czasami wrzucaliśmy do pudełka po tic-tacach i wlewaliśmy wody do pełna topiąc je, nabijaliśmy na igły, raz nawet kolega przyniósł trochę oleju i mąki i poszliśmy do jego piwnicy smażyć je żywcem Nie wspominam już o powszechnym wśród dzieci zjawisku spalania za pomocą lupy i promieni słonecznych mrówek oraz innych owadów.
Teraz tego wszystkiego żałuję i wstyd mi o tym pisać. Wolałbym męczyć inne dzieci lub dorosłych, z tego byłbym wręcz dumny, bo słabszych to każdy potrafi gnębić.
* Nie znam właściwej nazwy tych owadów. Wyglądają trochę jak latające skorki, ale są szczuplejsze i w kolorze czerwonym, osłony skrzydełek mają czarne, latają dosyć wolno i przez to łatwo je złapać, często lubią siedzieć na liściach wierzb, które chyba zjadają.
_________________ Do Sztokholmu wpływa prom
Ćpuny cieszą się z daleka
To Polacy wiozą amfę
Już pół miasta na nią czeka
Dołączył: 25 Wrz 2010 Posty: 226 Skąd: Pokój z kratkami w oknach.
Wysłany: Pią 13 Sty, 2012 18:39
Matthias napisał/a:
Może była to jakaś reakcja na sposób w jaki traktowali cię rodzice, albo coś w tym stylu?
Odpada. Rodzicie mnie traktowali dobrze.
Matthias napisał/a:
Albo ktoś mu to pokazał i dlatego zaczął małpować.
Nie, nikt mi tego nie pokazał. Po prostu miałem takie sadystyczne fantazje. Najgorsze jest to, że nie ograniczały się one tylko do zwierząt, ale dzieci młodszych ode mnie. Mimo to nigdy żadnego nie skrzywdziłem rzecz jasna.
Gwoli ścisłości: wyrosłem na normalnego człowieka (no..prawie, nikt nie jest normalny ).
_________________ Nie lubię sytuacji jak zjem juz bigosik i mi troche chlebka zostaje.
Ostatnio zmieniony przez Knór_rozpłodowiec Pią 13 Sty, 2012 18:40, w całości zmieniany 1 raz
Wrażliwy na przemoc zawsze byłem, ale pamiętam pewne wakacje z kuzynem i zabawy z petardami. Najpierw dostało się złapanej żabie - wepchaliśmy jej do buźki petardę, podpaliliśmy i puściliśmy żabę wolno. "Zniknęła". Chwilę później w jeziorze znaleźliśmy (już) martwą, sporą rybę i wykonaliśmy podobny manewr. O ile żabka magicznie zniknęła, tak po rybie zostały ślady. Wciąż pamiętam to majestatycznie płynące oczko. Więcej grzechów nie pamiętam, wynurzeń nt. mrocznych instynktów kierujących dziećmi nie czytałem zbytnio. Nie wiem, niepanujące nad swym umysłem (a raczej nieskażone jeszcze tak mocno systemem moralnym) dziecko pragnie być panem życia i śmierci?
A może zwyczajnie klocki się akurat znudziły? Wolałem klocki.
Ostatnio zmieniony przez Mosze Pią 13 Sty, 2012 18:44, w całości zmieniany 3 razy
Mimo wszystko wydaje mi się, że takie coś nie jest wrodzone, ale to tylko takie moje zdanie Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł się z czymś takim urodzić i sądzę, że jednak w dzieciństwie coś sprawiło, że twoje zachowanie było takie a nie inne. A wtedy gdy się znęcałeś nad tym kretem, co to rodzice ci to przypomnieli, to rodzice wtedy nie reagowali na twoje zachowanie? Nie mówili, że to złe itd?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Fobia Społeczna - Socjofobia - Fobia Forum - Forum Fobia - Depresja - Zaburzenia Lękowe - forum dyskusyjne na temat fobii społecznej (socjofobii), niesmiałosci, fobii, depresji, zaburzeń lękowych i innych problemów psychologicznych.